wtorek, 3 grudnia 2019

Zorza Polarna. Mroczne Materie #1 - Philip Pullman


Zacznijmy od tego, że Zorza Polarna to mój drugi, a może nawet trzeci kontakt z Mrocznymi Materiami Pullmana (nie licząc tego filmowego potworka pod tytułem Złoty Kompas). Czytałam pierwszy tom jeszcze w starym przekładzie, caaałe lata temu, pacholęciem będąc i tak dalej. Potem przerzuciłam się na wersję oryginalną, której chyba nigdy nie dociągnęłam do końca, bo poległam z kretesem gdzieś w trzecim tomie. Nie miałam jakiegoś wielkiego sentymentu, ale wspomnienia były raczej pozytywne. Teraz do powrotu skłoniły mnie dwie rzeczy: zapowiadany serial i... obłędna okładka nowego wydania od Dark Crayon.

No dobra, spójrzmy prawdzie w oczy: na serialu zasypiam z nudów, a jak z książką...?


Witajcie w Oxfordzie, w którym każdy człowiek ma swojego dajmona - rodzaj fizycznej manifestacji duszy. Dajmon ma postać zwierzęcia i jest zmiennokształtny, póki jego człowiek jest dzieckiem: robi się bardziej stateczny i przyjmuje stałą formę, gdy ten dorasta. W tym niezwykłym świecie żyje całkiem zwyczajna dwunastolatka, Lyra Belacqua - sierota z dobrego domu, ale biegająca po dachach i tocząca wojny z obdartusami z oksfordzkich ulic, ku zgrozie jej oficjalnych opiekunów, oksfordzkich akademików - i jej dajmon, Pantalaimon. Gdy pewnego dnia ginie jej przyjaciel, Roger, bańka bezpiecznej rzeczywistości wokół Lyry pęka i dziewczynka wpada w wir mrocznych tajemnic. Czym jest Proch, co ma z nim wspólnego Kościół, ginące dzieci i Pożeracze? Lyra wyrusza na niebezpieczną misję, która może zmienić świat - i, co ciekawe, jest tego zupełnie nieświadoma. I tak musi pozostać, jeśli ma się jej udać.

Bardzo lubię świat wykreowany przez Pullmana. Jego mroźna Północ, klany czarownic, pancerne niedźwiedzie w lodowych pałacach, tajemnica Prochu, ba, nawet nudny Oxford z jego akademikami i Kościołem - to wszystko jest fascynujące i ma niezwykły klimat, zdecydowanie wyróżniający tę powieść na tle innych tego typu książek dla młodszych czytelników. Świat jest jednocześnie bliski naszemu i zupełnie od niego różny, co samo w sobie ma niezwykły smak. O kwintesencji Mrocznych Materii, czyli o dajmonach, nawet nie ma co mówić - to po prostu majstersztyk i każdy chciałby takiego mieć, koniec, kropka. Ja w każdym razie na pewno bym chciała.

Czy to oznacza, że Zorza Polarna to dobra powieść? Nie do końca. Kuleje nam tutaj psychologia postaci. Pullman po prostu totalnie "nie umie w relacje". Na przykład, skąd wzięła się wielka miłość i głębokie przywiązanie między Lyrą a Yorkiem? Wyjaśnienie, które serwuje nam autor, jest totalnie niesatysfakcjonujące, bo w ogóle nie jesteśmy świadkami rozwoju tej relacji. Takich scen, gdzie aż się prosi, żeby bohaterowie okazali jakieś emocje, żebyśmy poznali to, co czują, jest więcej - na przykład, niech ktoś mi powie, jak to możliwe, że [spoiler] po śmierci Rogera, tego Rogera, w poszukiwaniu którego nasza bohaterka przemierzyła cały świat i bez którego nie wyobraża sobie życia, Lyra przechodzi nad tym do porządku dziennego w przeciągu kilku sekund i rusza przed siebie, hakuna matata, nic się nie stało, Belacqua, nic się nie stało? No przecież to nie ma sensu i jest zwyczajnie słabe, bo bohaterowie robią się płascy i niewiarygodni, a cała historia cierpi razem z nimi. Jest to bodaj najsłabszy aspekt tej serii. I, niestety, z tego co pamiętam, nie ulega to poprawie w kolejnych tomach.

Mimo to cieszy mnie fakt, że w końcu doczekaliśmy się porządnego wydania. Na szczególne uznanie zasługuje (oprócz okładki!) nowe tłumaczenie Wojciecha Szypuły, które początkowo mi zgrzytało (jak to Proch, a nie Pył, i czemu Gipcjanie, a nie Cyganie? jednak ten przekład sprzed lat gdzieś tam w głowie siedział), ale w ostatecznym rozrachunku każda dokonana przez Tłumacza zmiana miała sens i wyszła tej książce na dobre. Dobrze, że wydawca nie bał się zaryzykować i zainwestował w nowy przekład.

Mimo swoich mankamentów, Zorza Polarna zasługuje na polecenie, głównie ze względu na niezwykłą atmosferę i sam pomysł autora. Seria może spodobać się Wam zwłaszcza wtedy, gdy lubicie, jak autor nie cacka się ze swoimi bohaterami i lubi im czasem konkretnie dowalić - Pullman bywa bezwzględny, tak jak cały świat, który wykreował, a zakończenie to w ogóle nokaut czytelnika, podszyty jedynie goryczą wspomnianego już kalectwa emocjonalnego bohaterów (albo autora). Polecam - na pewno zdecydowanie bardziej niż serial. 



Tytuł: Zorza Polarna 
Cykl: Mroczne Materie #1 
Autor: Philip Pullman 
Tłumaczenie: Wojciech Szypuła 
Wydawnictwo: Mag 
Liczba stron: 396



Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:

 Tania Książka
Sprawdźcie też inne książki dla młodzieży na stronie księgarni :)

8 komentarzy:

  1. Zamówiłam sobie pierwsze dwa tomy a potem zaczęłam serial i mi przeszła ochota na czytanie :(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, nie warto się zrażać serialem. Pozmieniali i zapomnieli, że powinno się w nim coś dziać ;) Książka w tym przypadku jest zdecydowanie lepsza. No i na pewno szybciej pozna się całą historię, bez czekania na kolejne sezony ;)

      Usuń
  2. Mnie właśnie ten Proch zdziwił :D O dziwo tłumaczenie z serialu wydaje mi się naturalne i ja akurat na serial nie narzekam, ale też nigdy nie czytałam trylogii. Któryś tom tak, ale to było wieki temu i tylko mgliście kojarzę .Do daimonów masz rację - jestem w nich zakochana od pierwszego spotkania i chciałabym mieć takiego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pył brzmi niby lepiej, ale Proch to nawiązanie do biblijnego "z prochu powstałeś i w proch się obrocisz", ten cytat pada nawet bezpośrednio jako słowa Pisma. Wiec w języku polskim Proch ma zdecydowanie większa rację bytu. Inna sprawa, że nie pamiętam, jak z tym Pyłem wybrneli z tłumaczenia tego cytatu w starym tłumaczeniu, bo jednak proch jest chyba kulturowo przyjęty...

      Usuń
  3. To może ja jednak sobie wypożyczę - mam ogromny dylemat z Pullmanem, bo słyszałam o nim sprzeczne opinie. I chcę sobie wyrobić własne zdanie, ale niekonicznie potrzebuję mieć to wydanie na półce, mimo, że jest piękne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie moje klimaty, ale miło przeczytać, ze książka wygrywa z filmem. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie oglądam serial, który zainteresował mnie na tyle, że możliwe, iż sięgnę również po książki :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię! A serialu jeszcze nie widziałem.... Może to i lepiej? :)

    OdpowiedzUsuń