czwartek, 20 czerwca 2019


Duchowe życie psów to (wbrew tendencyjnemu tytułowi nawiązującemu ewidentnie do książek Wohllebena i wszelkich popłuczyn po nich) książka niezwykła. Sięgnęłam po nią, nie wiedząc zupełnie, czego się spodziewać i pierwsze zdziwienie zaliczyłam już po lekturze wstępu, w którym autor obwieścił, że jest... teologiem. Teolog, poszukujący psiej duszy? To nie mogło się dobrze skończyć...  


Lekko się zjeżyłam na to oświadczenie, podświadomie oczekując religijnego zacietrzewienia i głoszenia teorii o wyższości ludzi nad zwierzętami, ale okazało się to niepotrzebne. Andrew Root to teolog nietypowy. Taki, który potrafi poprowadzić filozoficzno-religijne rozważania na temat tego, że zwierzęta mają duszę, a przynajmniej pełnoprawny jej ekwiwalent, i odpowiedzieć twierdząco na tak postawione pytanie. Teolog, który potrafi szczerze powiedzieć własnemu dziecku, że owszem, wierzy, że ich pies poszedł do nieba, a potem przedstawić cały rozdział dowodów za tą tezą. Zaskakujące? I to jak!

Duchowe życie psów to w zasadzie jedna wielka laurka dla najlepszego przyjaciela człowieka. Nie zrozumcie mnie źle - nie chodzi tu o jakąkolwiek cukierkowość czy bezkrytyczność, o nie. Po prostu wnioski, do których dochodzi autor, nie zaskoczą żadnego psiarza. Kto raz zdołał stworzyć prawdziwą więź z czworonożnym towarzyszem, ten nigdy nie zwątpi w jego zdolność do miłości i w głębię relacji, która może połączyć dwa tak różne gatunki istot jak psy i ludzie. Czytałam więc tę książkę, kiwając spokojnie głową i znajdując same oczywistości, a nie jakieś prawdy objawione - a mimo to nie żałuję ani jednej minuty poświęconej na lekturę.

Duchowe życie psów, ze względu na gawędziarskie zacięcie autora oraz formę, jaką przyjął - przedstawianie kolejnych poglądów, a potem bezwzględne ich podważanie - czyta się błyskawicznie. A i podważać miał co, bo w poszukiwaniu "boskiego pierwiastka" u psów zahaczamy choćby o Kartezjusza, który postawił znak równości między psem a maszyną z mięsa i kości, odmawiając temu pierwszemu prawa do uczuć, a nawet odczuwania. Przy niektórych teoriach włos się jeży na głowie, tym bardziej że wiadomo, że w wielu miejscach na świecie to spojrzenie na zwierzęta wcale nie uległo zmianie.

Jedna uwaga: książka zaczyna się z grubej rury - autor przytacza okoliczności, w których musiał pożegnać swojego psa. Scena mocna i cholernie poruszająca, więc rozpoczęłam lekturę od desperackiego poszukiwania paczki chusteczek. Na szczęście potem jest już nieco spokojniej, ale osoby, które mają oczy w mokrym miejscu, jeśli chodzi o zwierzęta domowe, powinny zachować czujność. Dla psiarzy, ku pokrzepieniu serc - lektura obowiązkowa.




Tytuł: Duchowe życie psów 
Autor: Andrew Root 
Wydawnictwo: Kobiece 
Liczba stron: 192




Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:

 Tania Książka
Sprawdźcie też inne bestsellery na stronie księgarni :)

3 komentarze:

  1. Nabyć, uzbroić się w największą możliwą paczkę chusteczek na rynku, kiwać spokojnie głową na przeczytane oczywistości. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tego typu książki :D Mój pies ma pół roku i póki co wątpię w jego zdolności do czegokolwiek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, pół roku to najlepszy wiek na szkolenie, psy są wtedy takie nakręcone na człowieka i zabawki, rewelacja <3 na pewno jeszcze się ogarnie ;)

      Usuń