sobota, 25 listopada 2017

Żniwiarz - Paulina Hendel

Żniwiarz. Pusta noc, Paulina Hendel, Czwarta Strona, recenzja książki


Żniwiarz: Pusta noc to kolejny przystanek w mojej podróży przez mitologie świata - tym razem padło na mitologię słowiańską, i to w wydaniu młodzieżowym. Kusiło mnie też świetne wydanie, do którego Czwarta Strona zdążyła już przyzwyczaić czytelników - podobnie jak w The Call. Wezwanie, tak i tutaj mamy niespotykaną, podwójną okładkę z wycięciami. Oczywiście nie samą okładką żyje czytelnik: na szczęście Żniwiarz w dużej mierze spełnił moje oczekiwania, a do tego okazał się drobnym podmuchem świeżości (pierwsza nieirytująca nastoletnia bohaterka w historii YA!) i naprawdę obiecującym początkiem serii.


Tytułowy żniwiarz to taki lokalny odpowiednik wiedźmina - chroni ludzkość przed kolejnymi upiorami, wywodzącymi się wprost z ludowych wierzeń i legend. Jego dusza jest nieśmiertelna, a w przypadku śmierci ciała... cóż, zmuszony jest poszukać jakiegoś innego, które akurat gdzieś się zwolniło, zwykle w tragicznych okolicznościach. Żniwiarza Feliksa poznajemy najpierw jako wujka Magdy, a potem jako jej kuzyna, gdy nagle wraca w ciele o parę dekad młodszy. Jego obecność w rodzinie Wojnów naznacza los wszystkich jej członków, zwłaszcza że zamieszkują oni niewielką, wiejską społeczność.

Jednak to nie działania Feliksa stanowią kanwę Żniwiarza: główną rolę gra zapatrzona w niego Magda. Jest to, jak już wspomniałam, przykład bohaterki nietypowej, co nie powinno dziwić, bo i życie wiedzie dalekie od standardowego. Żniwiarz w rodzinie sprawia, że Magda nie ma przyjaciół, nie ma też chłopaka, a mieszkańcy wioski gdyby mogli, to biegaliby za nią z krzyżykiem, tak na wszelki wypadek. Nic dziwnego, że zamiast chichotać na plotkach z przyjaciółmi, Magda towarzyszy Feliksowi, zna tajemne mieszanki ziół, o których współcześni ludzie zdążyli już zapomnieć, a także łacińskie modlitwy i egzorcyzmy, które pozwalają jej wypędzać różnego rodzaju zmory. A gdy przyjdzie czas i okaże się, że sami żniwiarze też mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie, dziewczyna chętnie weźmie sprawy w swoje ręce...

Mateusz, wybranek Magdy, też nie miał łatwo - chłopak (obcy przybysz z innej miejscowości, więc nie ucieka z krzykiem na jej widok) obwinia się o śmierć swoich dziadków i wyraźnie sprawia mu przyjemność wystawianie się na niebezpieczeństwo. Razem tworzą bardzo ładną parę, a nadmierne opanowanie i ewidentny brak nastoletnich zachowań równoważą skłonnością do niepotrzebnej brawury w walce z upiorami. Jak dla mnie - niezła zamiana, zwłaszcza że w efekcie której powstała pierwsza nastoletnia para w YA, która nie doprowadzała mnie do szału. Brawa dla autorki!

Choć w dużej mierze przewidziałam zakończenie, to jednak z przyjemnością dałam się ku niemu poprowadzić, bo książka jest napisana w bardzo przyjemnym stylu. W efekcie Żniwiarza czyta się szybko i bez większych zgrzytów: nie ma tu może specjalnych fajerwerków, ale jedyne zarzuty, jakie mogę wysunąć co do języka, to... korekta. A raczej jej brak, któremu zawdzięczamy na przykład takie kwiatki, jak „ubrała sukienkę” czy parokrotną zmianę rodzaju słowa „nija” z męskoosobowego na niemęskoosobowy, i to w obrębie tego samego akapitu...

Liczę jednak, że w kolejnych odsłonach serii autorka rozwinie skrzydła i wykorzysta pełnię potencjału, jaki oferują słowiańskie bestiariusze. W Pustej nocy miałam chwilami wrażenie, że kolejne bezkosty, martwce i inne upiory pojawiają się tylko jako punkty do odhaczenia (czytaj: wyegzorcyzmowania) na liście - za wiele się o nich nie dowiadujemy, a szkoda. Trochę więcej opisów tych niesamowitych istot pomogłoby w podkreśleniu klimatu i oddałoby zasłużony hołd zapomnianym wierzeniom naszych przodków. 

Jeśli szukacie lekkiej, dobrze napisanej lektury z przyjemnymi bohaterami, to Żniwiarz może przypaść Wam do gustu. Zdecydowanie wyróżnia się na plus wśród "masowych produkcji" literatury młodzieżowej i stanowi dowód na to, że nie tylko narwane słodkie idiotki zasługują na role pierwszoplanowe. Z chęcią sprawdzę, jak potoczą się dalsze losy bohaterów Żniwiarza - czuję, że autorka ma jeszcze w zanadrzu parę niespodzianek.


PS: Ktoś zauważył pierwsze zdanie książki: "Zegar na wieży kościelnej wybił dwudziestą"? Współczuję mieszkańcom domów niedaleko kościoła... ;)



Tytuł: Żniwiarz. Pusta noc 
Cykl: Żniwiarz (#1)
Autor: Paulina Hendel 
Wydawnictwo: Czwarta Strona 
Liczba stron: 432






Za umożliwienie towarzyszenia Żniwiarzowi
dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:

11 komentarzy:

  1. Jestem zainteresowana tą pozycją :)
    Wydaję się naprawdę ciekawa :D
    PS. Świetna recenzja
    Pozdrawiam, Tiggerss
    https://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) i cieszęs ię, że Cię zainteresowałam - jeśli lubisz takie klimaty, nie powinnaś się zawieść :)

      Usuń
  2. Hmmm, całkiem ciekawe się wydaje. Jak się odgrzebię ze swoich książek (choć zaczynam wątpić czy kiedykolwiek to nastąpi), to może się skuszę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się kiedyś odgrzebiesz, daj znać. Będziesz pierwszą osobą, którą znam, której by się to udało :P mnie ten stan nie grozi na pewno, przynajmniej póki bloguję ;)

      Usuń
  3. Jeśli przeczytam 4 książki, które mam w planach to zabiorę się za "żniwiarz". Pozdrawiam, stelladj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam w planach tego tytułu :) Nie wydaje mi się, żeby takie klimaty mi pasowały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie lepiej sobie oszczędź lektury, fakt :)

      Usuń
  5. Wiele osób twierdzi, że druga część jest o wiele lepsza. Mam nadzieję, że nie będzie tak przewidywalna jak ta, bo to jedyny według mnie minus tej książki :)

    Pozdrawiam, maobmaze ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, przewidywalność to pewien mankament... widzę, że nie tylko ja miałam ciągłe "wiedziałam, że tak będzie" ;) Drugą część z chęcią przeczytam.

      Usuń
  6. Ta seria mnie bardzo zaciekawiła i z całą pewnością w końcu ją przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń