sobota, 3 lutego 2018

ANTY-TOP 2017 - tytuł największego gniota roku idzie do...


Ostatnio wrzuciłam podsumowanie najlepszych książek, jakie wpadły mi w ręce w 2017 roku. Zastanawiałam się, czy nie praktykować mojego noworocznego pozytywnego podejścia do życia i nie poprzestać na tym zestawieniu, ale nie: nie mogę się pozbawić przyjemności płynącej z popastwienia się nad gniotami, które zmarnowały mój jakże cenny, czytelniczy czas.

Tym razem będą tylko dwie anty-TOPki - fantastyczna i nie-fantastyczna. Nie będzie rozdzielenia na fantastykę i młodzieżówki, które wprowadziłam w TOP 2017, bo tak jakoś wyszło, że przeczytana fantastyka była całkiem na poziomie... czego o fantasy czysto młodzieżowym powiedzieć już nie mogę.


Najgorsze książki fantastyczne:




1. Czerwień rubinu - Kerstin Gier
Dowód, że chyba jestem za stara na większość młodzieżówek, bo generalnie książka ma chyba całkiem niezły odbiór. Pierwsze miejsce  w pełni zasłużone ze względu na zidiociałych bohaterów, żenujący humor i niedorobioną fabułę z lukami logicznymi. A co!




2. Czerwona piramida - Rick Riordan
Miało być pięknie - obiecująca była świetna, niewyeksploatowana jeszcze tematyka mitologii egipskiej i nazwisko autora, którego wszędzie zachwalano. Niestety, nikt nie wspomniał o prymitywnym poczuciu humoru i spłaszczeniu wszystkiego do poziomu gry komputerowej. I to takiej słabej.


3. Król Kier - Aleksandra Polak
Pomysł był intrygujący: miała być młodzieżówka z wątkiem romansowym, do tego magia w cyrkowych realiach. Dostaliśmy rozlazły romans przez 75% książki, a potem 25% wyrobiło normę w akcji i wątkach fantastycznych, a w każdym razie takie chyba było założenie. Cyrku można nie zauważyć, chyba że tylko z nazwy. Król Kier dostaje dodatkowo wyróżnienie za najbardziej egzaltowane i patetyczne teksty w historii młodzieżówek.



4. The Call. Wezwanie - Peadar O'Guilin
Pomysł był, realizacja umarła z hukiem. O przedstawionym świecie nie wiemy prawie nic, luki w jego kreacji aż kłują w oczy, a do tego przegięci bohaterowie z nowym wcieleniem Mary Sue na pierwszym planie. Auć!



5. Lord Demon - w teorii Roger Zelazny, aczkolwiek powieść napisana przez Jane Lindskold
Jedyna powieść niemłodzieżowa w zestawieniu. Miał być Zelazny, ale generalnie nie byłam w stanie wyczuć tu ani odrobiny jego stylu. Zelazny pisarzem nierównym był, jak wiadomo, ale na pewno nie produkował takich przegadanych, martwych emocjonalnie czytadeł - mamy tu „żelazny pomysł”, wykończony (jakie pięknie wieloznaczne słowo) po śmierci autora przez jego partnerkę. Chyba lepiej by było, gdyby książka nie ujrzała światła dziennego.



Najgorsze książki nie-fantastyczne:





1. Burka miłości - Reyes Monforte
Zdecydowany gniot roku. Książka pełna uprzedzeń, słabo napisana i robiąca z czytelnika idiotę. Polecam tylko fanom bycia poniewieranym przez autora i masochistom.




2. Prywatne życie łąki - John Lewis-Stempel
Typowa książka „nie wiem za bardzo, co chcę napisać, ale wszyscy publikują takie książki, więc i ta się sprzeda”. No, sprzedała się, ale generalnie i tak nie wiem, jaki autor miał cel w tych swoich popisach erudycyjnych, nie mówiąc już o jego niezrównoważonym podejściu chociażby do polowań.



3. Cisza - Stefan Czerniecki
Rozczarowanie tym większe, że Czekając na Duida tego samego autora naprawdę mi się podobało. Tutaj - jakby autor był innym człowiekiem. Raczej wkurzającym, niż interesującym. Że o żenującym stylu nie wspomnę. Książka trafiła do zestawienia pozycji, które chciałam polubić, ale się nie udało.



4. Dotknięcie pustki - Simpson
Historia na faktach, opowiadająca o szokującej woli przeżycia człowieka zaginionego w górach. Niestety, potwierdziła tylko, że „nie czuję” alpinistyki w ogóle, nawet w wersji książkowej - nie wątpię w ogromne emocje, ale o tym po prostu nie da się pisać. Śnieg, śnieg, tu komuś coś odmarzło (bo śnieg), tu się nie da przejść (no bo śnieg), tu ktoś spadł (no bo śnieg). Nudy, proszę państwa.


5. Autostopem przez życie - Przemysław Skokowski
Nudy są też wtedy, gdy ktoś podchodzi zbyt dosłownie do formy dziennikowej i opisuje dokładnie ile minut czekał gdzieś na stopa i ile kilometrów nim podjechał, bo wtedy ginie zupełnie atmosfera przygody i podróży. Tak było w przypadku tej książki, która sprawiała wrażenie roboczych notatek, nad których chaosem komuś nie udało się zapanować.


 ~

Generalnie bardzo zasmuciło mnie, że aż 3 książki z nie-fantastycznego antyzestawienia to książki podróżnicze / literatura faktu, bo generalnie bardzo lubię ten gatunek. Tymczasem wygląda na to, że w ubiegłym roku nie trafiłam na żadną naprawdę dobrą pozycję tego typu. Rozczarowuje zwłaszcza Czerniecki, którego późniejsza książka podróżnicza była już bardzo, bardzo przyzwoita.

W kwestii fantastyki... ewidentnie czas przystopować z młodzieżówkami. Mam jeszcze kilka do przeczytania na półce, ale muszę poważnie przemyśleć sobie, czy dobrym pomysłem jest choćby kontynuacja niektórych już zaczętych serii, skoro łatwiej o rozczarowanie niż satysfakcję z lektury.


A jak u Was minął 2017 pod tym względem? Też spotkały Was jakieś solidne rozczarowania, czy raczej dobieracie lektury lepiej niż ja? :)

27 komentarzy:

  1. Żadnej z powyższych nie czytałam, więc ciężko mi ocenić, ale może to i lepiej. ;)
    Jeżeli chodzi o książki podróżnicze, to ich nie czytam bo nie lubię. Jakoś nigdy nie udało mi się trafić na żadną, która natchnęłaby mnie i spowodowała chęć sięgnięcia po kolejne. Więc w sumie nie dziwię się, że aż trzy znalazły się w topce. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko widzisz, ja lubię książki podróżnicze. Każdą wydaną przez Michniewicza kupię w ciemno (gość naprawdę genialnie pisze - z każdą kolejną książką jest lepszy), lubię też choćby Cejrowskiego (tylko w formie pisanej, bo ogółem to pana nie trawię). Niestety, wygląda na to, że w tym gatunku łatwiej trafić na gniota, niż na dobrą lekturę...

      Usuń
  2. Heh, też tak mam z młodzieżówkami. Jeszcze kilka lat temu były często satysfakcjonujące (choć intencjonalnie omijałam wszystko, co miało być bardziej romansowe), a teraz... sama nie wiem, czy to ja się zestarzałam, czy YA aż tak obniżyło loty (choć w sumie jest jeszcze trzecia możliwość: w pierwszej fali poszły najciekawsze tytuły, bo za granicą zdążyło się trochę tego uzbierać i zweryfikować, a teraz to już tylko takie wyskrobki i rzadko coś fajnego się trafi).
    Akurat z non-fiction ostatnio nic mnie jakoś szczególnie nie rozczarowało (poza Wohllebenem), ale fakt, ze w zeszłym roku nic też nie zachwyciło. Może w tym będzie lepiej.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodzieżówki są problematyczne :) Co prawda w tym roku trafiłam na świetną Okrutną pieśń, a przed sobą mam jeszcze kontynuację Szóstki wron, ale świadomie planuję obniżyć ilość tego typu książek, bo jednak większość była zdecydowanym rozczarowaniem :( a trochę ich przeczytałam w zeszłym roku.

      Usuń
  3. Kurczę, sporo się nazbierało słabych książek w zeszłym roku. Pozostaje mi życzyć, aby ten rok był lepszy czytelniczo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w planach staranniejsze dobieranie sobie lektur ;) zobaczymy, jak się sprawdzi.

      Usuń
  4. Ostrzegałam przed The Call? To nieee... Przeczytam! :D Ale obie wiemy, jaki był tego cel, więc niech będzie. Za to Czernieckiego skwituję... ciszą. Chociaż chyba jeszcze raz powinnam przeprosić Twojego męża za słabą książkę :D

    A Dotknięcie pustki i tak kiedyś przeczytam, bo od lat wisi na Lubimy Czytać w kategorii Chcę przeczytać, więc wypadałoby ją w końcu uwolnić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będzie kontynuacja to nawet przeczytam, żeby się jeszcze popastwić :P

      Usuń
  5. Czytałam tylko The call i popieram - okropna miernota. Resztę ledwo kojarzę, więc chyba nie ma ze mną aż tak źle. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam nic z tego, co wymieniłaś, ale moim numerem jeden i gniotem roku 2017 jest "Lód" Dukaja :D To jest dopiero książka, gdzie nie wiadomo o co właściwie chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, Lód czytałam już lata temu, ale fakt, zapisał się w mojej pamięci jako egzaltowana, pseudo inteligentna grafomania. Czyli słabo xD

      Usuń
  7. Prywatne życie łąki i tak przeczytam kiedyś, bo to moje klimaty. Reszty nie czytałam i nie przeczytam ;) U mnie największą padliną tamtego roku był Prokurator...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...Też mi się wydawało, że to moje klimaty, więc uważaj ;) Prokuratora szczęśliwie nie znam :D

      Usuń
  8. Na szczęście żadnego z tych tytułów nie poznałam, choć planowałam przeczytać "Burkę miłości" :) Mój 2017 pod względem lektur był wspaniały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, wiele osób Burkę sobie ceni, może po prostu jestem zbyt wrażliwa ;) Strasznie się cieszę, że u Ciebie tak się wszystkie lektury sprawdziły! :)

      Usuń
  9. A ja "Czerwoną piramidę" i całą serię uwielbiam, bo chociaż nie jest to coś bardzo skomplikowanego, tak na leniwie popołudnie oraz dla młodszych czytelników to według mnie książka idealna. :D Dla mnie najgorszymi powieściami ubiegłego roku byli "Przeznaczeni" oraz "Podbój".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja lubię nieskomplikowane czytadła dla dzieciaków - uwielbiam Mulla choćby - tylko jakoś to żenujące poczucie humoru mnie tu zabiło ;) "Twoich" gniotów z 2017 na szczęście nie czytałam i nie planuję :)

      Usuń
  10. Kueczę, szkoda, że "The call" się tu znalazło, mam je na swojej półce.
    Reszty książek na szczęście nie planuję i nie planowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat Tobie przypadnie do gustu "The call"? Pomysł gość miał świetny (naprawdę), moim zdaniem kulało tylko wykonanie :(

      Usuń
  11. Ja na szczęście młodzieżówek mam na półce coraz mniej, ale czasem po prostu człowieka kusi, by coś lekkiego przeczytać XD Na szczęście z mojej blogowej listy wynika, że na 167 powieści dla dorosłych przypada 67 młodzieżówek, więc jednak zdecydowanie więcej czytam tych poważniejszych książek. Rzeczy dla dzieci/dzieci i młodzieży nie liczę, bo zwykle zajmują mi jeden dzień xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sukcesywnie ograniczam - w ogóle staram się w tym roku bardziej starannie wybierać książki, na razie z dobrym skutkiem. Obecnie na półce czeka już tylko kontynuacja Szóstki wron, ale to akurat była bardzo satysfakcjonująca lektura.

      Usuń
  12. Na szczęście nie czytałam żadnej z powyższych, staram się unikać takich książek i chyba na razie mi się udaje :) Pozdrawiam i zostaje na dłużej Natalia bookinoman.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak ja lubię pastwić się nad książkowymi gniotami! Co prawda żadnej z wymienionych przez Ciebie książek nie czytałam, ale za to recenzji na ich temat przewertowałam co niemiara. I pomyśleć, że tak bardzo chciałam przeczytać "The Call" ;^o^;

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałąm ani jednej z tych książek :( Chyba w 2017 byłam troszkę zacofana jeżeli chodzi o literaturę :D
    Obserwuję bo kocham książki:)
    Jeżeli ,masz ochotę zajrzyj do mnie :) http://tornadomysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak to dobrze, ze żadnej z tych książki nie czytałam...

    OdpowiedzUsuń
  16. Cóż, na young adult jestem już za mało young ;) Czasem sięgam po takie powieści ale te wybory są bardzo, bardzo przemyślane ;) Podobnie jest z fantastyką. Chyba szczęśliwie nie trafiłam na żaden z tych tytułów i po Twoich komentarzach widzę, że uratowałam na dobre czytanie sporo czasu ;) Bardzo fajnie piszesz, będę zaglądała :)(Zapraszam i do mnie.)

    OdpowiedzUsuń