niedziela, 7 stycznia 2018

TOP 2017 w 3 kategoriach + czytelnicze podsumowanie roku



Rok 2017 był dla mnie rokiem wyjątkowym. Nie tylko założyłam bloga (co wprowadziło spore uporządkowanie i jednocześnie chaos w moje czytelnicze życie), ale też przeczytałam aż 78 pozycji (przy regularnej pracy i paru innych hobby nie jest to oczywiste) i zostałam autorką tłumaczenia jednej powieści (popularno)naukowej. Satysfakcja ze wszystkich tych części składowych jest ogromna - zobaczcie, jak wygląda to wszystko w liczbach i zerknijcie na książki, które trafiły na listę tych "NAJ"...




Podsumowanie czytelnicze


Liczba wszystkich przeczytanych książek: 78.
Szczęśliwi stron nie liczą (czy jakoś tak), więc bliższej statystyki brak ;)
Plan na 2018: utrzymać przynajmniej te 52 książki w skali roku.

W tym przeczytane po angielsku: 9
Plan na 2018: minimum 1 książka w języku obcym w miesiącu. No i nie tylko angielski istnieje na tym padole, o czym chyba w tym roku zapomniałam...

Najwięcej przeczytanych książek w miesiącu: 17, w październiku

Najmniej przeczytanych książek w miesiącu: okrągłe 0, zarówno w styczniu, jak i lutym (wtedy trwały prace nad tłumaczeniem biografii Micka Mannocka i wszelkie inne życie zamarło. Nie tylko czytelnicze.)



Statystyki blogowe

W tym roku na blogu wszystko było nowe - w końcu ruszył zaledwie w czerwcu 2017 :) Statystyki z tych 7 miesięcy są dla mnie całkiem zadowalające i mam nadzieję, że starczy mi samozaparcia i entuzjazmu, żeby utrzymać podobne ożywienie na blogu w roku, który właśnie się zaczął... 


Liczba postów: 86
Liczba komentarzy: 1 637
Liczba konkursów: 2
Łączna liczba wyświetleń: 45 995
Obserwatorzy: 109
Fanpage: 222
Instagram: 160


Dziękuję wszystkim, dzięki którym ten blog istnieje - bez Waszych odwiedzin i komentarzy na pewno dawno już zwinęłabym swoje internetowe manatki i wróciła do pisania recenzji do szuflady. Dziękuję Wam za każdy przejaw aktywności i mam nadzieję, że w rok 2018 też wejdziemy razem :)

No, to teraz czas na tę część, na którą pewnie wszyscy najbardziej  czekają...




TOP
książek przeczytanych w ubiegłym roku


Gdy przeczytało się tyle książek, nie jest łatwo dokonać wyboru tych najjj - w końcu prawie każda miała sobą coś do zaoferowania. Nikt więc nie powinien się dziwić, że stworzenie jednego zestawu mnie przerosło, prawda? Zamiast jednej będą więc trzy „TOPki”

(Rozpatruję tylko książki czytane w tym roku po raz pierwszy. Tak tylko mówię, w razie jakby kogoś dziwił brak Gry Endera w zestawieniu.)



Najlepsze książki fantastyczne 2017:



1. Trylogia magów prochowych - Brian McClellan
Absolutnie i bezkonkurencyjnie (i pewnie żadne zaskoczenie, biorąc pod uwagę, ile o tych książkach ostatnio mówię). Choć niektórzy twierdzą, że drugi i trzeci tom biją pierwszą część na głowę, to dla mnie zawsze będzie to jedna spójna całość. I to jaka! Zdecydowanie odkrycie roku, w dowolnej kategorii. Uwielbiam wszystko, od stylu, przez bohaterów, aż po kreację świata. Rewelacja!



2. Hyperion + Upadek Hyperiona - Dan Simmons
Prawdopodobnie najlepsze książki SF jakie czytałam w życiu, na nowo otworzyły mi oczy na ten gatunek. Szkatułkowa budowa powieści (tom pierwszy) i styl autora, przesycony intertekstualnymi elementami, niezwykły rozmach, z jakim przedstawia świat... no, wszystko mnie zachwycało. Wszystko.


3. Ostatnie Imperium - Brandon Sanderson
Pierwsza przeczytana seria fantasy 2017 roku i jednocześnie najlepsza w pierwszej połowie 2017 roku. Myślałam już, że w fantastyce wszystko zostało napisane - Sanderson udowadnia, że niekoniecznie. Wizja świata to niezłe wyzwanie dla wyobraźni, system magii rzuca na kolana... i gdyby nie stosunkowo płytkie postacie, prawdopodobnie Ostatnie Imperium byłoby na tej liście jeszcze wyżej.



4. Ostrze zdrajcy - de Castell
W zasadzie de Castell mógłby być piętro wyżej, ale ustąpił miejsca Sandersonowi ze względu na znacznie lepiej nakreślony świat Ostatniego Imperium. Z miejsca zakochałam się w stylu de Castella, w jego bohaterach, w poczuciu humoru, w narracji Falcia... Niestety, drugi tom raczej mnie zaniepokoił i trochę się boję tego, w jakim kierunku idzie ta seria.


5. Kot Alchemika - Walter Moers
Czyli książka, w której akcja maluje się przed oczami czytelnika niby burtonowska animacja (wiecie, taka w stylu Gnijącej panny młodej, na przykład). Stężenie absurdu na ultrawysokim poziomie i styl, którego nikt nie zdoła nigdy podrobić. No i ten k(r)ot w roli głównej!




Najlepsze młodzieżówki:


1. Buntowniczkaz pustyni + Zdrajca tronu - Alwyn Hamilton
Klimat, klimat i jeszcze raz klimat - rodem z baśni z 1001 nocy. Do tego świetny pomysł na magię i bohaterka, która w drugim tomie nawet przestała doprowadzać mnie do szału, co zwykle jest normą w młodzieżówkach fantasy. Uwaga: historia zdecydowanie rozwija skrzydła w Zdrajcy tronu i to właśnie przez tę książkę seria wylądowała na pierwszym miejscu zestawienia. Czekam na tom trzeci - oby nagle te skrzydła nie zostały podcięte...


2. Szóstka wron - Leigh Bardugo
Znowu, piękny klimacik, tym razem nie pustyni, a wilgotnych kanałów rodem z Holandii i mrozów Skandynawii. Zgrabnie napisana, z wyważonymi przeskokami między bohaterami i wydana tak pięknie, że aż dech zapiera. Drugi tom nadal przede mną...


3. Złodziejka książek - Markus Zusak
...za specyficzną narrację (jak i samą osobę Narratora) i bezkompromisowe podejście do wojny (i to z niestandardowej perspektywy). W efekcie dostajemy mieszankę, która niby pełna jest niedopowiedzeń, a dobitna jak mało która. O żadnej książce nie rozmawiałam z innymi w tym roku tyle, co o tej. No i jakże wzbogaca zakres przekleństw po niemiecku!


4. Gwiazd naszych wina - John Green
Nie dałam rady napisać recenzji, bo książka i perspektywa, jaką oferowała, zwyczajnie pozbawiły mnie sensownych słów.
Gorąco polecam czytać w oryginale - terminologia medyczna nie musi Was przerażać (akurat w tym przypadku większość nazw jest podobna do polskich), styl jest zaskakująco prosty i jakoś lepiej brzmi mi po angielsku, niż w polskim przekładzie.


5. Baśniobór. Smocza straż - Brandon Mull
Dobry Baśniobór nie jest zły, jak już kiedyś wspominałam, i choć w tym tomie Mull zdecydowanie jakoś obniżył loty, to nadal jest to jedna z ciekawszych dziecięco-młodzieżowych historii, jakie powstały w ostatnich czasach.





Najlepsze książki nie-fantastyczne 2017:

Pierwsze miejsce jest może przesadzone, ale jestem tak totalnie zmęczona napastliwym tonem wszystkich książek choćby dotykających problemu multi-kulti i muzułmanów, że to była cudowna odskocznia. Lekka, humorystyczna autobiografia, dająca całkiem inną perspektywę na islam i jego wyznawców. Świetna sprawa.

 
2. Madame - Antoni Libera
...czyli punkt, w którym poezja spotkała prozę. Niesamowicie liryczny tekst, który teoretycznie nie miał prawa mi się spodobać, a w praktyce okazał się zachwycający. Nigdy nie czytałam nic podobnego.



Sięgnęłam po książkę po filmie i szybko okazało się, że jest to jeden z nielicznych przypadków, gdzie powieść jest równie przyjemna, jak jej ekranizacja. Niesamowity temat, niesamowita narracja. Niesamowita Tokarczuk (kontynuujemy właśnie naszą wspólną przygodę wraz z Anną In w Grobowcach Świata).



4. Duchowe życie zwierząt - Wohlleben
Najlepszy dotąd Wohlleben, ale też najbardziej pasująca mi tematyka. Książka, która powinna być lekturą obowiązkową w dzisiejszym zabieganym świecie, w którym ludzie odmawiają zwierzętom zdolności cierpienia (popatrzcie na karpie w reklamówkach przed świętami...), a co dopiero jakichkolwiek wyższych uczuć. No i jak przyjemnie napisane...

5. Afgańska perła - Nadia Hashimi
Jedna z ostatnich książek 2017 roku, załapała się tu rzutem na taśmę. Żywy dowód, że można napisać książkę o problemach kobiet nie tylko dobrze, ale też bez feministycznego zacietrzewienia. Fajna, dwutorowo poprowadzona historia, która naprawdę otwiera oczy na sytuację Afganistanu, gdzie „historia kołem się toczy” (i obecnie jest w regresie).



~

Jak minął Wam rok 2017? Czytaliście coś z książek, które tak bardzo do mnie przemówiły przez ostatnie 12 miesięcy? A co Was spotkało dobrego na Waszej czytelniczej ścieżce? :D


Przy okazji przypominam o moim zimowym konkursie :)

35 komentarzy:

  1. Rany, potwierdzam - styczeń i luty ograniczał się nam do: "Znasz lepsze słowo w języku polskim na...", ewentualnie: "Czy istnieje jakaś specjalna nazwa dla...". No i jeszcze: "Zerkniesz na ten fragment?". Ale dałaś radę! I jeszcze genialnie nadrobiłaś czytelniczo. Wszystko dzięki Legimi i temu październikowi, co?

    A co do Goodreads albo Lubimy Czytać, to generalnie nie ma za bardzo sensu bawić się jedną i drugą stroną. Ja wczoraj siedziałam i wrzucałam książki od początku maja na Goodreads, bo wtedy ostatni raz aktualizowałam listę. Docelowo miały tam być tylko książki przeczytane po angielsku, ale w zeszłym roku przez chwilę dodawałam książki na bieżąco. Na Lubimy Czytać dodaję, jak sobie przypomnę, więc daty nie zawsze się zgadzają. Pech.

    Nie sądziłam, że koniec końców Buntowniczka z pustyni aż tak bardzo Ci się podobała, ale w sumie jeśli wziąć pod uwagę klimat, to wszystko staje się jasne :D

    No i cieszę się, że Hyperion i trylogia Zrodzonego z mgły przypadła Ci do gustu. Bo co marudziłaś na Sandersona, to Twoje ;)

    No i najlepszego w nowym roku. Nowych sił, nowych pomysłów, nowych książek (starych też, a co!) i nowych odwiedzających :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, powinnaś być gdzieś tam wymieniona na stronie redakcyjnej jako "wsparcie językowe", gdzieś zaraz za moim bratem xD

      Tak, Legimi pomogło, zwłaszcza że wiedziałam, że mam je na krótko, więc mobilizacja była ostra.

      No kurczę, Ty się dziwisz Buntowniczką, Kirima Sandersonem... to że widzę minusy to jeszcze nie znaczy, że mi sie nie podobało, no ej! :D Wręcz przeciwnie, im bardziej mi się podoba, tym bardziej bolą niedociągnięcia...

      Usuń
  2. "Gwiazd naszych wina" i "Złodziejka książek" - obie uwielbiam <3
    Czytałaś "Posłańca" Zusaka? Też daje radę ;)
    Jakiś czas temu w ręce wpadł mi "Z mgły zrodzony". Był w porządku, a to - w ustach kogoś, kto z fantasy jest na bakier - to naprawdę coś :D

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam Posłańca. Na razie Złodziejka to wszystko, co znam Zusaka, ale nie wykluczam kontynuacji przygody :)
      "Z mgły zrodzony" to całkiem przyzwoity tytuł jest :)

      Usuń
  3. Heh, w lutym przeczytałam zero książek i tak mnie to bolało, że od marca zaczęła się prawdziwa powódź czytelnicza. Może i warto mieć takie zerowe miesiące, jeśli taki ma być ciąg dalszy? ;)

    Bardzo mnie cieszy obecność Hyperiona, bo uważam, że to jedna z najlepszych powieści s-f jakie istnieją. Planuję sobie przypomnieć całą tetralogię, zobaczymy, czy nadal zrobi na mnie takie wrażenie.

    „Z mgły zrodzony” i płytkie postaci? Powiem Ci, że mnie tym zaskoczyłaś. Dla mnie taki Sazed to jedna z głębszych postaci w twórczości Sandersona... De gustibus i tak dalej ;)

    Uwielbiam czytać Twoje wpisy, zarówno te książkowe jak i o grach, dlatego w nowym roku życzę Ci dużo weny w pisaniu i wielu ciekawych odkryć czytelniczych jako tematu😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak dalej pójdzie, to w tym miesiącu zaliczę reset i zero czytelnicze :( Książek rozgrzebanych kilka, ale jakoś mi to ogółem "nie idzie".

      Hyperion to mój zdecydowany hit s-f - ja generalnie nie jestem jakąś wielką fanką tego gatunku (czy raczej - czytam sporo, ale jestem wybredna), ale to było arcydzieło, które pochłonęłam z zapartym tchem. Kolejne dwa tomy jeszcze przede mną :)

      Sazed - okej, ale na samym Sazedzie świat się nie kończy ;) Elend, Vin i reszta grupy spiskowców byli nakreśleni tak grubą kreską, że nie mogłam w to uwierzyć, jedna wiodąca cecha i już, wystarczy, mamy postać. Był to mój główny i w zasadzie jedyny zarzut względem tej serii ;)

      Dziękuję! <3

      Usuń
  4. Czytałam "gwiazd naszych wina" oraz "Złodziejka książek". Pierwsza średnia za to druga jak najbardziej na plus :)

    https://piesnapunkcieksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że "Gwiazd naszych wina" ogółem lepiej wypada w oryginale, próbowałam czytać przekład polski i jakoś mi zgrzytał. Może dlatego lepszy odbiór. "Złodziejka..." jest w ogóle fenomenem - podrzuciłam ją potem mojej Mamie i dawno żadna książka nie wzbudziła w naszych dyskusjach tyle emocji :)

      Usuń
  5. Mnie też bardzo podobała się "Buntowniczka z pustyni", a na półce nieprzeczytaną mam jeszcze "Szóstkę wron" i mam nadzieję, że również okaże się świetna :D

    Gorąco pozdrawiam,
    iskraczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimat zupełnie inny, ale obie książki do mnie przemowiły. Mam nadzieję, że Tobie też się spodoba :)

      Usuń
  6. Na początku zaznaczę, że ślicznego masz tego kotasa (wygląda wyjątkowo korzystnie na zdjęciach z "Paxem" i "Kotem alchemika" :) ).

    Hm, to już któreś zestawienie, które wymienia w rocznej topce "Magów prochowych". Zważywszy na fakt, że Luby zanabył całą trylogię i opowiadaniami w zeszłym roku chyba powinnam ją przeczytać. W sumie "Hyperion" też, bo już od lat na półce stoi. Za to "Ostatnie imperium" to dla mnie taki przegadany przeciętniaczek, kolejna trylogia (a przynajmniej pierwszy tom) zdecydowanie lepsza. No ale dla mnie Sanderson to fenomenalny światotwórca, ale przeciętny pisarz.

    No i trochę zdziwiło mnie "Duchowe życie zwierząt" w Twoim zestawieniu. Dla mnie to drugie największe rozczarowanie roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, Muszu to model jak się patrzy. Dodam, że charakter też ma cudny ;) Dziękujemy za miłe słowa ;)

      Magowie Prochowi to moje niekwestionowane odkrycie. W ogóle w tym roku kilka takich odkryć było, jak widać, ale McClellan to hit... koneicznie przeczytaj, tak samo jak Hyperiona :)

      O, proszę :) Ja jestem strasznie zwierzolubna, że tak powiem, i bardzo do mnie przemówiły te anegdotki autora, ale też nie spodziewałam się Bóg wie jakich odkryć. Generalnie obracam się (zwłaszcza w pracy) niestety w otoczeniu, w którym zwierzęta generalnie "są bo są" i chętnie wszystkim tym ludziom wmusiłabym tę książkę, żeby przywrócić w ich oczach przynajmniej zwierzęce prawo do cierpienia, bo i zdolności odczuwania się im odmawia w dzisiejszych czasach... :(

      Usuń
    2. To może się za nich wezmę, bo ostatnio cierpię na deficyt fajnych książek...

      Ja mam do Wohllebena uraz o tyle, że zazwyczaj powołują się na niego osoby ze skłonnością do szkodliwego antropomorfizowania zwierząt, takiego na granicy negowania ich gatunkowych potrzeb bo przecież "on czuje jak ja! W książce pisali!". Brakowało mi w "Duchowym..." wyraźnego podkreślenia że owszem, zwierzęta odczuwają takie same emocje jak ludzie, ale nie odczuwają ich i nie wyrażają tak samo.

      A poza tym po tym całym hajpie w internetach spodziewałam się czegoś odkrywczego, a tu takie meh. Czytywałam lepsze.;)

      Usuń
  7. Gratuluję udanego czytelniczo roku. :D
    Jeżeli chodzi o najlepsze książki, to fantastyka znana w 2/3, ale już na dniach zabieram się za McCallana, a Hyperion jest moim wielkim wyrzutem sumienia (stoi na półce i spogląda na mnie smutnymi oczami. ;)).
    Z fantastyki młodzieżowej zarówno "Szóstka wron" jak i "Złodziejka" wyśmienite. Pozostałych nie miałam okazji jeszcze przeczytać.
    Z niefantastycznych nie miałam okazji przeczytać nic. :P

    Wszystkiego dobrego nie tylko w materii czytelniczej w 2018! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spójrz na to tak... Czekają na Ciebie dwa moje największe odkrycia fantastyczne! Aż Ci zazdroszczę! :D

      Dziękuję :)

      Usuń
  8. Uwielbiam Afgańską Perłę oraz Gwiazd naszych winę. Serdecznie gratuluję Ci sukcesów i życzę by ten rok był jeszcze lepszy :) Ja sama nie czytam w innych językach, nie czuję się na tyle pewnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W najbliższym czasie planuję serię postów o tym, jak zabrać się za czytanie w oryginale - to naprawdę świetna przygoda jest :)

      Usuń
  9. Rany boskie i borze norweski, jak to zrobiłaś, że od siedmiu miesięcy prowadzisz bloga i masz tyle wyświetleń?! Normalnie liczba mnie z nóg powaliła i w szoku ciężkim jestem ;) Gratuluję serdecznie :) Z książek z Twoich TOP nie czytałam, niestety, jeszcze żadnej, ale kilka jest na mojej liście czytelniczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis prosty - posty z grami planszowymi. Planszówkomaniacy nie zawodzą, choć niestety praktycznie nie komentują ;) Dziękuję! :)

      Usuń
  10. Mam podobny plan na ten rok (na poprzedni i kilka minionych lat też taki miałam): minimum jedna książka w oryginale na miesiąc, w miarę możliwości nie tylko angielska. W zeszłym roku poszło (po raz pierwszy) naprawdę ładnie, w tym zamierzam kontynuować. To niesamowite uczucie czytać w obcym języku, prawda? :)

    Z Twojego rankingu fantasy nie czytam, więc się nie wypowiem, a książki dla młodszych czytelników akurat zaliczyłam inne; natomiast z niefantastycznych – och, „Madame”! Moja końcowolicealna miłość powieściowa! Tak pisać o nauce języka obcego i romansie z nim potrafi niewielu autorów. Libera jest tu dla mnie mistrzem.

    Lubię czytelnicze podsumowania roku (chyba powinnam popracować nad swoim). I lubię blogi czytelnicze (kiedyś też miałam). Będę zaglądać, może pogadamy o jakichś tytułach :)

    PS Hebrajski i arabski robią wrażenie! Hebrajskiego miałam przyjemność uczyć się tylko przez jeden semestr, ale samo spotkanie z alfabetem, sposobem czytania i baaardzo podstawowymi podstawami gramatyki niesamowicie przestawiło mózg (w pozytywnym sensie, taki kontakt, nawet minimalny, z przedstawicielem zupełnie innej rodziny językowej jest świetnym doświadczeniem).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam czytać w języku obcym! Potem próba czytania tłumaczenia na polski już nigdy nie daje tej pełni wrażeń, jakie można czerpać z oryginału. Chociaż... czasem czytam nawet tłumaczenia na język obcy (młodzieżową Atramentową Trylogię Funke czytalam po angielsku, choć oryginał jest niemiecki), żeby usprawiedliwić przed sobą fakt, że "znowu czytam coś dla dzieci" ;))

      Strasznie się cieszę, że zabłąkał się tu ktoś, kto lubi Madame :) To była dla mnie naprawdę wyjątkowa książka w roku 2017. Żaluję, że trafiłam na nią tak późno :)

      Oj tak, hebrajki pozwala wywrócić wyobrażenie o nauce języka na lewą stronę (dosłownie ;)). Dzięki tej "inności" i sposobowi czytania nauka tego jezyka daje mi ogromną satysfakcję. Trochę taka łamigłowka :)

      Usuń
  11. Gratulacje!
    Buntowniczka i Zdrajca <3 <3
    Szóstka wron to jeden z moich planów na 2018. I może te poważniejsze książki Sandersona (bo na razie znam tylko Alcatraza :D).
    Udanego 2018!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alcatraz mnie nie zachwycił, choć bawiłam się dobrze. Zachęcam do przygody z "poważniejszym" Sandersonem, zdecydowanie :)
      Dziękuję i wzajemnie! :)

      Usuń
  12. To już kolejna lista z prochowymi magami, nie ma innej opcji muszę w końcu przeczytać :) Gratuluję wyników i życzę kolejnych sukcesów ! :*
    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Prochowi są genialni, to że ich wszędzie widzisz, to nie jest zwykły hype, koniecznie sprawdź ;)

      Usuń
  13. Sanderson w topce? Nie sądziłam, że jednak Ci się spodobał :) Hyperiona dalej nie przeczytałam. To jest straszne, już tyle czasu się do niego zbieram i wciąż mu on gdzieś umyka. Naprawdę martwisz mnie tym Ostrzem Zdrajcy. :( Może sama się za niego wezmę po angielsku, już mam dość czekania na polską premierę.

    Droga Ewelino, przede wszystkim gratuluję Ci tak fantastycznych wyników po 7 miesiącach blogowania. :) Mam nadzieję, że starczy Ci siły i wytrwałości, aby prowadzić tego bloga jak najdłużej. Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. :)

    P.S. Prochowi <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, im bardziej mi się coś podoba, tym bardziej bolą niedociągnięcia i tym bardziej będę na nie marudzić (Sanderson byłby wyżej, gdyby nie bohaterowie, o.). Widzę, że chyba muszę z tym zawodzeniem nad minusami przystopować, bo skoro Ty się dziwisz wysokiej pozycji Sandersona, a Wiedźma obecności Buntowniczki z pustyni, to znaczy, że coś jest nie tak z moimi recenzjami ;)

      A temat kontynuacji Ostrza w Polsce jakoś umarł, zauważyłaś? Ciekawe czemu.

      Dziękuję bardzo :) siły i wytrwałość jakoś u mnie się wznoszą i opadają, obecnie jestem w dołku czytelniczo-blogowym i jakoś nie mogę się odbić. Przesilenie noworoczne ;)

      PS: Prochowi rządzą! :D

      Usuń
    2. O, to u mnie odwrotnie, im bardziej coś mi się nie podoba, tym bardziej jestem na to cięta (ostatni przykład: Ogień Przebudzenia). Oj tam, wystarczy że mocno zaznaczysz, że Ci się podobało. :D Z Sandersonem myślałam, że byłaś rozczarowana przez bohaterów i młodzieżówkowość serii, dlatego się dziwię. :)

      Zauważyłam. Co jakiś czas szukam, czy są jakieś nowe informacje, ale nic. Cisza. Też się zastanawiam, jaki jest tego powód, i coraz bardziej mam ochotę sięgnąć po wersję angielską.

      To chyba normalne, ja coś jakiś czas mam blogowe kryzysy i ochotę rzucić to wszystko w diabły. :)

      Usuń
  14. Zgadzam się z tobą w 100%, że "Duchowe życie zwierząt" powinno być lekturą. Bardzo wartościowa książka jak i reszta z tej serii.
    Do "Buntowniczki z pustyni" próbuje się przekonać ale w końcu do niej przysiądę.
    "Pax" czytał mój młodszy brat i był nim zachwycony.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie stelladj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaryzykuj z Buntowniczką, warto :)

      Usuń
  15. Przede wszystkim gratuluję pieknego wyniku! Po drugie życzę jeszcze bardziej zaczytanego 2018 roku... A po trzecie widzę tu same perełki! Ja ze szczególnym sentymentem wspominam lekturę "Złodziejki książki". To naprawdę piękna książka i moim zdaniem powinna być lekturą w szkole...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Przyznaję, że odsłony nabijają mi posty planszówkowe w dużej mierze, planszówkowicze są mocno aktywną grupą, tylko nie komentują ;)
      "Złodziejka książek" to magiczna historia - czytala ją po mnie jeszcze moja Mama i też wywarła na niej ogromne wrażenie. Miałyśmy obie podobne wnioski - to powinna być lektura, zdecydowanie!

      Usuń
  16. "Buntowniczkę z pustyni" mam wkrótce za niedługo przeczytać! Cieszę się, że Tobie się podobała :)

    Pozdrawiam, maobmaze ♥

    OdpowiedzUsuń
  17. świetny wynik! u mnie w każdym styczniu też prawie byłoby okrągłe zero, ale z innego powodu. sesja nie rozpieszcza i tyle :D tak samo dzieje się w maju niestety :( czytałam z tych książek tylko Tokarczuk i... mało brakowało a również znalazłaby się w mojej topce. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Miałem przeczytać tę książkę Tokarczuk, ale jakoś się nie wyrobiłem! Muszę nadrobić. Pozdrawiam Paweł z http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń