niedziela, 19 listopada 2017

Kroniki Jaaru: Księga Luster - Adam Faber


Na Kroniki Jaaru chorowałam długo, głównie ze względu na przepiękne wydanie - ta bajkowa okładka, z nocnym Londynem i dziewczynką o rozwianych włosach, nieustannie przykuwała mój wzrok w księgarniach i internecie. Dodatkowo złapałam przynętę: główna bohaterka, zgodnie z zapowiedzią z okładki, miała być żeńskim odpowiednikiem Harry'ego Pottera. Odważna deklaracja i wysoko zawieszona poprzeczka, nieprawdaż? Musiałam to zweryfikować... i nie żałuję, bo książka okazała się całkiem ciekawym debiutem polskiego autora.


Kate Hallander ma siedemnaście lat, głupie pomysły, szaloną przyjaciółkę i zwichrowane życie rodzinne - ot, przeciętna nastolatka, chwilami nieco irytująca, czyli standardowo. Skuszona zakazem odwiedzania tajemniczego sklepu ezoterycznego (wszak zakazany owoc smakuje najlepiej), wchodzi w posiadanie tajemniczej Księgi Luster. Zarzekając się, że w czary nie wierzy, nasza bohaterka rzuca zaklęcie miłosne (pierwszy wybór, a jakże), które nie tylko nie przybliża do niej obiektu westchnień, przystojnego Jonathana, ale staje się początkiem serii problemów. Kate trafia do tytułowego Jaaru - baśniowej krainy zamieszkanej przez wróżkowate fery, jednorożce i całą masę plugawych potworów na dodatek. Wkrótce dowiaduje się też, że zgodnie z odwiecznymi prawami, jako czarownica ma przeznaczonego sobie fera.

Jaki może być fer naszej pokręconej małolaty? Równie szalony - skrzydlatego, błękitnego Fiona poznajemy, gdy ucieka z domu w porywie buntu i zamiast w objęcia oczekiwanej, przeznaczonej mu czarownicy, wpada w szpony nimfy Erato, która wykorzystuje nić wiążącą fera i Kate w nikczemnych celach. Których realizacji, rzecz jasna, muszą teraz oboje zapobiec, i to nie tylko ze względów altruistycznych, ale też w trosce o własną skórę. A to oznacza, że Kate musi wejść na wyższy poziom zaawansowania i we współpracy z Fionem odkryć swoją prawdziwą, magiczną moc.

Książka jest urocza i na wskroś baśniowa. Na tyle baśniowa, że miałam chwilami dylemat, jaka jest tak naprawdę grupa docelowa - zaskakująco duża czcionka i bajkowa okładka sugerują, że jest to książka dla dzieci, ale odważne sceny erotyczne pod koniec zdecydowanie wykluczają taką opcję (więc lepiej nie kupujcie Kronik Jaaru dla dzieciaka w podstawówce). Za to moje wewnętrzne dziecko było zachwycone: dawno nie trafiłam na tak baśniowy świat: kolorowe, skrzydlate istoty mieszkające na gigantycznych kwiatach i korzystające z usług transportowych ogromnych motyli, mroczne wilkołakopodobne stwory i jednorożce (które, dodajmy, są raczej draniami)... 

Właśnie bajkowy obraz Jaaru jest najmocniejszym elementem Księgi Luster. W czasie lektury czułam się, jakbym oglądała dobrze zrobiony film animowany, te kolory aż wylewały się ze stron powieści. Na uwagę zasługuje też podejście do magii, którą rządzą tu żywioły - pomysł może nie nowatorski, ale bardzo ładnie zaadaptowany na potrzeby świata Jaaru. Powroty do szarości Londynu były każdorazowo bolesne (zwłaszcza że w otoczeniu innych licealistów Kate dostawała, za przeproszeniem, małpiego rozumu) i czekałam z niecierpliwością na każdą wizytę w świecie wróżek. 

Niestety, to, co dzieje się w tym świetnie nakreślonym świecie, jest już trochę mniej zachwycające. Literacko książka jest dobra - i niestety niewiele ponadto. Akcja idzie sobie swoim tempem, nie zwalnia, ale i nie przyśpiesza, nie ma też punktu kulminacyjnego - finałowe starcie było tak pozbawione emocji, że przez chwilę nie mogłam uwierzyć, że "to już". I nie chodzi o to, że pomysł jest zły, bo tak nie jest: historia Kate i Fiona jest pomysłowa i przyjemna (i na pewno będę chciała poznać jej dalszy ciąg), ale autor musi zdecydowanie popracować nad umiejętnością budowania napięcia. Nie zmienia to faktu, że jak na debiut jest to pozycja napisana bardzo sprawnie i dobrze rokuje na przyszłość - osobiście będę mieć oko na dalsze książki Adama Fabera.

Osobiście uważam, że Kroniki Jaaru spokojnie mogą konkurować z innymi zagranicznymi powieściami młodzieżowymi (bijąc na głowę niektóre popularne serie, jak choćby książki Gier, których popularności absolutnie nie rozumiem). Czy jednak bohaterka Jaaru sprostała porównaniu do Harry'ego Pottera? Nie, zresztą trudno ją za to winić, bo jest to pomysł dość kosmiczny. Lepiej, żeby w przyszłości Kate szła własną drogą, która zresztą rysuje się przed nią całkiem ciekawie. Ja chętnie będę jej towarzyszyła...



Tytuł: Księga Luster
Seria: Kroniki Jaaru
Autor: Adam Faber
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 456





Za umożliwienie wyprawy do Jaaru
dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:


28 komentarzy:

  1. Mam w planach ''Kroniki Jaaru''. Rzeczywiście jest bardzo ładnie wydana. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest śliczna :) przeczytaj koniecznie, jak będziesz potrzebowała czegoś baśniowego :)

      Usuń
  2. Pierwszy raz o niej słyszę, ale brzmi nieźle. pomysł wydaje się dobry i niebanalny, zwłaszcza przedstawienie jednorożców w niezbyt dobrym świetle to pewne novum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę potencjał i dlatego będę śledzić, jak to się rozwinie :) Jednorożce z Jaaru przypominają mi centaury z serii o Harrym Potterze - duma rozdmuchana do potęgi i "nie brataj się z człowiekiem". Raczej niebezpieczne typy ;)

      Usuń
  3. Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o tym jakie przepiękne są okładki książek w tej serii *.*
    Ja wytrwale czekam aż seria będzie kompletna i dopiero wtedy się za nią zabiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja wpakowałam się w sam środek rozgrzebanej historii, niestety ;) Ale mam nadzieję, że drugi tom też mnie nie rozczaruje! :)

      Usuń
  4. Okładka książki rzeczywiście jest śliczna, ale jej środek mnie raczej nie przyciąga. Oczywiście nie mówie nie, bo może kiedyś sięgnę :))
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie mów nigdy, prawda? ;) Czasem warto zaryzykować :)

      Usuń
  5. Nie przepadam za porównywaniem książek na okładkach do innych dzieł - często sprawiają, że spodziewa się czegoś innego. Poza tym autorzy chcą tworzyć swoje historie. (A ciągłego porównywania do Harry'ego Pottera nie znoszę, jest już po prostu nudne i podciągane do każdej książki).
    Z każdą recenzją Jaaru coraz bardziej chcę to przeczytać, wręcz muszę to w końcu zrobić! :D

    Pozdrawiam jeżowo
    Nikodem z Jeże czytają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ja też nie lubię tej formy reklamy - na blogu recenzowałam już "nowego Małego Księcia" i "drugie Imię róży". Oczywiście w żadnym przypadku nie było nawet mowy o porównaniu. Nie wiem, co kieruje wydawcą/autorem w takim przypadku, bo mnie to raczej odstrasza, nie mówiąc już o tym, że faktycznie za wysoko wiesza poprzeczkę.
      A Jaar polecam, jak będziesz chciał się wybrać do Krainy Baśni :)

      Usuń
  6. Książka wydaję mi się dla młodszych czytelników jednak książka naprawdę zachwyca okładką i interesuję opis powieści.
    Odpycha mnie jednak porównanie do Harrego Pottera. Nie przepadam za taką reklamą powieści zwłaszcza, że po wielu recenzjach usłyszałam, że te książki nie mają nic ze sobą wspólnego.
    Jestem jednak naprawdę ciekawa co skrywa ta powieść naprawdę :)
    Pozdrawiam, Tiggerss
    https://tiggerssreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam, ostrożnie z tymi młodszymi czytelnikami - wiem, że dzieci teraz szybko dojrzewają, ale chyba lepiej pewnych rzeczy im jednak oszczędzić...
      Ja też nie lubię takiego porównywania. Tutaj na szczęście książka wypada przyzwoicie sama w sobie i trzeba ją jako taką promować, to nie substytut Pottera, w żadnym razie - i dobrze, nie potrzebujemy plagiatów, nie? ;)

      Usuń
  7. Mi też się nawet podobało :) Jestem już po 2 tomie i nigdy bym nie przypuszczała, że tak wsiąknę w młodzieżówkę. Pomysł raczej oklepany, ale jak to jest ładnie zrobione, po prostu :)

    Wspomniane sceny erotyczne mnie też rozwaliły - bo generalnie całą książkę widziałam bohaterkę jako 12-13 latkę (tak to jakoś lepiej pasowało - wiem, że ma 17) i dla takiej grupy wiekowej bym to polecała, a tu nagle łubudubu, zapomniałam stringów od kolegi... no masakra :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2 tom jeszcze przede mną... I fakt, ten świat jest tak uroczy, że nawet fakt, że nie jest to żadne odkrycie roku, czyni lekturę bardzo przyjemną :)

      Mnie to zszokowało, szczerze mówiąc, i nie jestem pewna, czy było do końca potrzebne (no ok, rozumiem, zaklęcia miłosne itd.), bo niepotrzebnie zawęzili sobie grupę odbiorców. W każdym razie ja nikomu poniżej 15 roku zycia bym tego nie dała, i to właśnie przez te sceny...

      Usuń
  8. Ja mam wielką ochotę poznać ten baśniowy świat...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie mam nadzieję, że będziesz miała ku temu okazję :)

      Usuń
  9. Zaskoczyłaś mnie, że w takiej książce są sceny erotyczne xD Myślałam, czy tego nie przeczytać, ale ostatecznie odpuściłam sobie bo mój stos książek do przeczytania i tak jest wielki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się dałam zaskoczyć :D Przez 80% książki zastanawiałam się, czemu bohaterka ma 17 lat, skoro uczynienie jej, na przykład, 14-latką pozwoliłoby odmłodzić grupę docelową... a potem już wiedziałam, dlaczego ;)

      Usuń
  10. Bardzo fajna recenzja książki. W wolny weekend postaram się po nią sięgnąć

    OdpowiedzUsuń
  11. Chętnie się przeniosę i ja do tego baśniowego świata.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie przeczytam, bo wygląda bardzo ciekawie, a ta okładka jest przepiękna po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, Czwarta Strona wie, jak wydawać fantastykę młodzieżową. Jeszcze chyba nie trafiła się taka książka, co by mi się nie podobała "z zewnątrz" ;)

      Usuń
  13. Przeczytałam i zakochałam się w tej książce!
    Tylko szkoda, że porównują ją do HP, ponieważ to nie jest prawda.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładki ogromnie mi się podobają. Mam wrażenie, że z treścią się nie polubię dlatego nie sięgam po te serie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem lepiej pozostać na etapie podziwiania okładki, fakt ;) Sama dość często podejmuję takie decyzje ;)

      Usuń