poniedziałek, 24 maja 2021

Po Bajkale. Rowerem przez Syberię - Jakub Rybicki


Po Bajkale to moje trzecie podejście do książek "rowerowych". Dwie poprzednie się nie sprawdziły: jedna była po prostu mocno przeciętna językowo, a druga, jak raczył opisać to mój mąż - była raczej "rejestrem tego, jak złe były drogi i co sobie danego dnia obtarł autor", a nie książką podróżniczą. Dlatego do rejestru podróży rowerem przez zamarznięty Bajkał i Mongolię podchodziłam sceptycznie. Czy słusznie?

Uff, na szczęście - nie. Nie będę Was trzymać w niepewności: może nie mamy tu do czynienia z arcydziełem, ale z pewnością jest to dobra książka podróżnicza i na pewno najlepsza "podróżnicza książka rowerowa", jaka dotąd wpadła mi w ręce. A to dlatego, że stosunek między... rowerem i podróżą jest właściwy.

Ten rower gdzieś tu jest - w opowieściach, na zdjęciach i bez wątpienia w sercu Autora - ale nie jest celem samym w sobie. Jakub Rybicki podróżuje, nie tylko kręci kilometry. Dzięki temu Po Bajkale opowiada dużo o mijanych miejscach, a przede wszystkim o ludziach, których los postawił przed Autorem. 

Pewne braki warsztatowe równoważy, a wręcz wynagradza z nawiązką fakt, ze Rybicki pisze ze swadą, dużym poczuciem humoru, dystansem (do świata i siebie samego) i... bez uprzedzeń. To ostatnie jest szczególnie ważne, bo z perspektywy "zachodniego" podróżnika łatwo wpaść w pułapkę pisania o "Putinie, biedzie, syfie, wojnie, korupcji i pijaństwie". Tu tego nie ma - a raczej jest, ale dla tej historii nie jest to cel sam w sobie. Jest za to fascynacja, czasem widać, że ręce opadają i jednak to Rosja i tego nie ogarniesz, zwłaszcza jak w lesie spotkasz pasterzy reniferów tuż obok wyrzutni rakiet jądrowych, ale jednocześnie brak tu narzuconego filtru kulturowego i protekcjonalizmu.

Miałam spore opory przed lektura, jak już wspomniałam. Tym bardziej, że ani zima, ani Rosja to nie moje klimaty. Ale Po Bajkale przeczytałam błyskawicznie i z prawdziwą przyjemnością. Polecam wszystkim fanom lekkich, podróżniczych pozycji.



Tytuł
: Po Bajkale
Autor: Jakub Rybicki
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 384

 






1 komentarz:

  1. Pamiętam którąś z tych poprzednich książek rowerowych i aż zgrzytałam zębami, gdy czytałam o tym "kręceniu kilometrów", więc nie dziwię się, że byłaś ostrożna przy podejściu do tej lektury. Fajnie, że autor ma dobry styl i poczucie humoru, bo to potrafi uratować niemal każdy temat :D

    Kurczę, nie planowałam, ale w sumie mnie zachęciłaś, więc jeśli kiedyś wpadnie mi w ręce, to pewnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń