czwartek, 4 stycznia 2018

Stosik kwartalno-bożonarodzeniowy + podsumowanie grudnia


Zapraszam na podsumowanie ostatniego miesiąca 2017 roku w połączeniu z kwartalnym stosikiem październik-grudzień. Spójrzcie, co przeczytałam, w co zagraliśmy i co dołączyło do kolekcji :)


Stosik kwartalny

Na ogół nie robię stosików. Kupowanie książek do minimum: zbyt dużo nieprzeczytanych zalega na półkach (a przecież nie tak dawno były pilnym zakupem!), a do tego nieprzebrane zasoby na Kindle'u też wywołują poważne wyrzuty sumienia, więc zwykle nie mam się czym pochwalić. Wiadomo jednak, że stosiki są fajne, więc zerknijcie na mój zbiorczy stosik z ostatniego kwartału 2017... ze szczególnym uwzględnieniem nowości gwiazdkowych :)


Stosik ogólny. Jak widać, dominują młodzieżówki, co trochę zaniepokoiło mnie na przyszłość. Ciekawostką są Pottery - szósty tom wrócił do mnie po 10 latach (!!!) od pożyczenia koledze, więc jest tu gościnnie jako nowość. Siódmego już nie odzyskam, więc byłam zmuszona do zakupu nowego. Tak to bywa z pożyczaniem...



...i specjalny stosik bożonarodzeniowy. Książki znalazły się, standardowo, w prezentach dla rodziców, męża i moich. A że biblioteczkę mamy wspólną... ;)


Przeczytane 

...całe 9 książek, czyli całkiem niezły wynik, biorąc pod uwagę przedświąteczne zamieszanie i okres świątecznych spotkań rodzinnych. 




Jesienna republika - McClellan
...czyli zakończenie przygody z trylogią prochowych magów. Wrzuciłam ostatnio recenzjępierwszego tomu - dalsze zachwycają tak samo mocno, o ile nie bardziej :) Odkrycie roku dzięki Kirimie.



Nadzór - Charlie Fletcher
Miała być powieść, okazało się, że jest to początek trylogii. Świetni bohaterowie, fantastyczny klimat wiktoriańskiego Londynu i ciekawie potraktowany, choć dość sztampowy pomysł na walkę dobra ze złem, uosabianym tu przez istoty rodem ze szkockich mitów.



Afgańska perła - Nadia Hashimi 
Hashimi zajęła drugie miejsca (zaraz za moim ukochanym Hosseinim) na liście autorów, którzy potrafią dobrze pisać o kobietach na Bliskim Wschodzie, bez agresywnego zacięcia i filtrów kulturowych, zniekształcających obraz. 



Więzień nieba - Carlos Ruiz Zafón
W ramach zafonowych powtórek przed Labiryntem duchów. O ile Gra Anioła i Cień wiatru miałam nieźle utrwalone w pamięci, o tyle Więzień nieba całkowicie uleciał mi z głowy i miałam wrażenie, że czytam tę książkę po raz pierwszy. Najmniej magiczna z dotychczasowych części, ale bardzo, bardzo dobrze napisana i pięknie spinająca dwie wcześniejsze historie.


Cień Endera - O.S. Card
Po Grze Endera przyszedł czas na jego Cień. Historia z perspektywy Groszka rzuca zupełnie nowe światło na wydarzenia opisane w Grze i sprawia, że dopiero teraz obraz szkoły bojowej i jej genialnych uczniów jest naprawdę pełny. Co ciekawe, teraz, czytając tę książkę po raz drugi, doceniłam tę książkę znacznie bardziej, niż kilka lat temu.



Pikantne historie dla pendżabskich wdów - J. B. Kaur
Ogromne zaskoczenie. Najpierw spodziewałam się autobiografii w klimatach Śmiejąc się wdrodze do meczetu. Potem myślałam, że dostałam humorystyczną powieść z dodatkiem pikantnych historyjek, które wydawały się raczej zbędne. A potem nagle okazało się, że przeczytałam mocną historię obyczajową z zacięciem kryminalnym. Fajne!

Kroniki Jaaru: Czarny Amulet - Adam Faber
Pierwszy tom był przyjemnym czytadłem z ładnym, baśniowym światem i pewną dawką minusów. Tu było dużo lepiej fabularnie, choć Jaaru prawie się nie uświadczy - co ciekawe, najciekawszym wątkiem okazał się ten Jonathana, który dotąd zaledwie orbitował gdzieś tam w polu widzenia głównej bohaterki (która nadal jest tak samo miałka, jak była wcześniej).


Król Kier - Aleksandra Polak
Zaryzykowałam, prosząc o tę książkę do recenzji. Jak to bywa w takich sytuacjach, czasem zderzamy się ze ścianą rzeczywistości - i taką ścianą był dla mnie właśnie Król Kier. Niby przyjemnie i zgrabnie napisane, ale wybitnie jestem za stara na tak infantylną główną bohaterkę i melodramatyczne studniówki. Pisanie recenzji będzie bolało...


...po angielsku 


Baśniobór: Smocza Straż (Fablehaven: Dragonwatch) - Brandon Mull
Jakoś stosunkowo mało się tu działo jak na Baśniobór, ale powrót do tego świata był, jak zawsze, bardzo przyjemny. Co prawda wolałabym chyba, żeby Mull stworzył nowe uniwersum i powołał do życia nowe istoty, ale dobry Baśniobór nie jest zły.



Ograne

IceCool
...czyli gra zręcznościowa w pstrykanie pingwinów, uciekających po szkole przed pingwinim woźnym. Serio. Gdy weszła na stół w święta, to ciężko ją było z niego zdjąć - masa śmiechu, wygłupów i lekkich frustracji, gdy pingwiny totalnie nie współpracują. Sprawdziła się dosłownie w każdym gronie, również przez cudowny zimowy klimacik.



Miszmasz!
Kojarzycie może Jungle Speed - tę imprezową grę na spostrzegawczość, w której wyrywamy sobie drewniany totem? Właśnie została zrzucona z podium przez nową grę twórców, czyli właśnie Miszmasz! Chaos na kartach, parujący mózg i oczopląs gwarantowane. I duuużo dobrej zabawy!



A jak Wam minął grudzień? Znaleźliście czas na lekturę w "przedświątecznej zawierusze"? Co trafiło u Was pod świąteczne drzewko? :)

21 komentarzy:

  1. Ja bym chciała ograniczyć kupowanie do minimum w 2018, ale czarno to widzę. :)
    Sama odzyskałam w listopadzie Drogę Królów, której nie widziałam na oczy prawie rok. Może nie umywa się to do 10 lat przetrzymywania Pottera (w ogóle to cud, że do Ciebie wrócił), ale byłam naprawdę zła, bo uwielbiam tę książkę i mam obecnie silne postanowienie, że nie pożyczam książek osobom, do których nie mam pełnego zaufania.

    McClellan. <3 Jak tam końcówka? Nie rozczarowała Cię? Dla mnie była za szybka, jakby autorowi się strony kończyły i nie mógł porządnie doprowadzić wszystkiego do końca. Reszty nie znam. Mam nadzieję, że Carda uda mi się coś przeczytać w tym roku. W ogóle zorientowałam się niedawno, że czytałam w podstawówce jedną jego książkę, ale nie chwyciło wtedy.
    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że to cud, taki świąteczny - dlatego książka trafiła na zdjecie, należy się jej, a co ;) Razem z tym Potterem odzyskałam też kolekcjonerską płytę z Tańca Wampirów - nie ukrywam, że to nawet ważniejszy powrót, bo Pottera kupiłabym sobie bez problemu, a to już nie takie "hop". W ogóle z pożyczaniem książek jest problem - to też chyba muszę ograniczyć do minimum :(

      Fakt, końcówka u McClellana na lekkim przydechu, ale generalnie jestem pod tak dużym wrażeniem całości (bohaterowie! styl! fabuła! mrrr!), że jestem w stanie mu to wybaczyć. Chciałabym, żeby napisał coś nowego - w innym uniwersum, bo widzę, że póki co eksploatuje tylko tych magów.

      Po Carda sięgnij koniecznie - właśnie najlepiej po Endera, jeśli mogę sugerować. To jest perełka s-f, ale niestety dla mnie ten autor jest cholernie nierówny (i to tak od geniuszu po grafomański bełkot), więc można się nieźle zrazić.

      Też wszystkiego dobrego! :)

      Usuń
    2. To super, ciesze się razem z Tobą. Zawsze fajnie jak wraca do Ciebie coś, na czym Ci zależy a co już uznałaś za stracone. :)

      Ano, za granicą jest już pierwsza część kontynuacji. To pewnie też będzie trylogia, a co potem, to się okaże. Bardzo czekam na tą kontynuację bo mam nadzieję, że będzie w niej Borbador. :D A tak to też chciałabym, żeby napisał coś nowego, ale jak ma jeszcze pomysły na ten świat, to niech pisze. :)

      Po Endera właśnie mam zamiar sięgać. Nawet go zaczęłam w tym roku, ale w audiobooku i tak mi nie przypasował lektor, że rzuciłam.

      Dzięki :)

      Usuń
    3. Jakbyś chciała wiedzieć, co jest geniuszem, a co grafomańskim bełkotem, to polecam się na przyszłość. Powiem, czego warto unikać (spod jego pióra wyszła jedna z najgorszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam - po tej traumie musiałam się pocieszyć Grą o tron xD).

      Usuń
    4. Dobrze wiedzieć, chętnie wpadnę zobaczyć czego unikać, a na co się rzucać. :P

      Usuń
  2. U mnie w końcu cały McClellan, więc pewnie zaraz zacznę czytać. Nadzór też na półce, a tym Enderem kusisz no... Tak dawno nie czytałam, że aż mam ochotę na powtórkę. A tyle innych książek czeka w kolejce :/

    Ice cool i mój zarąbisty cel xD
    Ale gdzie Niagara?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I po tej jednej partii jednak Miszmasz nie dyskwalifikuje Jungle'a. Nie ma to jak dostać totemem w nos xD

      Usuń
    2. Dlaczego mialam wrażenie, że Niagarę ogarniałyśmy w styczniu...? W Ice Cool prędzej czy później każdy zalicza kryzys z celowaniem :P ale gra sympatyczna, no nie?

      Przyczyniłam się do "calego McClellana", że tak się pochwalę :D

      Usuń
  3. Też staram się ograniczyć kupowanie książek, bo sporo nieprzeczytanych czeka na swoją kolej na mojej półce. Mam w planach przeczytać cały cykl Zafona i mam nadzieję, że wkrótce mi się to uda. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba muszę zrobić listę tego, co jest na półce i jeszcze nie przeczytałam (a chcę - bo, jak pisałam, to nie tylko moja biblioteczka i niektóre książki wcale nie są na liście do przeczytania). Tylko boję się wyniku :)

      Koniecznie napisz, jak Ci się będzie podobał Zafón :) U mnie powrót po latach był równie satysfakcjonujący jak pierwsza lektura.

      Usuń
  4. Oj tam, z wyrzutami sumienia z powodu zakupów książkowych i zalegających "półkówników" da się żyć. ;)
    A zdobycze bardzo ciekawe i cud BN, że odzyskałaś książkę. Moje liczne książki niestety nie wróciły i wiem, że już nie wrócą. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku ogarniałam się ostatecznie na samodzielnej drodze życia i chyba dlatego łatwiej było mi kontrolować wydatki - taka presja ;)

      ...dlatego ostatni tom już kupiłam, bo wiem, że nie wróci. Miałam więcej takich cudów w tym roku - odzyskałam też Ubika i Nowy wspaniały świat, oba po ok. 8 latach. Niestety, przez całą historię czytelnictwa sporo książek do mnie nie wróciło i nie ma już na to nadziei :(

      Usuń
  5. Stosiki nie tylko treściowo, ale i wizualnie cudne!

    Jednym z planów na ten rok jest czytanie w danym miesiącu przynajmniej jednej trzeciej z książek, które w tymże miesiącu kupiłam. Mam nadzieję tym sposobem ograniczyć rosnącą górę nieprzeczytanych pozycji (i być może trochę pohamować zapędy zakupowe;P).

    Ale z drugiej strony... im więcej książek, tym większe możliwości znalezienia perełek, więc może nie warto czuć aż takich wyrzutów sumienia? ;)

    Po "Endera" zawsze z przyjemnością sięgam, to naprawdę świetna klasyka s-f. Opowieść z perspektywy Groszka mam na półce w domu u rodziców, może przyjdzie taki moment, że nie zapomnę jej zabrać do Warszawa i wreszcie przeczytać.

    Pozdrawiam cieplutko,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zabieram się za zrobienie listy tego, co mam zamiar przeczytać, a co leży już w rodzinnej biblioteczce. Chyba tylko taka lista "półkujących" książek może mnie zmobilizować do nadrabiania zaległości...

      Koniecznie daj znac, jak Ci się ta Groszkowa wersja spodoba. Najlepiej przeczytać jednak niedługo po lekturze samej "Gry..." - łatwiej wtedy wyłapać punkty wspólne i różne smaczki już w Szkole Bojowej :)

      Usuń
  6. Mam Kroniki Jaaru i miałam do nich trzy albo cztery podejścia i zwyczajnie spasowałam. No kompletnie nie pasuję do grupy docelowej tej historii.
    Król kier to zdecydowanie cholernie infantylna opowieść opierająca się na stereotypach, ale znalazłam w niej takie małe guilty pleasure, więc czekam na drugi tom xD
    Pozdrawiam ciepło :)
    Niekulturalna Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie takie guilty pleasure jest w Jaarze właśnie. Ależ mnie ten świat urzekł :D także tu mamy wybitnie odwrotnie, bo mimo że Król Kier był znacznie lepiej napisany (pod względem języka), to jednak ja nie będę kontynuować lektury ;) (ale chętnie zajrzę do Ciebie poczytać o wrażeniach)

      Usuń
  7. Kroniki Jaaru mam w planach ;)
    Króla Kier również planowałam przeczytać, ale po tylu negatywnych opiniach już nie mam ochoty ;)
    Żniwiarza z Twojego stosiku również chciałabym przeczytać, ale boję sie trochę, bo różne opinie widziałam...
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żniwiarz jest specyficzny. Dość wyróżnia się na tle innych YA (głównie pod względem bohaterów) i to jest plus, natomiast trochę brakuje w nim dynamiki w prowadzeniu akcji. Myślę, że można spróbować i przekonać się samemu, jeśli gdzieś dorwiesz (bo neikoniecznie kupować własne wydanie w ciemno...)

      Usuń
  8. Też czytałam niedawno "Więźnia nieba". Właśnie przed "Labiryntem duchow"! I muszę koniecznie zabrać się za Harrego Pottera. A kuszą jeszcze "Kroniki Jaaru"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Labirynt duchów" niestety mnie totalnie rozczarowuje, zupełnie nie czuję w nim hiszpańskiego stylu Zafona. Ot, dobry, wielowątkowy kryminał, ale niemalże żałuję, że powtórzyłam sobie wcześniejsze tomy i odświeżyłam sobie ich niesamowitą atmosferę, bo tu jej nie znajduję teraz :(
      (Potter bije Kroniki Jaaru na głowę, tak na marginesie. Zwłaszcza w dalszych tomach.)

      Usuń
  9. Wiesz, ja ostatnio czytam więcej młodzieżówki, ale to dlatego, że mam po prostu stresujący czas w życiu i nic innego mi nie wchodzi do głowy. Zwykle jestem zbyt zmęczona na to, żeby móc się skupić na ambitnej literaturze, klasyce czy też moich ulubionych kryminałach lub horrorach. Myślę, że dopiero na wakacjach sięgnę po coś ambitniejszego.

    OdpowiedzUsuń