wtorek, 3 lipca 2018

Wirus!, albo Festiwal Negatywnej Interakcji - recenzja gry


Lubię gry z interakcją, w szczególności negatywną. Satysfakcja z budowania własnej farmy / sieci pociągów / miasteczka jest, wiadomo, zawsze, ale ileż frajdy daje też podrzucenie "świni" przeciwnikowi! Dlatego gry reklamowane właśnie ze względu na taki rodzaj interakcji z automatu trafiają u nas na radar zainteresowania. Tak samo było w przypadku Wirusa... bo co jak co, ale Wirus, mimo lekkiej, familijnej oprawy, jest złośliwy!

Komponenty


Wirus to niewielka karcianka w niewielkiej cenie. Jednocześnie karty mają dobrą jakość, nieźle się tasują i długo nie widać na nich zużycia (a tasuje się je często). To dobrze, bo inwestowanie w koszulki do tak taniej gry byłoby zupełnie nieopłacalne. Grafiki na kartach pozostają już kwestią gustu - początkowo średnio mi się podobały, jednak wystarczyła jedna rozgrywka, żeby odkryć, że proste, komiksowe rysunki jak najbardziej pasują do charakteru tej gry.



Zasady gry


Celem gry jest złożenie "ciała", czyli zestawu 4 różnych, zdrowych organów: organ jest zdrowy, kiedy jest sterylny (nie ma na nim żadnych wirusów ani szczepionek), zaszczepiony (zabezpieczony 1 kartą szczepionki) lub uodporniony (2 karty szczepionki). Do wyboru mamy serce (czerwone), mózg (niebieski), wątrobę (zielony) i kość (żółty), a także różnokolorowego jokera. Każdy organ ma też odpowiadające mu kolorem szczepionki/lekarstwa oraz wirusy, które mogą go zaatakować.

Wszystkie organy występujące w grze wraz
z odpowiadającymi im szczepionkami i wirusami

Setup jest błyskawiczny - tasujemy talię i rozdajemy każdemu graczowi po 3 karty. Będzie to liczba, której w żadnym momencie gry gracz nie może przekroczyć. Mechanicznie rozgrywka ogranicza się do prostego wyboru  między dwiema akcjami:
- zagranie 1 karty (organu lub szczepionki do siebie, wirusa - do przeciwnika, lub karty akcji);
lub
- odrzucenie dowolnej liczby kart na stos kart odrzuconych (i dobranie z powrotem do 3 kart na rękę).



Do dyspozycji mamy ponadto karty specjalne, pozwalające na:
- wymienienie całego ciała z przeciwnikiem;
- wymienienie jednego organu na organ przeciwnika (oczywiście jego zdrowego na nasz z wirusem, a jakże!);
- przeniesienie wirusów ze swoich organów na organy przeciwników;
- kradzież organu przeciwnika;
- wymuszenie odrzucenia wszystkich kart z ręki u przeciwników.

W tej sytuacji karta fioletowa pozwala na wymianę całych "ciał".

 

Wrażenia


Skalowanie

Wirus to tytuł imprezowy i jako taki ma wszystkie przymioty gry imprezowej: błyskawiczny czas rozgrywki (10-30 minut, zależnie od liczby graczy), duża losowość i dużo, dużo humoru. I, jak każda imprezówka, lepiej działa na więcej osób - na 2 osoby można w Wirusa zagrać, owszem, ale wtedy frajda jest wątpliwa. 

Co ciekawe, rzadko w tego typu grach zdarza się, że im więcej osób, tym większa kontrola tego, co się dzieje u poszczególnych graczy. Wirus jest właśnie takim wyjątkiem: grając na przykład w 3 osoby i mając wspomniany już limit 3 kart na ręce, często dochodzi do sytuacji, że nie mamy jak przyblokować przeciwnika i nie zdążymy wymienić kart na czas. Gdy do Wirusa siądzie większa grupa, zawsze ktoś będzie w stanie ograniczyć zapędy lidera, choć kosztem nieco dłuższej gry.

Ten organ jest już uodporniony i (prawie) nic mu nie grozi.


Interakcja

Wirus to interakcja w czystej postaci. I to taka najbardziej złośliwa: w zasadzie każda karta, którą zagrywamy u przeciwnika, zorientowana jest na "dołożenie mu" i zabranie lub zniszczenie posiadanych przez niego organów. Jednocześnie jakimś cudem gra nie budzi negatywnych emocji - prawdopodobnie właśnie dlatego, że agresywne zagrania stanowią sedno mechaniki. W efekcie z możliwości wbicia przeciwnikowi szpilki cieszą się (czy też, częściej: płaczą ze śmiechu) obie strony: dokuczający i obrywający. I to na trzeźwo! Rewelacja, tylko po kilku partiach zaczyna się odczuwać mięśnie brzucha ze śmiechu. ;)

Zagranie przeciwnikowi drugiego wirusa
spowoduje zniszczenie jego czerwonego organu

Paradoksalnie, mimo tych pokładów negatywnej interakcji, tytuł może sprawdzić się nawet do grania z dziećmi, właśnie dlatego, że jest w 100% zorientowany na złośliwość, jest to jakby cel gry sam w sobie. Negatywne zagrania nie są więc tak bolesne jak w grach, w których przez długi czas pieczołowicie budujemy jakąś wyszukaną strategię, a przeciwnik niszczy nam całą wizję jedną kartą. Myślę, że dzięki temu Wirus może pomóc młodszym graczom nauczyć się radzić sobie z negatywną interakcjach w grach ogółem. Nie zmienia to jednak faktu, że do tej gry trzeba po prostu podejść z odpowiednim nastawieniem i sporym dystansem.

Przykładowe zwycięskie ciało.


Podsumowując...

Fanom lekkich, mocno interakcyjnych imprezówek, a także osobom szukającym lekkiego tytułu na wakacje czy do pogrania przy przysłowiowym piwie, polecam Wirusa z czystym sumieniem. U mnie w kolekcji zostaje na stałe, a to duże osiągnięcie, bo czysto imprezowe tytuły dość rzadko aż tak się u nas przyjmują.


Plusy:
- proste zasady;
- dobre wykonanie;
- dynamiczna rozgrywka - gra idealna na imprezy;
- wysoka interakcja;
- atrakcyjna cena.

Minusy:
- na dwie osoby chodzi zauważalnie słabiej.





Tytuł: Wirus! 
Autor: Domingo Cabrero, Carlos Lopez, Santi Santisteban 
Ilustracje: David GJ 
Wydawca: Fabryka Kart Trefl - Kraków 
Czas gry: 20 minut 
Liczba graczy: 2-6





Za egzemplarz recenzencki Wirusa!
dziękuję wydawnictwu:
 Trefl. Joker Line



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz