środa, 5 września 2018

Dworzyszcze na trzęsawisku - wytrząś sobie zwycięstwo!

Czasem trzeba odpocząć od mózgożerów, wielogodzinnych tytułów i gier, w których instrukcja wygląda jak kieszonkowe wydanie powieści Kinga. Wtedy na stół trafiają imprezówki - choć wiadomo, imprezówka imprezówce nierówna. Ostatnim tytułem z tej kategorii, który podbił nasz planszówkowy stół, jest Dworzyszcze na trzęsawisku w którym będziemy starali się pomóc naszemu dzielnemu poszukiwaczowi skarbów w ucieczce z posiadłości nawiedzonej przez duchy, pająki i gigantyczne gałki oczne...



Komponenty


W pudełku znajdziemy cztery mniejsze pudełka, przedstawiające podzielone na pomieszczenia "dworzyszcza". Oprócz nich czeka na nas jeszcze talia małych, kwadratowych, dwustronnych kart - po jednej stronie widnieją różne kombinacje elementów, a po drugiej kolory, odpowiadające barwom poszczególnych pomieszczeń. Karty te będą wyznaczały cele, jakie gracze mają osiągnąć w czasie rozgrywki.



Oprócz kart celów i tekturowych pomieszczeń w grze znajduje się też sporo elementów... nazwijmy to: nietypowych. Okrągłe, drewniane gałki oczne, długie węże, gumowe pająki, drewniane ludziki, skrzynie ze skarbami, duchy... wykonanie stoi na świetnym poziomie, a komponenty są bardzo przyjemne dla oka (zwłaszcza pająki!).



Na uwagę zasługuje to, jak zaprojektowano pudełko - w denku wmontowano plastikowe okienko, przez które widzimy jedno "dworzyszcze", składające się z ośmiu pomieszczeń, oraz zestaw elementów. Możemy więc wypróbować grę przed zakupem, nawet bez otwierania - po prostu potrząsając całym pudełkiem i patrząc, jak zachowują się poszczególne elementy. Aż szkoda, że podobnych plastikowych wieczek nie posiadają też poszczególne tekturowe "posiadłości", bo w ferworze rozgrywki elementy lubią z nich wypadać.


Zasady


Na początku każdy gracz otrzymuje jedno "dworzyszcze", czyli pudełko z wyróżnionymi pomieszczeniami. Do dworzyszcza trafiają kombinacje różnych elementów: wspomnianych wyżej gałek ocznych, poszukiwaczy skarbów, skrzyń, duchów, pająków i węży. Po odsłonięciu kart celów dowiemy się, które figurki powinny trafić do którego pokoju, a następnie będziemy próbowali doprowadzić do takiego samego ich ułożenia w naszym kartonie. Jak? Potrząsając całym pudełkiem - w końcu to Dworzyszcze na trzęsawisku! :)



W ściankach pomiędzy pokojami wycięto otwory, przez które - potrząsając całym pudłem - będziemy przesuwać elementy tak, aby zrealizować wskazany na karcie cel. Sęk w tym, że elementy te mają różną wagę i kształt - podczas gdy będziemy chcieli przepchnąć przez drzwi zaklinowanego węża, pająk przeskoczy nam do innego pokoju, a gałka oczna już trzy razy przeleci przez całe dworzyszcze...



Dworzyszcze to gra zręcznościowa - wszyscy trzęsą swoimi pudełkami jednocześnie, zaś wgrywa najszybszy z graczy, który zdoła zrealizować cel. To w zasadzie całe sedno zabawy, jednak instrukcja proponuje nam aż trzy warianty gry:

1. wariant - przeznaczony dla najmłodszych graczy. W dworzyszczu umieszcza się pionek poszukiwacza, 3 skrzynie i 1 ducha, po czym przekazuje się całość sąsiadowi, aby trochę pomieszał elementy. Następnie odsłania się jedną kartę ze stosu, stroną przedstawiającą pomieszczenie. Celem gry jest takie potrząsanie pudełkiem, aby we wskazanym pokoju znalazł się poszukiwacz i skrzynie ze skarbami - oczywiście bez ducha. Kto zrealizuje ten cel jako pierwszy, krzyczy "Klątwo, precz!" i otrzymuje zrealizowaną kartę jako symbol punktu zwycięstwa. Następnie otrzymuje utrudnienie - sąsiad dokłada mu węża, gałkę oczną, ducha lub pająka. Ma to wyrównać szanse pozostałych graczy.

2. wariant - każe dworzyszcze rozpoczyna z 2 duchami, 2 gałkami ocznymi, 2 wężami, 2 pająkami, 3 skrzyniami i 1 poszukiwaczem. Odsłaniamy dwie karty zamiast jednej - jedną awersem, drugą rewersem, tak, by jedna karta pokazywała pomieszczenie, a druga elementy, które mają do niego trafić. Elementów jest sporo i jest to wariant znacznie trudniejszy od podstawowego. Zwycięzca zatrzymuje 1 kartę jako symbol uzyskanego punktu.

3. wariant to wariacja na temat wariantu drugiego - tym razem karta elementów pokazuje, co nie powinno znaleźć się we wskazanym pomieszczeniu (wbrew pozorom nie jest to wcale łatwiejsze zadanie!). Zwycięzca zatrzymuje 1 kartę jako symbol uzyskanego punktu.

Gra toczy się do momentu, gdy któryś z graczy zdobędzie 5 punktów i ucieknie z Dworzyszcza jako zwycięzca.



Interakcja i skalowanie


Interakcja jest tu dość umowna - co prawda na początku to my mieszamy przeciwnikowi elementy w pudełku, ale dzieje się to przed odsłonięciem kart celu, więc równie dobrze możemy mu pomóc, jak i zaszkodzić. Każdy skupia się raczej na swoim pudełku, choć gra i tak daje ogromne emocje i powoduje wybuchy śmiechu (oj tak, uwaga - przy Dworzyszczu na trzęsawisku jest zawsze głośno!).



Z tego też względu fajniej gra się w większym gronie: jest po prostu zabawniej. Nie zmienia to jednak faktu, że wrażenia z rozgrywki są podobne zarówno w 2, jak i 4 osoby. Aż szkoda, że nie da się usiąść do zabawy w jeszcze większym gronie. Ba, zaryzykuję nawet stwierdzenie, że w Dworzyszcze można bawić się też samemu, jeśli tylko wyznaczony sobie określony czas na realizację wylosowanych kart zadań. Bo czemu nie? :)

Wrażenia


Dworzyszcze na trzęsawisku to w zasadzie nie tyle gra, ile zabawka z dopisanymi regułami. Jest to jednak zabawka wciągająca, ucząca koordynacji ruchowej oraz skupienia i cierpliwości, dzięki czemu ma niezaprzeczalne walory przy grze z młodszymi graczami. Tytuł wydaje się właśnie skierowany do młodszych odbiorców i grania rodzinnego, co dodatkowo podkreśla styl grafik, a nawet sam tytuł. Dodatkowym plusem jest fakt, że w grze można łatwo wyrównać szanse między graczami w różnym wieku lub o różnej sprawności motorycznej, dokładając tym starszym czy bardziej zaawansowanym dodatkowe elementy, które będą przeszkadzały w osiągnięciu celu.



Mimo prostoty zabawa wciąga jak tytułowe trzęsawisko: jest emocjonująca, czasem frustrująca i pełna śmiechu. Ten lekki charakter, zręcznościowy aspekt i szybki czas rozgrywki w Dworzyszcze sprawiają, że można pokusić się o wykorzystanie go jako fillera czy gry imprezowej dla dorosłych graczy - jako taki powinien sprawdzić się doskonale!



Plusy:
+ emocjonująca rozgrywka;
+ ładne wykonanie komponentów;
+ ćwiczenie cierpliwości i koordynacji ruchowej;
+ trzy warianty zaawansowania (i dodatkowe możliwości skalowania trudności).

Minusy:
- szkoda, że tylko dla 4 graczy;
- przydałyby się plastikowe, przejrzyste "wieczka" na dworzyszcza, bo elementy lubią uciekać z pudełek w czasie zbyt emocjonalnego potrząsania ;)




Tytuł: Dworzyszcze na trzęsawisku
Autor: Asger Harding Granerud, Daniel Skjold Pedersen
Ilustracje: Etienne Hebinger
Wydawnictwo: Rebel
Czas gry: 10-15 minut
Liczba graczy: 2-4



Za egzemplarz do testów
dziękuję wydawnictwu Rebel:

 Wydawnictwo Rebel


1 komentarz:

  1. W życiu nie wpadłabym na taki pomysł gry. Najprostsze pomysły są najlepsze prawda?

    Flick'em up i Ice Cool się sprawdziły u nas, to też mógłby być hit. Szkoda tylko że takie gry są zwykle na 4 osoby, już przy Ice Cool nam brakowało piątego pingwinka.

    OdpowiedzUsuń