niedziela, 10 lutego 2019

Pandemic: Upadek Rzymu - recenzja

Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel

Do serii Pandemic mam sentyment: była to pierwsza kooperacja, w jaką grałam, jeszcze w  klasycznej wersji, w której walczyliśmy z rozprzestrzeniającymi się po świecie chorobami. I choć z czasem dotarliśmy do etapu, że nawet z dodatkiem nie stanowiła dla nas wielkiego wyzwania, to wszelkie nowe odsłony natychmiast trafiają na zakupowy radar. Podobnie było w przypadku Upadku Rzymu - choć byłam sceptyczna względem nowego tematu, to jednak walka z barbarzyńcami okazała się sporym powiewem świeżości w serii.



Co w pudełku?


W pudełku w standardowych "pandemikowym" rozmiarze znajdziemy planszę, kilka talii kart, garść (paskudnych ;)) pionków i mnóstwo znaczników sześciennych (symbolizujących barbarzyńców) i legionistów. To wszystko, czego potrzebujemy do walk o utrzymanie granic Imperium Rzymskiego.


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel


Wszystkie komponenty wydane są ze zwykłą starannością Z-Mana i Rebela: nie czuję potrzeby koszulkowania kart, a cała gra jest spójna graficznie, choć na pewno nikt nie uzna jej za najpiękniejszy tytuł roku... ;)


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel



Jak to działa?


Kluczowe jest to, że Pandemic: Upadek Rzymu to gra kooperacyjna: wygrywamy lub przegrywamy zawsze razem, walczymy nie przeciwko sobie, ale przeciwko mechanizmom gry. Na początku gracze wybierają (bądź losują) swoje karty postaci - każda ma inną cechę i zdolność, która pozwoli odrobinę nagiąć zasady gry. Następnie przygotowuje się dwie talie - jedna będzie stanowiła źródło kart dla graczy, które będą dociągać po swoim ruchu, a druga posłuży nam do ustalania, w jaki sposób potoczą się najazdy barbarzyńców.


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel


W swoim ruchu gracz ma do wykonania 5 akcji z pomiędzy poniższych:
- marsz (do sąsiedniego miasta); 
- żegluga (do miasta portowego, po odrzuceniu karty w kolorze miasta docelowego); 
- umocnienie miasta (postawienie fortu po odrzuceniu karty miasta, w którym się znajdujemy i w którym chcemy budować); 
- rekrutacja armii (wyłącznie w mieście, w którym się znajdujemy i w którym jest już fort); 
- bitwa (rzut 1 kością za każdego legionistę, który stoi z nami w tym samym mieście); 
- spisek (przekazanie karty miasta, w którym się znajdujemy, innemu graczowi w tym samym mieście);
- zawarcie przymierza (odrzucenie określonego zestawu kart w kolorze danego plemienia w celu zawarcia sojuszu); 
- werbowanie barbarzyńców (tylko ze sprzymierzonym plemieniem - po odrzuceniu karty w kolorze danego plemienia zamieniamy wszystkie jednostki z tego plemienia w danym mieście na legionistów).
Wszystkie akcje przedstawione są na poręcznych ściągawkach dla graczy.


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel


Co jakiś czas w talii pojawi się karta buntu, która może nieźle namieszać na planszy. Przede wszystkim powoduje intensyfikację najazdów (wzrasta tempo najazdów, a odrzucone karty najazdów są tasowane i kładzione na wierzchu talii, więc kolejne najazdy trafią tam, gdzie już ostatnio wystąpiły ataki). Istnieje też ryzyko, że miasto zostanie ograbione - dzieje się to wtedy, gdy znajdą się w nim więcej niż trzy jednostki danego wrogiego plemienia. Taka sytuacja za każdym razem przybliża Rzym do upadku i potrafi nieźle dać się we znaki, zwłaszcza gdy wystąpi reakcja łańcuchowa i nagle okaże się, że za jednym zamachem barbarzyńcy ograbią nie jedno, a kilka miast.


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel


Wygrywamy, gdy zawrzemy sojusz ze wszystkimi 5 plemionami, lub gdy w żadnym mieście na planszy nie ma znaczników danego plemienia, z którym nie mamy sojuszu. Opcji przegrania jest nieco więcej, bo gra pokona nas zawsze wtedy, gdy: 
- skończą się znaczniki któregoś plemienia barbarzyńców;
- skończą się karty w talii graczy; 
- znacznik Upadku dojdzie do ostatniego pola na torze upadku; 
- Rzym zostanie ograbiony. 


Co nowego?


Czym, poza innym, i tak "przyklejonym" tematem różni się Upadek Rzymu od klasycznej wersji? Przede wszystkim systemem usuwania "wrogich" kostek z planszy. Rozprzestrzeniają się one konkretnymi szlakami (nie pojawiają się "znikąd"), a żeby się ich pozbyć, musimy ruszyć na wojnę. W tym celu musimy zrekrutować i zabrać ze sobą legionistów, a do tego z kolei potrzeba wcześniej zbudowanych fortyfikacji na terenie cesarstwa... A gdy już ruszymy na obcych, sam konflikt rozstrzygamy rzutem kośćmi. 


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel

O dziwo, same kości nie wprowadzają frustrującej losowości, której się obawiałam, a która dała mi się we znaki w poprzedniej odsłonie Pandemica, czyli Czasie Cthulhu - jest to sensownie zbalansowane. Ponadto dochodzi dodatkowy warunek przegranej, czyli złupienie samego Rzymu. Zwłaszcza w wariancie alternatywnym, w którym nie wolno wprowadzać do stolicy armii, jest to bardzo wymagający warunek.



Wrażenia


Interakcja

Pandemic: Upadek Rzymu to kooperacja, więc interakcja z zasady będzie pozytywna, ale możecie być pewni, że będzie jej dużo. W zasadzie zwycięstwo nie jest możliwe bez nieustannej współpracy i przekazywania kart, a także ustalania, co i gdzie należy zrobić. Karty są jawne, więc i dyskusji jest sporo. Teoretycznie, podobnie jak w większości kooperacji, mamy tu ryzyko wystąpienia "gracza alfa", czyli lidera, który narzuci innym swoją wolę i będzie ją egzekwował, psując innym zabawę, jednak u nas generalnie taka sytuacja nie występuje - w tej kwestii wszystko zależy od graczy.


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel



Skalowanie

Upadek Rzymu to gra od 1 do 5 osób, więc zakres jest naprawdę szeroki, co często jest dość ryzykowne. Mimo to gra utrzymuje dobrą passę poprzednich odsłon serii i zdecydowanie działa w każdym gronie. Wydaje mi się, że taki "sweet spot" to 3 graczy (czy raczej: granie trzema postaciami), wtedy "przemiał" kart w talii utrzymuje grę na sensownym poziomie trudności, ale zabawa jest też satysfakcjonująca przy grze 2 postaciami lub w większej grupie.


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel


Również w wariancie solo instrukcja sugeruje wcielenie się w dowódcę i zarządzanie 3 postaciami. Mechanicznie zmienia się zasada zarządzania kartami (mamy 7 kart na spółkę dla tych 3 postaci, ale oprócz tego do gry wprowadzany jest "skarbiec", w którym możemy chować i pobierać karty). Nie grywam w solo zbyt często, ale muszę przyznać, że w tym przypadku wyzwanie jest naprawdę satysfakcjonujące i stanowi przyjemną łamigłówkę.


Poziom trudności

Skalować można też poziom trudności. Gramy z 5, 6 lub 7 kartami buntu wtasowanymi do talii gry, więc intensyfikacja najazdów będzie różna zależnie od poziomu, który sobie wybierzemy. Wydaje mi się, że w przypadku Upadku Rzymu mechanika ta działa bardzo dobrze i dostarcza wyzwania na sporo rozgrywek. Dodatkowo przewidziano też wariant Roma Caput Mundi, w którym legionom nie wolno wchodzić do Rzymu, który chronimy - jest to dla mnie genialny element i nie wyobrażam już sobie grać bez tej zasady, bo wymaga dodatkowego kombinowania i wprowadza dodatkowe zależności na planszy.


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel


Dla osób, które grały w inne odsłony serii: moim zdaniem Upadek Rzymu ma poziom trudności mniej więcej na wysokości klasycznej Pandemii z jednym dodatkiem, stanowi więc większe wyzwanie od "gołej" wersji klasycznej i zdecydowanie większe niż Czas Cthulhu.


Podsumowując...


Początkowo nie byłam przekonana do zmiany tematu Pandemica z walki z wirusami na walkę z barbarzyńcami, ale wystarczyły już pierwsze rozgrywki, żeby wszelkie wątpliwości odeszły w niepamięć. Temat jest dość sensownie odwzorowany mechanicznie i choć nie ma co spodziewać się tu niesamowitego klimatu, to jednak w czasie rozgrywki rekrutowałam legionistów i szłam walczyć z barbarzyńcami, a nie tylko "rzucałam kością żeby zdjąć dwa zielone i jeden szary". A to już coś.


Pandemic. Upadek Rzymu - Rebel


Niektórzy mówią, że Upadek Rzymu jest brzydki. Cóż, pięknością to on nie grzeszy, ale za to ma w sobie pewną surowość która pasuje do tematu i jest bardzo spójna wizualnie. No i nie ukrywajmy, dotąd w tej serii ładny był tylko Czas Cthulhu, ale za to kulał mechanicznie - nie mam wątpliwości, która z tych cech jest dla mnie bardziej istotna.

Przed nami jeszcze dwie wersje do ogrania (Iberia i Rising Tide - w pierwszej walczymy z pandemią na Półwyspie Iberyjskim, w drugiej z wodą zalewającą terytorium Holandii), ale mój mąż stwierdził, że Upadek Rzymu to póki co najlepsza wersja Pandemica. I nie sposób się z nim nie zgodzić: mechanika przemówiła do nas bardziej niż w wersji klasycznej, a losowość doskwierała mniej niż w Cthulhu. Dlatego Upadek Rzymu z czystym sumieniem polecam zarówno fanom serii, jak i osobom, dla których byłby to pierwszy kontakt z tą mechaniką.


Plusy:
+ udana reimplementacja mechaniki klasycznego Pandemica;
+ proste zasady i angażująca graczy rozgrywka;
+ dobre skalowanie pod względem liczby graczy;
+ dobre skalowanie poziomu trudności (3 poziomy plus wariant opcjonalny).



Tytuł: Pandemic. Upadek Rzymu
Autor: Matt Leacock, Paolo Mori 
Ilustracje: Atha Kanaani, Olly Lawson, Antonio Maínez 
Wydawnictwo: Rebel 
Liczba graczy: 1-5 
Czas gry: 45-60 minut




Za egzemplarz do testów
dziękuję wydawnictwu Rebel:
 Wydawnictwo Rebel

1 komentarz:

  1. O jezu, to soe wydaje takie... Skomplikowane ;-) ale tez przypomona klasyczne gry typu Age of Empires, tyle ze w formiw planszowki :-D

    OdpowiedzUsuń