piątek, 19 października 2018

Metropolia



Krótkie tytuły w kompaktowym pudełku i z gwarantowaną interakcją między graczami to coś, co zawsze przykuwa moją uwagę - takie gry mają ogromną szansę sprawdzić się w mojej planszówkowej ekipie. Jeśli do tego mamy grę ładnie wydaną  i przykuwającą wzrok grafikami, to moje zainteresowanie rośnie jeszcze bardziej. Metropolia spełnia wszystkie warunki, więc musiała w końcu trafić na nasz stół... Czy było warto, o tym niżej :)


Co w pudełku?


W niewielkim pudełku znajdziemy wszystko, co potrzebne jest do zbudowania własnego miasta: 108 kart (w tym 24 startowe i 84 z budynkami), 60 monet, 2 kostki oraz... drugie pudełko, w którym znajdziemy dodatek. Tak, tak, kupując podstawową Metropolię od razu dostaniemy szansę na rozszerzenie gry o Metropolię Plus. Grafiki są estetyczne i przyzwoitej jakości (raczej nie powinno się z nimi nic dziać, zwłaszcza że głównie leżą na stole), a akcje budynków są czytelne. Jedyny element, do którego można się przyczepić pod względem produkcyjnym, to żetony monet, które są wykonane z bardzo cienkiej tektury i ciężko się je podnosi ze stołu.




Jak to działa?


Instrukcja napisana jest przystępnie - i całe szczęście, bo Metropolia to zdecydowanie gra z lżejszej strony mocy, do której siądzie się nawet z osobami niegrającymi na co dzień, co stanowi jej duży atut. Również przygotowanie gry jest szybkie i nie nastręcza problemów, choć jak na karciankę gra potrafi pożreć zaskakująco dużo miejsca na stole.

Każdy z graczy otrzymuje zestaw kart startowych - pole i piekarnię oraz budynki specjalne, które będzie mógł wybudować w czasie gry. W swoim ruchu gracz:
- rzuca kostką (lub kostkami, jeśli mamy kartę, która pozwala użyć dwóch kości); 
- sprawdza, czy wylosowany wynik aktywuje którąś z nieruchomości (również inni gracze sprawdzają, czy przypadkiem nie aktywowaliśmy ich budynków); 
- pobieramy odpowiednią kwotę z banku (lub od przeciwników).



Żeby nasze miasto prężnie się rozwijało i przynosiło nam dochody, musimy umiejętnie je rozbudowywać o budynki z ogólnodostępnej puli. Do wznoszenia budowli potrzebujemy oczywiście gotówki. Tę zaś zdobywamy dzięki poszczególnym akcjom z kart: 
- karty zielone - gracz otrzymuje przychód z banku, jeśli wyrzucił wartość z karty w czasie własnej tury; 
- karty niebieskie - gracz otrzymuje przychód z banku zawsze, gdy na kościach wypadnie dana wartość (również wtedy, gdy trwa tura przeciwnika); 
- karty fioletowe - gracz otrzymuje pieniądze bezpośrednio od swoich przeciwników, kiedy wyrzuci daną wartość w swojej turze; 
- karty czerwone - gracz otrzymuje pieniądze od przeciwnika w jego turze.

Gra kończy się, gdy któryś z graczy wybuduje swoją czwartą nieruchomość specjalną.



Dodatek 

Jeśli ogramy już podstawową Metropolię, z pomocą przychodzi Metropolia Plus, czyli dodatek, który wprowadza 10 zupełnie nowych nieruchomości. Dodatek wydłuża rozgrywkę (koniec gry następuje po wybudowaniu 6, a nie 4 budynków specjalnych) i sprawia, że rywalizacja jest jeszcze bardziej zacięta, bo gracze ścigają się o zakup bardziej wartościowych budynków. Choć sugeruję, żeby najpierw zagrać w "gołą" podstawkę, to jednak należy zaznaczyć, że dodatek nie komplikuje jakoś szczególnie rozgrywki. Wręcz przeciwnie, wzbogaca ją - i z pewnością szybko się okaże, że dodatek stanie się nieodłącznym elementem podstawki.


Wrażenia


Interakcja

Jak widać po zasadach, Metropolia stoi na fundamentach interakcji. To lekka, zabawna gierka, którą jednak polecę właśnie graczom, którzy nie mają nic przeciwko temu, że ruchy współgraczy mogą im trochę namieszać. To nie jest wcale spokojne rozbudowywanie własnego miasteczka! Jest to specyficzna interakcja, bo z jednej strony wydaje się dość wredna (czerwone i fioletowe karty), a z drugiej... nic tu przecież nie zależy od czystej złośliwości graczy. To kości są tu źródłem złośliwości... 




Losowość 

...i losowości, rzecz jasna. Nie ukrywajmy, jeśli potencjalny sukces zależy od dwóch kości K6, to losowość jest spora i potrafi się dać we znaki. Bo co z tego, że zaplanujemy sobie jakąś strategię, jeśli od początku rzuty nie będą przynosić nam gotówki? Nie kupimy wtedy kart, które pomagają nam zarabiać więcej, bo... nie stać nas na nie. To nie tylko "błędne koło", ale też potencjalne źródło tzw. planszówkowego efektu kuli śnieżnej; gdy ktoś mocno odskoczy na początku, ciężko będzie go dogonić.




Skalowanie

W moim odczuciu na pudełku gry znajduje się błąd: to nie jest tytuł od 2 do 4, tylko dla 3-4. Metropolia na dwoje owszem, działa, ale nie sprawia zbytniej przyjemności - w tym wariancie jeszcze bardziej boli też losowość. O ile więc w gronie 3+ chętnie do gry usiądę, to na dwoje zawsze znajdę inny tytuł.


Podsumowanie


Metropolia to lekka karcianko-kościanka, w którą zagra praktycznie każdy - gracze początkujący, rodziny, a także bardziej zaawansowani gracze, dla których może to być ciekawy fillerek albo rozgrzewka przed większym tytułem. Dodatkowo o przystępności świadczy naprawdę sensowna cena, bo Metropolię kupimy za mniej niż 50 zł - a pamiętajmy, że znajdziemy w niej też dodatek. 



Plusem jest też pewna regrywalność tego tytułu - choć pozornie "zawsze robimy to samo", a powodzenie naszej strategii zależy w dużej mierze od szczęścia w kościach, to jednak budynki "wychodzą" w zmiennych układach i za każdym razem będziemy budować naszą Metropolię nieco inaczej. Z czasem możemy też zainwestować w inne dodatki, np. Remont, który wprowadzi jeszcze większą różnorodność kart.

Do rodzinnego i lekkiego grania Metropolia nada się więc doskonale. Mam pewne obawy, czy przykuje "poważniejszych" graczy na długo ze względu na często obezwładniającą losowość, ale to już zależy od osobistych preferencji grających. Muszę tu wspomnieć też o oczywistym skojarzeniu - Metropolia to dla mnie tytuł, który idealnie zastąpi znane i kochane/znienawidzone Monopoly. Budowanie miasta jest? Jest. Kości są? Są. A do tego dużo większe emocje, dużo większa decyzyjność i to w połowie krótszym czasie rozgrywki...



Plusy
+ estetyczne wydanie z przyjemnymi grafikami; 
+ bardzo proste zasady; 
+ duże emocje towarzyszące rozgrywce; 
+ spora interakcja; 
+ ciekawe "combosy" z kart. 

Minusy
- bardzo duża losowość; 
- niektóre budynki wydają się odrobinę niezbalansowane (mocne akcje przy niskim koszcie); 
- słabe skalowanie na 2 graczy.




Tytuł: Metropolia 
Autor: Masao Suganuma 
Ilustracje: Noboru Hotta, Ian Parovel, Mirko Suzuki 
Wydawnictwo: FoxGames 
Liczba graczy: 2-4 
Czas gry: 30 minut




Za egzemplarz do testów
dziękuję wydawnictwu Foxgames:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz