poniedziałek, 3 września 2018

Sherlook - wciel się w detektywa

W Sherlooku wcielamy się w detektywa, który musi znaleźć wszystkie szczegóły różniące dokonane na miejscu zbrodni zdjęcia. Już sam tytuł sprytnie nawiązuje do mechaniki gry i jej tematu, łącząc w sobie imię najsłynniejszego detektywa-konsultanta z angielskim czasownikiem "look" - czyli patrzeć. Bo napatrzymy się w czasie rozgrywki co niemiara...


Komponenty


Pudełko Sherlooka kryje w sobie talię dużych, dwustronnych kart, przedstawiających kredowy obrys zwłok i rozrzucone wokół niego materiały dowodowe. Oczywiście ilustracje są do siebie podobne tylko na pierwszy rzut oka - jak to się mówi, diabeł tkwi w szczegółach, a naszym zadaniem będzie właśnie znalezienie tych szczegółów - i to szybciej niż inni gracze. Kart jest 40 i każda z nich różni się co najmniej 1, a maksymalnie aż 5 elementami. Po drugiej stronie karty wszystkie różnice zaznaczono kółeczkiem.


Oprócz tego w pudełku znajdziemy trzy rodzaje żetonów z punktami oraz świetne, żółte znaczniki, podobne do tych, którymi faktycznie oznacza się zamknięte przez policję miejsca zbrodni. Jest to bardzo klimatyczne rozwiązanie.



Zasady gry

W każdej turze gracze będą próbowali znaleźć wszystkie szczegóły, które różnią daną parę kart. Na początku ustawiamy żółte znaczniki z cyframi i wybieramy dwie karty oraz 1 zielony żeton, który definiuje, w jaki sposób mamy te karty ułożyć. Następnie rozpoczynamy poszukiwania...



Gdy gracz uzna, że znalazł już wszystkie różnice między obrazkami, chwyta żółty znacznik z cyfrą odpowiadającą liczbie znalezionych przez niego szczegółów. Reszta graczy ma do wyboru pozostałe znaczniki, należy więc spodziewać się wyścigu po te najbliższe faktycznej wartości.


Przykładowo: jeśli oba obrazki różniło 7 elementów, to wygra gracz, który jako pierwszy złapał znacznik z liczbą 7. Otrzymuje on zielony żeton o wartości 3 punktów. Drugie miejsce i żeton o wartości 2 punktów otrzymuje gracz, który sięgnął po znacznik z wartością niższą, ale najbliższą tej właściwej. 1 punkt przyznaje się graczowi, który wziął znacznik o wyższej wartości. Gra kończy się po określonej liczbie rund, po czym zwycięzcą zostaje gracz z największą liczbą punktów.



Skalowanie i regrywalność


Za regrywalność Sherlooka odpowiada duża liczba kart (w ciągu 10 rund użyjemy 20 kart, a więc połowy całej talii); różnic na nich nie da się "nauczyć", więc każda nowo wyłożona kombinacja stanowi wyzwanie. Pomagają też zielone żetony, decydujące o zmiennym układzie kart - jeśli każda będzie odwrócona w inną stronę, to pozornie proste szukanie różnic wchodzi na zupełnie inny poziom. Jednak przebieg każdej rozgrywki wygląda tak samo, więc między jedną a drugą sesją rozgrywek w Sherlooka warto zrobić sobie przerwę.


Dodatkowym atutem Sherlooka jest skalowanie. Tytuł działa od 2 do 6 osób i w tym stwierdzeniu nie ma ani odrobiny przesady - wrażenia z rozgrywki pozostają takie same, a emocje jej towarzyszące są ogromne. Mało tego, wydaje mi się, że jest to gra ze sporym potencjałem do rozgrywek solo: szkoda że nie dorzucono do pudełka np. klepsydry, która sprawiłaby, że gra stałaby się łamigłówką i wyzwaniem dla jednego gracza.


Wrażenia


Choć na pierwszy rzut oka zasady wydają się bardzo proste, to jednak rozgrywka w Sherlooka prosta nie jest, zwłaszcza że działamy pod sporą presją czasu - w końcu to wyścig! To, że dobrze policzymy różnice, nic nam nie da, jeśli reszta graczy okaże się szybsza. Łatwo więc o pomyłkę, gdy już nam się wydaje, że wszystko znaleźliśmy, a po odwróceniu kart okaże się, że nie byliśmy nawet blisko...


Do tego dochodzi oczywiście ciekawy aspekt "psychologii tłumu". Ktoś sięgnął po znacznik z wartością 8? Cóż, my doliczyliśmy się dotąd tylko 5, ale skoro on już skończył poszukiwania, to prawdopodobnie jest pewny swego... więc sięgamy po 7, żeby zdobyć chociaż 2 punkty. Tymczasem może się okazać, że to my mieliśmy rację, a nie pierwszy gracz. 


Ta presja czasu przekłada się na sporą adrenalinę i potrafi przykuć do Sherlooka na wiele partii. Emocje są ogromne, podobnie jak wrażenie rywalizacji, choć partia oglądana przez osoby postronne z pewnością nie wygląda na szczególnie emocjonującą: każdy siedzi pochylony nad stołem i w skupieniu analizuje dwie karty... Żadnych krzyków, żadnych dyskusji, śmiechu też nie za dużo (chyba że wszyscy źle obstawią wyniki) - czyli jakby mało imprezowo. To jednak tylko złudzenie, bo Sherlook to bardzo zgrabny, przemyślany tytuł imprezowy, który sprawdza się w różnych grupach niezależnie od wieku.


Plusy:
+ proste zasady;
+ ciekawe wykonanie;
+ znakomite skalowanie;
+ zaskakująco duże emocje.

Minusy:
- po pewnym czasie może się ograć i wymagać przerwy.



Autor: Silvano Sorrentino 
Ilustracje: Benedetto Gemma, Paolo Vallerga, Chiara Vercesi 
Wydawnictwo: Trefl Joker Line 
Liczba graczy: 2-6 
Czas gry: 15-30 minut





Za egzemplarz recenzencki Sherlooka!
dziękuję wydawnictwu:
 Trefl. Joker Line



3 komentarze:

  1. O, gra, w której znalazłaś tylko jeden minus? To musi być coś naprawdę świetnego:) Chyba muszę zacząć na imprezy chodzić, żeby wreszcie kogoś do wspólnej zabawy znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się oceniać gry z uwzględnieniem tego, do kogo są kierowane. Wiadomo, oczekiwania wobec tytułu na 2-3 godziny grania, z kilkunastoma stronami zasad, będą większe i łatwiej o potencjalne minusy.

      Sherlook w swojej kategorii - lekka, imprezowa gra na spostrzegawczość - więcej minusów nie ma ;)

      Usuń
    2. Edit: Jednocześnie wcale nie oznacza to, że jest lepszy od takiego bardziej wymagającego tytułu. Jest po prostu inny i sięgnę po niego w innych okolicznościach.

      Usuń