środa, 25 września 2019

Wsiąść do Pociągu: Polska, czyli dodatek 6 i 1/2


Chyba każdy fan serii Wsiąść do pociągu zastanawiał się kiedyś, jak to by było siąść do rywalizacji nad mapą własnego kraju. Pojawiały się nawet kolejne nieoficjalne dodatki i rozszerzenia fanowskie, żeby tę ewidentną lukę jakoś załapać. A teraz doczekaliśmy się oficjalnego rozszerzenia - to mapa... 6 i 1/2 w serii!


Wyjątkowa mapa, czyli nie do końca o samej grze

Dlaczego "polskie pociągi" są takie niezwykłe? Bo są polskie! :) Otóż jest to mapa dedykowana wyłącznie na rynek polski i bez przeznaczenia (póki co, bo z Krajami Północy i Niemcami było początkowo podobnie) do sprzedaży na całym świecie - stąd numer "6 i pół" w serii. Rebel walczył podobno o wydanie tej gry przez parę ładnych lat i w końcu doczekaliśmy się produktu zaprojektowanego specjalnie dla nas i to z nową mechaniką. Chwała wydawcy za upór!

Niestety, wiadomo, Polacy lubią marudzić i "pociągom" też musiało się oberwać. Wyjątkowo muszę jednak przyznać, że coś jest na rzeczy: niestety, na "setting" gry wybrano czasy "głębokiej komuny", co zostało oddane na grafice na pudełku. W przypadku map innych krajów mamy pozytywne aspekty kulturowe - pani w sari i słoń na Indiach, małpki w Afryce, ludowe stroje i tulipany w Holandii, renifery i jakiś etno święty Mikołaj w Skandynawii... -  więc argument, że u nas rozwój kolei przypadał na takie a nie inne czasy, wydaje się nietrafiony. 



Bo co jest na pudełku Polski? Days of Wonder uznało, że najlepiej nasz kraj będzie reprezentować syrena (taki samochód, nie ta warszawska), sukienki z samodziału, szarość, smutek i polski owczarek nizinny, którego rodzimego pochodzenia pewnie nawet w Polsce nie rozpoznają. Całe szczęście, że to cudo tylko na naszym rynku zostanie, bo zamiast promować nasz kraj ryzykujemy utrwalanie stereotypów. Chyba jednak wolałabym jakieś tradycyjne motywy - no było walnąć, czy ja wiem, krakowiankę, wzory kurpiowskie i żubra ;)


Co w pudełku?


Standardowy zestaw "dodatkowy": nowa mapa (tym razem, z wiadomych względów, kwadratowa) i talia biletów oraz dodatkowo talia kart z punktami za połączenia między krajami. Oznacza to, że Wsiąść do Pociągu: Polska wymaga do rozgrywki jakiejś gry podstawowej, z której weźmiemy plastikowe wagoniki i talię pociągów - bez tego nie zagramy! Pod względem wykonania gra nie odbiega od standardów, do których przyzwyczaiły nas już Rebel i DoW: może nie jest to najładniejsza mapa w serii, ale jest czytelnie, a komponenty są dobrej jakości.




Jak to działa?


Mechanika Polski nie zaskoczy niczym żadnego fana pociągowej serii: podstawowe zasady pozostają niezmienne. Na początku gry otrzymujemy karty biletów, które mówią nam, jakie miasta powinniśmy połączyć, by zrealizować połączenie. Aby tego dokonać, zbieramy kolorowe karty i zagrywamy odpowiednie ich zestawy, by zajmować odcinki połączeń (np. do zajęcia trasy o długości 5 w kolorze niebieskim potrzebujemy 5 niebieskich kart lub jakiejś ich kombinacji z jokerami). Dodatkowe bilety możemy dobierać w trakcie gry. Na koniec gry otrzymujemy punkty za zrealizowane bilety (oraz ujemne za niezrealizowane), za każdy zajęty odcinek na mapie w zależności od długości, a także - w przypadku Polski - dodatkowo za bonusowe karty krajów.


Co nowego?


Wszystkie dodatki do Wsiąść do Pociągu oferują jakąś dodatkową zasadę. W przypadku mapy Polski punktujemy za budowanie połączeń z krajami ościennymi. Jeśli w swojej turze uda nam się stworzyć połączenie między dwoma różnymi krajami, zabieramy wierzchnią kartę bonusową z obu tych państw (oczywiście kolejne karty mają niższą wartość, więc kto pierwszy, ten lepszy). Jeśli do tej samej sieci dołączymy potem trzecie państwo, to zbierzemy znowu karty ze wszystkich trzech, i tak dalej.

Wymaga to nieco innego planowania, zwłaszcza że,  uwaga, aby zapunktować za połączenie np. Niemiec z Litwą, musimy zakończyć połączenie, dojeżdżając do jednego z tych krajów: nie możemy "zaklepać sobie" połączeń z tymi krajami i zacząć budowę trasy jednocześnie np. w Niemczech i na Litwie, by połączyć obu tras na środku mapy. Musimy więc planować... i mieć refleks, by nie dać się przyblokować.



Różnicą jest też fakt, że wykorzystujemy jedynie 35 wagoników na gracza (zamiast 45, jak w Europie), a plansza pomieści od 2 do 4 osób - wyraźnie widać, że to jedna z "mniejszych" map, a i rozgrywka jest zauważalnie krótsza.


Interakcja i skalowanie


Interakcja jest podobna jak w innych grach z serii - można grać familijnie, można skupiać się na wrednych zagraniach i tylko patrzeć, jak kogoś odciąć czy przyblokować. Wydaje mi się jednak, że we Wsiąść do pociągu: Polska, ze względu na dużą liczbę bardzo krótkich połączeń, ewentualne odcięcie jest dużo mniej frustrujące niż na innych mapach - bez większego bólu można pojechać inną trasą. Najciaśniej jest na 3 osoby, gdy do dyspozycji nadal mamy jedną nitkę połączeń podwójnych; na 2 i 4 jest luźniej.



Teoretycznie Polska otwiera dodatkową furtkę dla fanów małych złośliwości: jeśli widzimy, że ktoś jedzie akurat do kraju ościennego, który ma ostatnie wolne połączenie, to nic nie stoi na przeszkodzie, żebyśmy je ot, tak, niechcący, zajęli... co jednak trochę boli i potrafi trzepnąć po punktach. ;) Oczywiście działa to w zasadzie tylko w komplecie graczy i tylko w krajach, do których wiedzie mniej połączeń niż jest graczy, więc nie zdarza się to zbyt często. Jak widać, interakcja we Wsiąść do pociągu zależy po prostu od podejścia graczy i Polska nie jest tu wyjątkiem.


Podsumowując...


Mechanika łączenia krajów ościennych i punktowania za dodawanie kolejnych do już istniejących sieci nie wydaje się niczym przełomowym, a jednak potrafi trochę namieszać w rozgrywce. Ponieważ połączenia na mapie są krótkie, nie zbierzemy zbyt wielu punktów za nasze wagoniki; musimy punktować za bilety i właśnie za karty państw. Strategia "na dobieranie biletów", opłacalna choćby we Wsiąść do pociągu: Europa, tu może się zemścić. Zaniedbanie kart krajów ościennych, zwłaszcza w grze dwuosobowej, wprowadza kolosalne różnice punktowe.



Z tego względu nowe rozwiązanie mechaniczne nie wprowadza może zbytniego powiewu świeżości, ale wymaga trochę innego kombinowania, co jest niewątpliwą zaletą. No i wreszcie robi coś sensownego z krajami ościennymi, nieporównywalnie lepiej niż we Wsiąść do pociągu: Szwajcaria, w której pojawiły się one po raz pierwszy.



Reasumując - Polska to mapa doskonała na początek, na przykład jako pierwszy dodatek, ale z czasem myślę, że fan serii będzie jednak szukał czegoś... ciekawszego. My w serii siedzimy w zasadzie od początku jej istnienia i z naszej perspektywy trzeba powiedzieć jasno: Polsce daleko jest niestety do takich dodatków jak UK czy Francja (nasze hity). Myślę jednak, że nowa mapa sprawdzi się świetnie jako gateway i do grania familijnego, zwłaszcza że jest zauważalnie szybsza od np. Europy i to nawet w komplecie graczy, co nie jest bez znaczenia dla osób grających z dziećmi. 



Atutem jest też sama tematyka - nie ukrywajmy, lokalny patriotyzm to potężna sprawa i sama spotkałam się już z głosami, że, o musimy w to zagrać... i to od osób na co dzień w ogóle niezainteresowanych planszówkami! - oraz aspekt edukacyjny, bo czy można lepiej ćwiczyć wiedzę o położeniu polskich miast, niż doskonale się bawiąc?



Różnice w stosunku do najpopularniejszej podstawki, czyli Wsiąść do pociągu: Europa:
- nowa mechanika krajów ościennych;
- brak dworców;
- brak bonusu za najdłuższą trasę (tylko bonusy za kraje);
- tylko 35 wagoników na gracza;
- nie zagramy w 5 osób.

Plusy:
+ proste zasady, idealna mapa na "drugi krok" w serii;
+ kraje ościenne poprawione w stosunku do Szwajcarii;
+ krótsza, dynamiczna rozgrywka (bo nie zawsze jest czas - i chęci - na długie partie!);
+ potencjał dydaktyczny...
+ ...i patriotyczny ;)

Plusy/minusy:
± nieco mniej zaciekła negatywna interakcja.

Minusy:
- niezbyt odkrywcza mechanika;
- dość "luźna" mapa, mimo małych rozmiarów;
- nie ma Torunia! ;))


Tytuł: Wsiąść do pociągu: Polska 
Seria: Wsiąść do pociągu 
Autor: Alan R. Moon 
Ilustracje: Cyrille Daujean, Julien Delval 
Wydawnictwo: Rebel 
Liczba graczy: 2-4 
Czas gry: ~45 minut (30-60 wg pudełka)



 Za egzemplarz do testów
dziękuję wydawnictwu Rebel:


4 komentarze:

  1. Ciekawa, tego typu gry podobają się mojej siostrzenicy. Może się skusi 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba jeszcze nie słyszałam o tej serii gier. Z chęcią przyjrzę się jej bliżej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie sobie zdałam sprawę, że ostatni raz grałam we "Wsiąść do pociągu" chyba z dobry rok temu, a może i dwa. Na polski dodatek się czaję, cieszę się, że suma summarum wypada dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mojej rodzince i tak najlepiej gra się w wersję podstawową, choć mamy też "Zjednoczone Królesto/Pensylwania", więc myślę, że i ten dodatek częściej po prostu by się kurzył na półce :)

    OdpowiedzUsuń