wtorek, 5 lutego 2019

Kulturalne podsumowanie grudnia i stycznia



Tak się zbierałam do napisania podsumowania grudnia, że... uciekł styczeń. Okazało się to dobrym pretekstem do zrobienia podsumowania zbiorczego, bo jeszcze chwila i zapomnę, co tak naprawdę działo się pod koniec 2018 roku ;) Zapraszam na wrażenia książkowo-planszówkowo-filmowe z przełomu 2018 i 2019! :)


Przeczytane


Grudzień to Chrobot Michniewicza. Przeczytałam z zapartym tchem i opowiadam o tej książce wszystkim wokół. A jeśli nie o samej książce, to o konkretnych sytuacjach w niej opisanych. Nie pamiętam, kiedy jakakolwiek powieść książka zrobiła na mnie takie wrażenie.  
Druga najlepsza książka to będzie pewnie One in a million boy - piękna obyczajówka, o której też pewnie jeszcze parę razy usłyszycie na blogu. Ale na razie ciiii... tajemnica ;)
W międzyczasie przewinął się też sympatyczny Nevermoor - stadium pośrednie między Potterem, Akademią Pana Kleksa i Alcatrazem Sandersona. Z młodzieżówek z przypadku przeczytałam Przebudzonych, o których niedługo opowiem Wam coś więcej, ale... no, dziwna to książka. Bardzo. Coś nie mam szczęścia do fantastyki z egipską mitologią w tle. Po wielkich bólach skończyłam Wojny Lotosowe i mam do Kristoffa straszny żal, bo zyskał sobie tą serią miejsce na liście najlepszych i najgorszych książek 2018. Naraz.
Wymęczyłam też do końca Bramy Światłości, które nie trafiły powyżej do sekcji "najgorsza książka" tylko dlatego, że: a] i tak były lepsze niż dwa wcześniejsze tomy, b] wiedziałam, że nie ma się tu czego spodziewać. Ale było cięęężko momentami.


Przeczytanych książek: 10
...w tym po angielsku: 1 (na styczeń)

Najlepsza książka: Chrobot. Bezapelacyjnie. To zresztą najlepsza książka 2018 roku
Najgorsza książka:  Omen. I Przebudzeni. 2 miesiące, to przyznajmy 2 "wyróżnienia".
Największe zaskoczenie: Hm... może Nevermoor...?


Kolejność nieprzypadkowa:


Chrobot - Tomasz Michniewicz
One in a million boy - Monica Wood
Swoją drogą - Tomek Michniewicz
Ostatni jednorożec - Peter S. Beagle
Nevermoor - Jessica Townsend
Pięć królestw. Łupieżcy niebios - Brandon Mull
Głosząca kres - Jay Kristoff
Bramy światłości III - Maja L. Kossakowska
Przebudzeni - Colleen Houck
Omen - David Seltzer


Ograne


Planszówkujemy sobie ostatnio aż miło. W okresie świąteczno-sylwestrowym głównie przeżywaliśmy renesans starych, dobrych tytułów (KolejkaIce CoolUbongoAnkh Morpork - najdziwniejsza partia w historii, swoją drogą), ale nowości też trochę wpadło: hitem okazała się na przykład Chatka z piernika, choć to bardzo lekki kaliber rozgrywek, ale któż nie chciałby wcielić się w rolę złej wiedźmy? ;)

Odbiłam się niestety od Gizmosa, na którym niesamowicie mi zależało, a którego mechaniki w ogóle "nie czuję" i nie sprawia mi przyjemności. Na uwagę zasługuje za to Ex Libris - tytuł nie bez powodu książkowy, bo w grze... układamy księgi w bibliotece! Recenzja już niedługo :D Miłym zaskoczeniem okazał się też Pandemic: Upadek Rzymu, który nie przekonywał mnie zbytnio tematycznie, a okazał się zdecydowanie lepszy od klasycznej wersji.



Pandemic: Upadek Rzymu
Munchkin Gloom
Ex Libris
Gizmos


Obejrzane


Grudzień zdecydowanie pod znakiem Bohemian Rhapsody - absolutnie zachwycający film. Byłam w kinie - a wiecie, bo regularnie marudzę, że do kina chodzić nie lubię - ale ta produkcja zasługiwała na porządną oprawę. Jej, jakie to dobre było. I to jest dla mnie oscarowa rola, mówcie sobie co chcecie. Oprócz Freddiego w grudniu obejrzeliśmy tylko Krzysiu, gdzie jesteś?, i  jest to pierwszy Kubuś, jaki mi się podobał w życiu, wliczając wszelkie inne adaptacje, ale nadal... no, konkurencji to nie wytrzymał ;) (A tak na marginesie: czy tylko mi nigdy nie przyszło do głowy, że np. królik nie jest pluszową zabawką, tylko wypchanym zwierzęciem? Creepy.)

Za to w styczniu nadrobiliśmy Indianę JonesaNigdy nie widziałam żadnej części. Serio serio... choć oczywiście motyw kulturowy kojarzyłam. No i cóż... bawiłam się bardzo dobrze :) Na takich mniej więcej klimatach się wychowałam (tym bardziej nie wiem, czemu akurat Indy mnie ominął). Za to nowe Fantastyczne Zwierzęta to jakiś dramat: ani tam nie było fantastycznych zwierząt, ani zbrodni Grindewalda. Była za to poszatkowana fabuła i kupa chaosu. Blah.



Bohemian Rhapsody (2018)
Indiana Jones: Poszukiwacze zaginionej Arki (1981)
Indiana Jones i Świątynia Zagłady (1984)
Indiana Jones i ostatnia krucjata (1989)
Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki (2008)
Krzysiu, gdzie jesteś? (2018)
Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindewalda (2018)


~~

A jak Wam minął ostatni czas? W najbliższych dniach postaram się też nadrobić inne zaległości i w końcu na dłużej wpaść na Wasze blogi :)


6 komentarzy:

  1. Neveroomre - zaskoczenie mówisz? 🤔

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego, a dostałam, jak wspominam, hybrydę Alcatraza, Pottera i Akademii Pana Kleksa. To jest zaskoczenie :P

      Usuń
  2. Mam tak duzo książek do nadrobienia xd Czaje sue na nevermoore, jednorożca i piec królestw ❤️ Z Krisroffemnmam problem z kossakowska tez...

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w takim razie przeczytać "Chrobot". Co do gier - aż mi przypomniałaś, że mam u siebie Ankh Morpork, ale nie zagrałam ani razu, bo nie mam z kim. :( Żałuję, że planszówki nie są bardziej popularne. I cóż, jesteś kolejną osobą, która mówi, że "Zbrodnie Grindelwalda" to klumpik, więc chyba zaczynam się cieszyć, że ostatecznie na nie nie poszłam.
    Z moich aktualności - niedawno przeczytałam "Upadek Hyperiona" i kurczę, aż żałuję, że to już za mną.
    To teraz udanego lutego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chrobot - koniecznie! :)
      Ojj, masz Ankh Morpork? I żadnego fana Pratchetta w okolicy? To jest naprawdę bardzo prosta gra, grałam z przyjaciółką, która w ogóle nie ogarnia gier, a tu sobie dawała radę i jeszcze miała frajdę, no bo to Pratchett ;) A to mega sympatyczny tytuł jest!
      Ewentualnie śledź rynek, bo Ankh Morpork to biały kruk i chodzi teraz używany po 500 zł ;)

      Hyperion... też żałuję, że już za mną. Na pewno jeszcze kiedyś przeczytam, ale wiadomo, ten pierwszy raz to było coś wyjątkowego, zwłaszcza że zasadniczo nie czytam sf, a tu takie cudo...

      Wzajemnie, udanego lutego!

      Usuń
  4. oo Indiana Jones klasyk :)

    OdpowiedzUsuń