piątek, 2 listopada 2018

Coimbra - walka o władzę w dawnej Portugalii


Twórcy gier planszowych lubią szukać inspiracji dla swoich nowych dzieł wśród słynnych miast. Na Grach w Bibliotece opowiadałam Wam już o indyjskim targu w Jaipurze, ostatnio wybraliśmy się na weneckie Burano. Dzisiaj zapraszam na moje wrażenia z Coimbry: wcielimy się w przedstawicieli rodów kupieckich tej niegdysiejszej stolicy Portugalii.


Co w pudełku?


Przede wszystkim: genialna, funkcjonalna wypraska. Chciałoby się, żeby inni wydawcy wzięli z niej przykład: wszystko ma tu swoje sensowne, stabilne miejsce, obędziemy się więc bez bałaganu i całej rolki woreczków strunowych. Super!


Coimbra - Rebel


Oczywiście większe znaczenie ma to, co w wyprasce poukładamy: same elementy gry na szczęście też stoją na wysokim poziomie. Znajdziemy tu kości, trochę drewnianych znaczników, mnóstwo żetonów, kart i planszę, a wszystko to w bardzo charakterystycznej oprawie graficznej, która, mówiąc szczerze, była pierwszym z powodów, dla których koniecznie chciałam w Coimbrę zagrać. Gra jest po prostu śliczna! 


Coimbra - Rebel


Jak to działa?

  
Nie będę przedstawiać tu szczegółowych zasad Coimbry; choć instrukcja nie jest zbyt długa, występuje tu jednak sporo zależności, które zmuszają do starannej lektury zasad i uważnego rozegrania pierwszych partii. Skupmy się więc na zarysie tego, czego w grze możemy się spodziewać, a zainteresowanych zapraszam do lektury instrukcji lub obejrzenia youtubowych gameplayów. 




To, co musicie wiedzieć, to fakt, że mechanika Coimbry opiera się na kościach. Jeśli jednak na hasło "kości" spodziewacie się mechaniki roll-and-move, to zapomnijcie o tym - mamy tu do czynienia z innowacyjnym wykorzystaniem klasycznych kości K6, które będziemy wykorzystywać na różne sposoby w walce o punkty. Gracze wybierają kostki, które umieszczają w swoich podstawkach (wychodzi tu po 3 kości na gracza), a następnie przydzielają do poszczególnych obszarów na planszy.


Coimbra - Rebel


Następnie rozpatrujemy zarezerwowane w ten sposób akcje, które pozwolą nam na przykład na wzięcie żetonu czy karty, w cenie i kolejności zależnej od liczby oczek. W późniejszej fazie zbierania dochodu kostki wykorzystamy jeszcze inaczej - tu znaczenie będą miały ich kolory, odpowiadające poszczególnym torom wpływów. Te z kolei umożliwiają nam na przykład pozyskanie gotówki, punktów czy pielgrzymkę pionka po planszy.


Coimbra - Rebel


Drugim z kolei motorem rozgrywki są karty; pierwsze z nich, czyli karty postaci, trafią do graczy już na początku rozgrywki, dając każdemu z uczestników trochę inne warunki startu i możliwości. Kolejne postacie będziemy mogli rekrutować później - każda z nich będzie należeć do innej profesji (kleru - karty fioletowe, uczonych - zielone, kupców - żółte, urzędników - szare) i posiadać inny koszt zatrudnienia oraz bonus. Kolejne zdobyte karty pozwolą nam też na przemieszczanie się pielgrzymem po mapie i umacnianie naszej pozycji na torach wpływów.


Coimbra - Rebel


Rozgrywka toczy się przez cztery tury, a zwycięzcą zostaje ten z graczy, który uzyska największą liczbę punktów: 
- za karty wypraw; 
- za pozycję na torze wpływów; 
- za niewykorzystane surowce; 
- za bonusy końcowe z kart postaci; 
- za zestawy dyplomów.


Coimbra - Rebel



Wrażenia


Próg wejścia 

Choć instrukcja nie zabija objętością, to jednak Coimbra zaskoczyła mnie liczbą niuansów, które trzeba "ogarnąć" przed przystąpieniem do rozgrywki. Na żetonach i kartach pojawia się sporo symboli, które nie do końca są czytelne, przynajmniej w czasie pierwszych rozgrywek. Jednak opanowanie teorii nie oznacza jeszcze, że będziemy grać optymalnie: wręcz przeciwnie, dopiero po paru rozgrywkach Coimbra pokazuje swój prawdziwy ciężar... co z kolei przekłada się to na spory downtime.


Coimbra - Rebel


Interakcja 

Nie ukrywam: spodziewałam się typowego suchara z zerową interakcją. Sucho jest, to fakt, ale przebłyski negatywnej interakcji mnie zaskoczyły. Niektóre karty pozwalają na przykład na podebranie komuś kości. Jedno takie złośliwe zagranie przeciwnika może nam solidnie pokrzyżować plany na resztę tury.  I tak jak na ogół w grach szukam negatywnej interakcji, tak przyznam, że w Coimbrze nie do końca mi ona pasuje: to typowa gra optymalizacyjna, w której zwycięstwo powinno się opierać na najefektywniejszej strategii i umiejętnym podejmowaniu decyzji. Gra jest też zdecydowanie za ciężka, żeby taką złośliwość, krzyżującą nam szyki, "przełknąć" bez żalu. 


Coimbra - Rebel


Pozostałe aspekty odpowiedzialne za interakcję, czyli na przykład podbieranie kart z toru, jest już na "standardowym" poziomie dla tego typu gier i występuje raczej mimochodem, więc nie daje się tak we znaki. I chyba wolałabym, żeby interakcja pozostała jednak na tym poziomie.

Losowość i regrywalność

Losowość jest zauważalna, i to nie tylko na etapie przygotowania gry: dużo zależy też od rzutów kośćmi czy kolejności, w jakiej pojawią się karty postaci. Z drugiej strony są to aspekty, które w jednakowym stopniu dotyczą każdego z graczy i od każdego będą wymagały dostosowania się - nie jest tak, że ktoś perfidnie przegra tylko dlatego, że jakiś element mu "nie podszedł". Losowość każe nam dodać do naszej dalekosiężnej strategii również sporo taktyki, ale zdecydowanie nie powinna sfrustrować graczy. Z drugiej strony przekłada się to również na sporą regrywalność tytułu, bo za każdym razem zastaniemy nieco inne warunki.


Coimbra - Rebel


Podsumowując...


Coimbra to mix mniejszych mechanik, które jednak razem tworzą sprawnie działającą grę. Świetnie rozwiązano nie tylko samą mechanikę draftu i zagrywania kości, w których musimy patrzeć nie tylko na ich wartość, ale też kolor, ale też na przykład sposoby zmiany kolejności graczy czy zarządzanie zasobami, których w grze trochę mamy (surowce, pieniądze i militaria). Niestety, mimo że w Coimbrze wszystko działa jak należy, po pierwszym "wow" gra na pewno nie trafi na listę moich "odkryć roku".


Coimbra - Rebel


Pozornie w grze występuje sporo dróg do zwycięstwa - każdy z graczy może "zająć się" czymś zupełnie innym, i z czysto teoretycznej perspektywy wszystkie te strategie są pełnoprawne i dobrze wyważone. Niestety, w praktyce początkowy setup od razu pokazuje, w co opłaca się iść, a które tory lepiej sobie darować. Ok, wpływa to na większą rozgrywalność, ale jednocześnie mocno ogranicza gracza i zniechęca do eksperymentów, co mi akurat nie do końca podpasowało. A do tego sprawia, że gracz po kilku partiach od razu będzie wiedział, w co iść, zaś osoba, która siądzie z nim do planszy, bez wątpienia przegra z kretesem. Wiadomo, że niemalże w każdej grze dobrze znająca tytuł osoba ma przewagę, jednak tutaj sięga to poziomu, który nowego gracza wręcz zniechęca (a będzie musiał wytrwać w swej porażce przez co najmniej godzinę rozgrywki). W połączeniu z wspomnianą już niefajną negatywną interakcją, stanowi to dla mnie dużą rysę na tej skądinąd dopracowanej grze. 


Coimbra - Rebel


Nie dajcie się zwieść ślicznej oprawie graficznej: w Coimbrze nie znajdziecie ani grama klimatu, nie poczujecie się też, jakbyście odbywali pielgrzymkę czy wiedli swój ród do potęgi. Czy jest to minus? Przy tego typu pozycji - raczej nie, bo znaczenie ma tu wspomniana już dobrze działająca mechanika. Coimbra to gra czysto abstrakcyjna, a za ładnymi szatkami kryje się rasowe, wymagające skupienia euro, które może zagrzać Wam zwoje mózgowe i dać sporo satysfakcji z odkrywania kolejnych zależności między drobnymi elementami. Jeśli szukacie właśnie takiego ładnego mózgożera i nie odstraszają Was niuanse, które przeszkadzały mi w pełnym cieszeniu się rozgrywkami, to Coimbra może być dla Was świetnym tytułem.


Plusy:
+ śliczna, niespotykana oprawa graficzna i solidne wykonanie;
+ bardzo dopracowane mechaniki;
+ duża regrywalność ze względu na zmienny setup;
+ satysfakcjonująca głębia.

Minusy:
- niepotrzebna w tego typu euro forma negatywnej interakcji;
- nie do końca intuicyjna ikonografia;
- rozgrywka mocno ograniczająca gracza...
- ...i skazująca nowicjuszy na sromotne porażki.


Tytuł: Coimbra 
Autor: Flaminia Brasini, Virginio Gigli 
Ilustracje: Chris Quilliams 
Wydawnictwo: Rebel 
Czas gry: 60-120 minut (zależnie od liczby graczy; pudełko podaje nieco mniej) 
Liczba graczy: 2-4



Za egzemplarz do testów
dziękuję wydawnictwu Rebel:
 Wydawnictwo Rebel

2 komentarze:

  1. Pogubiłam sie trochę w tej mechanice gry, ale masz rację, jesr śliczna
    ❤️ Kasikowykurz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczna, śliczna, ale jakoś nie mogę się do kości przekonać.
    (I serio, gra z takim tytułem, i nie ilustrował jej M. Coimbra? :P )

    OdpowiedzUsuń