niedziela, 1 lipca 2018

TOP-8 Psów w literaturze fantasy (1 lipca - światowy dzień psa)



Przy okazji zestawienia najlepszych kotów w literaturze #teamdogs, uosobiony głównie przez Kirimę, Moreni i Sylwkę, rzucił mi wyzwanie - bo podobno wszyscy wszędzie mówią tylko o kotach, a o psach nikt. A ja mam i kota, i psa, jedno i drugie uwielbiam, więc postarałam się nadrobić to niedociągnięcie... zwłaszcza że dziś 1 lipca - światowy dzień psa!


8. Szarik - Psie Serce, Michaił Bułhakov
Kocie zestawienie otworzył Bułhakov, to pozwólmy mu czynić honory również przy psach. Szarik to antybohater powieści Psie Serce - bezpański kundel został przekształcony drogą nieetycznych eksperymentów w Nowego Sowieckiego Człowieka, który co prawda upodobania ma człowiecze, ale jak na psa przystało, goni koty. Ledwo 100 stron, ale okrutnie zmuszające do przemyśleń.

„- Dlatego że mówił? - zapytał Filip Filipowicz - Ale to jeszcze nie znaczy, że się jest człowiekiem...”




7. Argos - pies Odyseusza, Homer (+ Pratchett)
Przez 20 lat tułaczki czekał na Odyseusza, ostatni wierny (prócz szanownej małżonki) w mieście słynnego tułacza. A że 20 lat na psa to jednak dość długo, to po spotkaniu z ukochanym właścicielem, od razu wyzionął ducha. I choć nie umniejszam nic kunsztowi niewidomego poety, to jednak oddajmy tu głos Pratchettowi i jego wizji alternatywnej:

„- Lavaeolus doprowadził do upadku Tsortu, ponieważ był taki sprytny – wyjaśnił. – A potem dziesięć lat zajął mu powrót do domu i miał mnóstwo przygód z kusicielkami, syrenami i zmysłowymi czarodziejkami. 
- Widzę, że studiowałeś jego dzieje. Dziesięć lat, powiadasz? A daleko mieszkał? 
- Jakieś dwieście mil stąd – odparł Eryk z zapałem. 
- Gubił drogę, co? 
- Kiedy już wrócił, walczył z zalotnikami swojej żony i w ogóle, a jego ukochany stary pies rozpoznał go i zdechł. 
- Ojej... 
- Przez piętnaście lat nosił w pysku jego kapcie. To go zabiło.” 
- Terry Pratchett, Eryk 


6. Cujo – Cujo, Stephen King
Gigantyczny bernardyn, który traci swoją sympatyczną naturę po tym, jak zostaje pogryziony przez wściekłe nietoperze i zamienia się w postrach miasteczka Castle Rock, w Maine. Trup się ściele, a psu uśmiech z paszczy nie schodzi:

„Pies uśmiechał się do niej; uśmiechał się, miał na imię Cujo, a jego ugryzienie oznaczało śmierć.”


5. Puszek - HP i Kamień Filozoficzny
Puszek to pupil Hagrida, gajowego Hogwartu, znanego ze swojej sympatii dla zwierząt niezwykłych. Puszek jest zresztą po trzykroć niezwykły - raz na każdy łeb, bo i jest to odpowiednik cerbera...

„Patrzyli prosto w ślepia monstrualnego psa - psa, który wypełniał całą przestrzeń między sufitem a podłogą. Pies miał trzy głowy. Trzy pary wytrzeszczonych, wściekłych oczu, trzy nosy, dygocące i marszczące się w ich stronę, trzy potworne pyski o żółtych kłach, z których wisiały strąki śliny.Stał nieruchomo, wpatrując się w nich sześcioma oczami, i Harry zrozumiał, że jedyną przyczyną, dla której jeszcze żyli, było zaskoczenie ich nagłym pojawieniem się za tymi drzwiami, ale to zaskoczenie już mijało, co można było poznać po narastającym głuchym warczeniu.”


4. OreSeur - Studnia Wstąpienia / Ostatnie Imperium - Brandon Sanderson
Ok, dochodzimy do punktu, gdy muszę improwizować. Bo OreSeur to wcale nie pies, tylko kandra, magiczna istota, zdolna przyjąć formę dowolnej innej, uprzednio zabitej istoty. Biega sobie potem za Vin pod postacią ogromnego wilczarza i zachowuje się całkiem psowato, nawet jeśli nie jest zbyt zachwycony tym, do czego został zmuszony:

„Vin rzuciła nieprzytomnego wilczarza na ziemię. Strażnicy patrzyli na nią dziwnie, kiedy weszła do pałacu, ale do tego się już przyzwyczaiła. Otrzepała ręce. 
– Co to? – spytał OreSeur. 
– To – odpowiedziała, wskazując na wilczarza – jest twoje nowe ciało. 
OreSeur się zawahał. 
– To? Panienko, to jest pies. 
– Owszem – potwierdziła Vin. 
– Jestem człowiekiem. 
– Jesteś kandrą – sprzeciwiła się. – Możesz udawać ciało i mięśnie. Co z futrem? 
Kandra nie wyglądał na zachwyconego.”



3. Niuch – Ciemna noc październikowa, Roger Zelazny
Niuch to narrator powieści i asystent Kuby (Rozpruwacza), któremu pomaga w rywalizacji z innymi na wpół mitologicznymi istotami, dążącymi do zachwiania (lub zachowania) równowagi sił rodem z Lovecrafta. W razie potrzeby nie ma nic przeciwko współpracy z kotami. Sam o sobie mówi tak:

„Jestem psem obronnym. Nazywam się Niuch. Od niedawna mieszkam na przedmieściach Londynu ze swoim panem Kubą. Uwielbiam Soho nocą, bardzo mi się podobają cuchnąca mgła i tonące w cieniach uliczki tej dzielnicy. Po zmroku robi się tam cicho i chadzamy na długie spacery. Na Kubie ciąży rzucona dawno temu klątwa i to z jej powodu większą część swej pracy musi wykonywać nocami.”



2. Gaspode – świat Dysku, Terry Pratchett
Gaspode to bohater mało reprezentatywny, tak wizualnie jak i, powiedzmy, pod względem zapachowym. Do tego cierpi na wiele dolegliwości i ma marzenie, żeby być wilkiem, bo wierzy, że w każdym psie jest w końcu coś z wilka, prawda? W praktyce jednak jest po prostu bezdomnym kundlem z Ankh-Morpork, dość wygadanym, jak na przedstawicieli swojego gatunku, nawet jeśli ze względu na psią budowę szczęki ma pewne problemy z wymową.

„Wystarczy pobiegać koło kuchni, rozumiesz, hau, hau, służyć, służyć, jaki grzeczny piesek, wygląda, jakfy rozumiał każde słowo, zofaczymy, co się tu znajdzie dla pieska... 
Zawstydził się na moment.  
- Duma jest w porządku, ale jedzenie to jedzenie - zakończył.”
- Terry Pratchett, Zbrojni


1. Oberon - Kroniki żelaznego druida
Kwintesencja psowatości, zamknięta w wilczarzu irlandzkim, towarzyszącym równie irlandzkiemu druidowi. Czasem trochę gubi się w pokrętnych relacjach swego pana z resztą celtyckich bogów i potęg, ale któż by miał mu to za złe, skoro poza tym Oberon jest psem idealnym?

„Jego praojcami były psy wojenne, które towarzyszyły Irlandczykom w bitwach, zabijając konie i atakując rydwany.Były mało przyjaznymi stworzeniami - w przeciwieństwie do współczesnych wilczarzy: od wieków hodowanych ze względu na swoją poczciwość i tak łagodnych, że z trudem przychodzi im sama myśl o zaatakowaniu czegokolwiek poza misą karmy dla psa. Oberon jednak uosabia wyjątkowo szczęśliwe połączenie tych dwóch jakże odmiennych stworzeń i jest w stanie sięgnąć czasem do swych dzikich korzeni, gdy zajdzie potrzeba. Znalazłem go online w schronisku na jakimś ranczo w Massachusetts, gdy do rozpaczy doprowadziły mnie rasy dostępne w Arizonie. Wszystko, co mieli mi do zaoferowania, było zbyt potulne i oswojone. Oberon tymczasem okazał się dosłownie dziki, przynajmniej według współczesnych norm. Ale oczywiście wystarczyło z nim pogadać i wszystko się ułożyło. Potrzebował tylko porządnego polowania od czasu do czasu, a jeśli się tylko o tym pamiętało, był dżentelmenem w każdym calu.”




Więcej grzechów nie pamiętam. Jeśli jakiegoś godnego uwagi psa w literaturze fantastycznej pominęłam, to koniecznie dajcie mi znać... i nie zapomnijcie złożyć swoim czworonogom najlepszych życzeń z okazji ich święta! :)


28 komentarzy:

  1. OreSeur niezależnie od tego, że tak de facto psem nie był, i tak jest jednym z najlepszych pupili! Myślę, że był on jedną z moich ukochanych postaci w "Z mgły zrodzonym"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go na przemian stąd wyrzucałam (bo to wcale nie pies!) i wklejałam z powrotem (no bo jak bez niego?!), ale w końcu trafił do zestawienia, bo też mocno zapadł mi w pamięć. Więc całkowicie rozumiem ;)

      Usuń
    2. OreSeur to jeden z najjaśniejszych punktów książki Sandersona, więc dobrze, że w końcu zdecydowałaś się go tu zostawić:) A że nie do końca pies? To w końcu fantastyka, więc możemy definicję psowatości nieco naciągnąć, nie sądzisz?;)

      Usuń
    3. Dobrze, że ostatecznie się tutaj znalazł!

      Usuń
    4. Miałabym wyrzuty sumienia, jakby tu nie trafił, spokojnie ;)

      Usuń
  2. Puszek wymiata! :D
    Nawet nie wiedziałam, że dzisiaj jest Dzień Psa dopiero siostry mnie oświeciły. :D
    Ja bym tutaj wpisała Baileya z książki Był sobie pies, oraz Marleya z Marley i ja. :)
    Pozdrawiam!
    https://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kusi mnie zrobienie zestawienia "nie-fantasy", bo nie ukrywam, że właśnie Bailey i Marley wypadli z zestawienia, gdy ograniczyłam się do tego gatunku...

      Usuń
  3. Nigdy nie myślałam nad tym motywem w literaturze, świetny pomysł na post! :)
    Chciałam zabłysnąć i dać jakiś tytuł gdzie pies odgrywałby ważna rolę ale jakoś nic mi się nie przypomina. Jak na coś wpadnę to tu wrócę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak coś Ci przyjdzie do głowy, to wróć koniecznie. No właśnie z kotami jest znacznie łatwiej, chyba ten ich niepokorny charakter sprawia, ze są ciekawszym materiałem dla twórców fantasy. Psy są traktowane wybitnie po macoszemu...

      Usuń
  4. Mam pytanie offtopiczne - dlaczego nie używasz spolszczonego zapisu nazwiska Bułhakowa tylko zanglicyzowany? Ciekawam ;)

    OreSeur na propsie i Niuch też tak bardzo tak, no i oczywiście Gaspode'a nie mogło zabraknąć. Ale w zestawieniu kilku mi zabrakło (a że sama zrezygnowałam z pomysłu okazjonalnej notki (bo doszłam do wniosku że jedna z okazji dnia zwierzaka w lipcu wystarczy i nie będzie to pies), to tutaj się wyżyję twórczo, w przypadkowej kolejności ;)

    1. Jak pisałam o Moggecie pod notką o kotach, to nie mogę nie wspomnieć o Kibethcie - pojawia się dopiero w drugim tomie "Starego Królestwa" i jest przeciwwagą dla egoistycznego kocura. Zawsze wizualizowałam go sobie jako owczarka niemieckiego.;)

    2. Myszek z "Akt Dresdena" Jima Butchera jest chyba jedną z moich ulubionych postaci. Pojawia się chyba dopiero w czwartym czy piątym tomie, ale jest magiczną kwintesencją szlachetnej psowatości a poza tym zdaje się być mądrzejszy od właściciela.

    3. No i oczywiście wybitny wyżeł Chaber z cyklu Joanny Chmielewskiej o Pawełku i Janeczce. :)

    A tak zupełnie non fiction to polecam "Psi dar" Clarie Guest - trochę autobiograficzna książka, ale skupiona na staraniach autorki, aby wyszkolić psy w wykrywaniu raka (o tyle ciekawa, ze program badawczy ciągle trwa i wydaje się obiecujący). Więcej tam jej psów, niż jej życia.

    A poza tym cóż za niesprawiedliwość, wpis o kotełkach ilustrowało tyle zdjęć Twojego kitku, a piesełek taki niedoreprezentowany :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, pytanie w punkt. Mój pierwszy kontakt z tym autorem to było takie stare wydanie Mistrza i Małgorzaty, na którym właśnie nazwisko zapisane było przez v. Tak mi się jakoś wryło w pamięć, że z automatu zapisuję tak. Ale uwaga słuszna i w przyszłości zwrócę na to uwagę, dziękuję :)

      Odnośnie Twoich propozycji:

      1. Serię Nixa mam cały czas w planach i jakoś nie mogę się zabrać, więc ani Moggeta, ani Kibetha jeszcze nie poznałam. Ale koniecznie muszę nadrobić :)

      2. Jak wyżej, tylko że tutaj w ogóle jakoś nie nadążyłam za fenomenem i o Aktach Dresdena dowiedziałam się bodajże z Twojego komentarza pod postem o kotach. Zapisałam sobie wtedy ten cykl, ale jakoś... no nie doczekał się póki co.

      3. Nie znam w ogóle :)


      Zdaję sobie sprawę z niedopatrzenia, zwłaszcza że na uwiecznienie zasługuje i mój pierwszy pies (ten na zdjęciu głownym, już za tęczowym mostem) i obecny (bernuś). Niestety, tak jakoś wyszło, że nie zabrałam dysku ze zdjęciami na wyjazd i nie miałam ich skąd wziąć :( Po Twojej uwadze przeszło mi przez myśl, że akurat zdjęć Mandora kilka powinnam mieć w sieci - więc zaktualizowałam posta, można podziwiać ;)

      Usuń
    2. Akta Dresdena są fajne, ale dwie uwagi: to debiutancki cykl i po dwóch, trzech pierwszych tomach jeszcze widać, że autor się wprawiał. Druga uwaga: jeśli masz możliwość, czytaj w oryginale. Po polsku cykl dorobił się już pięciu tłumaczy z różnym poziomem
      :/

      (A ta zupełnie offtopicznie polecam jeszcze "Wiatrogon aeronauty" tegoż autora, bardzo ważną rolę odgrywają tam koty ;) )

      Seria o Pawełku i Janeczce to trzy tomy kryminałów dla młodszego czytelnika (tak 10-12 lat). Napisane lekko i z humorem, z bardzo ciekawą intrygą. (ale ja w ogóle mam ogromny sentyment do młodzieżowych powieści Chmielewskiej) Jedyny problem jest taki, że wszystko rozgrywa się jakoś pod koniec systemu słusznie minionego i dla współczesnych dzieciaków niektóre rzeczy mogą być niezrozumiałe.

      No, z foteczkami wpis się od razu lepiej prezentuje ;)

      Usuń
    3. Dobrze wiedzieć - zostanę w takim razie przy wersji oryginalnej. Ostatnio czytałam kilka książek, w których tłumaczenie totalnie zabiło styl autora, i chyba nie mam ochoty na kolejny taki przypadek.

      (Koty tym bardziej mile widziane :P)

      Usuń
  5. Ja bym tu dodała jeszcze Ślepuna z Trylogii Skrytobójcy - co prawda wilk, ale towarzyszy Bastardowi przez większość jego życia jako wierny przyjaciel, praktycznie jak pies :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w sumie nie wiem, jakim cudem uciekły mi też wilkory z Gry o Tron... dobra uwaga, bo przecież, jak twierdził Gaspode, każdy pies to trochę wilk, więc i w drugą stronę musi to działać :D

      Usuń
  6. Ja OreSeur zawsze będę bardziej postrzegać jako psa niż Kandrę. W tej postaci podobał mi się najbardziej. ;)

    A do listy może dorzuciłabym Toto z "Czarnoksiężnik z Krainy Oz".
    Na razie to tyle, bo do głowy przychodzą mi same psiaki z książek nie fantastycznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoją drogą, to jeden z dwóch wilczarzy w zestawieniu (drugi to Oberon z kronik druida) - coś sobie twórcy upodobali tę rasę, u Zelazny'ego Flora też je hodowała na Ziemi :)

      Przyznam, że Toto był, ale nie miałam skąd wziąć cytatu. Ubzdurałam też sobie, że Toto pojawił się w "Atramentowym sercu", i to też początkowo ujęłam, a potem okazało się, że to nieprawda - Toto pojawia się, owszem, w filmie, ale w powieści niee...

      Usuń
  7. Ja bym jeszcze dorzuciła bulteriery z Krainy Chichów (chociaż to tylko tak częściowo psy ;))
    I może psa z "Jestem legendą" Mathesona, chociaż w książce - w przeciwieństwie do filmu - pojawia się raczej epizodycznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, zupełnie mi te bulteriery nie przyszły do głowy... może dlatego, że nie lubię ani tej rasy, ani Krainy Chichów ;)
      Nie wiedziałam nawet, że "Jestem legendą" ma pierwowzór literacki... film mi się nie podobał (ależ go zjechałyśmy z Wiedźmą kiedyś), więc pewnie dlatego nie szukałam dalej.

      Usuń
  8. Pamiętam, kiedy czytałam o tułaczce Odyseusza, kiedy byłam jeszcze dość młoda (i głupia) i kiedy dotarłam do momentu, w którym Argos po przywitaniu umiera, to aż mi się płakać chciało. Na początku nic nie poruszyło mnie w całej tej historii jak właśnie ta scena.
    Puszek! Kiedy nie warczał, nie pluł śliną i nie pokazywał zębów był całkiem sympatyczny.
    Pozostałych czworonogów niestety nie kojarzę :(
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może jest szansa na nadrobienie zaległości? ;) Zwłaszcza "top 3" bardzo godne uwagi :)
      Argos też mnie najbardziej ruszył, jak poznawałam podróż Odysa... psiolubne dzieci chyba tak mają ;)

      Usuń
  9. Ile psich bohaterów <3
    Większości nie znałam... znam tylko tych prawdziwych jak Haciko czy Lampo :) A mamy jeszcze kocich bohaterów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hachiko <3 Moja miłość, uwielbiam akity (jak widać na zdjęciach, sama kiedyś miałam jednego) ;) Na pewno trafi do zestawienia psów w książkach niefantastycznych, jak już je ogarnę :)

      Usuń
    2. Cudowny psiak - jest i książka o nim. Zachęcam aby przeczytać <3

      Usuń
  10. Yay, haha, doczekałam się tego wpisu. :D W Silmarillionie był jeszcze Huan. Żaden pies więcej mi nie przychodzi do głowy, żeby go tutaj dorzucić.
    A tak przy okazji, to podziwiam, że pamiętasz o tych wszystkich świętach, żeby ogarnąć na nie wpisy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pamiętam, czego dowodem jest to, że nie ma tu Huana :P Przypomniałam sobie po obudzeniu się 1 lipca rano i próbowałam coś sklecić na gwałt (wstyd).
      Ale fakt, co ciekawsze daty mam zapisane w przypominajce na służbowym komputerze ;)

      Usuń
  11. w literaturze fantastycznej nie kojarzę, natomiast jeśli mowa o psach w kulturze, to zawsze na myśl przychodzi mi podobny do pieseła ze zdjęcia filmowy Hachiko, płakałam 40 minut oglądając ten film :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ta sama rasa - akita inu. Tylko że Mandor był długowłosy - czasem takie szczeniaki się rodzą, wtedy są niewystawowe.
      Na filmowym Hachiko wyłam przez 80% filmu...

      Usuń