wtorek, 17 kwietnia 2018

Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie - Tim Peake


Wydaje mi się, że każde dziecko na jakimś etapie przechodzi fascynację dwoma tematami: dinozaurami i Kosmosem. Nie byłam tu wyjątkiem; i choć pasja do paleontologii i astronomii z czasem osłabła, zastąpiona bardziej przyziemnymi tematami, to nadal nie jestem w stanie odmówić sobie przyjemności kontaktu z książkami i grami osadzonymi w tym klimacie. Nic więc dziwnego, że na premierę Zapytaj astronautę czekałam z pewną niecierpliwością...


Szybko okazało się jednak, że domorośli miłośnicy astronomii raczej nie znajdą tu za wiele dla siebie, ale za to fani astronautyki - jak najbardziej. Tim Peake, brytyjski astronauta i autor książki, nie poświęca za wiele uwagi samemu Kosmosowi, a jeśli już, to czyni to z bardzo technicznej perspektywy. Nie dowiemy się więc raczej nic nowego o ciałach niebieskich, ale za to poznamy zasady funkcjonowania Sojuza (a przy okazji odkryjemy, dlaczego dla astronauty rosyjski jest językiem obowiązkowym - aparatura w maszynie opisana jest tylko w tym języku) i samej Stacji, wraz z detalami życia na niej. Jeśli więc zastanawialiście się kiedyś, jak korzysta się w stanie nieważkości z toalety, co dzieje się z podeszwami stóp, kiedy się ich nie używa (uwaga - szczegóły bywają mało apetyczne), czy są określone procedury na wypadek kontaktu z Obcymi (spoiler alert: nie ma), albo czy w Kosmosie jest szybkie wifi, to jak najbardziej jest to pozycja dla Was.



A jeśli stąpając twardo po Ziemi nie poświęcaliście takim dylematom zbyt dużo czasu, to tak naprawdę i tak macie szansę znaleźć tu coś dla siebie. Tematyka jest bardzo szeroka - znajdziemy tu odpowiedź na pytanie, po co w ogóle latamy w kosmos, i to nie tylko z perspektywy futurystycznej terraformacji Marsa, ale też w bardzo nam bliskich kwestiach medycznych czy technicznych. Dlatego, choć otrzymałam coś innego, niż się spodziewałam, to nie była to wcale zła zamiana. 

Można się też nieźle zdziwić, jak przyziemne są niektóre problemy, które rozgrywają się wysoko nad naszymi głowami (i nagle człowiek docenia, że może wypić herbatę przy lekturze, nie używając przy tym foliowego worka), a także odkryć, że nawet w Kosmosie nie brakuje czysto ludzkich absurdów (choć część amerykańską i rosyjską dzieli raptem jedna śluza, to każda ma inne napięcie elektryczne i system gaśnic, który wyklucza pomoc „zagranicznym” sąsiadom w razie pożaru...).



Bardzo podobały mi się też wstawki kulturowe: wiedza o tym, dlaczego astronauci w Rosji sikają na oponę samochodu przed „godziną zero”, albo jakiej muzyki słucha się przed wylotem na orbitę, nie jest może niezbędna do życia, ale stanowiła fantastyczny i naprawdę ciekawy element Zapytaj astronautę. Ze względu na formę „pytanie: odpowiedź”, skupiającą się na wyjaśnianiu konkretnych problemów i fenomenów, trochę zabrakło mi opisu konkretnych wydarzeń z przebiegu misji Tima - a trochę się u niego działo: brał zdalny udział w londyńskich maratonach, wręczał nagrody, prowadził spotkania ze szkołami... Są to fakty przemycane to tu, to tam, przy okazji odpowiedzi na pozornie niepowiązane pytania, ale jestem pewna, że takich fascynujących wydarzeń było sporo więcej.



Mam trochę wątpliwości, dla jakiej grupy docelowej powstała ta pozycja - choć autorem otwierającego książkę pytania jest kilkulatek, to nie brakuje tu też bardziej złożonych zagadnień, które autorowi podsuwali choćby wykładowcy akademiccy. Do tego niektóre techniczne czy medyczne kwestie, które porusza Tim, wymagają już pewnej wiedzy o świecie oraz zrozumienia dla semi-naukowego języka. Ogólny obraz jest taki, że jest to po prostu bardzo uniwersalna pozycja, w której znajdziemy odpowiedzi na pytania zdolne zainteresować każdą grupę wiekową (a te zadawane przez dzieci czasem naprawdę zaskakują). W związku z tym zastanawia mnie, czemu zdecydowano się na tak... infantylną oprawę graficzną, zamiast na coś bardziej wyważonego? Plansze tematyczne i przekroje są super, kolorowe zdjęcia też ok - ale oprócz tego w książce znajdziemy też... rysunki kanapek z bekonem, obsikanej opony wielkiej na pół strony czy smutnych bakterii, które zabija plazma. Serio? Tego typu grafik jest za dużo jak na żart, a nijak nie zmieniają one faktu, że nie jest to książka  skierowana do całkiem młodego odbiorcy, który z wypiekami na twarzy konstruuje statki kosmiczne z klocków lego. Osobiście chyba wolałabym nieco „poważniejsze” podejście.



Mimo tego drobnego zgrzytu, Zapytaj astronautę to lektura, którą da się przeczytać i w poszukiwaniu konkretnych informacji, i dla czystej przyjemności. Nie żałuję poświęconego jej czasu... i kiedy następnym razem spojrzę w niebo i zobaczę światełka Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (a wiecie, jak odróżnić ją od przelatujących satelit i samolotów? O tym też przeczytacie w książce), to na pewno przywitam ją z uśmiechem.



Tytuł: Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie
Autor: Tim Peake
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 262




Za egzemplarz recenzencki
dziękuję wydawnictwu
 Wydawnictwo Kobiece


11 komentarzy:

  1. Myślę, że Peake pisał tę książkę bez konkretnego pomysłu na wiek czytelnika, bardziej skupiając się na odpowiedzi na pytania, które rodzą się w głowach każdego, niezależnie od wieku, gdy myśli o kosmosie. Może dlatego trudno zdecydować, dla jakiej grupy wiekowej została książka napisana i bardziej należy zadać pytanie, dla jakiego typu czytelnika (odpowiedź - dla takiego, którego interesują informacje na temat bycia kosmonautą i lotów kosmicznych).

    A przynajmniej takie wrażenie odniosłam po Twojej recenzji, bo sama książka jeszcze przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie jest to trafne spostrzeżenie. Marudzę raczej ze względu na tę specyficzną oprawę graficzną - takich "wstawek" typowo pod małe dzieci, które docenią astronautę na kiblu i dryfujący papier toaletowy, albo rysunkową kanapkę z bekonem (bez kosmicznych dodatków), było dla mnie po prostu jakby za dużo. Zwłaszcza że nic nie wnoszą do tekstu.

      Usuń
    2. I znowu - pewnie nie przeszkadzają, a wręcz spodobają się młodszym aspirującym astronautom;) Choć dobrze rozumiem, jak mogą być denerwujące dla dojrzalszego czytelnika.
      Może trzeba by wydawcy podsunąć pomysł dwóch wydań, jednego dla dzieci z dryfującym papierem toaletowym i drugiego dla starszych czytelników, może z jakimiś wykresami? Albo po prostu z bardziej minimalistyczną oprawą graficzną? Pomarzyć można...

      Usuń
    3. Tak, ale to już tylko sfera marzeń... nie ukrywajmy, to jest dość niszowa pozycja, trudno wyczuć, jak się sprzeda, nikt nie pójdzie od razu w potencjalnie dwa razy większe koszta :(

      Usuń
  2. Gdy byłam dzieckiem, ani paleontologia, ani astronomia nie leżały w kręgu moich zainteresowań (bo chciałam być jak Indiana Jones :D), co nie zmienia faktu, że ta książka bardzo mnie ciekawi :) Te infantylne grafiki to faktycznie lekki zgrzyt, ale po Twojej recenzji myślę, że treść spokojnie to rekompensuje :)

    Przeliterowana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Indiana Jones też się łapie w dziecięce zainteresowania, fakt ;) I tak, treść jest bardzo wywazona i faktycznie podaje ciekawe informacje w fajny sposób. Na grafiki zawsze można przymknąc oko ;)

      Usuń
  3. Ja również nigdy nie chciałam być astronautą, po przeczytaniu jak często w kosmosie zmienia się ubrania tym bardziej ta myśl nigdy nie zakwitnie w mojej głowie, ale książka jest naprawdę fajną lekturą zarówno dla dużych i małych i taka właśnie miała być dla każdego w związku z tym delikatny miszmasz, ale mi to osobiście nie przeszkadzało.
    Pozdrawiam
    KSIĘGOZBIÓR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko że myślę, że dzieciaki spokojnie przełknęłyby też mniej idiotyczne grafiki ;) no ale cóż, mieli prawo mieć taką wizję. Widzę, że opcja chodzenia przez tydzień w tej samej bieliźnie nie tylko mnie wyleczyła z jakichkolwiek kosmicznych zapędów ;)

      Usuń
  4. Szczerze - kosmos mnie nigdy nie krecil - wolalam dinozaury - ale myślę, że książka bylaby ciekawą lektura dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam z #teamdinozaury ;) ale na kosmos też spoglądałam z ciekawością. A książkę polecam ;)

      Usuń
  5. Mam wrażenie, że ostatnio o Komosie mówi się i pisze więcej. Ale to dobrze- przecież to szalenie interesujący temat :)

    OdpowiedzUsuń