piątek, 30 listopada 2018

Gorączka. W świecie poszukiwaczy skarbów - Tomek Michniewicz


No dobra, przyznać się: jest tu ktoś, kto choć raz w życiu, choćby w dzieciństwie, nie emocjonował się historiami o poszukiwaniach skarbów? Nikt? Tak myślałam. Może więc ucieszy Was fakt, że fantastyczne wizje rodem z opowieści o Aladynie czy z filmowych Piratów z Karaibów nie wzięły się jednak znikąd: prawdziwi poszukiwacze skarbów istnieją do dziś, poświęcając życie na pogoń za marzeniem. Jednym się to udaje, innym - niekoniecznie, ale wszyscy bez wyjątku ulegają tytułowej gorączce, która będzie ich trawić przez resztę życia od momentu, gdy po raz pierwszy powiedzą sobie w duchu: o Boże, będę bogaty!


Właśnie śladem współczesnych łowców skarbów podążył Tomek Michniewicz w swojej Gorączce (tutaj). Książka wyraźnie dzieli się na dwie połowy. W pierwszej towarzyszymy Tomkowi w podróży przez Amerykę Północną. Ta część to taki reportażowy Indiana Jones - przemierzamy z autorem meksykańską pustynię, unikając zabójczych pułapek zastawionych kilka wieków wcześniej, nurkujemy w poszukiwaniu siedemnastowiecznego hiszpańskiego galeonu, a potem ruszamy na podbój kasyn, w których "poszukiwacze skarbów" w białych kołnierzykach próbują wziąć los w swoje ręce i rozbić bank. Michniewicz dotarł i porozmawiał z osobami, które dzięki pasji poszukiwania skarbów zbiły niewyobrażalne fortuny, ale też z tymi, które przypłaciły ją latami w azjatyckich więzieniach. Jest pasja, jest wartka akcja i opisy, od których siedemnastowieczne złoto Nowego Świata zabłyśnie nawet w oczach czytelnika.

Ale prawdziwym arcydziełem jest druga połowa książki, w której porzucamy Amerykę dla Afryki. Również tu autor trafił, pragnąc nawiązać kontakt z mieszkańcami RPA i okolic, eksploatującymi nielegalnie państwowe kopalnie złota. Szybko jednak okazuje się, że prawdziwy skarb Czarnego Lądu to wcale nie kruszec, ale to, co zakodowane jest w umyśle każdego człowieka: ogromne przestrzenie, przemierzane przez delikatne żyrafy, majestatyczne słonie i pozornie ociężałe nosorożce. I właśnie ta część Gorączki chwyta za serce.



...bo te słonie nadal zabija się masowo dla kości słoniowej, a za odrąbany róg nosorożca Azjaci zapłacą tysiące dolarów, wierząc, że to lek na potencję. Oczywiście ani rogu, ani ciosów słonia nią uzyskamy bez wcześniejszego zabicia właściciela. Niemalże przypadkiem Tomek wraz z towarzyszem podróży trafia do rezerwatu, chroniącego te zwierzęta, gdzie stają się świadkami nierównej walki o ich życie. A potem, wiedzeni wewnętrzną potrzebą (i chyba trochę wiarą we własną nieśmiertelność) postanawiają urządzić prowokację, mającą na celu rozgryzienie mafii kłusowników i handlarzy kością słoniową. Prowokacji, dodajmy, która tylko cudem nie skończyła się tragicznie.

A wszystko to czyta się cudownie i z wypiekami na twarzy, bo czego by nie mówić, Michniewicz jest mistrzem słowa i pisze lepiej z każdą kolejną wydaną książką. To zdecydowanie mój ulubiony polski (i nie tylko) podróżnik-reportażysta. Niezależnie od tego, czy relacjonuje własne, całkowicie współczesne przeżycia, czy rekonstruuje historię sprzed pięciuset lat na podstawie szczątkowych faktów historycznych, robi to tak, że czytelnik czuje się, jakby oglądał film akcji. I to taki oscarowy. W przeciwieństwie do wielu pisarzy-"podróżników" nie ogranicza się do suchego relacjonowania kolejnych dni i powielania przewodnikowych spostrzeżeń: on ewidentnie żyje tym, co robi, dzięki czemu jego świadectwa są do bólu autentyczne. A do tego ma niezwykły dar bezpretensjonalnego zwracania się wprost do odbiorcy - przy lekturze każdej jego książki mam wrażenie, że oto siedzi i opowiada całą tę historię właśnie dla mnie.

Tekst to jedno, ale Gorączkę tworzą również zdjęcia. Miałam kiedyś okazję sięgnąć po nią na czytniku, ale w momencie, gdy w moje ręce trafiła fizyczna wersja książki, wiedziałam już, że lektura ebooka pozbawiłaby mnie połowy wrażeń. Fotografie są przepiękne, podobnie zresztą jak całe, niezwykle staranne wydanie tej niesamowitej książki. Jednej z ważniejszych i lepszych w swoim gatunku, opowieści o obsesji, namiętności, obłędzie i braku jakichkolwiek zahamowań. Czyste emocje i cudowna lekkość pióra do tego. No, zachwycam się, nic nie poradzę. :)

Krótko mówiąc, Gorączka do doskonały zbiór reportaży, który polecam każdemu, nawet reportażowym sceptykom








Tytuł: Gorączka. W świecie poszukiwaczy skarbów
Autor: Tomek Michniewicz
Wydawnictwo: Otwarte
Liczba stron: 368






Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Gandalf: 
 Księgarnia Gandalf

1 komentarz: