czwartek, 17 sierpnia 2017

Duchowe życie zwierząt - Peter Wohlleben


Są takie książki, po które po prostu musimy sięgnąć. Które zachwycają okładką, wykonaniem, ilustracjami, a do tego kuszą tym, co mamy nadzieję znaleźć w środku. Które odwołują się do naszych pasji, nawet tych, które gdzieś tam zaginęły w zabieganiu codziennego życia. Taką książką było dla mnie Duchowe życie zwierząt Petera Wohllebena.

Od razu musimy wyjaśnić sobie jedno: osoby szukające w tym opracowaniu potwierdzenia „duchowości” w rozumieniu religijnym mogą ulec sporemu rozczarowaniu. Autor sam podkreśla (niestety dopiero w posłowiu), że nie postrzega duchowości w ten sposób. Czytając recenzje, zauważyłam, że nieporozumienie to okazało się źródłem paru negatywnych opinii, więc podkreślam: książka nie tyle traktuje o życiu duchowym, co o emocjach i wynikających z nich zachowaniach. Ale robi to naprawdę dobrze.

Duchowe życie zwierząt podzielono na rozdziały poświęcone poszczególnym odczuciom, jak choćby strachowi, którego nikt nie odmówi zwierzętom, ale też tym, które chętnie przypisujemy tylko ludziom: miłości, poświęceniu, wstydowi, a nawet podstępności. Styl jest bardzo przystępny, powiedzmy: gawędziarski. Jeśli spodziewacie się poważnej monografii naukowej, to tutaj jej nie znajdziecie. „Materiał źródłowy” to głównie własne doświadczenia autora oraz historie, które poznał czy przeczytał w czasie swojej pracy w leśniczówce. Te anegdoty z życia autora i zwierząt, które obserwował, stanowią o sile Duchowego życia zwierząt, a świat widziany jego oczami jest fascynujący i chwilami naprawdę zapierający dech w piersiach – swoim pięknem, ale też bezwzględnością.

Drugi element, który stanowi siłę tej książki, to ilustracje. Czytałam wersję bez zdjęć, a potem zakupiłam wersję ilustrowaną i muszę od razu napisać, żebyście darowali sobie tę pierwszą, nawet jeśli cena wydaje się kusząca. Bez fotografii ta książka wydaje się pozbawiona połowy piękna – zwłaszcza że zdjęcia są naprawdę imponujące. Cieszę się, że wydawcy zreflektowali się i wydali takie uzupełnione wydanie. Sekretne życie drzew zakupiłam od razu w wersji ilustrowanej, żeby zapewnić sobie pełne bogactwo odbioru.

Choć wydawało mi się zawsze, że mam relatywnie dużą wiedzę na temat świata zwierząt, to jednak wiele informacji mnie zaskoczyło: dotąd żyłam w błogiej nieświadomości co do morderczych instynktów... wiewiórek, wybierających z ptasich gniazd pisklęta (serio!), nie wiedziałam też, że dokarmiane obficie jelenie umierają z głodu jeszcze zanim strawią posiłek, a kruki nadają sobie imiona, które rozpoznają nawet po długim czasie. Nie wiedziałam też, że twierdzenie o „wierności aż do śmierci” między bocianami to, cóż, niestety tylko mit – za to bardzo prawdziwy w przypadku innych gatunków ptaków. Takich zaskoczeń w książce było sporo – jedne wywoływały uśmiech, inne niedowierzanie.

Podziwiam autora za ogrom pracy, jaką włożył w opracowanie swojej książki, ale też za to, że nie uzurpuje sobie prawa do udzielania jednoznacznych odpowiedzi. Przyznaje, że nie poznaliśmy jeszcze wielu odpowiedzi, stawia więcej znaków zapytania niż „kropek nad i” i skłania do refleksji, gdzie w tym ogromnym, bogatym świecie emocji jest nasze miejsce – i czy naprawdę aż tak różnimy się od reszty stworzeń, które żyją gdzieś obok nas?

 „Gdy ktoś odmawia tym ostatnim [zwierzętom] zbyt wielu ogólnie uznawanych emocji, ogarnia mnie ciche poczucie, że przebrzmiewa tu zawsze trochę strachu, iż człowiek mógłby stracić swoją wyjątkową pozycję. I coś jeszcze gorszego – wykorzystywanie zwierząt znacznie by się skomplikowało, jeżeli przy każdym posiłku albo skórzanej kurtce przyjemność mąciłyby zastrzeżenia moralne.”

Gdzieś po drodze ludzkość doszła do wniosku, że zwierzęta nie zasługują nawet na przyznanie im godności śmierci, która mimo wszystko zrównuje ze sobą wszystkie gatunki: „Nie mów, że umarł. Umarł to mój dziadek. Pies zdycha.” (Co ciekawe, polski jest jednym z  niewielu języków, który tak kurczowo trzyma się tego odrzucającego dla mnie podziału; w innych krajach i językach zwierzę może po prostu umrzeć i nikt z tego nie robi problemu).

Ulegliśmy gdzieś po drodze temu wygodnemu złudzeniu, że jednak jesteśmy lepsi, a pewne uczucia są zarezerwowane wyłącznie dla nas. Wohlleben zrywa tę zasłonę hipokryzji i zadufania i zauważa, że „łatwo przeoczyć oczywistość, której dzieci uczą się w szkołach – z czysto biologicznego punktu widzenia człowiek również jest zwierzęciem, a tym samym nie wyróżnia się z szeregu innych gatunków.”

Aha, jeszcze jedno: jeśli żyjecie w przeświadczeniu, że książki „o zwierzątkach” są dla dzieci i chcielibyście uszczęśliwić tym tytułem jakiegoś małolata, to sobie darujcie. Niestety, większość oficjalnych odkryć naukowych, na które powołuje się autor, została okupiona ogromnym cierpieniem zwierząt w procesie „badań” (Wstrzykiwanie kwasu w łapki myszy, żeby sprawdzić, czy ich towarzysze wykażą się współczuciem? Proszę bardzo!). Również forma jest daleka od opowiadań dla dzieci, więc jeśli dzieciak nie nabawi się traumy, to całkiem prawdopodobnie umrze z nudów. Oczywiście, jeśli książkę przeczyta rodzic, a potem przytoczy potomkowi co ciekawsze historie, problem przestanie istnieć, a korzyści z lektury odniesie i dziecko, i dorosły.

Duchowe życie zwierząt to, oprócz dużej dawki fascynujących, zaskakujących anegdot, także lekcja pokory i przypomnienie, że jesteśmy tylko jednym z elementów świata, który powoli toczy się swoim rytmem i rządzi ustalonymi prawami. Polecam każdemu – osobom, które (jak ja) nie wyobrażają sobie życia bez towarzystwa zwierząt i cichej obserwacji ptaków w ogrodzie, ale też tym, którym ten zwierzęcy świat jest całkowicie obojętny. 



(Za zdjęcia do posta dziękuję Wiedźmie. Oczywiście ja zapomniałam je zrobić.) 



Tytuł: Duchowe życie zwierząt
Autor: Peter Wohlleben
Wydawnictwo: Otwarte
Tłumaczenie (j. niemiecki): Ewa Kochanowska
Liczba stron: 272




54 komentarze:

  1. Rzeczywiście wydaje się to być pozycja godna uwagi, ale chyba nie dla mnie :) Może za parę lat sobie o niej przypomnę, ale na razie nie mam po prostu ochoty.

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że kiedyś Cię najdzie na taką inną lekturę, bo warto :)

      Usuń
  2. O nie, kiedy kupowałam tę książkę, nie wiedziałam, że jest edycja ilustrowana :( lektura jeszcze przede mną - liczę na to, że styl autora i treść wynagrodzą mi brak ilustracji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez obaw - czytałam za pierwszym razem wersję bez ilustracji i książka pochłonęła mnie bez reszty. Tez nie zdawałam sobie wtedy sprawy z tego, że coś tracę. Więc tak, książka broni się również bez ilustracji. Tylko szkoda, że nie została od razu tak wydana - na bogato.

      Usuń
  3. Niestety słowo "duchowość" i pochodne, zostały zawłaszczone przez religię. Zapominamy, ile głębi kryje się w tym na pozór prostym słowie. Zapewne stąd też wiele nieporozumień.

    To jedna z lepszych recenzji tej książki, jakie czytałam, bo nie skupiasz się na powierzchowności, a piszesz o tym, co płynie dla Ciebie z tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Główna wartość tej książki to moim zdaniem właśnie to, co człowiek może z niej wziąć dla siebie. Czytanie jej bezrefleksyjnie moim zdaniem pozbawia ją połowy sensu.


      Mnie tak nie raziła ta "duchowość" tutaj - autor zresztą dość logicznie podchodzi do problemu i go wyjasnia - ale w kilku tekstach spotkałam się z tą kwestią w formie zarzutu, więc postanowiłam o tym wspomnieć. Szkoda, żeby pozbawić się przyjemności z tej lektury przez nieuzasadnione oczekiwania.

      Usuń
  4. Wielokrotnie przyglądałem się jej w księgarniach i zwracała pozytywnie na siebie uwagę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może ją trzeba zabrać z tej księgarni, jak tak kusi ;)

      Usuń
  5. Książka nie jest napisana naukowo, więc brzmi zachęcająco. Postaram się po nią sięgnąć w najbliższym czasie!

    Piękny blog, pozdrawiam :)
    http://sunreads.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, na monografie naukowe nie każdy ma chęć i nastrój, więc takie "łatwe, lekkie i przyjemne" książki przemycające cenne informacje są zawsze w cenie :)

      Usuń
  6. Czytam i czytam o gawędziarskim stylu, pięknych ilustracjach, i myślę że dla mojej córki w sam raz, a tu nagle kwas w łapkę biednej myszki - no nie, to chyba jednak rzeczywiście nie jest książka dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko jeden przykład - niestety w dużej mierze nasza wiedza o odczuwaniu i świadomości zwierząt została okupiona ich cierpieniem. Tutaj autor szczerze to przedstawia. Ale może nie zniechęcaj się i spróbuj sama - będziesz w stanie przytoczyć córce mnóstwo fascynujących historii, a i sama nie raz poczujesz się pewnie zaskoczona :)

      Usuń
  7. Piękne ilustracje i przystępna treść (jako, że jestem dosyć zielna w tej tematyce) bardzo zachęcają :)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zieleń bardzo pasuje do tematu tutaj ;) I tak, ta książka nie byłaby tak dobra, gdyby autor zbytnio poszedł w "naukowe" klimaty...

      Usuń
  8. Bardzo chciałabym przeczytać tą książkę. Poprosiłam nawet pewną bibliotekarkę, żeby spojrzała na nią przychylnym okiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że bibliotekarka przychyli się do prośby :) warto, żeby ta książka trafiła do szerszego grona odbiorców.

      Usuń
  9. Dodaje post do ulubionych :) uwielbiam zwierzaki i takie ciekawe książki o ich emocjach to coś dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie przeczytaj :) Też uwielbiam taką tematykę i wydawało mi się, że dużo wiem, a i tak byłam wielokrotnie zaskoczona zwierzęcą przemyślnością :)

      Usuń
  10. Dużo ostatnio się o tej pozycji mówi. Podobnie o życiu roślin czy pszczół. Widziałam jeden egzemplarz w bibliotece i był naprawdę piękny, ale jakoś nie mogę się przełamać do tematyki. Nie bardzo mnie to kręci. pozdrawiam, lexmaruda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma nic na siłę, w końcu czytamy dla przyjemności, prawda? Ale może kiedyś nie będziesz miała po co sięgnąć i Twój wzrok padnie na którąś z tych książek - to wtedy polecam, spróbuj :)

      Usuń
  11. Co do zdjęć w 100% się zgodzę *-* Wydaje mi się, że to pozycja dla mnie, ale tylko do (wy)pożyczenia, raczej nie do kupienia. Podobnie z "Sekretnym życiem drzew", które nadal czeka w kolejce niekończącej się listy Must Have :")
    Pozdrawiam (i zapraszam, oddaję wszystkie szczere komentarze ^^)
    Czytam, piszę, recenzuję, polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też najpierw pożyczałam, potem się przełamałam i jednak kupiłam, między innymi dlatego, że rodzice sobie zażyczyli na prezent. Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Uwielbiam tę książkę i nie mogę się doczekać sięgnięcia po "Sekretne życie drzew".
    Tak pięknie wydanych, a równocześnie niesamowicie wartościowych perełek, dawno na naszym rynku wydawniczym nie było. <3
    Pozdrawiam!
    Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania jest książka “Fałszywy pocałunek”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że to dobrze, że ktoś się pokusił o wydanie takich książek, mimo że wydają się mało "mainstreamowe". :)

      Usuń
  13. Po premierze w ogóle nie zwróciłam uwagi na tą książkę, jednak teraz mój apetyt wzrósł i chyba na nią zapoluję :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przyczyniłam się do wzrostu Twojego apetytu na tę książkę :D

      Usuń
  14. Czytałam wiele pozytywnych wpisów o książce, ale jakoś nie mogę się przemóc. Choć uwielbiam zwierzęta, to ciągle "nie jest mój kawałek podłogi". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kiedyś uda Ci się spróbować choć parę stron. Mnie też ta książka zaskoczyła, niby chcialam ją przeczytać, ale nie spodziewałam się, że spodoba mi się AŻ TAK (i że ją potem kupię).

      Usuń
  15. Czytalam tę książkę ;) w połowie a w drugiej polowie ukradli mi ją ;(

    OdpowiedzUsuń
  16. Takiego rodzaju książki jeszcze nie czytałam. Zachęciłaś mnie i być może po nią sięgnę. Zapraszam również do obserwacji mojego bloga http://swiattoli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Ciebie zachęcić :)

      Usuń
  17. Póki co muszę odpuścić sobie, bo za dużo mam na liście innych książek do przeczytania! Klaudia J

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetna ta książką, też uważałam, że moja wiedza o zwierzętach jest dosyć duża, ale autor wielokrotnie mnie zaskoczył.
    Żałuję tylko, że zdecydowałam się na wersję bez ilustracji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? To nawet nie jest tak, że "o, nie wiedziałam o tym". On po prostu wywracał to, co "wydawało mi się, że wiedziałam" do góry nogami. Świetna sprawa.

      Dlatego ja naprawiłam swój błąd i na własność kupiłam już wersję ilustrowaną (zresztą - również Sekretnego życia drzew).

      Usuń
    2. Sekretnego życia drzew nie czytałam. Warto? Równie dobre?

      Usuń
    3. Jestem w trakcie, więc jestem ostrożna w opiniach. Ale moim zdaniem warto - nie wiem, na ile siedzisz w temacie, ale ja zawsze bardziej orientowałam się w swiecie zwierząt niż roślin. Z tego względu "Sekretne życie drzew" jest dla mnie jeszcze bardziej zaskakujące.

      Usuń
    4. Zdecydowanie bardziej zwierzęta, w podstawówce byłam przekonana, że zostanę weterynarzem, no ale wyszło jak wyszło.

      Usuń
    5. Więc lasy powinny być dla Ciebie sporym zaskoczeniem. Dla mnie są. Jak skończę, to pewnie stworzę jakąś recenzję.

      Swoją drogą, możemy sobie podać ręce. Ze mnie też niedoszły weterynarz, choć konsekwentnie trzymałam się tego aż do liceum. Wylądowałam na filologii orientalnej ;)

      Usuń
    6. Ja na filologii angielskiej, chociaż chodziła mi też po głowie włoska ;)

      Usuń
  19. Przeczytałem tę książkę chyba w marcu i naprawdę mi się spodobała. Lubię czytać takie lektury :D

    Hubert z thelunabook
    http://maasonpl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze niedawno nie wiedziałam, że lubię takie książki, ale teraz też już wiem ;) i szukam kolejnych!

      Usuń
  20. Dla mnie zwierzęta nie zdychają. One umierają. Książkę czytałam niedawno, robi wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też. Nie wiem, czemu tylu ludzi upiera się przy takiej krzywdzącej nomenklaturze, ale to przykre.

      Usuń
  21. Poważnie zastanawiam się nad tą książką :) To byłaby zupełna odmiana od tego, co zwykle czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też była to odskocznia, która okazała się przygodą z czymś nowym - sięgnęłam już po kolejne książki "w tym stylu".

      Usuń
  22. Mam ja na liscie juz jakis czas, ale wciaz wybieram co innego.

    OdpowiedzUsuń
  23. Czy nadawałaby się także dla ucznia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zależy od wieku. Dla czytającego gimnazjalisty i później - jak najbardziej. Dla klas 1-3 - w życiu nie. Pomiędzy? Pewnie zależy od dziecka, ale stawiałabym, że "nie".

      Usuń
  24. Z zainteresowaniem po nią sięgnę, a także i moje dzieci chętnie wezmą ją w swoje ręce. Cenna propozycja czytelnicza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie szukaj ilustrowanej :) +100 do atrakcyjności :)

      Usuń