niedziela, 21 października 2018

Burano - kolorowy mózgożer w weneckich klimatach


Burano - jedna z weneckich wysp, słynąca ze swoich koronek oraz kolorowych budynków, które stały się jednym z najpopularniejszych, a na pewno najbardziej charakterystycznych elementów weneckiego archipelagu. Nowy tytuł od Lucrum Games zabiera nas właśnie w to magiczne miejsce, wykorzystując właśnie te kluczowe, charakterystyczne motywy: będziemy poławiać owoce morza, będziemy wysyłać pracowników do produkcji koronek, będziemy wreszcie wznosić barwne domy, stanowiące wizytówkę wyspy. Warto zauważyć, że jest to tytuł bardzo specyficzny w portfolio wydawnictwa, które dotąd specjalizowało się w tytułach lekkich, familijnych bądź imprezowych.

Co w pudełku?


Oprócz planszy głównej i tych przeznaczonych dla graczy, w pudełku znajdziemy też mnóstwo elementów kartonowych (koła akcji, żetony, monety), talię kart i worek pełen drewnianych "klocków", czyli budynków, które będziemy wznosić na wyspie. Pudełko wypchane jest po brzegi i cieszy mnie, że wydawca wpadł na pomysł, żeby dołożyć do niego trochę woreczków strunowych - bez nich posegregowanie elementów, a tym samym setup gry byłyby mordercze.



Wykonanie stoi na wysokim poziomie - szczególnie zaskakują wielkie drewniane sześciany (znacznie większe niż z dowolnej innej gry do jakiej miałam przyjemność usiąść), ale pozostałe elementy również są bardzo solidne. Szczególnie cieszy mnie sprytna nakładka na planszę z wyciętymi w niej otworami, dzięki których umieszczane w czasie rozgrywki sześciany nie mają szansy się przemieścić. Pod względem oprawy graficznej tak planszy, jak i planszetek gracza czy kart ciężko Burano coś zarzucić, choć na pewno nie jest to pretendent do tytułu najpiękniejszej gry na rynku.



Zasady gry


Nie dajcie się zwieść bajkowej kolorystyce: Burano jest grą ciężką. Nie tylko ze względu na dopiero co opisaną bogatą zawartość pudełka - również złożoność zasad oraz ich liczba mogą wydać się przytłaczające. Jednokrotna lektura instrukcji raczej nie wyjaśni wszystkich wątpliwości, więc przedstawianie tu szczegółowych zasad wydaje się bezcelowe.



Celem graczy jest... no cóż, oczywiście zdobycie najlepszego wyniku punktowego na koniec gry. Wszystko to jest ubrane w ładną otoczkę - punktujemy za budowane domy, za udziały w warsztatach koronkarskich, za handel owocami morza - jednak nie ma się co oszukiwać: Burano nie ocieka klimatem mimo pięknego wykonania, to raczej typowy, suchy "mózgożer", w którym będziemy kombinować, w jaki sposób wykorzystać nasze cztery akcje na ruch, a przy tym nie zbankrutować.



Przygotowanie do gry trochę trwa, choć na szczęście rozłożenie elementów jest dość logiczne i z każdą rozgrywką przebiegnie szybciej. Po przydzieleniu elementów każdy z graczy rozpoczyna od ułożenia na swojej planszy piramidy z kolorowych sześcianów, z których będziemy potem wznosić budowle. Już na tym etapie ważne jest planowanie, bo od kolejności kostek zależy to, jakie akcje będziemy mogli wykonać - nie możemy sięgać po kostki, które nieopatrznie wcześniej zakryjemy innymi. Musimy też obserwować dostępność żetonów dachów, bo można nimi przykryć tylko określone kombinacje kolorystyczne budynków. Budynki wznosimy po przekątnej od już istniejących - tu też trzeba uważać, żeby niepotrzebnie nie pomóc w punktowaniu przeciwnikom, zamiast sobie.


Dalsze akcje dostępne dla gracza wymagają wykorzystania pierścienia planowania na jego planszetce gracza. Sprytny krążek wskazuje konkretne kolory oraz dostępnych pracowników i to na nim musimy opierać nasze działania: dzięki odpowiedniemu kolorowi akcji możemy podjąć żeglugę (zebrać owoce morza, sprzedać je w porcie - uwaga, statki lubią uciekać!), dołączyć do Warsztatu Koronkarskiego lub wypłacić zarobione pieniądze.



Rozgrywka toczy się przez ustalone 14 rund, po których wyłaniany jest zwycięzca.

Wrażenia


Skalowanie

Gra przeznaczona jest dla 2-4 graczy, jednak jak wiadomo, rozgrywki w praktyce często weryfikują tę "pudełkową" informację. W przypadku Burano nie da się zaprzeczyć, że gra działa w każdym wariancie, jednak pokazuje się od najlepszej strony w czasie rozgrywek trzyosobowych. W czasie pojedynku dwóch graczy ze względu na niską losowość gry zabawa przebiega bardzo matematycznie (a liczenia w tej grze jest duuużo) i bardzo nie wybacza błędów, zwłaszcza na początku rozgrywki. Poza tym część mechanizmu gry wykorzystuje kontrolę obszarów, która zwykle sprawdza się lepiej na więcej graczy - Burano nie jest tu więc wyjątkiem. W pełnym czteroosobowym gronie musimy liczyć się z kolei z dużą zmiennością sytuacji na planszy, która utrudnia planowanie, a tym samym wywołuje "paraliż decyzyjny" - partie wydłużają się znacząco, podobnie jak czas oczekiwania na nasz ruch, co niestety bywa w przypadku tego tytułu dość męczące.



Interakcja

Wspomniałam już, że Burano to eurosuchar - takie gry rzadko bazują na szczególnej interakcji między graczami, więc nikogo nie powinno dziwić, że rozgrywka nie da nam tu szczególnych szans na bezpośrednie dokuczenie innym graczom. Jednak nie jest to równoległy pasjans - praktycznie każdy nasz ruch wymaga uwzględnienia tego, co zrobili lub mogą zrobić przeciwnicy, zwłaszcza na etapie wznoszenia budynków na wyspie. Mimo braku bezpośredniej negatywnej interakcji wrażenie rywalizacji z przeciwnikami jest spore.



Regrywalność i losowość

Losowość w grze przejawia się głównie na etapie setupu i dociągu kart (początkowo losowo dobieramy karty z dodatkową punktacją, dachy, a w czasie rozgrywki także te z owocami morza) i szczęście raczej nie pomoże nam w sięgnięciu po laur zwycięstwa. Za to te nieznaczne losowe elementy gwarantują zauważalną regrywalność Burano, która stanowi ogromną zaletę tego tytułu. Duża liczba zmiennych już na etapie początkowego ułożenia to pewność, że za każdym razem rozgrywka przebiegnie nieco inaczej.



Podsumowując...


Pisałam już, że Burano jest ciężkie...? To wybitnie tytuł dla optymalizatorów, zwolenników analizowania zagrań na kilka ruchów w przód, fanów liczenia i fanatyków małych zasad, o których łatwo zapomnieć (instrukcję lepiej mieć cały czas pod ręką). Tytuł potrafi solidnie zmęczyć umysłowo, zwłaszcza że potrafi trwać 2, a nawet 3 godziny: pierwsze partie wydłuża konieczność tłumaczenia i pilnowania zasad, a w kolejnych, w miarę jak gracze poznają grę i zależności wiążące poszczególne jej mechanizmy, rozgrywka zamiast się skracać potrafi się jeszcze wydłużyć.



Okazało się, że Burano jest dla mnie jednak trochę za ciężkie - to nie jest tytuł, do którego często wrócę, bo po prostu wszyscy gracze muszą mieć nastrój i odpowiednią formę, żeby zabrać się za rozgrywkę. Nie jest to tytuł do "pyknięcia" po pracy - chyba że chcemy mieć wrażenie, że właśnie wróciliśmy na drugi etat ;) Wolę również tytuły z nieco bardziej elegancką mechaniką, tutaj liczba zależności i mini-zasad jest dość męcząca.



Doceniam jednak ogrom możliwości, które Burano oferuje - różne sposoby punktowania wydają się dobrze zbalansowane, a poszukiwanie własnej idealnej ścieżki do realizacji swojej strategii daje dużą satysfakcję. I tę satysfakcję na pewno odnajdą tu fani ciężkich, długich tytułów - raczej nie do grania w grupie preferującej lżejszą rozgrywkę.


Plusy:
+ dużo (efektywnych!) dróg do zwycięstwa;
+ duże pole do długofalowego planowania;
+ bardzo niska losowość;
+ świetne wydanie.

Minusy:
- gra nie wybacza błędów, więc doświadczony gracz zwykle ma zauważalną przewagę;
- duża liczba małych zasad, o których łatwo zapomnieć (a tym samym długie tłumaczenie gry);
- niektóre elementy (warsztat koronkarski...) mało czytelne w czasie rozgrywki.




Tytuł: Burano
Autor: Yu-Chen Tseng 
Ilustracje: Huan-Long Lo 
Wydawnictwo: Lucrum Games 
Czas gry: 90-120 minut (i więcej...) 
Liczba graczy: 2-4



Za egzemplarz recenzencki 
dziękuję wydawnictwu Lucrum Games:



3 komentarze:

  1. Czy mój wkład w czytanie instrukcji na coś się przydał, czy musiałaś czytać całość od nowa? :P W sumie żałuję, że w końcu nie zdążyliśmy wtedy zagrać, chociaż to, co piszesz o złożoności i liczbie zasad, pojawiało mi się w głowie już na etapie ogarniania instrukcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak zagrać od razu po jednej Twojej lekturze instrukcji? Nie w tę grę ;) Ale przynajmniej potrafiłam ułożyć planszę przed rozgrywką bez sprawdzania, resztę trzeba było jednak doczytać ;)

      Usuń
  2. Mimo ze gra wygląda na bardzo rozbudowana i dosc skomplikowaną to chetnie bym zagrała. Fajnie przedstawiałas nam cos nowego.

    OdpowiedzUsuń