wtorek, 18 lutego 2020

Królowa niczego - Holly Black


Uwaga, to recenzja trzeciego tomu - będzie spoilerowo! bo nie da się inaczej.
Tu przeczytasz o pierwszym i drugim tomie.

Jude: adoptowana przez elfa-psychopatę ziemska dziewczynka, spiskująca na dworze królewskim, w poprzednim tomie zdobyła władzę, którą pragnęła, i miłość, co do której nie była pewna, czy jej pragnie (a na pewno wolałaby jej nie pragnąć, ale wiecie, różnie to bywa). Niestety, jak komuś za dobrze idzie, to przestaje doceniać przeciwników - i oto nasza Królowa Elfów została Królową niczego. Ale magiczny świat nie daje łatwo o sobie zapomnieć, książęta, nawet ci z ogonami, też nie, więc wiadomo było, że prędzej czy później trafi znowu do Elfhame, z wyrokiem śmierci czy bez. Bo co jak co, ale Jude instynktem samozachowawczym nie grzeszyła nigdy.


Jeśli śledzicie Gry w Bibliotece, to może pamiętacie, jak to się stało, że złamałam moje postanowienie i sięgnęłam po kolejną młodzieżówkową serię: książki Holly Black miały dwa wyjątkowe atuty, a mianowicie "szekspirowskie" elfy i... cliffhangery. Te ostatnie były największą siłą Okrutnego księcia i Złego króla, sprawiały, że zamiast przeciętnej młodzieżówki z oklepanym motywem hate-love dostawaliśmy coś, co naprawdę potrafiło utrzymać w napięciu i kazało sięgnąć po kolejną część. No, nie ukrywajmy: w przypadku Złego króla zakończenie to był po prostu taki majstersztyk, że zostawiał czytelnika z szeroko otwartymi ustami. Nieprzewidywalny zwrot akcji, który obiecywał, że w trzecim tomie... będzie się działo.

No i działo się, tylko że chyba nie do końca w tym kierunku, na który miałam nadzieję. Bo wiecie, ja polubiłam Cardana za jego wrodzone draństwo, cynizm i rozdarcie wewnętrzne na dodatek (pamiętacie najlepszą młodzieżówkową scenę erotyczną ever? "jak ja cię nienawidzę"? ;)). Jeśli wziąć dodatkowo pod uwagę, że sama Jude jest również bohaterką... nazwijmy to: trudną, to tworzył nam się ciekawy duet. Miałam nieśmiałą nadzieję, że będziemy mieli starcie charakterów do samego końca... ale jednocześnie miałam też świadomość, że to młodzieżówka i bez happy endu się nie obejdzie, więc nadzieja ta umarła dość szybko i w miarę bezboleśnie.

Skoro więc zrobiło się miło, to czy był chociaż jakiś wyczekiwany zwrot akcji? Śmiem twierdzić, że nie bardzo, bo to, co chyba miało mnie tu zaskoczyć, było koszmarnie przewidywalne (i tak mdłe, że ojej). W efekcie Królowa niczego jest najbardziej pozbawioną wyrazu częścią serii. Trochę szkoda, bo w efekcie z młodzieżówki "z pazurem" zrobiła młodzieżówka po amputacji pazurów. A wiadomo, że taka amputacja to barbarzyński zabieg, którego przeprowadzanie na książkach powinno być zakazane tak, jak w cywilizowanych krajach zakazane jest na kotach.

Reasumując - fajerwerków nie było, a Królowa niczego okazała się mocno przeciętnym zwieńczeniem całkiem sympatycznej serii. Nie wykluczam, że grupa docelowa (jakby nie patrzeć, znacznie młodsza ode mnie) doceni dramatyzm, romantyczność i Bóg wie co jeszcze - ale jeśli ktoś ma słabość do cynicznych drani, to spojrzy na Cardana z rozczarowaniem. I na Królową niczego też.



Tytuł: Królowa niczego
Autor: Holly Black
Seria: Okrutny książę #3 (#1, #2)
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 360



Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:

 Tania Książka
Sprawdźcie też inne nowości na stronie księgarni :)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza