wtorek, 14 sierpnia 2018

Kirke - Madeline Miller


Są takie książki, przy których wydawcy się zapominają. Książki, które kuszą tematyką, pięknym wydaniem i aż się proszą, żeby zapewnić im dobrą promocję. Zaczyna się więc festiwal porównań i obietnic, który napędza tak zwany hype. Niestety, czasem taka polityka marketingowa to zwyczajny strzał w stopę... i nie inaczej było w przypadku Kirke

Mnie na szczęście ogólny, przedpremierowy szał na punkcie tej powieści ominął i podeszłam do lektury bez żadnych szczególnych oczekiwań. I całe szczęście, bo można odnieść wrażenie, że większość czytelników spodziewała się jakieś epickiego fantasy czy przewrócenia mitów greckich do góry nogami - a to dokładnie opis tego, czym Kirke nie jest. Bo Kirke, choć osadzona w realiach mitologii starożytnej Grecji, z jej bogami, tytanami i nimfami, to tak naprawdę obyczajówka, typowa literatura kobieca. Ale... naprawdę dobra.


Ogromnie przypadł mi do gustu stosunek autorki do starogreckich opowieści. Wszystkie motywy są tu dość oczywiste, więc czytelnik, pamiętający jeszcze historię Prometeusza, Minotaura czy Odyseusza bez problemu przewidzi rozwój poszczególnych wątków. Ta przewidywalność nie zabija jednak przyjemności z lektury, ponieważ na tej mitologicznej kanwie, która (bądź co bądź) przetrwała już próbę wieków, autorka buduje swoją własną historię - gdzieniegdzie zmienia motywację bohaterów, dodaje nowe szczegóły i fakty, a przede wszystkim splata pozornie odrębne opowieści w jedną, spójną całość. W czym jeszcze tkwi urok tego re-tellingu?

Przede wszystkim w oddaniu narracji postaci, której na kartach mitologii nie poświęcono zbyt dużo miejsca, dzięki czemu autorka miała sporą swobodę w zakresie zapełniania luk. W powieści Miller towarzyszymy tytułowej bohaterce od jej wczesnego dzieciństwa przez całe dalsze życie; dowiadujemy się, kim tak naprawdę była czarownica z Ajai, a przede wszystkim - dlaczego taka była. Dlaczego mieszkała sama i z taką chęcią zamieniała bogu ducha winnych żeglarzy w świnie, a piękne nimfy w potwory, które miały potem dręczyć ludzkość przez całe wieki? To, co podobało mi się szczególnie, to proces dojrzewania narratorki. Naprawdę czuć różnicę między młodą, zahukaną i zaślepioną Kirke z początku powieści, a późniejszą, przepełnioną gorzką mądrością czarownicą z Ajai. Piękna sprawa... a do tego naprawdę mocna postać kobieca, taka, jaką rzadko znajduję w literaturze.


Druga z niezaprzeczalnych zalet powieści to przydanie postaciom charakteru. Bohaterowie mitów to przeważnie postacie pozbawione większej głębi, stanowiące raczej na poły dydaktyczną ilustrację do określonych postaw i zachowań niż pełnoprawne jednostki. Jaka była Penelopa? Wierna (niech ktoś poda choćby jeszcze jeden przymiotnik tylko na podstawie mitologii!). Odyseusz? Sprytny. Dedal? Był zręcznym wynalazcą. Kirke pokazuje, kim byliby oni, gdyby żyli naprawdę - zamiana Odyseusza z wracającego spod Troi heksametrycznego bohatera eposu w zmęczonego życiem żołnierza z zespołem stresu pourazowego to tylko jeden z obrazowych przykładów. Tak naprawdę zachwyca każda postać, od mojego ukochanego Dedala po genialnie nakreślone, całkowicie poboczne postacie, takie jak Ariadna, Telemach czy wspomniana już Penelopa (o której oprócz tego, że była wierna, możemy teraz powiedzieć całkiem sporo, mimo że pojawiła się raptem na paru stronach powieści).


Nie da się też nie wspomnieć o świetnym wydaniu. Zarówno obwoluta, jak i sama okładka książki, utrzymane są w stonowanej kolorystyce czerni i miedzi, która pięknie mieni się w świetle. Do tego po wewnętrznej stronie okładki znajdziemy klimatyczne wyklejki - po otwarciu książki wita nas mapa wyspy Kirke, Ajai. Taka dbałość o wydanie sprawia, że książkę bierze się do ręki z prawdziwą przyjemnością.

Dla kogo jest Kirke? Oczywiście dla fanów wszelakich mitologii - wtedy to pozycja wręcz obowiązkowa. Jednak moim zdaniem to książka mocno uniwersalna, którą polecę i fanowi klasycznej fantastyki, i mojej Mamie, która za tym gatunkiem nieszczególnie przepada. Trzeba tylko zdać sobie sprawę z tego, że to faktycznie książka o spokojnej narracji, opowieść o samorozwoju, szukaniu swojego miejsca na świecie. Mnie w każdym razie Kirke podobała się bardzo, a zalew negatywnych recenzji mogę zrzucić tylko na karb nierealnych oczekiwań odbiorców.




Tytuł: Kirke 
Autor: Madeline Miller 
Wydawnictwo: Albatros 
Liczba stron: 416







Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:
Sprawdźcie też inne bestsellery na stronie księgarni:)

23 komentarze:

  1. Masz rację z przedpremierowym rozgłosem, który potrafi książce zaszkodzić, i to bynajmniej nie dlatego, że jest ona zła, a dlatego, że w marketingowym szale zapomniano, o czym ona tak naprawdę jest i komu może się spodobać.

    Zaczęłam wreszcie czytać „The Song of Achilles” tejże autorki i już po 20% książki (czytam na Kindlu) mogę zgodzić się z większością Twoich spostrzeżeń na temat stylu pisarskiego autorki i tego, jak umiejętnie potrafi nadać nowych, interesujących cech postaciom znanych nam z oryginalnej mitologii. Dlatego i na „Kirke” już zacieram z niecierpliwością łapki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O istnieniu Achillesa dowiedziałam się na Twoim blogu i teraz za mną chodzi :) Muszę jakoś zdobyć go po angielsku, ale na razie mi nie idzie ;)

      Czytałaś może 'Pieśń o Troi' Colleen McCullough? Jestem ostrożna z polecaniem, bo czytałam ją równo 14 lat temu i nie wiem, jak odebrałabym ją teraz (wtedy była genialna ;)), ale teraz bardzo mnie kusi powtórka. Wojna Trojańska pokazana w narracji osobowej z perspektywy różnych bohaterów.

      Usuń
    2. O, nie czytałam! Muszę poszukać i na fali greckiej sięgnąć po nią i poznać historię Troi z innej perspektywy, bo jak nie teraz, to kiedy?;)

      Usuń
    3. Tylko mówię, tak nieśmiało polecam, bo niewykluczone, że coś, co podobało mi się pół życia temu, wcale nie musi być takie fajne. Zweryfikuję za jakiś czas, bo mam teraz ogromną potrzebę powtórki, właśnie na tej greckiej fali ;)

      No i jakbyś miała szansę, żeby czytać w oryginale, to od razu daruj sobie przekład - był dość niefortunny, również pod względem doboru słownictwa (Achilles miał w namiocie "tapczan" - pamiętam do dziś...), a jeśli zrobiło to na mnie takie wrażenie w wieku lat 15, to musiało być coś na rzeczy ;)

      Usuń
  2. Coraz więcej recenzji tej książki pojawia się w internecie i na blogach. Z jednej strony chciałabym przeczytać, ponieważ kocham mitologie od zawsze, ale z drugiej jednocześnie jest mi ona obojętna i szał o którym wspomniałaś mnie ominął i omija... Często w takim szale bywa, że książka, film itp to przerost formy nad treścią.
    Mitologia mnie fascynuje ale np. książki o Precy Jaksonie zawiodły.... Kirke z pewnością nie kupię ale poczekam aż pojawi się w bibliotece i wtedy do niej zajrze. Jeśli przypadkowy fragment wyda mi się ciekawy, to wypożycze ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wiesz, to dobrze, że ten szał Cię ominął. Bo ta książka była nagłaśniana jako coś zupełnie innego, niż jest w rzeczywistości, ze stratą dla niej. Nie nazwałabym tego przerostem formy nad treścia, po prostu wydawcy zaszaleli. Tak było np. z Paxem - miał być następca Małego Księcia, a ja poza obecnością lisa nie widziałam podobieństw i uważam, że taki agresywny marketing był tylko szkodliwy.

      Nie czytałam Percy'ego, ale czytałam inną książkę Riordana (Czerwona Piramida - z mitologią egipską) i to było... dno, no. Cóż mam powiedzieć. Nie da się jego prozy porównać do Kirke.

      Usuń
    2. Czytałam "Paxa" ale nie doszukiwałam się w nim podobieństw do Małego Księcia (którego nie lubię) i nawet pod tym względem na tę książkę nie patrzyłam i akurat dla mnie to plus, że książka okazała się inna (wzruszyła mnie). Kirke zachęca mnie do siebie mitologią i w zasadzie to tyle... tylko boję się, że się na niej "przejadę". Z drugiej strony jednak jest ta ciekawość ;)

      O książce którą piszesz tylko słyszałam ale nie zamierzam po nią sięgać.... Riodan to chyba nie mój styl

      Usuń
    3. Ja też nie widzę podobieństw i bardzo się z tego cieszę (Choć ja akurat Małego Księcia lubię). A jednak promocja była taka a nie inna, i nawet wielu osobom się udzieliła, patrząc na recenzje :)

      No, przynajmniej teraz już wiesz, czym Kirke jest, a czym nie jest ;) Jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń :)

      Ja za kolejne "Riordany" też już dziękuję...

      Usuń
    4. I tak jak wspomniałaś to nie korzystnie wpływa na ksiązkę - bo ktoś od niej czegoś oczekuje, tego "czegoś" nie ma i już negatywna ocena a przeciez na każdą powieść powinno patrzeć się indywidualnie i ewentualnie potem doszukiwac podobieństw i o nich mówić jesli takie widzimy ;)

      Sama jestem ich ciekawa :D

      Usuń
  3. A ja się cały czas zastanawiałam, skąd ja ta Kirke znam, ale nie moglam skojarzyć ;c Tez mnie ominął ten cały szal, ale chętnie przeczytam zno uwielbiam mitologie w książkach. Pozdrawiam, Kasikowykurz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też mitologia w literaturze działa jak magnes ;)

      Usuń
  4. Ja czytałam jedna bardzo negatywna recenzja w której autorka swoje zdanie argumentowała tym że kirke to wykorzystanie mitów które nie zostały w żaden sposób zmienione i że przypomina to plagiat. Ja mam zastrzeżenia do tej książki bo nieszczegolnie przepadam za mitologia, zawsze mnie nudziła i nie widziałam w niej nic ciekawego. Ale może przeczytałabym kirke żeby się doedukowac i dowiedzieć więcej, może mitologia podana w przyjemniejsze formie mnie zachwyci ? W koncu wspominasz że sylwetki postaci otrzymały więcej cech charakteru 😚

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, szczerze mówiąc nie wiedziałabym, czy się śmiać, czy płakać, gdybym trafiła na taką recenzję ;) Jak można splagiatować mity? To i Parandowski popełnił plagiat ;)
      A tak serio - autorka zmieniła i dodała dokładnie tyle, moim zdaniem, ile powinna: w kilku miejscach przekręciła drobne fakty, w kilku zmieniła motywacje bohaterów, a przede wszystkim nadała im cechy charakteru, które, hmm... w mitologii jako takiej nie miały racji bytu.
      Także tego... spróbuj ;)

      Usuń
    2. Pani Ewelino a jak jest z dialogami i opisami? Dialogów niewiele? (nie wiem czy dobrze zrozumiałam pewien fragment recenzji) ;)

      Usuń
    3. Ale czemu zaraz Pani? ;)
      Generalnie powiem tak... Kirke to narracja pierwszoosobowa, więc siłą rzeczy jest tu sporo przemyśleń, zwłaszcza że bohaterka dość często siedzi sama na wyspie i nie ma za bardzo z kim tych dialogów prowadzić. Natomiast ani razu nie poczułam się tymi opisami przytłoczona, a z zasady nie lubię rozwlekłej narracji. Dialogów jest sporo i są napisane bardzo fajnym, naturalnym językiem :)

      Usuń
    4. Nie znamy siebie i tego "wymaga" kultura ;)
      Narracja pierwszooosoba to taka której nie lubię ale która jeśli całośc poprowadzona jest umiejętnie, może wciągnąć. Tak samo opisy - też za nimi nie przepadam ale ujęte w kontekście całości lub czegoś mogą stanowić atut :) Dam książce szansę :)

      Usuń
    5. W internecie za to netykieta zakłada, że się "tykamy" ;) Poczułam się strasznie staro jako Pani Ewelina :D

      Również nie przepadam za narracją pierwszoosobową. Myślę intensywnie i znajduję tylko 5 książek pisanych w taki sposób, które czytało mi się przyjemnie... za to Kirke jest jedną z nich :D

      Usuń
    6. Przepraszam nie chciałam abyś tak się poczuła :*

      5 książek to całkiem sporo :D

      Usuń
  5. Zgadzam się z Tobą całkowicie. :) Po Kirke chce teraz przeczytać Achillesa, bo bardzo spodobał mi się sposób pisania autorki i nadawanie mitologicznym postaciom charakteru. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kusi Achilles, odkąd u Anny przeczytałam, że istnieje ;) Ale najpierw sięgnę chyba po Pieśń o Troi, którą mam na półce od lat - pamiętam, że gdy czytałam ją... 14 lat temu (o rany! czuję się stara. To naprawdę było 14 lat temu - jak była premiera filmowej Troi), to ogromnie mi się podobała. Do chwili obecnej pamiętam już mało co i chciałabym sprawdzić, jak odbiorę ją teraz.

      Usuń
  6. Najwidoczniej i mnie jakimś cudem ominął przedpremierowo-marketingowy szał na tę książkę, gdyż nigdy o niej słyszałam. Twoja recenzja jednak bardzo zachęciła mnie do przeczytania jej. Interesuję się historią literatury, dlatego opowieść osadzona w świecie mitów greckich to dla mnie strzał w dziesiątkę. Bardzo podoba mi się fakt, że autorka nieco uwspółcześniła bohaterów tejże mitologii. Wielkim plusem jest dla mnie także występowanie silnej, kobiecej postaci. Na pewno przeczytam tę powieść! :)
    PS. Bardzo ciekawy blog. Zostawiam obserwację!

    Mój blogFanpagePasjonaci

    OdpowiedzUsuń
  7. ''Kirke'' przypadła mi do gustu, choć nie należy do moich ulubionych powieści. Zdecydowanie warto jednak przyjrzeć się utworowi Madeline Miller - język jest wspaniały, a postać Kirke fenomenalna! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie właśnie ta "obyczajowość" nie przekonuje. :P Pewnie gdybym miała ją na półce to bym na posiadanie jej nie narzekała, ale nie zależy mi. Sama nie kupię w normalnej cenie, do recenzji nie dostałam, więc albo kupię na promocji/dostaną w prezencie, albo po prostu się z nią nie zapoznam. Niemniej, samo wydanie wygląda absolutnie przepięknie.

    OdpowiedzUsuń