poniedziałek, 12 listopada 2018

Mi pasuje! - recenzja gry


Mi pasuje!, nowy tytuł od wydawnictwa Rebel, to tak naprawdę żadna nowość; możecie kojarzyć ją choćby z popularnych wersji elektronicznych (pod oryginalnym tytułem Take it easy!), a sama wersja planszowa już w 1994 roku tytuł ten był nominowany do prestiżowej nagrody Spiel des Jahres (Mi pasuje! przegrało wtedy z Manhattanem). Zawsze cieszę się, gdy wydawcy sięgają po starsze tytuły, zwłaszcza teraz, gdy łatwo zachłysnąć się zalewem nowości i nie zauważyć sprawdzonych mechanik sprzed lat. Czy jednak Mi pasuje! przetrwało próbę czasu?


Co w pudełku?


W pudełku znajdziemy 6 plansz graczy (dwustronnych) oraz dokładnie 186 sześciokątnych kafelków (po 31 w 6 odpowiadającym planszom kolorach). Wykonanie tekturowych elementów jest solidne i w zasadzie jedyne, co mogę zarzucić grze od strony technicznej, to nie do końca przemyślana wypraska - mamy niby przygotowane miejsce do posegregowania żetonów graczy, ale jeśli go użyjemy, to po postawieniu pudełka pionowo będziemy mieć jeden wielki bałagan - położone na wierzchu plansze graczy nie utrzymają ich na miejscu. Zwykle taki problem da się rozwiązać podkładając pod wypraskę ramki, z których wypycha się elementy - w Mi pasuje! nie ma niestety na to miejsca. Jeśli więc ktoś stawia gry w pionie, jak ja, będzie musiał pomyśleć nad dodatkowymi woreczkami strunowymi.




Zasady


Zasady gry da się wytłumaczyć dosłownie w parę minut, dzięki czemu zagra w nią praktycznie każdy, niezależnie od wieku i zaawansowania planszówkowego. Nie spodziewajcie się jednak gry łatwej, o nie - Mi pasuje! zmusi Was do niemałego kombinowania i wysiłku intelektualnego. Odpłaci się za to sporą satysfakcją. :)

Każdy z graczy otrzymuje planszę i 27 kafli w wybranym kolorze (w wariancie zaawansowanym będzie to 31 kafli). Jeden z graczy zostaje "wywołującym" - odwraca on wszystkie swoje kafle awersem do dołu, podczas gdy pozostali gracze odwracają kafelki awersami ku górze i dzielą je na grupy w zależności od cyfry na górze kafla. 


W trakcie rozgrywki wywołujący losuje jeden ze swoich zakrytych kafli i odczytuje 3 widniejące na nim cyfry. Pozostali graczewyszukują u siebie identycznego kafla i wszyscy, łącznie z wywołującym, umieszczają ten kafel na swojej plasnzy. Naszym celem jest dokładanie kafli w taki sposób, żeby w miarę możliwości łączyły się kolorami z tymi, które już znalazły się na planszy. Oczywiście po położeniu kafla nie wolno już przesuwać, więc szybko okazuje się, że połączenie wszystkich linii nie jest już takie proste...




Gdy plansze zostaną całkowicie zapełnione, a więc po umieszczeniu na nich 19 kafelka, gracze podliczają swoje wyniki. Punkty można zdobyć za każdy rząd swojej planszy - w pionie, poziomie, ale też po skosie od lewej do prawej i od prawej do lewej. Gracz zdobywa punkty za rząd połączony nieprzerwaną linią 1 koloru, bez zmiany koloru po drodze (jeśli choć jeden kolor przerwie linię, to rząd nie przynosi punktów).Każdy kolor ma przypisaną do niego wartość; punkty za linię obliczamy, mnożąc liczbę kafli w tym rzędzie przez wartość koloru.





Warianty 

W Mi pasuje! można grać także solo, z każdą kolejną próbą walcząc o wyższy wynik. Maksymalnie można uzyskać w grze 307 punktów, co wcale jednak nie jest takie proste. Mi pasuje! solo to przyjemna, logiczna łamigłówka, która potrafi nieźle zagrzać mózg.

Instrukcja przewiduje kilka dodatkowych wariantów gry wieloosobowej, pozwalających na stopniowanie trudności. W wariancie sąsiedztwo każdy kolejny kafel musimy dokładać do już położonego, co dodatkowo ogranicza możliwość tworzenia linii. Wariant ze słońcem i księżycem każe uwzględniać przy układaniu kafli dodatkowe symbole słońc i księżyców - kafle danego rodzaju muszą do siebie przylegać. Pozwala to na dodatkowe punktowanie za nieprzerwane ciągi kafelków słońca i kafelków księżyca. Dodatkowo możemy rywalizować o najjaśniejsze promienie słońca i księżyca - wprowadza to dodatkowy element rywalizacji w grze wieloosobowej.




Na rewersie każdej planszy gracza znajduje się plansza "zaworowa". Grając na niej, wykorzystujemy 4 dodatkowe kafle specjalne dla każdego gracza - mają one linie wielokolorowe, pełniące funkcje jokerów. Również plansza z zaworami ma 4 mini warianty, które minimalnie różnią się zasadami, na przykład wymuszają układanie pierwszych kafli na polach zaworów albo wręcz przeciwnie, każą zostawić je puste aż do końca rozgrywki i zakryć dopiero ostatnimi dociągniętymi kafelkami.




Wrażenia


Znacie określenie "wieloosobowy pasjans"? Często używane jest jako zarzut względem planszówek pozbawionych interakcji. Cóż, Mi pasuje! to jest bardzo dosłownie wieloosobowy pasjans - każdy gracz układa coś z (dokładnie takich samych) elementów na swojej planszetce, starając się wykręcić na koniec lepszy wynik od przeciwników. Współgracze są w zasadzie tylko po to, żeby sprawdzić, czy z dostępnej puli kafelków dałoby się wycisnąć coś więcej niż to, co sami poskładaliśmy na planszy.

Jednak nie jest to tytuł, w którym ktokolwiek mógłby szukać wzajemnej interakcji. To przede wszystkim wyzwanie dla samego gracza: jesteś Ty, Twoja planszetka, Twoje żetony i - najprawdopodobniej - Twój parujący z wysiłku mózg. Zero interakcji, zero losowości - za końcowy wynik odpowiadasz tylko Ty. To zaskakujące, jak mózgożerna potrafi być ta niepozorna gra logiczna przy takiej prostocie zasad.




Ogromnym atutem Mi pasuje! jest jego regrywalność - mnogość wariantów, przewidzianych dla obu stron planszy, sprawia, że w razie znudzenia wariantem podstawowym możemy do woli kombinować z dodawaniem nowych zasad. Jednak nawet klasyczny wariant gry nie powinien znudzić - Mi pasuje! to łamigłówka, która daje niezwykłą satysfakcję i skłania do rozgrywania kolejnej i kolejnej partii, choćby po to, żeby pobić wcześneijszy wynik. Świadomość, że maksymalny możliwy do uzyskania wynik to 307 stanowi ogromną motywację, bo o ile 200 punktów można zgarnąć bez większego problemu, o tyle wyższe wyniki wymagają już nie lada wprawy. 


Ta mechanika przekłada się na wprost idealne skalowanie. W Mi pasuje!, zgodnie z zapewnieniem na pudełku, równie dobrze zagramy więc solo (uwaga - wciąga!), w parze, jak i w sześć osób. Mało tego, jeśli będziemy mieli dwie kopie gry, zagramy nawet w 12 osób. Bez downtime'u i czekania na swoją kolej, a do tego cały czas mając dokładnie takie same wrażenia. 



Podsumowując...


Mi pasuje! zadowoli każdego miłośnika liczenia w grach, a także każdego fana gier logicznych. Osobiście wolę gry abstrakcyjne o nieco bardziej atrakcyjnej oprawie, jednak muszę przyznać, że mimo swojej wizualnej surowości Mi pasuje! jest niesamowicie przyjemne... a przede wszystkim - strasznie wciągające. Co więcej, to elegancja zasad w czystej formie, nadająca się dla graczy na bardzo różnym poziomie zaawansowania, a nawet osób niegrających w ogóle - powinna sprawdzić się choćby dla osób, które z "planszówek" uznawały dotąd tylko Rummikuba.




Odpowiadając na pytanie postawione w tytule - choć od jej premiery minęło blisko ćwierć wieku, Mi pasuje! jak najbardziej ma szansę trafić na stoły dzisiejszych planszówkowiczów. To typowa gra typu easy to learn, hard to master - zagra w nią każdy, niemalże niezależnie od wieku, ale efektywna rozgrywka? To już zupełnie co innego. Takie gry na ogół starzeją się bardzo dobrze i Mi pasuje! nie jest tu wyjątkiem. Pozostaje mieć nadzieję, że wydawcy coraz częściej będą szukać dla nas takich perełek. 


Plusy:
+ bardzo proste zasady;
+ świetne skalowanie;
+ dobrze działający tryb solo.

Minusy:
- średnio atrakcyjna wizualnie;
- nieprzemyślane pudełko.


Tytuł: Mi pasuje!
AutorPeter Burley
IlustracjeAlexander Strohmaier, Steve Tolley, Franz Vohwinkel
Wydawnictwo: Rebel
Czas gry: ok. 20 minut
Liczba graczy: 2-6



Za egzemplarz do testów
dziękuję wydawnictwu Rebel:
 Wydawnictwo Rebel

4 komentarze:

  1. O Boże, ile ja godzin nad tym na tablecie zmarnowałam :D Bardzo chętnie pograłabym w taką wersję, myślę, że zakupię na święta - rodzice też powinni ogarnąć. Zastanawiam się tylko, czy liczenie punktów nie jest uciążliwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, to zwykła tabliczka mnożenia ;) Wiadomo, trzeba sobie trochę policzyć i pododawać, ale jakoś to nie zabija. Jasne, apka zrobi to szybciej, ale źle nie jest :)

      Usuń
  2. O boże, miałam mnóstwo gier tego typu na telefon. Mam małą obsesję na punkcie takich rzeczy, co jakiś czas mi się uruchamia. Szkoda, że do krótkiej charakterystyki nie dodajesz ceny pudełkowej :D

    kasikowykurz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dodaje, bo cena pudelkowa to zawsze kosmos i nijak się ma do cen faktycznych w sklepach - można się co najwyżej wystraszyć ;). Zawsze polecam sprawdzać ceny na porownywarce http://i-szop.pl/ - Mi pasuje można znaleźć w fajnych cenach, a pewnie niedługo jeszcze się trafia promocje - na razie to nowość :)

      Usuń