niedziela, 31 marca 2019

Wyniki Konkursu piracko-manhattanowego!

Uwaga uwaga :) Przed Wami wyniki konkursu, w którym można było wygrać grę planszową Manhattan oraz komiks paragrafowy Piraci.

Przede wszystkim dziękuję wszystkim ochotnikom za udział w konkursie - Wasz odzew mnie zaskoczył! :) ...podobnie jak kreatywność, bo zdecydowana większość zgłoszeń miała ponad 120 słów! Wyniki wahały się od 8 do... 200. 

poniedziałek, 25 marca 2019

Nevermoor. Przypadki Morrigan Crow


Morrigan Crow jest przeklęta. Przynosi pecha - sobie i innym. Sprowadza na ludzi burze, powodzie, śmierć i przypalenie obiadu. Ku uldze społeczności, w której żyje, ma jednak umrzeć w swoje jedenaste urodziny - jak wszystkie przeklęte dzieci, chwała Bogu. Sęk w tym, że Morrigan... nie umiera. Zamiast tego rusza do najbardziej pokręconego miejsca, jakie potraficie sobie wyobrazić:  przed Wami Nevermoor!

sobota, 23 marca 2019

Ogień i Krew, część II - albo "Męki w Westeros"


Kolejna odsłona przygód z Ogniem i Krwią: pierwszy tom szedł mi jak po grudzie, ale teraz podchodziłam nieco bardziej optymistycznie, bo ostatecznie uznałam, że moje rozczarowanie było spowodowane niewłaściwymi oczekiwaniami - chciałam "Pieśni Lodu i Ognia parę wieków wcześniej", a dostałam "sfabularyzowane notatki G.R.R. Martina", ubrane w otoczkę kroniki. Cóż, myślałam, że najgorsze już za mną, bo przecież ostatecznie przyzwyczaiłam się do specyficznej narracji, ale... niestety.


Drugi tom Ognia i Krwi to jedna z tych kontynuacji (a w zasadzie nie kontynuacji, bo to jedna powieść, którą rozbito na dwie książki z powodów wydawniczych), o których ciężko mi cokolwiek napisać, nie powtarzając się. Szczególnie że w tym przypadku ciężko zdradzić coś więcej o fabule; wracamy do Westeros, które stoi w ogniu - w przenośni, ale i dosłownie, bo oto rozpoczął się Taniec Smoków - ale ze względu na szczątkową narrację zdradzenie jakichkolwiek bliższych informacji graniczyłoby ze spojlerowaniem.

Ogień i Krew to historia o tym, jak kolejne pokolenia Targaryenów próbują się powybijać, w czym ochoczo pomagają im inne rody Westeros. Pojawia się parę mrugnięć okiem i bezpośrednich nawiązań do historii znanej z Pieśni Lodu i Ognia - nic co wywraca spojrzenie na świat do góry nogami, ale parę informacji rzuca na znane nam wydarzenia nowe światło. A poza tym... no cóż, jest tu wszystko to, co w tomie pierwszym, tylko jakby bardziej: styl jest jakby bardziej kronikarski i oszczędny, krew się leje mocniej, trup się ściele gęściej, a ja cierpię jeszcze gorzej.

Bo Ogień i Krew jest dla mnie męczący. Doceniam to, jak szczegółowo Martin zaplanował poszczególne intrygi i jak ciekawy, wyrazisty świat się dzięki temu wyłania. Niestety, widać, że "kronikarski" styl jest tu ewidentnie pójściem po linii najmniejszego oporu. Gdyby zrobić z tego pełnowartościową powieść na miarę Gry o Tron, to trzeba byłoby napisać pewnie z pięć tomów, a jak wszyscy fani musieli już zauważyć, to Martinowi akurat ostatnimi czasy średnio idzie. Nie mogłam więc oprzeć się wrażeniu, że po prostu było mu łatwiej zebrać wszystkie spisane w podpunktach notatki, dodać parę kwiecistych scenek i "historii alternatywnych", które pojawiają się, gdy narrator zasięga innego źródła, i tyle. Można wydawać. Można zarabiać.

Przy recenzji pierwszego tomu napisałam, że bez mrugnięcia okiem oddałabym tę książkę za kolejny tom Pieśni Lodu i Ognia. Podtrzymuję to stwierdzenie i tym bardziej jest mi przykro, że "para" idzie u Martina w takie odcinanie kuponów, a nie w zakończenie tego, co przecież tak ładnie się rozwijało. Czy polecam Ogień i Krew? Obiektywnie - nie, a na pewno nie komuś, dla kogo te dwa tomy miałyby być pierwszym kontaktem z Martinem i jego światem. Fani serii muszą zadecydować sami, ale uczciwie ostrzegam, że to spotkanie może być bardzo, ale to bardzo rozczarowujące.

 
Tytuł: Ogień i Krew. Część 2
Cykl: Historia Targaryenów (tom 1 tutaj)
Autor: George R.R. Martin 
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
Liczba stron: 518





Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:

 Tania Książka
Sprawdźcie też inne bestsellery na stronie księgarni :)


piątek, 8 marca 2019

Co zamiast Monopoly?


Monopoly. Myślę, że każdy z nas miał kiedyś kontakt z tym tytułem - tym bardziej, że oprócz "oficjalnej" wersji na niczego niespodziewające się rodziny od lat czyhały też kolejne klony typu Eurobiznes czy Fortuna. Niestety, Monopoly robi bardzo złą prasę planszówkom w ogóle: potwornie długa, losowa i nudna rozgrywka sprawia, że na hasło "gram w gry planszowe" wielu ludzi nadal  patrzy na mówiącego z politowaniem ("a weź sobie znajdź jakieś hobby dla dorosłych"). A przecież współczesne planszówki są jak najbardziej "dla dorosłych"; mało tego, często stanowią niezłe wyzwanie intelektualne i świetną formę spędzania czasu ze znajomymi.

Co jednak zrobić, gdy trafimy na zdeklarowanego fana Monopoly? Ktoś przecież kupuje te wszystkie Monopoly Avengers, Monopoly Gra o Tron i pozostałe odsłony tematyczne! Przed Wami kilka propozycji gier, które mają szansę trafić do zwolenników starego, dobrego "monopolu" - znajdziecie w nich to wszystko, co kojarzy się z tym tytułem, ale... w lepszej wersji i nie na 3(+) godziny rozgrywki.

czwartek, 7 marca 2019

Konkurs! Wygraj grę Manhattan i komiks paragrafowy Piraci :)


Ahoj! Czy mamy na pokładzie jakichś fanów piratów, planszówek, komiksów albo budowania miasta? Jeśli tak, to uwaga: macie niezwykłą szansę na wygranie wyjątkowego pakietu, składającego się z rewelacyjnej gry Manhattan (zwycięzca Spiel des Jahres!) i komiksu paragrafowego Piraci. Klątwa Wyspy Shukanet

Aby ten rewelacyjny zestaw trafił w Wasze ręce, musicie zmierzyć się z poniższym zadaniem...

środa, 6 marca 2019

Planeta - kafelki w trójwymiarze


Wygląda na to, że budowanie własnych światów to chwytliwy temat w planszówkach - kiedyś pisałam o grze Mały Książę: Stwórz mi planetę, jakiś czas temu na bloga wpadł sprytny Orbis, a dzisiaj... No cóż, dzisiaj będzie kolejna gra kafelkowa o tej samej tematyce, ale za to w bardzo innowacyjnej, trójwymiarowej odsłonie: Planeta!

Sagrada - kościane witraże


Przez całe lata broniłam się przed grami abstrakcyjnymi, domagając się jakiegoś tematu współgrającego z mechaniką. Przełomem stał się ubiegły rok - w krótkim czasie do kolekcji dołączył Azul, Zamek Smoków i Santorini. Dziś na półce tuż obok nich dumnie stoi Sagrada.

wtorek, 5 marca 2019

Bramy Światłości, tom III - Maja Lidia Kossakowska

Daimon (?) ze świecącym mieczem (Orkowie są blisko!), w lenonkach, z odwróconym pentagramem i światełkiem z simsów na głową. Tragizm okładki idealnie obrazuje to, co stało się z tą serią.

Pamiętacie jeszcze recenzje pierwszego oraz drugiego tomu Bram Światłości? Takich pokładów jadu, złośliwości i krytyki często u mnie na blogu nie znajdziecie ;) Ta recenzja z założenia powinna wyglądać tak samo, bo w ostatniej części cyklu nie nastąpił żaden spektakularny przełom. Tym razem jednak dałam sobie czas na ochłonięcie po lekturze, więc zamiast emocjonalnej fali skarg i zażaleń będzie bardziej obiektywnie.

Choć nadal jest źle. Bardzo.



[Poniższy tekst to krótkie podsumowanie wrażeń z III tomu Bram Światłości. 
Nie zdradza żadnych istotnych szczegółów fabularnych. 
Jeśli jeszcze nie czytałeś Bram Światłości, to cóż... możesz bez ryzyka przeczytać poniższy tekst, ale książkę sobie daruj dla własnego dobra.

Jeśli w ogóle nie znasz Zastępów Anielskich, ale czujesz się zaintrygowany, to zerknij na recenzję rewelacyjnych Żaren Niebios i zobacz, jak pięknie się to wszystko zaczęło.]