środa, 31 października 2018

Tyranozaury miały pióra! Era dinozaurów - Steve Brusatte


Czy  jest ktoś, komu nie mignęła w internecie ta charakterystyczna okładka? Dawno nie widziałam, żeby jakaś książka miała tak szeroko zakrojoną kampanię reklamową: Era dinozaurów mrugała do mnie z fejsbuka, dostałam też zapowiedź mailem z przynajmniej trzech różnych źródeł... Cóż, nie da się ukryć, że tym razem to marketingowe ziarno padło na podatny grunt: jako domorosły archeolog-paleontolog, fan dinozaurów i ogółem grzebania w ziemi, po prostu musiałam ją przeczytać!


Nie-takie-spektakularne wydanie

Pierwsze, co rzuca się w oko po wzięciu do ręki Ery dinozaurów, to niestety fakt, że przynajmniej część środków przeznaczonych na reklamę lepiej byłoby przeznaczyć na poprawienie jakości wydania samej książki. Oprawa jest co prawda solidna, ale już małe, czarno-białe zdjęcia wołają o pomstę do nieba, a w każdym razie rażąco odbiegają od standardów, do których podobne wydawnictwa już nas przyzwyczaiły.

Drugim minusem jest... język. Nie wiem jak Wy, ale ja, sięgając po pozycję popularnonaukową oczekuję faktów i sporej dawki informacji, ale przedstawionych w przystępny, atrakcyjny sposób - tak, żeby dało się je czytać z przyjemnością. Otóż Ery dinozaurów z przyjemnością nie czytałam, i to nawet nie ze względu na indywidualny, dość specyficzny styl autora, ale ze względu na brak korekty (nie brak - ktoś się pod tym podpisał...) dramatycznie złą korektę. Konia z rzędem temu, kto bez zgrzytania zębami przeczyta i przetłumaczy mi "z polskiego na nasze" na przykład takie zdanie: Pomyślał, że to kolejny śmieć, ale kiedy rzucił go na ziemię, zauważył, że wystawało z kawałka tej skały, nie z jakiegoś bruku coś błyszczącego (wtf?!). Oprócz koszmarków stylistycznych, Era dinozaurów łamie też wszelkie normy zgodności podmiotu z orzeczeniem, odmiany przez przypadki, a nawet zakrzywia przestrzeń (najbliższa plaża znajduje się tysiące, a nawet dziesiątki kilometrów dalej). Wstyd!


Od narodzin do upadku

Sam styl jest dość nierówny - w narracji Brusatte'a są fragmenty rewelacyjne, wciągające niczym powieść, ale są też wstawki dość chaotyczne (nie wiem jednak, na ile jest to wina wspomnianej już niezgrabnej wersji polskiej). Książkę przeczytałam jednak ze sporą przyjemnością, a to ze względu na przebijającą z niej ogromną pasję i miłość do paleontologii. Autor, jeden z czołowych współczesnych paleontologów, wziął sobie za cel nakreślenie historii dinozaurów od permu do kredy - zadanie ambitne, ale zrealizowane dobrze i całkiem plastycznie. Równolegle do ewolucji dinozaurów nakreślone zostały realia w jakich żyły, zmiany, którym na przestrzeni tysięcy lat poddawała się ziemia, jej roślinność i warunki klimatyczne. Przekształcenia jednej rodziny dinozaurów w drugą, ich ewolucja, adaptacja do zmieniających się warunków, wreszcie dramatyczna śmierć wśród trzęsień ziemi i rozpalonego deszczu szkła - to wszystko przedstawione jest bardzo obrazowo i interesująco.



Ubolewam jednak, że nie pokuszono się o więcej ilustracji faktycznych dinozaurów; owszem, takie rysunki podlegają w dużej mierze fantazji grafika, ale mimo wszystko pomogłyby czytelnikowi odnaleźć się w gąszczu niewiele mówiących nazw. Bo o ile wizerunki raptora, t-rexa czy triceratopsa jakoś zakorzeniły się w wyobraźni ludzi, o tyle kiedy w jednym zdaniu trafimy na torwozaura, czilantajzaura, shaochilonga, tanygokalreza i gargojleozaura, to zaczynamy mieć wrażenie, że czytamy coś w obcym i, co gorsza, nieznanym nam języku. Kilka (kolorowych!) plansz, pokazujących istoty, o których pisze Brusatte, pozwoliłyby lepiej pojąć opisywane zjawiska i więcej wynieść z lektury. Nie mówiąc już o tym, że na pewno takie grafiki byłyby dla przeciętnego czytelnika znacznie bardziej wartościowe niż kolejne zdjęcie spoconego paleontologa, pochylonego nad stanowiskiem z młotkiem i dłutem. A takich zdjęć w książce jest najwięcej...



Ludzie z pasją

Nie da się nie zauważyć, że dinozaury to tylko niewielki element tej książki. Znaczna część Ery dinozaurów poświęcona jest nie przedwiecznym gadom, tylko ludziom, którzy je badają. I choć początkowo spoglądałam na takie rozwiązanie z powątpiewaniem, to nagle okazało się, że chociaż sam paleontologiczny światek naukowy nigdy mnie szczególnie nie interesował, to przytaczane przez Steve'a historie w pewnym momencie naprawdę mnie wciągnęły. Brusatte pisze o ludziach sobie współczesnych i tych, którzy od dawna już nie żyją, w niezwykle fascynujący sposób: odmalowuje ich pasję, ba, często obsesję, wyrzeczenia i pełne powątpiewania spojrzenia, którymi mierzyli ich im współcześni. Pokazuje, że lata bezowocnego "grzebania w ziemi" mogą zostać zwieńczone odkryciem życia - jeśli tylko gdzieś po drodze nie zabraknie samozaparcia. To niesamowicie pozytywna, motywująca część tej książki.



Tę samą pasję podziela autor, jak z rękawa sypiąc mnóstwem ciekawych faktów (gdzie dinozaury miały płuca? czemu tyranozaur ma takie śmieszne rączki?), obalając mity (czy faktycznie, jak chciałby Spielberg, t-rex mógłby gonić pickupa, a raptory widziały tylko to, co się rusza?) i przemycając nowości z paleontologicznego frontu, pokazując, jakich rzeczy możemy dowiedzieć się dzięki wykorzystaniu nowoczesnych technologii. Dzięki temu Era dinozaurów jest lekturą ciekawą, choć niewykorzystującą potencjału, jaki drzemał w poruszanym temacie. Nadal jednak stanowi wartościową pozycję dla każdego, kto nadal, jak ja, "nie wyrósł z dinozaurów".


[W tle: gra karciana Cardline. Dinozaury - recenzja]




Tytuł: Era dinozaurów - od narodzin do upadku. Nowe odkrycia i fakty o zaginionym świecie 
Autor: Steve Brusatte 
Wydawnictwo: Znak 
Liczba stron: 400



Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:

 Tania Książka
Sprawdźcie też inne nowości na stronie księgarni :)

5 komentarzy:

  1. W sumie nie wiem czy wyrosłam z dinazaurów... Ale chętnie bym przejrzała tą książkę i dowiedziała się paru nowych faktów :D
    Kasikowykurz

    OdpowiedzUsuń
  2. Osobiście chyba nawet wcześniej nie widziałam okładki. XD Mogłabym ją czytać, gdyby do mnie trafiła, ale... no nie zależy mi.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja właśnie nawet nie słyszałam o tej książce :P W sumie kiedyś interesowałam się dinozaurami - jak miałam jakieś 9 lat miałam podobną książkę (tyle, że wydaje mi się, że miała dużo więcej obrazków i były lepiej wykonane...), ale ta fascynacja już mi przeszła i nie wiem czy teraz na nowo by mnie to tak interesowało ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że mnie nigdy dinozaury specjalnie nie interesowały - ale może to zasługa tego, że nie trafiłam na odpowiednie medium, które przyciągnęłoby mnie do tematu. "Era dinozaurów" wydaje się jednak całkiem ciekawą książką (tylko czuję się trochę zdezorientowana, bo w jednym miejscu napisałaś, że przeczytałaś ją z przyjemnością, a w innym, że nie :P).

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam IDENTYCZNE odczucia... też czekałam na premierę, i też dostawałam mnóstwo zapowiedzi z różnych źródeł... jestem dość rozczarowana poziomem wydania. Szkoda, bo ja też 'nie wyroslam' z dinozaurów.

    OdpowiedzUsuń