wtorek, 9 kwietnia 2019

Zakazana Pustynia - współpracuj lub umrzyj z pragnienia


Kooperacje mają u nas w domu różny żywot - mój mąż jest zdecydowanym zwolennikiem negatywnych interakcji, ja również lubię gry rywalizacyjne. Mimo to od czasu do czasu sięgamy po nowy tytuł, w którym zamiast zmagać się ze sobą, musimy ze sobą współpracować. Niektóre nas zachwycają, jak choćby najnowsza wydana w Polsce odsłona Pandemica (Upadek Rzymu), inne z kolei nie budzą emocji. Jak na tle podobnych tytułów wypadła Zakazana pustynia?


Co w pudełku?


Wyjątkowo nagłówek tej sekcji powinien brzmieć: co w puszce? Zakazana pustynia, podobnie jak poprzedzająca ją w serii Zakazana wyspa, zapakowana jest w solidną, tłoczoną, metalową puszkę. W środku znajdziemy kafle pustyni, żetony piachu, karty postaci oraz karty pustynnej burzy, a także parę "gadżeciarskich" akcesoriów - plastikowy statek z elementami, których będziemy szukać wśród piasków pustyni, oraz wskaźnik burzy piaskowej. Zastrzeżenia mam tylko do tego ostatniego elementu - tektura, z której go wykonano, jest dość miękka i wskaźnik ma tendencję do odkształcania się.




Jak to działa?


Wcielamy się w role zagubionych na pustyni podróżnych, którzy muszą odnaleźć wśród wydm brakujące części swojego statku (śmigło, silnik, kryształ słoneczny i aparat nawigacyjny), a potem zmontować go i uciec z pustynnego piekła. Brzmi prosto, ale zwycięstwo wcale nie jest łatwe, zwłaszcza że po drodze możemy:
- umrzeć z pragnienia,
- zginąć pod piaskiem,
- albo może porwać nas wiatr...



Żeby tego uniknąć, konieczna jest współpraca - każdy gracz otrzymuje kartę innego podróżnika, która daje mu szczególną umiejętność. Możemy wcielić się w rolę Archeologa (może usuwać 2 znaczniki piasku, a nie 1), Wspinacza (który może chodzić po zasypanych kaflach), Odkrywcę (który może poruszać się na skos po kaflach), Meteorologa (który może podejrzeć karty Burzy), Nawigatora (który może przenieść pionek innego gracza o 3 kafle) i... Tragarza Wody. Ostatnia rola początkowo nas śmieszyła, ale szybko przestała - jak tylko pierwszy gracz umarł z pragnienia...



W swoim ruchu gracz ma 4 akcje i może:
- poruszyć się o 1 pole,
- usunąć piasek,
- przeprowadzić wykopaliska (odwrócić kafel na drugą stronę),
- podnieść znaleziony artefakt.



Po drugiej stronie kafli pustyni są studnie, na których można uzupełnić zapas wody, tunele, w których można skryć się przed skwarem, a także schowki z narzędziami, dającymi specjalne umiejętności. Najbardziej istotne są jednak kafle, które wskazują kolumnę i rząd, w którym znajdują się poszukiwane przez nas części statku. Jeśli zbierzemy wszystkie elementy maszyny i zdążymy do niej wrócić, nim spotka nas marny los, to wygrywamy. Wszyscy razem - ot, taki urok kooperacji!




Wrażenia



Losowość

...nie jest bardziej dokuczliwa, niż w przypadku innych gier opartych na podobnej mechanice (np. Pandemic). Kierunek burzy i ataki palącego słońca są zależne od kart i tutaj, oczywiście, może się okazać, że mamy paskudnego pecha i przegramy z kretesem jeszcze zanim gra na dobre się rozkręci (albo, co bardziej bolesne, o krok od wygranej). Jest to niejako w naturze tego typu tytułów - jeśli się to zaakceptuje, losowość jest raczej źródłem emocji (co teraz? w którą stronę powieje wiatr? czy zdążymy odkopać studnię, nim umrzemy z pragnienia?) niż frustracji.




Interakcja

Jak na kooperację przystało, interakcja jest i być musi, za to z założenia jest pozytywna. By mieć szansę na zwycięstwo, trzeba cały czas dyskutować z współgraczami: wymieniać się informacjami nad planszą, a przedmiotami i zasobami - na niej. Rozgrywka na pewno nie będzie przebiegać w milczeniu...




Podsumowując...


Zakazana pustynia jest nieco łatwiejsza od Pandemii, zarówno w obsłudze, jak i mechanicznie, ale wrażenia daje dość podobne i budzi niewiele mniejsze emocje. Wydaje mi się, że pod tym względem może świetnie sprawdzić się do rozgrywek z młodszymi graczami, zwłaszcza że już sama instrukcja świetnie wprowadza w klimat, a rozgrywka jest zauważalnie krótsza.



Nie oznacza to jednak, że dorośli będą się nudzić, grając w Zakazaną pustynię - nasze rozgrywki w gronie dorosłych cechowały naprawdę spore emocje! Choć Zakazana pustynia nie zrzuciła z podium naszego ukochanego Upadku Rzymu, to jednak na pewno nie odmówię partyjki i będę polecać ją zwłaszcza osobom, które szukają prostej, ale angażującej gry kooperacyjnej.




Plusy:
+ świetne wykonanie i oryginalne komponenty;
+ ciekawa mechanika;
+ proste zasady, idealne do rodzinnych rozgrywek;
+ naprawdę spore emocje.



Tytuł: Zakazana pustynia 
Autor: Matt Leacock 
Ilustracje: C.B. Canga, Tyler Edlin 
Wydawnictwo: Rebel 
Liczba graczy: 2-5 
Czas gry: 30-45 minut




Za egzemplarz do testów
dziękuję wydawnictwu Rebel:
 Wydawnictwo Rebel

1 komentarz:

  1. Jasne, wypominaj mi, że umarłam z pragnienia... I to po tym, jak podzieliłaś się ze mną swoją wodą :D Co nie zmienia faktu, że "tragarz wody" nadal mnie bawi.

    I to: onieonieonie, umrzemy!

    OdpowiedzUsuń