wtorek, 3 października 2017

Wrzesień - małe podsumowanie


Wrzesień. Znowu ciężki miesiąc, naznaczony wyjazdami, pracą, depresyjną pogodą i mnóstwem innych atrakcji. Przeczytane zaledwie 4 książki (kolejnych 5 rozpoczęte i nieskończone...) i to wybitnie z kategorii "łatwe, lekkie i przyjemne" (ok, w jednym przypadku na domiar złego można dyskutować nad tym "przyjemnym"). Przeciętnie było też pod względem filmowym, choć dwa tytuły nawet mi przypadły do gustu, oraz planszówkowym (ze względu na brak czasu). Zobaczcie jednak, co ciekawego udało mi się ogarnąć we wrześniu.





~
Przeczytane:


Zdrajca tronu - Alwyn Hamilton
Ach, jaki piękny klimat ma ta książka - unowocześnione baśnie Tysiąca i Jednej Nocy :) Nie zebrałam się do napisania recenzji  (Butnowniczka z pustyni wypadła tak), ale kontynuacja jest znacznie lepsza od pierwszego tomu. Może dlatego, że Amani znalazła się nagle daleko od Jina, a nowe otoczenie nie docenia jej fochów, to i tupania nóżką jakby mniej...



Na psa urok - Kevin Hearne
Książka, która wreszcie pokazała fajne oblicze mitologii irlandzkiej (bo The Call. Wezwanie mnie zawiodło). Świetne, humorystyczne fantasy z eko-druidem, fantastycznym psem, wampirzymi prawnikami i zabójczymi wiedźmami z Polski.


Szóstka Wron - Leigh Bardugo
Zabierałam się do tej książki z ograniczonym entuzjazmem. Po skończeniu nadal mam pewne zastrzeżenia, ale ogółem była to bardzo przyjemna lektura - ogromnie podoba mi się ten pseudo-skandynawsko-holenderski klimat, przedstawiony świat i język autorki, który sprawia wrażenie, jakby oglądało się niezły film akcji, a przy tym w żadnym razie nie jest prostacki. I lubię bohaterów, prawie wszystkich, choć uważam, że ich wiek był mocno naciągany. I jak pięknie wydane są te książki!

Czerwona Piramida - Riordan Rick
Moje poszukiwania mitologii świata w fantastyce trwają. Tu padło na starożytny Egipt. Bóstw i mitów znad Nilu faktycznie nie zabrakło, ale książka jest totalnie pozbawiona klimatu tajemnicy i orientu, którego można byłoby się po niej spodziewać: przypomina raczej infantylną grę komputerową z łomotaniem zaklęciami na prawo i lewo, a prymitywne żarty autora jeszcze potęgują to wrażenie. Już wiem, że Riordan nie jest dla mnie.



~
Ograne:

Tylko trzy nowości, choć gier trafiło na stół oczywiście więcej...


Oceanos
Cudna gra. Nieziemsko wydana, atrakcyjna wizualnie, ze świetną mechaniką draftu, w wersji przekazywania kart przeciwnikom. Jest to pierwsza gra z draftem, która naprawdę mi się podobała, a budowanie własnej łodzi podwodnej z puzzli jeszcze zwiększyło mój zachwyt tym tytułem. Na pewno zrecenzuję - szkoda, że nie jest planowane polskie wydanie (ale też gra jest niezależna językowo).


Jeśli gry edukacyjne kojarzą Wam się z quizami sprawdzającymi wiedzę, to mam dla Was dobrą wiadomość: w końcu ktoś wpadł na to, by stworzyć grę, która uczy, ale nie premiuje wcześniej posiadanej wiedzy. Do tego fajna mechanika, dobre skalowanie - czyli recepta na mądry tytuł do gier familijnych. My raczej jesteśmy za starzy żeby gra regularnie trafiła na stół, ale też się nie nudziliśmy. 

Kiedy nasze klasyczne karty to za mało, z pomocą przychodzą talie  z całego świata :) Hanafuda jest akurat dość wymagająca (prawdopodobnie dlatego, że jest abstrakcyjna i inna od tego, do czego jesteśmy w Europie przyzwyczajeni), ale jest też bardzo ciekawa i prześliczna.



~

Obejrzane:

Kedi: Sekretne życie kotówreż. Ceyda Torun
Zdecydowanie najlepszy film, jaki oglądałam w tym miesiącu: dokument o życiu kotów na ulicach Stambułu. Świetnie nakręcony (zwłaszcza sceny, gdy kamera podąża za kotem), z piękną muzyką, pokazujący indywidualne kocie osobowości, a także wielką miłość, jaką potrafią okazać im ludzie, którzy samo często nie mają wiele. Nawet pozorni twardziele, których nie podejrzewalibyśmy o regularne wycieczki do portu w celu dokarmiania osieroconego miotu... Film, który cieszy oko, wzrusza i przywraca wiarę w ludzi. No i jest bardzo turecki - koty to dla mnie nieodłączny element tego kraju.

Lion: droga do domu -  reż. Garth Davis
Gdyby ktoś mi powiedział, że ta sierota z "Slumdoga" i "Człowieka, który poznał nieskończoność" może tak dobrze wyglądać, to bym nie uwierzyła ;) Niektórzy panowie po prostu nie powinni golić brody. Fajna historia na faktach, chwilami nieco przekombinowana (jak dla mnie wizje bohatera zakrawały o jakąś chorobę psychiczną i były przerażające), ale bardzo, bardzo pozytywna i ciepła w odbiorze. Rejony Indii, Kalkuty i okolic nadal tak samo przerażające jak we wszystkich tego typu produkcjach.


Wstrząs - reż. Peter Landesman
Rozczarowałam się. Zaczynam mieć wrażenie, że Will Smith, którego bardzo lubię w dramatach i "historiach z przesłaniem", w każdym filmie zaczyna grać tak samo. Do tego fabuła jakaś poszatkowana, potraktowana fragmentarycznie i przez to mało angażująca. Być może za dużo sobie obiecywaliśmy po tym filmie, ale... no, jestem na nie.



Strażnicy galaktyki vol. 2James Gunn
Mały Groot jest słodki, a cały film ratuje szczerość Draxa, czyli jedyny element humorystyczny tej produkcji, jaki jestem w stanie docenić. Poza tym nie dostrzegam więcej plusów, niestety: ani mnie ogólny humor nie bawi, ani nie angażuje historia, a efektów specjalnych naoglądałam się za dużo już w innych filmach, żeby tu zaparły mi dech w piersiach. Przy pierwszym podejściu zasnęłam. :(


...i Big Bang Theory - jest nowy sezon!
Zaczął się też nowy sezon Big Banga, czyli jedynego serialu, który w miarę regularnie oglądam - tylko mój mąż musi znosić regularne pytania "jest już nowy odcinek?", bo nie jestem w stanie ogarnąć tego, czy i kiedy coś się pojawia. Pewnie dlatego zawsze wymiękam na serialach, wymagają za dużej regularności ;) Śledzę tę historię od początku poprzedniego sezonu. Pierwsze sezony do mnie nie przemawiały (próbowałam nadrobić w wakacje), ale te ostatnie mnie bawią, może dlatego, że obecne dylematy bohaterów są mi bliższe. Do tego Jim Parsons, czyli serialowy Sheldon, jest jedną z twarzy mojej firmy, więc jako wierny korposzczur czuję się zobowiązana do śledzenia jego kariery :D 


~~~

A jak Wam minął wrzesień? Jakieś fajne odkrycia literackie/filmowe/planszówkowe? Może coś mi polecicie? :)



24 komentarze:

  1. Czytałam Szóstkę Wron. Nawet mi się podobała chociaż miała kilka głupotek. Za to drugi tom mnie zawiódł. Mówisz, że Zdrajca tronu lepszy? Ja tam i tak się nie będę tego tykać :P Szkoda że Ci się Strażnicy Galaktyki nie podobali, dla mnie film był świetny a Drax jak zwykle kosił konkurencje :)

    Mój czytelniczy wrzesień wypadł bardzo dobrze, ale za to teraz nie mam chęci do życia i zupełnie nic mi się nie chce :( Przeczytałam Władcę much, którego mi polecałaś, świetna książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szóstkę Wron mi Wiedźma w końcu wmarudziła ;) (nie żebym się skarżyła, bawiłam się dobrze). Za drugi tom się jeszcze nie zabrałam - doskonale wiem, o czym mówisz w kwestii swojego nastroju, ja tez mam totalną stagnację i nawet czytanie nie idzie :(

      Zdrajca tronu jest po prostu dobry, moim zdaniem. Pierwszy tom w mojej recenzji to była lista skarg i zażaleń, a tu w zasadzie nie mają one racji bytu, więc i wypadło znacznie lepiej. Cieszę się, że zaryzykowałam.

      No Drax tam ratuje film ;) tylko na jego tekstach wybuchalismy smiechem ;) cała reszta jakaś taka... naciągana :(

      I cieszę się, że "Władca much" Ci się podobał!

      Usuń
  2. Widzę, że u Ciebie wrzesień też ciężki. Ja przy moich bieganinach, delegacjach i wdrożeniach dzięki zacnym korkom w drodze do i z pracy przeczytałam 10 pozycji.
    Klasycznie zachwyciłam się Sandersonem, podumałam nad "Inwazją" i nawet nie zawiodłam się na "Dzieciach ziemi niczyjej" - choć gdy zaczynałam ją czytać moje wymagania były znacznie obniżone. ;)
    Co do "Szóstki wron" piszesz, że "Zdrajca tronu" jest lepszy :o Będę musiała to sprawdzić, bo "Szóstka..." bardzo przypadła mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety w tych korkach stoję samochodem, więc i tak nie poczytam. Ale chyba przeproszę się z audiobookami na te okazje.

      Ojoj, chyba gdzies się nie zrozumiałyśmy, albo coś zakręciłam :O Nie uważam, żeby "Zdrajca tronu" był lepszy od "Szóstki wron" - owszem, jest znacznie lepszy od pierwszego tomu serii, tj. "Buntowniczki z pustyni", ale nie porównywałabym go z Bardugo, absolutnie. W ogóle są tak różne serie, że ciężko je zestawić - ale obiektywnie "Szóstka wron" jest na pewno lepiej napisana.

      [EDIT: Aż edytowałam i dodałam jeszcze parę ciepłych słów o "Szóstce wron", bo poczułam, że została niesprawiedliwie potraktowana :D]

      Tak czy inaczej mi ten orientalny świat Alwyn Hamilton przypadł do gustu (świetny pomysł z magią i ograniczeniami dżinów i - od drugiego tomu - fajnie poprowadzone intrygi polityczne, ale ja mam słabość do książąt bijących się o tron ;)). Tylko pierwszy tom jest dość przeciętny, historia rozwija skrzydla w drugim. Czyta się to całkiem szybko, więc można zaryzykować, ale ostrzegam, że pierwsze 60% "Buntowniczki..." było... dość irytujące.

      Usuń
    2. Właśnie dlatego cieszę się, że się przesiadłam do busa. Swoje w korkach za kółkiem już odstałam. ;)

      A tym 60% irytującej "Buntowniczki..." to mnie trochę odstraszyłaś. ;) :P

      Usuń
  3. Nie znam żadnego z tych tytułów - ani książkowych, ani filmowych :) A planszówki we wrześniu ograniczały się do Catan: Kupcy i Barbarzyńcy. Super dodatek do wersji podstawowej :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że mnie ominął Catan? Nigdy nie grałam w żadną wersję. "Gatewaye" mieliśmy inne i jak usłyszałam o Catanie, to gralismy już w "bardzo poważne gry" i zostałam zniechęcona zarzutami o losowości :) Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się w to zagrać!

      Usuń
  4. Dla mnie "Zdrajca tronu" miał podobny poziom do pierwszego tomu, czyli przyzwoity i bez szału. Dobrze się czyta, ale zachwytów nie było :)
    Mam podobne zdanie do "Szóstki wron". Autorka przesadziła z wiekiem bohaterów. Powinni mieć koło 20 lat i byłoby znacznie lepiej. W każdym razie książka momentami mnie nudziła i jakoś trudno było mi się wciągnąć. Podobne wrażenia miałam po przeczytaniu "Królestwa kanciarzy".
    A co do filmów, oglądałam "Strażników galaktyki" i nieźle się wynudziłam. Praktycznie zasypiałam, ale ostatnio tak mam i wiele filmów mnie nudzi. A Willa Smitha wolę w komediach, bo lepiej sobie w nich radzi. Jest przyzwoitym aktorem, ale nic poza tym.
    Pozdrawiam serdecznie!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dla mnie tom pierwszy był "bez szału", ale miałam bardzo konkretne zarzuty (poszarpana akcja, bohaterka aspirująca do miana najbardziej wkurzającej małolaty w historii fantastyki) - w drugim tomie było bardziej składnie, mniej irytująco (mniej zachwycania się mięśniami Jina, bo go nie było, i mniej tupania nóżką, bo nikt nie zwracał na to uwagi), bardziej magicznie.
      Wiek bohaterów w "Szóstce wron" to mój główny zarzut. Ja co prawda nie nudziłam się na tej książce (miałam ciężki początek, ale po kilku rozdziałach wpadłam po uszy i pochłonęłam ekspresowo), ale właśnie wciskanie mi, że tak działali 15-latkowie... no, nie. Zwłaszcza że książka w żaden sposób nie ucierpiałaby na tym, gdyby bohaterowie byli te 5 lat starsi. "Królestwa kanciarzy" jeszcze nie czytałam, ale niepokoją mnie mało pozytywne opinie na jego temat. Tak czy inaczej, na pewno przeczytam i sama sprawdzę.
      O, miło wiedzieć, że ktoś jeszcze wymiękał na "Strażnikach...". Już myślałam, że po prostu się starzeję :)
      Will Smith to dla mnie głównie "W pogoni za szczęściem" i "Siedem dusz", więc doceniam jego "dramatyczne" wcielenia, ale tutaj był zwyczajnie przeciętny - jak i cały film...

      Usuń
  5. Bardzo dobry wynik! Ważne, że znalazłaś chociaż troszkę czasu na czytanie. Z Twojej listy na pewno chcę przeczytać "Zdrajcę Tronu" ale najpierw czas na "Buntowniczkę z pustyni" i oczywiście "Szóstkę wron" :)

    Co do obejrzanych przez Ciebie filmów widziałam "Wstrząs" jednak według mnei w pewnym momencie zaczął się strasznie dłużyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko przy "Buntowniczce" nastaw się na to, że pierwsza połowa książki może być niesamowicie wkurzająca. Dopiero o drugim tomie mogę uczciwie powiedzieć, że mi się podobał. Ale uważam, że warto spróbować :)

      No niestety, "Wstrząs" mnie też nie zachwycił. To przez tę dziwną narrację w filmie :/

      Usuń
  6. Film "Lion: droga do domu" bardzo mi się podobał. Nawet miałam się zebrać w sobie i coś naskrobać na blogu na jego temat, ale jakoś nie wyszło. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kobieto - czytasz, grasz, filmy oglądasz - to naprawdę dużo. I nie zaledwie 4 książki, bo dla wielu osób to aż 4 książki. A wrześniowa depresja...? Poczekaj na listopad ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nowy sezon "Teorii" to coś, na co najbardziej czekałam :) W dodatku w październiku wraca "Stranger Things", już nie mogę się doczekać!

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stranger Things nie znam, ale Teoria - jestem już po drugim odcinku i jest fajnie :D

      Usuń
  9. Dwie produkcje z twojej listy zostały obejrzane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co konkretnie? I czy się podobało? :)

      Usuń
  10. "Buntowniczka" i "Zdrajca" wyglądają przepięknie i już dawno bym się za nie wzięła, gdyby nie nadmiar piachu, gorąca i pustyni... Dajcie mi zimne fiordy, a wciągnęłyby mnie już dawno:P

    "Szóstka wron" podobała mi się niezmiernie, choć czytałam po angielsku i trudno mi powiedzieć, na ile spodobałaby mi się w tłumaczeniu. Drugi tom czeka na mnie i czeka, i poczeka jeszcze trochę, bo boję się, że mnie zawiedzie. Tchórz ze mnie, ale cóż poradzić^^;

    "Kedi" to film cudowny, atmosferyczny, a dla miłośników kotów pozycja obowiązkowa! Cały film przesiedziałam z uśmiechem na twarzy i serduszkami w oczach :)

    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  11. "Szóstka wron" i "Zdrajca tronu" to te, które chciałabym przeczytać... A chętnie bym w przerwie obejrzała o tych kociakach w Stambule:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam tylko "Buntowniczkę z pustyni" i nadal nie wiem, czy zabierać się za drugi tom tej serii.. Kompletnie mnie nie zauroczyła ta historia i była generalnie nudna i dość infantylna, ale podobno kontynuacja lepsza.
    "Szóstkę wron" mam i chciałam przeczytać, póki nie dowiedziałam się, że autorka mocno "inspirowała się" moim ukochanym Mistbornem :/
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie osobiście podobała się końcówka "Butnowniczki z pustyni" (nie samo zakończenie, tylko po prostu pod koniec przestała to być historia o niczym i zaczęłam dostrzegać w niej potencjał) i dlatego dałam szansę "Zdrajcy tronu". W tej chwili skończyłam pisać jego recenzję, którą pewnie niedługo wrzucę, może pomoże Ci ona podjąć decyzję co do kontynuacji. Poprawie uległy konkretne aspekty, które mi się nie podobały, więc z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że "Zdrajca..." wypadł w moich znacznie lepiej.

      Hmm, serio? Czytałam trylogię "Z mgły zrodzonego" i "Szóstkę wron" i szczerze mówiąc absolutnie nie wpadłabym na pomysł, żeby te dwie książki połączyć. Nie widzę podobieństw ani fabularnych, ani pod względem bohaterów, nie ma tu też magii ani specjalnych mocy. Jak uargumentowano Ci to porównanie?

      Usuń
  13. Książki bardzo lubię czytać moje ulubione gatunki to horrory i erotyka, filmów nie oglądam a jak już to najczęściej bajki, gier nie lubię uzależniają jedynie a nic nie uczą wolę rozwiązywać łamigłówki papierowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, współczesne gry planszowe naprawdę uczą i rozwijają umiejętności myślenia logicznego i strategicznego - mam nadzieję, że będziesz miała okazję takie wypróbować! Ja ostatnio mam przerwę w bajkach, bo jakoś nie trafiam na nic ciekawego, ale dobrą animacją nigdy nie pogardzę :)

      Usuń
  14. O, z chęcią obejrzałabym ten film o kotach. :-)

    OdpowiedzUsuń