niedziela, 26 sierpnia 2018

Co przeczytałam... dzięki Wiedźmie

Są takie osoby, którym na drodze czytelniczej zawdzięcza się więcej niż innym. Największe ukłony idą tu oczywiście do moich Rodziców, dzięki którym w ogóle stałam się molem książkowym, i to już we wczesnym dzieciństwie (o najważniejszych książkach podsuniętych mi przez Mamę pisałam tutaj). Jednak potem ogromne zasługi ma... Wiedźma z Wiedźmowej Głowologii, która jest moją niezastąpioną partnerką w rozmowach okołoliterackich, a także jedną z niewielu osób na świecie, której sama chętnie pożyczam pozycje z mojej biblioteczki. Poniżej znajdziecie 10 powieści fantastycznych, po które sięgnęłam właśnie dzięki wiedźmowej rekomendacji.




1. Pan Lodowego Ogrodu - Grzędowicz
Krótko: moje TOP5 fantastyki światowej i powieść numer 1 w moim osobistym rankingu fantastyki polskiej. Nie mogę się doczekać powtórnej lektury - obiecuję sobie, że już niedługo! :)






2. Ostatnie Imperium - Brandon Sanderson
Zanim siadłam do lektury znałam już bodaj wszystkich bohaterów oraz cały system magii metali, bo słyszałam o nich od Wiedźmy niemal non stop. Choć doceniałam kreatywność autora, to jednak do trylogii podchodziłam sceptycznie. Okazało się jednak, że niesłusznie - jest to jedna z ciekawszych współczesnych serii fantasy, z jakimi miałam kontakt. Wsiąkłam i w efekcie skończyłam 3 tom jeszcze zanim udało się to samej Polecającej...! :P



3. Odwrócony świat - Christopher Priest
Nie ma to jak zareklamować książkę słowami "przeczytaj, to idealny scenariusz dla Christophera Nolana!" I faktycznie - to typowa historia z cyklu "nikt nie wie, o co chodzi, ale robi wrażenie", bo ciężko, żeby wizja mechanicznego miasta, sunącego po układanych niemalże w biegu szynach, nie robiła wrażenia. Poza tym opowieść ta na pewno skorzystałaby na takim wyborze reżysera: Nolan "naprawił" już jedną książkę tego autora (Prestiż, który znalazł się u mnie na liście największych czytelniczych rozczarowań) i wierzę, że gdyby wziął na tapet Odwrócony świat, to powstałoby z tego filmowe arcydzieło.


4. Hyperion - Dan Simmons
A to jest fenomen. Wiedźma reklamowała mi tę książkę dość uparcie i regularnie, i nie byłoby  w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że sama Wiedźma Hyperiona jeszcze wówczas sama nie przeczytała... ;) Gdy w końcu sięgnęłam po dwutomowe dzieło Simmonsa, przepadłam - całkowicie pochłonęła mnie zbudowana szkatułkowo historia pielgrzymów, zdążających na odległą, pustynną planetę, gdzie czeka na nich mechaniczne "bóstwo", gotowe spełnić prośbę jednego z nich (i zabić resztę przy okazji). To bezdyskusyjnie najlepsze s-f, jakie miałam kiedykolwiek w rękach!


5. Badacze czasu - O.S. Card
Carda znałam już wcześniej (z Gry Endera), ale jakoś nie ciągnęło mnie do  innych jego powieści. Zmieniło się to właśnie za sprawą Badaczy czasu, pięknej, złożonej historii, w której grupa naukowców bada historię Ziemi w poszukiwaniu przyczyn katastrof. Źródło toczącej nasz świat choroby znajdują w wyprawie Kolumba... i decydują się je usunąć, wyruszając w przeszłość. Fascynująca, mądra i bardzo "cardowa" historia.


6. Dworzec Perdido - China Mielville
"Tylko wiesz, ta książka jest brudna i lepka". I bynajmniej nie chodziło o to, że ktoś nieładnie obchodził się z egzemplarzem (bo powieść i tak czytałam na Kindle'u) - była to po prostu bardzo specyficzna rekomendacja, która okazała się skuteczna, bo w końcu sięgnęłam, aby przekonać się w kwestiach "brudu i lepkości" tej opowieści. I tak sobie czytałam, z mieszaniną niezdrowej fascynacji i obrzydzenia wyobrażając sobie zmutowane ćmy, które wtłaczają ofiarom do gardeł gruby jak ramię, wijący się język, aby następnie wyssać nim ich duszę,  a może i nie tylko ją. Brr!


7. Amerykańscy bogowie - Neil Gaiman
W tym przypadku na namawianiu i reklamowaniu się nie skończyło, ostatecznie otrzymałam tę książkę w prezencie od wspólnej koleżanki, której taki a nie inny wybór doradziła... a jakże, Wiedźma. Tak czy inaczej, to Gaiman, więc lektura udana, a jego wizja bogów porzuconych na gruncie Nowego Świata przez dawnych wyznawców jest jednym z ciekawszych nawiązań mitologicznych w fantastyce.



8. Gwiezdny Pył - Neil Gaiman
Kolejny Gaiman na liście. Pewnie z 10 lat temu za namową Wiedźmy obejrzałam z nią ekranizację, teraz przyszedł czas na książkę (tak, oporna byłam, namawianie trochę trwało). Choć nie jest to powieść, do której będę często wracać, to jednak wspominam lekturę bardzo pozytywnie - takie stadium pośrednie między baśnią a rasowym fantasy. Przypomina mi nieco Ostatniego Jednorożca Beagle'a (i jest to komplement).


9. Szóstka Wron - Leigh Bardugo
Prawdopodobnie najlepsza młodzieżówka, jaką przeczytałam w 2017 roku, której jedyną wadą było to, że... no cóż, była młodzieżówką. Bo generalnie nie musiała nią być, zwłaszcza że na odmłodzeniu postaci nikt tu szczególnie nie skorzystał. Nie zmienia to jednak faktu, że "włam stulecia" w wykonaniu nieletnich kryminalistów po przejściach okazał się niesamowicie wciągającą i bardzo, bardzo klimatyczną historią. 


10. The Call. Wezwanie - Peadar Ó’Guilín
Przez chwilę zastanawiałam się, czy na taką listę powinno trafić anty-polecenie, takie "weź przeczytaj, nie uwierzysz, jakie to jest złe!" W taki sposób Wiedźma zachęciła mnie do przeczytania The Call. Wezwanie, w którym wszystko jest tak pretensjonalne i absurdalne, jak ten nieszczęsny dwujęzyczny tytuł. Pastwiłam się nad tą książką już w recenzji, więc tu sobie daruję, ale faktycznie, BYŁO złe.



Czy Wy też macie takich przyjaciół, którzy stanowią niewyczerpane źródło inspiracji czytelniczych, czy tylko mi się tak poszczęściło w życiu? ;)

28 komentarzy:

  1. Jak dobrze mieć tak cudownych, polecajkowych przyjaciół! Zazdraszczam i równocześnie cieszę się, że najlepsze (i jedna najgorsza) książkowe odkrycia kojarzą Ci się dobrze nie tylko same w sobie, ale jeszcze ma dodatek z bliską osobą:)

    Muszę sięgnąć po „Odwrócony świat” i „Dworzec Perdido”, bo brzmią jak coś, co może mi się spodobać. Ha, i wtedy będę mogła powiedzieć, że moją inspiracją czytelniczą jesteś Ty! 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie zapisuję ostatnimi czasy książki, które przeczytałam z czyjegoś polecenia w blogosferze, to naprawdę tworzy fajne wspomnienia. Gwarantuję, że jak już siądę do napisania kolejnej edycji "co przeczytałam dzięki", to będzie ona dotyczyła znajomych blogowych - i wtedy spodziewaj się znaleźć link do siebie, właśnie wgrałam na czytnik 3 książki, które polecałaś na Chmurzastym zaczytaniu :P

      Usuń
    2. Zgadzam się z Anną. Ciesze się, że posiadasz taką osobę - miło jest ją posiadać coś nawzajem sobie popolecac itp :) Chciałabym "mieć" taką osobę :)

      Gaiman to nie moja "kategoria" ;)

      Usuń
  2. Niestety moi znajomi nie są fanami czytania :P zazdroszczę takiej znajomej <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Wiedźmą znamy się jeszcze sprzed czasów blogowych, ale odkąd ruszyła Wiedźmowa głowologia, to nieźle przyśpieszył i aspekt książkowy ;) Ale szkoda, że nie masz wielbicieli literatury wsród znajomych... to strasznie fajny temat, nawet jeśli czyta się akurat coś zupełnie innego, to i tak świetnie mieć kompana do dyskusji!

      Usuń
  3. Wszystkie dokładnie w tym stylu, co nie lubię :D, ale znam osoby, którym by się bardzo spodobały.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ja go trochę zjechałam w recenzji, bo strasznie mi się nie podobało, jak autor poprowadził tę opowieść, ale sam pomysł super :)

      Usuń
  5. Och, widzę, że nie tylko mnie Wiedźma namówiła na "Dworzec Perdido" :D Chociaż opis brzmiał wtedy "Aaa, taka steampunkowa psychodela". Niemniej jednak się nie zawiodłam :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepka, duszna, steampunkowa psychodela. W sumie się zgadza, nie? ;)

      Usuń
  6. Moja ex przyjaciółka była takim moim książkowym ziomem, bo miałyśmy fioła na punkcie książek i to podobnych, a dzięki niej przeczytałam sporo fajnych tytułów, po które normalnie bym nie sięgnęła. Ale to było 10 lat temu i obecnie nie bardzo mam takie osoby. W pracy jak już zacznę temat książek, to się okazuje, że większość czytających to faceci i jak polecają to fantastykę, której bagatela, nie lubię, ale mierzę się z tym, co mi polecają. Narazie się nie zakochałam, ale mam sporo książek na liście :D Większość z tego, co opisałaś się tam znajduje. A Gaimana uwielbiam (: Gwiezdy pył książki nie pamiętam, ale do filmu lubię wracać, mam do niego jakiś sentyment.

    Pozdrawiam!
    kasikowykurz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, to nie lubisz fantastyki, ale chcesz przeczytać większość z tych z powyższego zestawienia? Toż to samo fantasy :D Odważnie :P

      Usuń
  7. mi mama też podsunęła mnóstwo fajnych książek i do tego zaszczepiła we mnie miłość do literatury z 19 wieku ;) wśród znajomych to bardziej ja odgrywam rolę osoby która poleca i od której pożyczają ksiązki, ale czasem ktoś podsunie coś fajnego ;) parę lat temu była jedna blogerka z która miałam bardzo podobny gust, jej ulubiona książka stała się też moją najukochańszą <3 no ale niestety teraz już nie bloguje i nie pomaga odkrywać nowych perełek :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, u mnie też uwielbienie do XIX w od Mamy <3 z naciskiem na Hrabiego Monte Christo ;)

      Usuń
  8. Wszystkie mam do przeczytania. :) Jeśli chodzi o przyjaciół polecających książki - tak zdecydowanie mam

    OdpowiedzUsuń
  9. Polecajkowy przyjaciel, to bardzo cenny przyjaciel. Fajnie, że udało Wam się tak "zgrać". :D
    Ja, aż tak czytelniczego przyjaciela nie posiadam, ale od tego czy owego czasem jakąś propozycję podchwycę. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. a u mnie odwrotnie, zwykle to ja polecam i szukam w sieci

    OdpowiedzUsuń
  11. Żadnej z tych pozycji nie czytalam, chyba mam dużo nadrabiania! :) Uwielbiam rozmawiać o książkach ze wszystkimi, którzy chcą mnie słuchać, chociaż raczej to ja jestem tą osobą, której ludzie się radzą, co przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Super wpis :) uwielbiam twojego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Pan Lodowego Ogrodu właśnie skończyłem. Niesamowita opowieść i trafiła do mojej top 3!

    OdpowiedzUsuń
  14. Raczej to ja jestem taką przyjaciółką-polecajką. Od innych raczej nie biorę, bo jakoś nie ufam gustom ludzi, których znam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Moim przyjaciele i moja rodzina nie lubią czytać. Ostatnio postanowiłam nieco nawrócić siostrę, dając jej książkę, która mogła ją poruszyć, ale nie była przy tym przesadnie skomplikowana, nie dała rady... :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Super poyzycje:) cos wybiore

    OdpowiedzUsuń
  17. gwiezdny pył- taki film ybl chyba na tvp kiedys :P to to smamo?

    OdpowiedzUsuń
  18. "Hyperion" faktycznie robi wrażenie. Książka napisana z rozmachem, niesamowicie dopracowana. Nic tylko czytać. Ja jestem po drugim tomie, a "Endymion" czeka w kolejce.
    Natomiast w Sandersona również wsiąkłam. Ja swoją przygodę z nim zaczęłam od "Drogi królów". Później czekając na drugi tom sięgnęłam po "Ostatnie Imperium" i mimo iż książka nie dorównuje Archiwum Burzowego Światła, to nie da się ukryć, że jest to świetna fantastyka. Sanderson ma fenomenalne pomysły na systemy magiczne. Drugich nawet podobnych nigdzie się nie znajdzie.
    "Amerykańskich bogów" niedawno przyniosłam z biblioteki. Jestem bardzo ciekawa tej książki :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja bardziej wolę delikatne fantasy.

    OdpowiedzUsuń