środa, 8 sierpnia 2018

Duchy rebelii - Alwyn Hamilton

Opowieści to kwintesencja Orientu - nie bez powodu Szeherezada zdołała swoimi historiami i baśniami przedłużyć swoje życie, a w końcu zyskać miłość sułtana. Alwyn Hamilton w swojej trylogii oddaje hołd temu umiłowaniu opowiadania i pokazuje, że słowa mają moc, dobra opowieść potrafi uratować życie, a wszystko, co ważne, przetrwa kiedyś w formie przekazu, rozpalając emocje kolejnych pokoleń.

Duchy rebelii to trzeci, po całkiem dobrej Buntowniczce z pustyni i rewelacyjnym Zdrajcy tronu, tom historii Amani i buntowniczych książąt, pragnących zrzucić z tronu swego ojca-tyrana i wprowadzić nowy ład do Miraji. Akcja rusza mniej więcej tam, gdzie zostawiliśmy naszych bohaterów w Zdrajcy - rebelianci zostają rozdzieleni na dwie grupy, z których jedna tkwi w Izmanie, druga zaś została uwięziona bogowie-raczą-wiedzieć-gdzie przez sułtana. Losy rebelii zdają się wisieć na włosku, a ciekawość, jak też autorka z tego wybrnie, gna czytelnika przez piaski pustyni i kolejne strony powieści.

Przyznam, że miałam poważne obawy co do tego, jak Hamilton zamknie tę trylogię. Drugi tom podniósł poprzeczkę naprawdę wysoko i wydawało mi się, że nie ma szansy, aby kolejna część zdołała go przebić. Mało tego, obawiałam się, że autorka ucieknie się do bardzo kiczowatych rozwiązań fabularnych, zwłaszcza że rzucała w poprzednich odsłonach tej historii pewne niepokojące sugestie. Po odłożeniu książki odetchnęłam jednak z ulgą - cóż, nie było to może zakończenie, które rzuca na kolana i powoduje kac książkowy, ale mimo wszystko autorce udało się mnie zaskoczyć. Przetargała swoich bohaterów przez prawdziwe piekło, postawiła przed nimi niełatwe wybory i pokazała, że jednak stać ją na więcej niż tendencyjny happy end, którego się  podświadomie spodziewałam. Duchy są więc zgrabnym, satysfakcjonującym zwieńczeniem tej niesamowitej serii.

Choć trzeci tom generalnie niczym nie zaskakuje, to w absurdalny sposób... przeżyłam zaskoczenie narracją. Czytałam oba pierwsze tomy zaraz po premierze i jakoś wyparłam z pamięci, że jest to narracja pierwszoosobowa, z perspektywy Amani. I tak sobie myślę, że to dowodzi kunsztu autorki, bo narracja w pierwszej osobie, zwłaszcza oddana nastolatce, to narzędzie trudne i przeważnie mocno rzucające się w oczy swoją nienaturalnością. A tutaj? Nie tylko narracja była bardzo zgrabna, ale też Hamilton potrafi w niej przemycić tyle wątków i perspektyw, że naprawdę ma się wrażenie, że tych punktów widzenia było więcej.




Narracja to zresztą zaledwie pierwszy z dowodów na to, że Hamilton potrafi sprawić, że elementy, które zwykle w powieściach mnie odrzucają, tutaj zaliczam do zalet. Przykładowo, dostajemy zakończenie w formie "a potem działo się tak i tak...", które nazywam "trybem opowiadacza" i na ogół strasznie nie lubię - a tu jest fantastyczne (pewnie właśnie ze względu na podkreśloną już przeze mnie wcześniej istotną rolę opowieści jako takich, która świetnie wpisuje się w klimat). Mamy błękitnookiego cwaniaka-tchórza, który namolnie flirtuje ze wszystkim co się rusza i nie ma zarostu - typ, którego standardowo powinnam nienawidzić, a który w tej książce jest chyba moją ulubioną postacią. Mamy wreszcie (nie wierzę, że to piszę) pierwszą w historii młodzieżowych fantasy dobrą scenę erotyczną*. Serio!

Jednak to, co zachwyca najbardziej w świecie Miraji, to klimat. Ależ ta książka ma atmosferę! Duchy rebelii utwierdziły mnie w przekonaniu, że cykl Hamilton to jedna z najbardziej klimatycznych młodzieżówek fantastycznych, jakie kiedykolwiek powstały. Magia dżinów (i pół-dżinów), lejący się z nieba żar, wszechobecny piasek, przepych pałaców sułtana - to wszystko odmalowane jest w fascynujący, barwny, ale nieprzegadany sposób. Zauważyliście już pewnie, że ja do takich pustynnych klimatów mam słabość, ale nie oznacza to, że nie jestem wybredna: trylogia o niebieskookiej bandytce naprawdę wyróżnia się na tle gatunku (i to fantastyki jako takiej, nie tylko młodzieżowej) pod względem kreacji świata. I choć ubolewam, że nie dowiedzieliśmy się choć trochę więcej o systemach magicznych w innych krainach, sąsiadujących z Miraji, to jednak i tak obraz jest imponujący i zaskakująco kompletny. W każdym razie - ja to kupuję. I strasznie żałuję, że to już koniec.




I jeśli miałabym wskazać wady tej historii, to znajduję tylko dwa. Pierwszy i najważniejszy minus to... Jin - brat następcy tronu i ukochany głównej bohaterki, a więc postać istotna. W ogóle prym w całej trylogii wiodą kobiety (z panów na uwagę zasługują co najwyżej Sam i sułtan), ale Jin oberwał najmocniej. Mam wrażenie, że poprowadzenie tej postaci totalnie autorkę przerosło. Kiedy nasz bohaterski książę pojawia się w relacjach innych, gdy słyszymy opowieści o tym, co zrobił, gdzie był, co ukształtowało go w taki, a nie inny sposób, to wydaje się fascynującym mężczyzną. Ale kiedy pojawia się fizycznie, to zostaje nagle zdegradowany do roli pozbawionego życia przystojniaka, z ładnymi mięśniami, tatuażem, krzywym, kpiącym uśmiechem i... i tyle, bo nawet do powiedzenia za dużo chłopak nie ma. Totalny brak charakteru, pasji, czegokolwiek - strrraszna szkoda. Drugi minus to wiek bohaterów - Amani ma lat 18, Jin i Ahmed - 19. Rozumiem, że odmłodzenie członków rebelii to ukłon w stronę faktycznej grupy docelowej, czyli nastolatków, ale jakoś sama historia cierpi przez to na wiarygodności: ja w każdym razie cały czas widziałam ich jako ludzi starszych o co najmniej 5-8 lat. Ale może po prostu to ja się starzeję...?

Starzeję się czy nie, Duchy rebelii przekonały mnie, że warto od czasu do czasu czytać młodzieżówki fantasy. Gdybym rok temu dotrzymała danego sobie słowa, "zerwała" z tym gatunkiem i nie sięgnęła po tę serię, to ominęłaby mnie zapadająca w pamięć historia, napisana z zaskakującym rozmachem, a do tego z klimatem dosłownie wylewającym się spomiędzy kartek. Polecam całą trylogię tak gorąco, jak gorące są ognie dżinów i piaski pustyni pod słońcem Miraji.


* A jeśli nie dobrą, to przynajmniej pierwszą** nieżenującą, nieinfantylną i ogółem nie-wołającą-o-pomstę-do-nieba. Ale zostańmy przy określeniu "dobra", bo naprawdę było ładnie, z wyczuciem i niesłabnącym z klimatem.
** A może drugą, jeśli liczyć motyw w Gwiazd naszych wina



Tytuł: Duchy rebelii
Seria: Buntowniczka z pustyni
Autor: Alwyn Hamilton
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 496




Za egzemplarz recenzencki
dziękuję księgarni Tania Książka:
Sprawdźcie też inne bestsellery na stronie księgarni :)

14 komentarzy:

  1. Mam ją na liście, a Twoja recenzja utwardza mnie w przekonaniu, że jest tam z dobrych powodów i nie wiem, czy jej nie przyspieszę, bo uwielbiam takie klimaty <3 Czytałaś może Klątwę Tygrysa Colleen Houck? Ona z kolei zaniosła nas w teren indyjskich wierzeń i mitów i zakochałam sie w tych książkach <3

    Pozdrawiam!
    kasikowykurz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Minął już jakiś czas od premiery "Duchów rebelii", a ja nadal nie sięgnęłam po pierwszy tom... Myślę, że cały czas pozostawała we mnie jakaś rezerwa do tej trylogii, bo nie chciałam się znowu nadziać na średnią młodzieżówkę, ale wygląda na to, że książki Alwyn Hamilton naprawdę pozytywnie się wyróżniają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym przeczytać tę serię, ale nie wiem kiedy mi się to uda, bo wiele innych książek czeka też na swoją kolej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Skoro polecasz, to sięgnę, ale powiem szczerze, że ta seria już dawno mnie oczarowała swoimi pięknymi okładkami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem już po "Buntowniczce z pustyni" i "Zdrajcy tronu", ale "Duchy rebelii" jeszcze przede mną. Na pewno wkrótce zabiorę się za tę książkę, bo jestem bardzo ciekawa, co autorka wymyśliła i mam nadzieję, że się nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tej serii ale żadnego z tych tytułów nie czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Słyszałam o tej serii same dobre rzeczy :) Świetny kotek :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie z DTP naprawdę zrobili kawał dobrej roboty, toż to wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Grrr, i kolejny cykl, do którego zachęcają wszyscy na około, przez co mam na niego ochotę przy równoczesnym zupełnym braku czasu><
    Dobrze powiedziane, od czasu do czasu warto sięgnąć po młodzieżówkę, bo można się natknąć na prawdziwe perełki:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogę się doczekać, żeby mieć ten tom w swoich rękach...świetna historia:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Idź maro nieczysta. :P
    Przez Ciebie mam ochotę na kolejny cykl, a ostatnio w "terminarzu" brak wolnych miejsc. ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo zainteresowała mnie ta seria, chętnie bym ją przeczytała.
    Kociak jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Masz rację co do narracji, nie jest łatwo ją poprowadzić w wersji pierwszoosobowej. Wielu autorów uważa ją za najłatwiejszą i często po nią sięgają tworząc, co niekoniecznie pozytywnie wpływa na przedstawianą historię. Bardzo mnie zaciekawiłaś i mam ochotę przeczytać, choćby dla samej narracji... Poza tym, po prostu lubię takie klimaty :D

    Pozdrawiam :)
    https://fochoblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń