poniedziałek, 5 listopada 2018

Coś tłoczno na tym drzewie... Baobab - recenzja gry


Baobab to, jak wiadomo, potężne drzewo, dające schronienie wielu gatunkom zwierząt. W jego rozległych koronach kryją się małpki, węże, nietoperze, kameleony, tukany, czasem trafi się nawet lampart... a przynajmniej tak jest w nowym hicie imprezowym od Rebela, w którym na drzewie panuje naprawdę niezły tłok, a każdy mieszkaniec ma inne przyzwyczajenia!


Kto mieszka w Baobabie?


Baobab trafia do nas opakowany w nietypowe, metalowe pudełko w kształcie walca z rozszerzającą się górną częścią. Jest to moja ulubiona forma pakowania imprezówek, które, jak wiadomo, najczęściej zabiera się we wszelkie podróże - metalowa puszka raczej nie uszkodzi się w transporcie. Dodatkowo w przypadku Baobabu jest to nie tylko opakowanie, ale i "plansza", czyli samo tytułowe drzewo - to na jego "koronie" będziemy umieszczać kolejne karty, walcząc o zwycięstwo. Jest to bez wątpienia duże ulepszenie względem poprzednich edycji, które oglądałam w internecie, a które miały drzewka składane na przykład z kartonu. Również karty w edycji Rebela są znacznie bardziej klimatyczne: mają nierówny, okrągły kształt, bardzo odpowiadający kępom liści baobabu.




Jak to działa?


Aby rozpocząć grę, stawiamy nasz baobab pomiędzy graczami i rozdajemy wszystkim graczom tę samą liczbę kart. Talia każdego z graczy leży przed nim zakryta. W swojej turze gracz najpierw deklaruje, ile kart chce zagrać (1, 2 czy 3) i bierze odpowiednią ich liczbę do ręki (nadal zakryte). Następnie odwraca kolejne karty, za każdym razem próbując umieścić je na baobabie. Jeśli w efekcie tego ruchu jakieś karty spadną z drzewa, gracz musi je zabrać i położyć odkryte na swoim "karnym stosie". 




Proste? W teorii tak, w praktyce należy pamiętać, że nie zawsze będzie nam dane po prostu położyć kartę; czasem będziemy musieli ją wsunąć między dwie inne albo rzucić, nawet z zamkniętymi oczami! Każda karta ma na awersie jakąś grafikę, od której zależy zasada jej zagrywania:
- liście - umieszczamy w dowolnym miejscu drzewa; 
- kwiaty - umieszczamy na krawędzi korony tak, żeby część z ziemią wystawała poza nią; 
- małpka - umieszczamy kartę na krawędzi korony tak, żeby część z ziemią wystawała poza nią; 
- wąż - umieszczamy kartę pomiędzy dwiema kartami, które znajdują się już na krawędzi drzewa, pamiętając, że część z ziemią musi wystawać poza krawędź korony; 
- pszczoły - umieszczamy kartę w dowolnym miejscu: od tej chwili żadna karta zwierzęcia nie może stykać się z kartą pszczoły (możemy przykryć ją tylko liśćmi lub kwiatami); 
- tukan - rzucamy kartą jak frisbee z odległości min. 30 cm od baobabu); 
- lampart - rzucamy kartę na koronę drzewa z wysokości ok. 30 cm; 
- nietoperz - rzucamy kartę na koronę drzewa z zamkniętymi oczami (trzeba je zamknąć przed wyciągnięciem ręki nad baobabu!); 
- kameleon - kopiuje wymagania przed chwilą zagranej karty (oprócz pszczół).




Gra kończy się, gdy któryś z graczy umieści na drzewie ostatnią kartę ze swojej talii; następuje podliczenie kart, które zostały w taliach graczy oraz tych, które trafiły na ich karne stosy - wygrywa gracz, który ma najmniej kart. Rozgrywkę można też wydłużyć - instrukcja sugeruje dłuższy wariant, w którym nie tworzymy karnego stosu, tylko bierzemy zrzucone karty pod spód talii gracza. W takim wariancie wygrywa gracz, który pierwszy pozbędzie się wszystkich kart.




Podsumowując...


Choć Baobab nie jest może jakimś niesamowitym odkryciem i hitem, który zdominuje planszówkowe imprezy, to jednak nie da się ukryć, że wniósł powiew świeżości do imprezówek w naszej kolekcji. Dominują wśród nich gry na szybkość i spostrzegawczość gdzie raczej musimy coś złapać/zabrać, niż dołożyć (Miszmasz!, Jungle Speed). Baobab jest nieco spokojniejszy pod względem rozgrywki, charakterem przypomina raczej klasyczną Jengę - im dalej w rozgrywkę, tym ostrożniej każdy wykonuje ruchy - mimo to rozgrywkom towarzyszy zawsze masa śmiechu. Tytuł ten ma też jeszcze jeden atut - wykonanie. Metalowe "drzewko" i świetnie ilustrowane karty przykuwają uwagę, a w miarę rozrastania się "korony" gra wygląda naprawdę atrakcyjnie.



Warto zaznaczyć, że choć pudełko sugeruje rozgrywki w 2-4 osoby, bez problemu zagramy w większym gronie (zgodnie z zasadami trzeba tylko zadbać przy rozdawaniu, żeby każdy miał równą liczbę kart). Tym bardziej, że Baobab to typowa gra, przy której "im nas więcej, tym weselej"!

Jak to często bywa przy grach, które wydają się skierowane do dzieci... rewelacyjnie bawią się przy nich dorośli. Przez pierwsze ruchy nowi gracze patrzą na ogół z powątpiewaniem: i co, to już wszystko? Przecież to strasznie proste, co to za filozofia, dołożyć kartę... A potem korona rozrasta się na wszystkie strony i okazuje się, że co bardziej wymagające karty (wszystkie, które mają trafić na krawędź drzewa i te, które musimy na nie rzucić) wymagają już niezłej precyzji i łatwo "oberwać" połową kart. Oczywiście im większe niepowodzenie, tym więcej śmiechu, jak to w tego typu grach bywa! ;) Osobom lubiącym gry zręcznościowe polecam gorąco, zwłaszcza jeśli nie przepadają za wszechobecnymi tytułami, wymagającymi wyłącznie spostrzegawczości.




Plusy:
+ ładne wykonanie;
+ bardzo proste zasady;
+ dużo śmiechu przy rozgrywce;
+ można zagrać nawet w większym gronie.

Minusy:
- w kategorii rodzinnych gier imprezowych: w zasadzie brak.



Tytuł: Baobab 
Autor: Josep M. Allué 
Ilustracje: Arteffekt, Cyril Bouquet 
Wydawnictwo: Rebel 
Czas gry: 15-20 minut 
Liczba graczy: 2-4 (i więcej) 




Za egzemplarz do testów
dziękuję wydawnictwu Rebel:
 Wydawnictwo Rebel

6 komentarzy:

  1. Fajna sprawa! Poszukam tej gry :) mogłaby mi się przydać nie tylko na wieczory ze znajomymi, ale udało by się ją również wykorzystać na zajęcia z angielskiego z dzieciakami :)

    Pozdrawiam,
    Książkowa Przystań

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi prosto, ale jakoś zawsze im prościej tym weselej. :D A część o rzucaniu kartą jak frisbee mnie rozwaliła. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze, co mi przychodzi na myśl, to jak to się trzyma tam! Ale gra wydaje się fajna :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię planszówki, chętnie bym zagrała w tę grę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna gra dla dzieciaków ;) Przy okazji można się czegoś nauczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię zręcznościówki :) Pudełko fajne, przeraża mnie tylko składowanie go na półce, bo jakieś mocno nieforemne się wydaje. ;)

    OdpowiedzUsuń