czwartek, 14 grudnia 2017

Nadzór - Charlie Fletcher


Nadzór to jedna z powieści, które spontanicznie zaczęłam czytać na Legimi. Nie wiedziałam o tej książce kompletnie nic - nie znałam autora, nie słyszałam zapowiedzi, nie natknęłam się na żadną recenzję. Mało tego, ciężko mówić choćby o zachęcającej okładce, bo obecny na niej zakazany typ jest raczej odstręczający.  Jak wiadomo, takie spontaniczne przygody literackie są zwykle obarczone sporym ryzykiem zmarnowania czasu. W tym przypadku na szczęście taki czarny scenariusz się nie sprawdził...


Londyn. Współczesna fantastyka często każe temu pełnemu sprzeczności miastu prowadzić podwójne życie. Oczywiście, jeśli się zastanowić, to mało które miasto Europy mogłoby lepiej się wpisywać w tę konwencję niż właśnie stolica Wielkiej Brytanii, ze swoimi fortyfikacjami, monarchistyczną tradycją i mgłą (czy raczej już smogiem?), spowijającą co rano ulice. Gdy do tego cofniemy się do epoki wiktoriańskiej, to łatwo o klimat tak wyczuwalny, że można niemalże kroić go nożem. I w takich właśnie realiach Fletcher kazał swoim bohaterom walczyć o losy ludzkości.

Nadzór to pradawna organizacja, w której Pięści - każda złożona z pięciu osób o specyficznych uzdolnieniach i wrażliwości na magię - dbają o to, żeby istoty nocy nie zagrażały równowadze świata. W chwili gdy poznajemy bohaterów Nadzoru, pozostała już tylko jedna Pięść: żydówka Sara Falk, Sharp, który walczy o utrzymanie własnego mroku w ryzach, Hodge, który patrzy na świat oczami swojego teriera i Kruka, oraz Kowal i Kucharka. Jeśli zginie jeszcze jeden człowiek, Nadzór zostanie rozwiązany do czasu, gdy pozostała czwórka rozejdzie się na cztery strony świata w poszukiwaniu potencjalnych rekrutów. 

A Sluagh - lud nocy rodem z szkockich i irlandzkich mitów - nie próżnuje i stara się zachwiać wątpliwą potęgą Nadzoru, by zamienić znany nam świat w... no, w arenę do polowań. W ramach misternej intrygi podrzucają do domu Sary Falk  Lucy Harker (ukłon w stronę Brama Stokera i jego Draculi), dziewczynę, która jest Wejrzeńcem - jakikolwiek kontakt z kamiennymi ścianami sprawia, że nawiedzają ją wizje najbardziej dramatycznych wydarzeń przeszłości, jakie zapisały się w tym miejscu. Nie pomaga to w utrzymaniu zdrowia psychicznego, zwłaszcza Lucy ma luki w pamięci i nie jest pewna nawet własnego pochodzenia; wie jedynie, że zaraz zrobi coś bardzo złego... Na co czekają nie tylko wszelakie potwory, zmory i dusiołki, ale też pozornie przykładni obywatele Londynu, którzy mają nadzieję uszczknąć coś dla siebie w obliczu upadku Nadzoru.

Historia jest niesamowicie klimatyczna, niezależnie od tego, czy przemykamy po nocnym Londynie, podsłuchujemy w gotyckich rezydencjach czarnych charakterów, czy też trafiamy wraz z Lucy na wozy wędrownego cyrku. Fletcher tworzy barwne obrazy, i to bez szczególnie rozbudowanych opisów - cały ten świat po prostu żyje przed oczami czytelnika. Opisywane moce, umiejętności magiczne, mroczne istoty - to wszystko tworzy sprawnie działający mechanizm, w którym każdy element zdaje się mieć swoje miejsce. I właśnie ten dopracowany świat ujął mnie najbardziej.

Również bohaterowie Nadzoru, choć pozornie dość sztampowi, są nakreśleni w ciekawy sposób. W zasadzie po "dobrej stronie mocy" ciężko znaleźć kogoś, kogo nie dałoby się lubić, mimo że każda z postaci ma swoje wady (a może właśnie dlatego...?). O dziwo, nie przeszkadza nawet lekko zarysowany wątek romantyczny (ale to już głównie dlatego, że jest to uczucie z tych z góry skazanych na porażkę nawet przez samych zainteresowanych). Plusem jest też przedstawianie części fabuły z perspektywy czarnych charakterów, co daje nam dodatkową perspektywę na opowiadaną historię. 

Z jakiegoś powodu założyłam, że Nadzór to odrębna powieść. Prawdę odkryłam poniewczasie - jest to pierwszy tom trylogii, która nie ukazała się jeszcze w całości w naszym kraju. I choć Fletcher nie okazał się geniuszem cliffhangerów (ale już zwrotów akcji w całej powieści jest co nie miara), to jednak jego historia i bohaterowie angażują czytelnika na tyle, że nie mogę wprost doczekać się kontynuacji. Na szczęście angielska wersja językowa jest już kompletna, więc jeśli Fabryka Słów będzie zbyt opieszała, to będę ratować się oryginałem... bo że moja przygoda z Nadzorem będzie trwać, tego jestem pewna.



Tytuł: Nadzór
Autor: Charlie Fletcher
Seria: Nadzór #1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 545

15 komentarzy:

  1. Nie znam jeszcze tego autora, ale może sięgnę po tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam :) mam nadzieję, że się nie rozczarujesz.

      Usuń
  2. Ja się na tę książkę "napalam" już od jakiegoś czasu. No i podobno Aniołek dostarczy ją pod choinkę. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz w takim razie - jak pisałam, u mnie nie było szczególnych oczekiwań, więc i zaskoczenie było miłe :) Mam nadzieję, że zrecenzujesz potem :)

      Usuń
  3. Dawno nie zdarzyło mi się sięgnąć po książkę tak stuprocentowo w ciemno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również, głównie dlatego, że głównie kupuję, a książki są jednak drogie. Dopiero Legimi pozwoliło mi na takie szaleństwo ;)

      Usuń
  4. O, nowa książka do wpisania na listę! I to na dodatek grubasek, jak miło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, nawet nie poczułam, kiedy te 500+ stron przeleciało :)

      Usuń
  5. To jednak nie do końca moja bajka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że następnym razem bardziej trafię w Twój gust :)

      Usuń
  6. Dobrze czytać pozytywną recenzję, bo chciałam to przeczytać. Też byłam pewna, że to odrębna historia, więc zaskoczona jestem, że to trylogia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co, większość negatywna, czy brak jakichkolwiek? Przyznam, że w swojej spontaniczności odnosnie tego tytułu nawet nie sprawdzałam, czy ktoś już o tym pisał ;) Przynajmniej zdołałam kogoś ostrzec ;)

      Usuń
    2. Widziałam tylko jedną, raczej była pozytywna, chociaż bez entuzjazmu :P

      Usuń
    3. Żeby nie skłamać - entuzjazm to ja w tym roku miałam przy Z mgły zrodzonym, Ostrzu zdrajcy i Prochowych magach (co kwartał jedno odkrycie ;)). Nadzór nie może mierzyć się z żadną z nich. Ale jest na tyle odkrywczy i klimatyczny, że jednak ocena byłby wysoka :)

      Usuń