piątek, 7 grudnia 2018

Staropolski Wokabularz - gra od Książnicy Kopernikańskiej w Toruniu


Są takie gry, w które muszę zagrać. Wiem to jeszcze zanim wczytam się w instrukcję czy poznam więcej szczegółów. Jednym z takich przypadków jest Staropolski Wokabularz - gra wydana przez Książnicę Kopernikańską, czyli bibliotekę mojego rodzinnego Torunia. Tematyka zresztą też kusi, zwłaszcza na blogu książkowo-planszówkowym, bo twórcy wzięli na warsztat... język polski. A konkretnie staropolski.


Co w pudełku?


Staropolski Wokabularz to karcianka z pewnymi nietypowymi elementami. Oprócz świetnie ilustrowanych kart (szkoda, że niezależnie od prezentowanego wyrazu zawsze mamy jedną grafikę, odpowiadającą kategorii, ale wizualnie są ciekawe i mocno odbiegają od planszówkowych, nudnych już standardów) w pudełku znajdziemy dwie drewniane podkładki na karty oraz... garść kolorowych spinaczy. 


Staropolski Wokabularz - Książnica Kopernikańska


Spinacze to dość kontrowersyjny element tego wydania. Wyglądają świetnie, jednak w czasie gry często nakładamy lub zdejmujemy je z kart, co może je trochę uszkodzić (a szans na zakoszulkowanie tu nie mamy), co z kolei przy grze, w której mamy zapamiętać co jest na danej karcie, byłoby już sporym minusem. Lepiej sprawdziłyby się chyba małe, kolorowe klamerki.


Jak to działa?


Staropolski Wokabularz to gra dwuosobowa, w której celem gracza jest zebranie odpowiedniego zestawu słów. Fabuła gry przenosi nas do Polski pod zaborami, do XIX wieku. Jako dzielni spiskowcy chcemy zachować pamięć o języku (staro)polskim w obliczu postępującej rusyfikacji i germanizacji. A że nauka najlepiej wchodzi przez zabawę, to celebrujemy polskość grając w karty...

W czasie przygotowania do gry wybieramy 4 karty zadań. Każdy z graczy bierze jeden drewniany stojaczek i 5 kart na rękę (żaden kolor karty nie powinien wystąpić więcej niż dwa razy). Następnie gracze układają karty na stojaku w taki sposób, żeby karty z danej kategorii (koloru) znalazły się obok siebie. Gracze mogą też oznaczyć spinaczem maksymalnie dwie swoje karty. Tak przygotowany zestaw... odwracamy rewersem do siebie, a awersem do przeciwnika. Naszym celem jest albo zrealizowanie 2 kart zadań (celów), albo zadania głównego (czyli ułożenie 4 kart w tym samym kolorze obok siebie). Zasady Staropolskiego Wokabularza są w praktyce bardzo proste, choć na początku sam przebieg tury nie jest do końca intuicyjny i potrafi przytłoczyć graczy zupełnie "niedzielnych".


Staropolski Wokabularz - Książnica Kopernikańska


Tura przebiega następująco: podajemy przeciwnikowi skrajną lewą kartę z naszego stojaka, a przeciwnik daje nam swoją skrajną lewą kartę (możemy je w tym momencie podejrzeć, a potem kładziemy je rewersem do siebie - widzi je przeciwnik). Następnie mamy 2 punkty akcji (PA), które możemy wykorzystać na:
- zamianę 2 kart miejscami (1 PA); 
- dobranie karty z talii i położenie jej w dowolnym miejscu stojaka przodem do nas (1 PA); 
- odrzucenie 1 karty ze stojaka (1 PA); 
- podejrzenie 1 karty z dowolnego stojaka (1 PA); 
- zamianę miejscami 2 kart z różnych stojaków (2 PA). 
Następnie możemy oznaczyć spinaczem lub zdjąć spinacz karty (spinacz musi odpowiadać kolorem kolorowi karty) i odrzucić kartę z talii.


Staropolski Wokabularz - Książnica Kopernikańska


W trakcie tury gracz może podjąć próbę realizacji karty celu, wskazując, które karty spełniają warunki tej karty albo celu głównego, przy czym karty mogą znajdować się w dowolnym miejscu, nie tylko u nas na stojaku. Niestety, jeśli coś źle zapamiętaliśmy i pomylimy się przy zgadywaniu, to automatycznie przegrywamy. W przeciwnym razie gramy do momentu, w którym ktoś zrealizuje warunki zwycięstwa.


Wrażenia


Staropolski Wokabularz opiera się przede wszystkim na elemencie pamięciowym. Z tego względu, aby czerpać satysfakcję z rozgrywek w ten tytuł, potrzebujemy graczy na podobnym poziomie i o podobnej zdolności skupienia. Jeśli jeden z przeciwników jest wyraźnie lepszy w zapamiętywaniu układów, to drugi może równie dobrze od razu poddać partię - a na pewno nie będzie miał przyjemności z zabawy. Zabawy nie będzie miał też gracz "lepszy", jeśli przeciwnik będzie grał losowo, byleby coś zrobić, bo nie będzie ogarniał sytuacji. Jeśli jednak mamy dwie osoby, które potrafią wczuć się w atmosferę i podobnie dobrze idzie im zapamiętywanie, która z zakrytych kart miała jaki kolor, to dostajemy całkiem przyjemny pojedynek.


Staropolski Wokabularz - Książnica Kopernikańska


Satysfakcję z rozgrywek nieco zmniejsza fakt, że, jak to przy karciankach bywa, gramy tu we trójkę, z jeszcze jednym nieproszonym gościem: losowością. Niestety, w tym konkretnym przypadku jej obecność potrafi dać się we znaki. Czasem ma się wrażenie, że wyłącznie los pomaga w realizowaniu celów i umożliwia wygraną, umniejszając znaczenie aspektu pamięciowego w niektórych rozgrywkach. Teoretycznie mogłoby to zmniejszać wspomniane już różnice w umiejętnościach graczy, w praktyce jednak bywa frustrujące.

Bodaj najciekawszym elementem mechanicznym Staropolskiego Wokabularza jest wymóg przekazywania kart przeciwnikowi. W mniejszym stopniu wykorzystano go w zupełnie innej grze dedukcyjnej, Mystery of the Abbey (ale tam nie ma przymusu przekazywania konkretnej karty), jednak nie jest to coś, co często spotyka się w karciankach. A szkoda, bo wymaga to sporej ostrożności i kombinowania, zwłaszcza w późniejszych momentach rozgrywki, gdy dokładamy karty nowo pozyskane z talii. 


Staropolski Wokabularz - Książnica Kopernikańska



Podsumowując...


Już sama idea Staropolskiego Wokabularza, jego wykonanie, a także tematyka sprawiają, że jest to tytuł godny uwagi. Wszystkie słowa użyte na kartach są wyjaśnione w instrukcji, w której przemycono także wiele ciekawych faktów historycznych (dzięki Wokabularzowi od jakiegoś czasu u nas w domu ostatnio pije się "herbatę z zynzybarem" ;)). Nie ukrywajmy jednak, że same ciekawostki gry nie czynią i powinny stanowić nie główne danie, a zaledwie dodatek do mechaniki. A ta jest dość specyficzna i zorientowana na konkretną grupę odbiorców.

Satysfakcję będą czerpać głównie fani gier z dużym aspektem pamięciowym - ja niestety nigdy nie byłam szczególną fanką tego konkretnego rozwiązania (Hanabi to dla mnie synonim cierpienia...), Choć Wokabularz w moim rankingu "pamięciówek" zajmie bez wątpienia wysokie miejsce, nie będzie to jednak gra, do której będę szczególnie często wracać. Nie miałam okazji usiąść do rozgrywek z dziećmi, ale wydaje mi się, że gra mogłaby się sprawdzić do takich rodzinnych pojedynków, bo dzieciaki mają na ogół niesamowite umiejętności, jeśli chodzi o gry z jakimkolwiek elementem memory. W każdym razie, jeśli to właśnie wyzwania dla Waszej pamięci szukacie w grze, to zdecydowanie powinniście zwrócić uwagę na Wokabularz.


Staropolski Wokabularz - Książnica Kopernikańska


Przede wszystkim mam jednak nadzieję, że jest to dopiero pierwsza z gier od Książnicy i mocno trzymam kciuki za kolejne produkcje. Mam też nadzieję, że kolejne biblioteki w Polsce pójdą w jej ślady. Współczesne planszówki to fajne, rozwojowe hobby - a jak widać po przykładzie Wokabularza, można je dodatkowo wykorzystać choćby do promocji naszego rodzimego języka.



Plusy:
- ciekawa tematyka;
- ładna oprawa graficzna;
- ciekawe elementy mechaniki.

Minusy:
- uporczywa losowość;
- spinacze!




Tytuł: Staropolski Wokabularz 
Autorzy: Przemysław Chudzik, Mateusz Pitulski 
Ilustracje: Bartłomiej Kordowski 
Wydawnictwo: Książnica Kopernikańska w Toruniu 
Czas gry: 20-25 minut 
Liczba graczy: 2




Za egzemplarz recenzencki dziękuję Autorowi


1 komentarz:

  1. Chyba lepiej by się sprawdziły małe spinacze do prania, takie w wersji ozdobnej. Podoba mi się... język!

    OdpowiedzUsuń