środa, 17 lipca 2019

HMS Dolores - pirackie opowieści


Kto oglądał w dzieciństwie "Piratów z Karaibów" i nie miał ochoty dołączyć do pirackiej braci pod czarną banderą, ręka w górę! HMS Dolores, czyli niewielka karcianka autorstwa Bruna Faiduttiego i Erica M. Langa (który mi osobiście kojarzył się raczej z 'dużymi' tytułami, jak Godfather) zabiera nas właśnie w takie morskie klimaty. Fabularnie wcielimy się w role piratów, którzy trafili na zatopiony w czasie sztormu statek HMS Dolores. Rabusie się cieszą, ale przed nimi najtrudniejsza (i najciekawsza) część zadania: podział skarbów! Zagarniasz wszystko, dzielisz się uczciwie po połowie, czy może polujesz tylko na najlepsze okazy? Wybór należy do Ciebie :)

Komponenty


W pudełku, stylizowanym na zatopioną w morzu skrzynię ze skarbami, znajdziemy 80 kart w nietypowym, kwadratowym formacie. Stanowią one wszystko, czego potrzebujemy do emocjonującej zabawy w piratów i mają niesamowite grafiki - nic dziwnego, skoro za oprawą graficzną stoi tu mój ukochany grafik planszówkowy, Vincent Dutrait. Gra zachwyca wizualnie, zwłaszcza w porównaniu z innymi "małymi" gierkami karcianymi, które wydawane są zwykle w dość oszczędnej formie.




Zasady gry


Reguły gry są banalnie proste i nie można ustrzec się przed skojarzeniami z zabawą "papier / kamień / nożyce" - każdy z graczy deklaruje swoje działania przez pokazywanie określonych gestów. Poszczególne symbole mają przewagę nad innymi, a tym samym decydują o tym, które łupy przypadną nam w udziale.




Aby zasiąść do HMS Dolores, musimy najpierw przygotować talię. Oddzielamy kartę świtu oraz karty wiadomości, z których wybieramy tylko 5. Wybrane karty wiadomości wtasowujemy w talię pozostałych kart, a kartę świtu umieszczamy w obrębie dolnych 15 kart (nie wiemy, kiedy dokładnie świt nadejdzie). Następnie rozdajemy graczom karty - po 4 w wariancie dwuosobowym, po 3 na trzech graczy i po 2 w pełnym, czteroosobowym gronie. Karty te wykładamy następnie obrazkiem do góry przed sobą, dzieląc je na stosy zgodnie z przedstawionymi na nich rodzajami łupów.




Gracz rozpoczynający wykłada 4 karty z talii na stół - dwie przeciwnikowi (gracz po lewej) oraz 2 sobie. Następnie podejmują walkę o nie, jednocześnie pokazując jeden z gestów:
- zgoda (otwarta dłoń) - chęć podziału po połowie zgodnie z tym, jak łupy zostały rozdane;
- walka (pięść) - chęć zagarnięcia dla siebie wszystkich skarbów;
- kradzież (kciuk do góry) - gracz chce zabrać jako pierwszy jedną, dowolnie wybraną kartę ze stołu.




O wyniku pojedynku decyduje kombinacja gestów, przedstawiona na ściągawce w instrukcji. Możemy zdobyć wszystko, połowę łupów albo... nic:
- dwie zgody - sprawiedliwy podział łupów po 2 karty;
- walka i zgoda - gracz, który zdecydował się walczyć, zabiera wszystkie łupy;
- dwie walki - obustronna porażka, wszystkie łupy przepadają w odmętach oceanu (tj. na stosie kart odrzuconych);
- kradzież i zgoda - złodziej zabiera wybraną kartę, a drugi gracz zabiera karty (lub kartę) leżącą bliżej niego;
- kradzież i walka - złodziej wybiera jedną kartę, a walczący zabiera wszystkie trzy pozostałe;
- dwie kradzieże - nikt nie otrzymuje łupów, a do tego niedoszli złodzieje muszą oddać po jednym zestwie (!) na stos kart odrzuconych.




 Na koniec gry gracze posumowują punkty w swoich stosach, zgodnie z rodzajami łupów. Końcowy wynik stanowi sumę puntków z najbardziej i najmniej wartościwego stosu (czyli mając stosy o wartości 8, 5, 4, 2 i 1 zapunktujemy tylko za 8 i 1).




Wrażenia


Interakcja

Dolores to... sama interakcja, i to głównie negatywna. Cała gra toczy się w formie sekwencji pojedynków, w których chcemy ugrać dla siebie jak najwięcej, a często po prostu dać jak najmniej przeciwnikowi. Do tego dochodzi gra nad stołem, bo w Dolores nie da się uniknąć wzajemnych obietnic, a potem wbijania sobie noża w plecy i niedotrzymywania danego słowa. Pirackie klimaty, nie da się ukryć!




Skalowanie

Niestety, choć na pudełku przeczytamy, że grę przeznaczono dla 2-4 graczy, szybko okazuje się, że kart jest dość mało - im więcej graczy, tym szybciej "mielimy" talię i tym szybciej nadchodzi świt, pozostawiając spore uczucie niedosytu. W związku z tym HMS Dolores najlepiej działa na 2 i 3 osoby, choć jednocześnie występuje tu typowy dla gier imprezowych dylemat - w końcu im nas więcej, tym weselej, a piraci rzadko błąkają się po morzach jedynie z jednym towarzyszem. Ta gra tak naprawdę powinna być przeznaczona dla 4+ osób, żeby było zabawnie.




Podsumowując...


Jak widać, HMS Dolores to klasyczny przykład gry imprezowej, ale ze sporą dawką kombinowania. Przeniesienie znanej każdemu zabawy w "papier / kamień / nożyce" to tylko podstawa mechaniczna, wzbogacona tu o konieczność planowania na przyszłość, szacowania ryzyka, oceniania, co może nam się przydać, przewidywania działań przeciwników i blefowania. 

HMS Dolores to gra lekka, szybka - idealny przerywnik między mniejszymi tytułami albo "gra do piwa" - ale sprawiająca też wrażenie niedopracowania, jakby ktoś nie do końca przemyślał, co chce osiągnąć. Zasady są proste (chwilami aż za proste...), co przekłada się na trochę za małe emocje. Zmuszanie do pojedynku z konkretnymi osobami zmniejsza te emocje jeszcze bardziej, sprawiając, że mimo że partia jest krótka, efekt "zagrajmy jeszcze raz" pojawia się rzadko. Nazwiska autorów zaskakują - po Langu, który dał mi świetnego Godfathera, i po Faiduttim z jego Misja: Czerwona planeta... spodziewałam się czegoś więcej.






Plusy:
+ piękne grafiki;
+ ciekawe połączenie tematu z mechaniką;
+ dynamiczna rozgrywa i duża interakcja;
+ sporo kombinowania jak na grę imprezową.

Minusy:
- trochę nazbyt banalne zasady;
- mało kart, a tym samym słabe skalowanie;
- ogromna szkoda, że gra nie działa na przynajmniej 5 osób.


Tytuł: HMS Dolores
Autor: Bruno Faidutti, Eric M. Lang
Wydawnictwo: Granna
Czas gry: 10-15 minut
Liczba graczy: 2-4




Za egzemplarz recenzencki
dziękuję wydawnictwu Granna





1 komentarz:

  1. O jezus, ja kocham piratów, mam urodziny w dzień pirata i jak widzę cokolwiek w tym temacie to mi się oczęta świecą :D

    OdpowiedzUsuń