wtorek, 9 lipca 2019

Wsiąść do pociągu: Londyn


Przez naszą kolekcję przewinęły się wszystkie wersje gry Wsiąść do pociągu - wszystkie podstawki i wszystkie dodatki. Każdy nowy tytuł w serii budzi mój niesłabnący entuzjazm (wiecie, że niedługo będzie premiera dodatku z mapą Polski? ). Niektóre zostały na półce na stałe, niektóre cieszą już kogoś innego. Po przeciętnym Nowym Jorku nie spodziewałam się, że kolejna "miniaturowa" wersja mi się spodoba. Ale Londyn zdołał mnie zaskoczyć.


Wsiąść do...


Gdzie są pociągi? W polskim tytule serii ;) Małe mapy miast oferują nam inne środki komunikacji. Po Nowym Jorku przyszło nam poruszać się taksówkami, a Londyn zwiedzimy z typowego dla brytyjskiej stolicy piętrowego autobusu. Jest to zmiana na plus - autobusy bardziej przypominają kształtem wagoniki z klasycznej wersji i nie są takie płaskie jak plastikowe taksówki, dzięki czemu dużo łatwiej operuje się nimi na planszy.




Komponenty 


Oprócz plastikowych autobusów (17 sztuk na gracza) w pudełku znajdziemy karty w formacie mniejszym mniej więcej o połowę od kart w klasycznej serii Wsiąść do pociągu. Rysunki na nich przedstawiają różne pojazdy, z sympatycznymi odniesieniami "muzycznymi" (żółta łódź podwodna to mój faworyt ;)). 




Cieszy mnie, że zrezygnowano z notesika i ołówka (jak w Nowym Jorku) na rzecz sprawdzonego toru punktacji, który jest zdecydowanie wygodniejszy. Tym bardziej, że w Londynie znaczniki do liczenia punktów są bardzo ładne - mają wytłoczony krzyż z brytyjskiego Union Jacka.





Zasady gry 


Instrukcja do Wsiąść do pociągu: Londyn ma format broszurki turystycznej - nic dziwnego, w końcu ruszamy zwiedzać! Jest niewielka, bo i zasad jest niedużo - to w zasadzie klasyczne "pociągi": na początku dostajemy bilet z dwoma miejscami na planszy, które będziemy łączyć swoimi znacznikami autobusów. Poszczególne odcinki mają różne kolory, którym odpowiadają karty środków transportu. Zagrywamy odpowiednie kombinacje kolorystyczne i zajmujemy trasy, żeby realizować bilety. 




Twist mechaniczny jest niewielki - na mapie są dzielnice, oznaczone cyferkami. Jeśli uda nam się połączyć wszystkie punkty w danej dzielnicy, to dostaniemy odpowiadającą danej cyfrze liczbę punktów. Proste, ale eleganckie.




Londyn a reszta serii


Przyznam szczerze, że siadając do Londynu spodziewałam się... Nowego Jorku w innej oprawie. Jazda taksówkami po amerykańskiej metropolii niespecjalnie przypadła mi do gustu: tamten tytuł zupełnie nie bronił się na tle reszty serii i szybko poszedł pod młotek. Na szczęście okazało się, że się myliłam i Londyn dostarczył nam całkiem przyjemnych wrażeń.


Wsiąść do pociągu: Londyn, Rebel
Mapa Londynu vs mapa Europy


Fanów serii może nieco frustrować mała liczba autobusów - mamy ich do dyspozycji tylko 17, co - przy 45 wagonikach (w Europie) - oznacza, że trzeba być ostrożnym przy dobieraniu biletów, bo znaczniki szybko się kończą (punktację końcową w mojej pierwszej partii w Londyn zaczęłam od... -19 punktów. A wydawało mi się, że trasy się tak ładnie pokrywają...). 




Londyn wydaje się znacznie lepiej zbalansowany od Nowego Jorku, co w efekcie czyni go znacznie lepszą grą. Mechanika dzielnic dużo bardziej mi pasuje, niż mechanika zabytków znana z NY - przede wszystkim znika fatalna losowość związana z tamtym rozwiązaniem. Gra w Londyn była dla mnie dużo bardziej satysfakcjonująca, a krótki czas gry pozostawiał niedosyt, ale w pozytywnym znaczeniu (takim, na które pomaga "gramy jeszcze raz" ;)). Wrażenia są naprawdę podobne do rozgrywki w "prawdziwe", duże pociągi.




Jedyne moje zastrzeżenie dotyczy skalowalności - aż się prosi, żeby na dwie osoby mieć trochę więcej autobusów. Rozgrywka w parze robi się jeszcze krótsza niż w komplecie graczy, a na mapie jest bardzo luźno. Gdyby 2 kolory miały dodatkowe autobusy - powiedzmy, w sumie po 25 sztuk - to rozgrywka dwuosobowa byłaby znacznie lepsza (sprawdzone!).


Londyn ma dla mnie jeszcze jedną wielką zaletę... jaka inna gra pozwala Wam pojechać z King's Cross, albo spod teatru Globe na Baker Street? Raj dla miłośników literatury i klimaty znacznie mi bliższe niż w Nowym Jorku! ❤ 



Dla kogo?


Spójrzmy jednak prawdzie w oczy: jeśli jesteście zagorzałymi fanami Pociągów i szukacie czegoś nowego, to Londyn pewnie nie spełni Waszych oczekiwań. Nie wywraca zasad do góry nogami jak Francja czy Wielka Brytania - jedynie pakuje dobrze znaną mechanikę w kieszonkowy format. Dla kogo więc polecam tę wersję?

Myślę, że gra genialnie sprawdzi się w trzech sytuacjach:
gdy potrzebujemy gatewaya do gatewaya ;) Już podstawowe Wsiąść do pociągu: Europa to doskonały tytuł dla nowicjuszy, jednak widzę tu potencjał dla "małych" wersji - jeśli miałabym przekonywać kogoś, kto totalnie nie przejawia entuzjazmu do gier, takie 15-20 minut rozgrywki może sprawdzić się świetnie.
do grania z dziećmi. Londyn to ciekawa alternatywa dla młodszych graczy, którzy wyrośli już z Pierwszej podróży, a nie są w stanie skupić się i wysiedzieć przy planszy przez godzinę lub dłużej. 
gdy szukamy gry, którą skończymy w czasie przerwy na kawę (z rozłożeniem i złożeniem włącznie). Czyli w każdej sytuacji, gdy poszukujemy fajnego mechanicznie fillerka. Dodajmy, że pod tym względem sprawdza się znacznie lepiej i daje większą satysfakcję niż jego "amerykański" poprzednik.





Plusy:
+ naprawdę proste zasady; 
+ szybka, emocjonująca rozgrywka;
+ piękne wykonanie;
+ naprawia problemy Nowego Jorku.

Minusy:
- za mało autobusów do satysfakcjonującej rozgrywki we dwoje.



Więcej o "pociągach" na Grach w Bibliotece:
jaką podstawkę wybrać? (+ ranking)
Niemcy
Niemcy czy Marklin?





Tytuł: Wsiąść do pociągu: Londyn
Autor: Alan R. Moon 
Ilustracje: Cyrille Daujean, Julien Delval 
Wydawnictwo: Rebel 
Czas gry: 10-15 minut 
Liczba graczy: 2-4



Za egzemplarz do testów
dziękuję wydawnictwu Rebel:

1 komentarz: