wtorek, 24 września 2019

Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy - Jacek Piekara



Kiedy jakieś 15 lat temu czytałam pierwszy tom cyklu inkwizytorskiego Piekary, jadąc autokarem na wycieczkę szkolną w liceum, byłam zafascynowana. Ciekawy, obrazoburczy pomysł na świat - Jerozolima, w której Jezus zszedł z krzyża i zaniósł sprawiedliwość ogniem i mieczem, dając tym samym początek Inkwizycji - bardzo do mnie wtedy przemówił. Ale od tego czasu seria rozrosła się w kilku kierunkach, serwując nam sequele, prequele i Bóg wie co jeszcze, tworzące plątaninę, w której ciężko się odnaleźć choćby chronologicznie, a mój entuzjazm trochę opadł... aż do tego roku, gdy Ja, Inkwizytor. Przeklęte krainy skusiły mnie do powrotu do świata Mordimera Madderdina. 


Porzuciłam serię mniej więcej w momencie, gdy sam Piekara porzucił Mordimera i zaczął eksploatować innych bohaterów, których nie polubiłam. Dotąd wydawało mi się, że z samym Mordimerem byłam na bieżąco, ale ewidentnie po drodze zabrakło jeszcze jakiegoś ogniwa - totalnie nie pamiętam, skąd nasz inkwizytor wziął się na Rusi i czemu Cesarstwo go tam porzuciło. No cóż, w przedmowie do Przeklętych krain autor pociesza, że taką lekturę też się przeżyje, co najwyżej trochę trudniej będzie się odnaleźć w fabule.

Ostatecznie jakoś mi się to udało. Towarzyszyłam Mordimerowi w dzikich krainach, gdzie tkwił na życzenie księżnej Ludmiły jako jej ochroniarz, i obserwowałam jego zmagania (różnego rodzaju...) z wiedźmami z bagien, które swymi mrocznymi procederami ewidentnie obrzydzają jego chrześcijańską duszę, ale męskość już niekoniecznie. Co ciekawe, Inkwizytor tym razem nie gra pierwszych skrzypiec, tylko stara się unosić na powierzchni i nie utonąć - nie ogarnia, co się dzieje i co rusz zderza się z kulturowymi różnicami, co w sumie jest pewnym powiewem świeżości w stosunku do tomów, kiedy prowadził śledztwa w centrum chrześcijańskiego świata.

Tak więc nie luka fabularna okazała się problemem przy lekturze Przeklętych krain, które jednak były dla mnie drogą przez mękę. Ciężko stwierdzić, w czym rzecz: czy ja byłam tak tolerancyjna i trudna do zgorszenia, mając o połowę mniej lat niż teraz, czy po prostu autor się rozhulał? Pamiętam, że wulgarnie, brutalnie i cynicznie było zawsze. Może po prostu jestem już za stara? Może osiągnęłam ten etap, kiedy u Piekary jest zbyt wulgarnie, zbyt brutalnie i zbyt cynicznie, i kiedy sugestia, że kobietę się dziarsko ujeżdża, to więcej, niż potrafię przełknąć...?

Planowałam podsumować ten tekst słowami, że fanom Inkwizytora oczywiście polecam Przeklęte krainy, bo wiadomo, to zawsze Mordimer, ale nowicjuszom sugeruję zacząć od dużo lepszych pierwszych tomów. Tyle że tak naprawdę nie wiem już, czy na pewno były lepsze. Dlatego powiem inaczej: jeśli jeszcze nie znasz Inkwizytora, to sięgnij nie po najnowszy tom, a po pierwszą część serii. Może będzie prymitywny i wulgarny, ale warto go znać, bo to jeden z ciekawszych światów w polskiej fantastyce. A czy będzie dobry? Cóż, pewnie po 15 latach musiałabym to zweryfikować.. ale teraz trochę się boję.




Tytuł: Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy 
Seria: Cykl Inkwizytorski (tom, podobno, 13) 
Autor: Jacek Piekara 
Wydawnictwo: Fabryka Słów 
Liczba stron: 442




Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:

 Tania Książka
Sprawdźcie też inne bestsellery na stronie księgarni :)


5 komentarzy:

  1. Masz lukę w historii Mordimera, bo na Ruś trafił w Płomieniu i Krzyżu, a to z serii o Lowefellu :) I generalnie trochę jest jak piszesz, ja powtarzałam sobie serię od ubiegłego roku i z tomu na tom jest coraz wulgarniej i bardziej szokująco. Mnie jeszcze nie odrzuciło, ale rozumiem, że komuś może przestać pasować konwencja... Przeklęte Krainy właśnie zamówiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O patrz, to wiele wyjasnia, właśnie przez Arnolda L. porzuciłam serię, bo jakoś... no, jakoś nie. Też mnie kusiła powtórka wszystkiego, ale po Krainach mam już wątpliwości, czy się jeszcze nadaję ;) Może lepiej zostawić sobie pozytywne wspomnienia z pierwszych części?

      Usuń
    2. Dokładnie. Ruś i "ramiona" Ludmiły, to Płomien i Krzyż tom III. :)
      Co do wulgarności, to jeszcze nie miałam okazji przeczytać, więc ciężko mi powiedzieć, czy jest jej więcej, czy może mniej, a może... ;)

      Usuń
  2. Mam na swojej liście, ale nie umiem zacząć, bo te tematy jezusowe i religijne są mi kompletnie nie po drodze...

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, ze Pan Piekara jako osoba zaciera całe dobre wrażenie...Jego wypowiedzi w mediach społecznościowych są nie do zaakceptowania momentami...

    OdpowiedzUsuń