piątek, 7 czerwca 2019

Panowie Północy - Wojny Wikingów nadal trwają. Bernard Cornwell


Czy ktoś jeszcze nie trafił na serię Wojny Wikingów? Myślę, że każdemu musiała się rzucić w oczy: w końcu doczekała się pełnego polskiego wydania, które z kolei miało intensywną (i w pełni zasłużoną) promocję w mediach społecznościowych. Cornwell opowiada nam - ustami Uthreda Ragnarsona - o burzliwych dziejach Brytanii z IX wieku, nękanej konflikatami religijnymi i polictycznymi. Panowie Północy podejmują fabułę dokładnie w tym miejscu, w którym zostawiliśmy naszego bohatera w Zwiastunie Burzy: w obliczu dogasającej wojny o Wessex, Uthred rusza na Północ, tam, gdzie dawniej wychowywał się wśród Wikingów. Jak widać, nasz narrator nadal jest rozdarty między swoją brytyjską a duńską osobowością... i to właśnie sprawia, że drań jest taki ciekawy! ;) 





U Cornwella najbardziej cenię sobie sposób odmalowywania realiów średniowiecznych - jakby nie patrzeć, mamy w naszej kulturze dość przekłamany wizerunek tamtego okresu. Honor i odwada, ale też nierówności społeczne i niemal przysłowiowe "brud, smród i ubóstwo" u Cornwella tworzą niesamowitą mieszankę, okraszoną dodatkowo świetnymi scenami bitew. I choć sam autor zastrzega niezmiennie, że postaci i wydarzenia historyczne traktuje z pewną swobodą (głównie ze względu na fragmentaryczne dane, które się na ich temat zachowały), to jednak pod względem klimatu jego książki nie mają sobie równych.

Problem z Cornwellem jest taki, że jego bohaterów trudno polubić. Uthred, ze swoim nieodłącznym wewnętrznym rozdarciem i upodobaniem do, nazwijmy to, okrutnego sposobu rozwiązywania konfliktów, jest daleki od tego, co na ogół nazywamy "sympatyczną postacią". Jednocześnie w żaden sposób nie jest to wada - ta pełna skala odcieni szarości i brak jednoznacznie pozytywnych czy negatywnych postaci, nawet tych kluczowych (a może zwłaszcza tych?), dodatkowo podkreślają realizm Wojen Wikingów i idealnie pasują do brutalnego świata średniowiecznej Brytanii... i dodatkowo każą się zastanowić, czy aby na pewno do dziś coś się w tym temacie zmieniło.

Panowie Północy trzymają poziom i choć brutalny realizm autora w tej części zaczął mnie nieco przytłaczać - wszak jest to nawet większy kaliber niż w przypadku mojej ulubionej Trylogii Arturiańskiej - nie da się odmówić Cornwellowi kunsztu i rozmachu, z jakim prowadzi tę monumentalną serię. Jestem bardzo ciekawa, czy uda mu się utrzymać równe tempo i styl przez wszystkie zaplanowane tomy. I choć ze względu na ciężar  pewnie teraz nastąpi dłuższa przerwa od Uthreda i lejącej się wokół niego krwi, to na pewno wrócę do tego cyklu już niebawem, żeby przekonać się osobiście.




Tytuł: Panowie Północy
Cykl: Wojny Wikingów #3 (#1 i #2)
Autor: Bernard Cornwell
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 496








Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:


 Tania Książka
Sprawdźcie też inne bestsellery na stronie księgarni :)

3 komentarze:

  1. Super, że Ci się podobało. Ja jestem świeżo po Śmierci królów i chociaż obawiałam się trochę, czy cykl nei zacznie się "rozjeżdżać", to jest bardzo dobrze :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej no, ja ją znam, ale nigdy nie trafiłam na nią gdzieś w księgarni ;D Ani nie czytałam :D

    OdpowiedzUsuń