sobota, 28 kwietnia 2018

Zastępy Anielskie: Siewca Wiatru - Maja Lidia Kossakowska


Jakiś czas temu recenzowałam dla Was Żarna Niebios - jeden z moich ulubionych zbiorów opowiadań. Pamiętam jak dziś, z jaką niecierpliwością czekałam po jego publikacji na kolejną antologię o Skrzydlatych; niestety, nowych opowiadań nie doczekałam się po dziś dzień (i autorka nie ma ich w planach...), ale za to dostałam powieść. Wiadomo jednak, że to, co sprawdza się w krótkich formach, niekoniecznie zachwyca rozciągnięte na setki stron. Czy Siewca Wiatru poradził sobie z wysoko postawioną przez Żarna poprzeczką...?

Fabuła startuje z punktu, w którym kończy się opowiadanie Dopuszczalne straty ze wspomnianego zbioru opowiadań: Jasność nagle postanowiła wyprowadzić się z Białego Tronu. Czy Pan opuścił poddanych? A raczej - czy uda się ten fakt utrzymać w tajemnicy, zanim całe dzieło stworzenia weźmie w łeb, a Archaniołowie stracą władzę, w której w międzyczasie zdążyli się rozsmakować? Dzierżący stery Świetliści wchodzą w układy z Mrocznymi z Głębi, których problem ten dotyczy wcale nie mniej - konwenanse idą na bok... zwłaszcza że muszą ramię w ramię stawić czoła potędze Antykreatora, którego rosnąca moc objawiła się na granicach Stref Poza Czasem.

- Skąd wiecie o Erzazelu? - burknął Lampka. 
- Wywiad doniósł - wyjaśnił uprzejmie Razjel. - Sądząc z tego, że wydajecie się zaskoczeni naszą sytuacją, wasz przeżywa chyba zapaść.


Cała historia poprowadzona jest nad wyraz zgrabnie - 600 stron przemyślanej, wartkiej akcji bez choćby odrobiny przegadania to coś, co niestety w fantastyce trafia się rzadko. Rosnące napięcie jest wyczuwalne aż do samej kulminacyjnej bitwy... która sama w sobie stanowi absolutny majstersztyk literacki. Czytałam Siewcę już trzy razy i za każdym razem starcie z Antykreatorem pochłaniam z szeroko otwartymi oczami i absolutnym zachwytem. Apokaliptyczne wizje, chwilami bardzo brutalne i odrzucające, są niezwykle plastyczne i zadają kłam niesprawiedliwemu stwierdzeniu, jakoby kobiety nie potrafiły opisywać scen batalistycznych. Potrafią, i to jak!

Ilustracje też są genialne.
(c) Fabryka Słów
Ale cóż się dziwić: cały Siewca wiatru jest dowodem na to, że Kossakowska, jeśli tylko chce, ma naprawdę dobry warsztat. Zachwycają zgrabne zmiany punktów widzenia (towarzyszymy Daimonowi, ale też Archaniołom, Głębianom, a nawet pewnemu byłemu komandosowi, którego poznaliśmy już w opowiadaniach) i dopracowana fabuła pełna spisków i politycznych zawirowań. I humor, nieco drapieżny i chwilami taki... hmm, najlepszym określeniem będzie tu "uroczy", bo jak inaczej określić na przykład fakt, że przyjaciele wołają na Lucyfera per "Lampka" (wszak jest "Niosącym światło")? ;) 

Zachwyca też cały nieziemski świat, czy to Królestwo, czy Otchłań, czy graniczne Limbo. Zaludniają je stworzenia rodem z Biblii, apokryfów, mitologii bliskowschodnich, Koranu, Kabały czy demonologii. Na końcu znajdziemy jeszcze swoisty bestiariusz, w którym każde stworzenie zostało dodatkowo opisane (gratka dla dociekliwych i żywy dowód na to, że Kossakowska solidnie przygotowała się do pracy nad powieścią). I nic nie jest tu wplatane na siłę - kolejne elementy przedstawionego świata trafiają na swoje miejsce w miarę postępu lektury, rzucane niejako mimochodem, coraz bardziej wzbogacając ogólny obraz. 



Okultysta runął na kolana. 
- Błagam, błagam, potężny, cudowny, uroczy... 
- Uroczy? - prychnął Kamael. - Zwariował ze strachu, Daimonie. 
- Błagam, o wspaniały... 
- Zamknij się - warknął Frey. 
- Lepiej go posłuchaj. - Rozbawiony Kamael pokazał w uśmiechu garnitur zębów. - To Anioł Zagłady. Abbaddon. Nie ręczę za niego, kiedy się wkurzy.



Ogromnym atutem Zastępów Anielskich jest galeria starannie nakreślonych postaci: każda z nich ma charakter i zestaw przekonań, tak, że dosłownie można się domyślić, które zdanie w dialogu padło z czyich ust, jeszcze zanim pojawią się didaskalia, a jednocześnie nie są zupełnie jednowymiarowi. Choć to Daimon, chłodny, gorzko-ironiczny Upiór Boży, jest głównym bohaterem, to każda postać jest tu wartościowa i na swoim miejscu. I nie da się ich nie lubić! Dzięki temu nawet wątek miłosny, choć nie powala i stanowi jedno ze słabszych ogniw Siewcy, przynajmniej nie boli, bo czytelnik podświadomie chciałby, żeby tego biednego, mrocznego Anioła Zagłady w końcu spotkało coś dobrego. 

Jest jeszcze jeden element, za który Kossakowskiej należą się ukłony. Mimo iż pozbawiła wszechświat boskiej opieki i maluje swoich archaniołów jako istoty bardzo odległe od wzorów cnót, to jednak nie robi tego w jakiś prymitywny, obrazoburczy, gimnazjalny sposób. Jest w tym wszystkim jakiś... bezpretensjonalny szacunek i elegancja. Ryzykowny temat, który na przykład cyklowi inkwizytorskiemu Piekary niekoniecznie wyszedł na dobre, tutaj poprowadzony jest z klasą i wyczuciem. 

Jako że autocytat jest najwyższą formą przekazu - przytoczę własne słowa z recenzji opowiadań: Siewca Wiatru to jedna z lepszych rzeczy, jakie przytrafiły się polskiej fantastyce. Dopracowane, nieprzegadane dzieło, z oryginalnym tematem i uciekające od sztampowych rozwiązań. I choć późniejsze tomy zdecydowanie obniżają loty, to Siewca stanowi ładną, domkniętą kompozycyjnie całość, którą każdy miłośnik rodzimej fantasy powinien znać. Jeśli więc jeszcze nie poznaliście Gabrysia, Daimona, Lampki i mojego cudownego, fiołkowookiego demona Asmodeusza, to koniecznie musicie to nadrobić.

Uwaga: Żeby nie było, że jestem nieobiektywna, jest jedna potencjalna wada: zwolenników "cięższej" fantastyki Aniołki mogą nie zachwycić. To zdecydowanie pozycja z tej lżejszej strony gatunku. Żeby nie było, że nie ostrzegałam. To nic, że małym druczkiem...



Tytuł: Siewca Wiatru 
Cykl: Zastępy Anielskie (#2)
Autor: Maja Lidia Kossakowska 
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 560



15 komentarzy:

  1. Moja droga, to co, że małym drukiem, jest napisane to jest 😁
    Mimo, że anielsko-demonicznych opowieści aż tak nie lubię, to pamietam, że przy ”Siewcy” nieźle się bawiłam, przede wszystkim ze względu na sympatycznych, jak żywcem z fików albo anime wyjętych bohaterów. Mimo sporych rozmiarów przez książkę (a właściwie ebooka) przeleciałam bardzo szybko, co chyba też o czymś świadczy;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mały druk to tak, żeby nie było, że nieobiektywna jestem. Choc akurat w przypadku Aniołków mogę być, nie przeczę ;)

      Hmm, chciałam się oburzyć za zarzut "fanfikowatości" bohaterów, ale może jednak coś w tym jest, z tym że w Siewcy mi akurat kompletnie nie przeszkadzało - no ale ja tych bohaterów pokochałam już w opowiadaniach i przez ostatnią dekadę mi nie przeszło, wiec chyba po prostu mój typ ;)

      Za to przy Bramach światłosci czułam się jakbym przeczytała fanfik pisany przez nastolatkę - i fabularnie, i językowo, i pod względem zmasakrowanych postaci. Ale tu już określenie "fanfik' jest ostrym zarzutem ;)

      Usuń
    2. Całkowicie się zgodzę, te postaci są jak stworzone do fanfików, te emocje, te dramy, te cierpienia, te bromanse. Ale rzeczywiście, o ile w "Siewcy" to zaleta i łyknęłam wszystko bez problemu, o tyle potem jest już jedna wielka drama, fanserwis i plucie tymi WIELKIMI EMOCJAMI, żeby jakoś zapełnić te dwa tomy. Szkoda.

      Usuń
    3. W dalszych tomach przede wszystkim było za dużo parcia na kasę, bo jak tu inaczej nazwać pisanie powieści na 2, 3 czy jeszcze więcej tomów (w końcu tak naprawdę nie wiadomo, kiedy i jak skończą się Bramy... ja już się boję), kiedy nie miało się pomysłu na fabułę, która zapełniłaby choć jedną książkę? Z tego rozbuchania biorą się inne problemy z tą serią... a szkoda, bo potencjał był OGROMNY!

      Usuń
  2. Ja lubię i lekkie, i cięższe rzeczy i jako taka osoba, która mały druczek przeczytała - mówienie, że to jedna z lepszych rzeczy, która przydarzyły się polskiej fantastyce jest jednak dla mnie zdecydowanie na wyrost ;P Jak wiesz, Kossakowską lubię, ale jednak do Lema, Zajdla, czy choćby Dukaja jest jest zdecydowanie daleko. No chyba że chcemy rozpatrywać to jako pozycje, która może do czytania polskiej literatury zachęcić - wtedy owszem, Kossakowska zrobiła kawał dobrej roboty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak zawężę "fantastykę" do "fantasy", bo to miałam na myśli szczerze mówiąc ;), to nadal będzie Ci łatwo wymienić serie i autorów, którzy Zastępy biją na głowę? :) Bo Lem, Zajdel i Dukaj to jednak s-f i to takie ambitniejsze większością.

      Bo jeśli spojrzymy właśnie na fantasy, to Zastępy takiego na przykład Wiedźmina biją na głowę oryginalnością stworzonego świata i pomysłem (i pod paroma innymi względami też). I choć nie będą na pierwszym miejscu najlepszych polskich serii tego gatunku, to jednak u mnie na pewno będą w pierwszej 5...

      No i jeszcze dodam, że ja Kossakowskiej nie rozpatruję w tym rankingu jako całości, patrzę tylko na Zastępy. Bo, szczerze mówiąc, wiele innych dobrych rzeczy jej się napisać nie udało... zresztą i Zastępy później mocno obniżyły loty.

      Usuń
  3. Zakochałam się w tej serii bezpowrotnie i na amen, i ten uczuć nie przeszedł mi do tej pory :D Nie skończyłam jeszcze całej serii, odpadłam po "Siewcy wiatru", ale zamierzam ją dokończyć jak najszybciej tylko się da :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wyglądaj moich recenzji kolejnych tomów. Niestety z każdym kolejnym jest tylko coraz gorzej :( ale nadal są to przyjemne powroty :)

      Usuń
  4. Opowiadania (oba tomy) są rzeczywiście świetne, jest w nich co analizować, ale szczerze mówiąc "Siewca wiatru" nie zachwycił mnie tak, jak Ciebie. Fabuła momentami zwalnia, jakby autorka nie wiedziała, co zrobić z rozpędzoną machiną. Ogólnie da się przeczytać, ale w moim odczuciu to jedna z tych książek, o których się dość szybko zapomina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te "oba tomy" to dużo powiedziane, różnią się ledwo dwoma tekstami w końcu ;) ale nei da się ukryć, że stoją o klasę wyżej od Siewcy. Nie zmienia to jednak faktu, że na mnie sam Siewca zrobił nadal duże wrażenie - nie czułam tych przestojów fabuły, wydawało mi się, że jest to dobrze wyważone. Ale każdy inaczej odbiera :) Fajnie że chociaż opowiadania przypadły Ci do gustu!

      Usuń
  5. Po tej recce już się jaram. ;)
    Tylko, gdzie ja teraz Kossakowską w terminarz "wcisnę". 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znajdź miejsce ;) Siewca jest tego wart ;) I pomyśl, że to tylko jedna, lekka powieść, więc pójdzie szybko - kolejne możesz sobie spokojnie odpuścić ;)

      Usuń
  6. Uwielbiałam tę książkę swego czasu, poza wątkiem miłosnym, który jak na tak rozrywane wielkimi emocjami postaci wyszedł raczej blado. Szkoda, że kolejne tomy nie dorównały "Siewcy wiatru", niestety. Ale i tak marzy mi się, że kiedyś dorwie się do tego jakiś zdolny hollywoodzki scenarzysta i zrobi z tego dobry film albo serial ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiałam - a i teraz, po latach, wróciłam z przyjemnością i nadal mnie zachwyca. Wątek miłosny fakt, dość mętny, ale przyznam, że ja po prostu Hiji za bardzo nie lubiłam, książka nie ucierpiałaby na tym, jakby jej wcale nie było. I też nie pogniewałabym się za dobry serial <3

      Usuń
  7. Czytam ostatnio raczej mało fantastyki, ale jak już czytam, to właśnie takie jak ta, które są bardzo mocno polecane! :)

    OdpowiedzUsuń