wtorek, 9 lipca 2019

Strażnik kruków - Christopher Skaife




Niektóre zwierzęta są dla mnie ikonami fantastyki. Nie wyobrażam sobie istnienia tego gatunku bez nich; sprawia to, że wydają się tajemnicze, a przez to niezwykle fascynujące. Wiecie, w myśl zasady, że każdy czarodziej potrzebuje chowańca, a szanujący się zmiennokształtny nie zmieni się przecież w chomika, prawda? Po prostu niektóre zwierzęta mają bardziej "fantastyczną" naturę niż inne. Dla mnie są to między innymi wilki, koty, sokoły i... kruki. 



Te ostatnie ostro rozpropagował Martin w Pieśni lodu i ognia (a potem zrobiła to jeszcze serialowa Gra o tron). Nic więc dziwnego, że ten sam Martin, który tyle zawdzięcza tym niezwykłym, ogromnym ptaszyskom, poleca i wychwala na okładce Strażnika kruków Christophera Skaife'a... mimo że ta książka akurat z fantastyką nie ma zupełnie nic wspólnego. Wręcz przeciwnie - to historia na faktach. Historia człowieka z najbardziej fascynującą pracą na świecie... i ptaków. Cholernie upartych, praktycznie nieoswojonych i bardzo, bardzo inteligentnych.



Christopher Skaife jest byłym żołnierzem i... strażnikiem kruków w brytyjskiej Tower. To nie byle jaka fucha, bo legenda głosi, że jeśli kruki odejdą z Tower, to Zjednoczone Królestwo upadnie. Lepiej więc, żeby kruki miały się dobrze. A to oznacza dużą ilość psich ciasteczek moczonych we krwi, niejedną ranę dziobaną u opiekuna, oraz wspinaczkę po średniowiecznych murach, kiedy jakiś ptak odmówi powrotu do domu na noc. 

I powiem Wam, że te jego opowieści czyta się rewelacyjnie! A to dlatego, że autor jest urodzonym gawędziarzem, więc naprawdę można się poczuć, jakby oprowadzano nas po bodaj najważniejszej twierdzy Wielkiej Brytanii. Co więcej, Skaife podchodzi do samego siebie z dużym dystansem (dzięki czemu wstawki na temat jego młodości nie są tylko nudną zapchajdziurą między jednym kruczym wyczynem a drugim) oraz z typowo angielskim humorem, który może nie rozbawia do łez, ale wywołuje bardzo solidny zaciesz. To nie jest żadne opracowanie naukowe o krukach - to czystej wody rozrywka, pełna pasji, anegdot i miłości do kurków. I zdjęć!




Tym razem spontaniczny wybór lektury się opłacił, bo bawiłam się doskonale i wprost nie mogę doczekać się powtórnej wyprawy do Londynu. Na pewno odwiedzę Tower, zwłaszcza że teraz, dzięki opisom kruczych obrączek będę mogła zwrócić się do każdego ptasiego lokatora po imieniu ;) Polecam absolutnie każdemu - nawet jeśli wydaje Ci się, że kruki Cię nie interesują (bo masz rację - wydaje Ci się!), to jest naprawdę wysoce prawdopodobne, że będziesz się świetnie bawić przy lekturze.



Tytuł: Strażnik kruków. Moje życie wśród kruków w Tower 
Autor: Christopher Skaife 
Tłumaczenie: Aleksandra Kamińska 
Wydawnictwo: Znak Literanova 
Liczba stron: 288






Książkę do recenzji dostarczył 
serwis Jakkupowac.pl - dziękuję!
  Jakkupowac.pl

4 komentarze:

  1. Turystycznie to byłam w Anglii lata temu, miałam z 8 lat, teraz już tylko "biznesowe" wypady niestety, ale kruki z Tower pamiętam do dziś - jeden zabrał mi hotdoga. Pamiętam że byłam w takim szoku, że nawet nie płakałam :D Ostatnio Skaife był w pytaniu na śniadanie bodajże, bardzo ciekawie opowiadał. Chętnie zajrzę i do książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kradnięciu jedzenia też pisał :D i o zabieraniu dzieciom pluszowych misiów, a potem odrywaniu im głowy xD więc myślę, że możesz się cieszyć, że w dzieciństwie straciłaś w Tower tylko hot-doga :P

      Ja byłam w Tower mając jakieś 12 lat. Niestety żadnych bliskich interakcji z krukami nie miałam - teraz żałuję ;) ale mam je na zdjęciach.

      Usuń
  2. Czekam aż ta książka do mnie dotrze :D Strasznie mnie ciekawi, co też w niej za mądrości wyczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Patrząc na twoje zdjęcia mam wrażenie, że to jest po prostu książka z ciekawostkami... Niezbyt zachęcające.

    OdpowiedzUsuń