czwartek, 5 lipca 2018

Tajemnica Nawiedzonego Lasu - Anna Kańtoch


Zawsze boję się sięgać po kolejny tom serii, które zachwyciły mnie swoją pierwszą odsłoną - jak chyba każdy miłośnik fantastyki, nie raz nacięłam się na "klątwę drugiego tomu"... O kolejnych częściach powieści Tajemnica Diabelskiego Kręgu Anny Kańtoch słyszałam co prawda, że utrzymały poziom pierwszej części, ale i tak podchodziłam do Tajemnicy Nawiedzonego Lasu z pewną obawą. Niepotrzebnie!

Akcja drugiej części rozpoczyna się w dwa miesiące po zakończeniu tomu pierwszego - Nina wraca do szkoły i zaczyna powoli wierzyć, że długie ręce komunistycznych służb bezpieczeństwa już nie grożą jej i jej bliskim. Do czasu jednak - gdy w szkole pojawia się dwóch przedstawicieli bezpieki, dziewczyna od razu wie, że to już nie przelewki. Trafia do zamkniętego ośrodka w środku lasu, gdzie spotyka inne dzieciaki obdarzone anielskimi umiejętnościami magicznymi, w tym oczywiście swoich niegdysiejszych towarzyszy z klasztoru w Markotach: Jacka, Tamarę i Huberta. 

Niesztampowy pomysł, na którym autorka oparła swoją serię, a mianowicie osadzenie wydarzeń w szarej, smutnej rzeczywistości powojennej Polski, tutaj rozkwita w całej swojej ponurej krasie. O ile więc pierwsza Tajemnica Diabelskiego Kręgu miała w sobie klimat rodem ze Sleepy Hollow, o tyle Tajemnica Nawiedzonego Lasu porzuca nastrój sennego miasteczka i przywodzi na myśl raczej filmy o więźniach politycznych. Autorka nie oszczędza swoich bohaterów, trup się ściele, lecą "czerwone kartki", przemoc psychiczna towarzyszy im na każdym kroku - co wstrząsa jeszcze bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę, że wszystko to dotyczy kilku- bądź kilkunastoletnich dzieciaków. Odważny, mocny i, jak się okazało, świetnie poprowadzony pomysł. 

Oprócz oczywistej grozy terroru politycznego, autorka wprowadza tutaj też tajemnice nieco lżejszego kalibru. Czym jest tytułowy Nawiedzony Las i co jest nie tak z na pozór opuszczoną wioską, w której kościół pękł na pół? Jakie jest rozwiązanie tajemnicy zabójstwa małżeństwa, za które dwadzieścia lat temu powieszono ich nastoletniego syna? I co z tym wszystkim mają wspólnego anioły? Jak widać, Nina i jej przyjaciele mają co robić, a i czytelnik przewraca kolejne strony z zapartym tchem. Nawet wtedy, gdy dobija 30 i czasy nastoletnie ma już dawno za sobą.

Tajemnica Nawiedzonego Lasu nie powinna rozczarować nikogo, kto zachwycił się Tajemnicą Diabelskiego Kręgu: choć drugi tom jest zauważalnie inny od pierwszego, to jednak bezapelacyjnie utrzymuje podobny poziom. Pozostaje mi więc tylko polecić go każdemu miłośnikowi dobrej, oryginalnej fantastyki. Nawet takiemu, który rzadko sięga po młodzieżówki.




Tytuł: Tajemnica Nawiedzonego Lasu
Autor: Anna Kańtoch
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 363



Za wyprawę w głąb Nawiedzonego Lasu
dziękuję wydawnictwu:
 Uroboros / Grupa Wydawnicza FOKSAL


16 komentarzy:

  1. Ja się czaję na tę serię, ale na razie mam tyle do czytania, że odkładam zakup w czasie. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niesłusznie ;) W sumie klimat idealny na teraz ;) Ale wiem doskonale, co to znaczy "za dużo do przeczytania" - ja miałam wyrzuty sumienia, jak brałam Kańtoch, bo przecież tyyyyle rzeczy czeka już długo, ale wsiąkłam na amen i mi przeszły wątpliwości ;)

      Usuń
  2. Nie czytałam żadnej książki tej autorki i jeszcze nie wiem czy przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kusisz! Po młodzieżówki fantastyczne sięgam częściej niż po te obyczajowe, a tu nie dość, że naszej autorki, to jeszcze z taką polecają😊 Czy to już ostatni tom czy będzie to seria wielotomowa? Bo może poczekam na całość, jeśli jeszcze ma coś się ukazać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda historia jest w zasadzie o czymś innym i w sumie można byłoby bezstratnie przerwać lekturę w dowolnym momencie, ale... ale nie o to pytasz ;) Tak, z tego, co wiem, planowane jest więcej tomów. Zakończenie jest otwarte.

      Usuń
  4. Z twórczością pani Kańtoch chcę się zapoznać już od dawna, ale niestety jak na razie nie jest mi z nią po drodze. Ale mam nadzieję, że w najbliższym czasie w końcu może się zacznę wyrabiać z tym co mam już w domu, więc może w przyszłym roku...

    OdpowiedzUsuń
  5. Seria Kańtoch niesamowicie mnie wciągnęła! Ten tom bardzo mi się podobał i faktycznie był nieco inny, ale jednocześnie niezwykle ciekawy ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale kusisz. :) Na pewno przeczytam, ale dalej obstaje, że zacznę od Przedksiężycowych. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedksiężycowi z kolei jeszcze przede mną, ale też planuję. Jestem ciekawa, czy w takiej odsłonie też mi przypadnie do gustu :)

      Usuń
  7. Przyznam że uwielbiam tę serię :) naprawdę potrafi wciągnąć :) najbardziej zauroczyło mnie osadzenie wszystkiego w czasach PRLu :) ogólnie autorka bardzo lubuje się w dość mrocznych opowieściach :) polecam przeczytanie 13 anioła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, tło jest zupełnie niespotykane i przez to tak fajnie się wyróżnia. Mnie też to ujęło :) 13 anioła nie znam - zerknę!

      Usuń
  8. Jestem zakochana w tej książce już od dawna, ale stale brak mi czasu na przeczytanie tej historii :(
    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/07/szklany-tron-korona-w-mroku-dziedzictwo.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Już sam opis ciekawie się czyta, widać, że autorka miała pomysł. Aż przypomniała mi się seria niefortunnych zdarzeń...

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: zazamknietymiokladkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie, to nie ma nic wspólnego z Serią niefortunnych zdarzeń. Nawet odrobinę :) Zupełnie inny charakter, nastrój, dużo, dużo poważniejsze kwestie. Nic podobnego :)

      Usuń
    2. To cenna uwaga, choć wspominając o książkach Snicketa pomyślałam raczej, że to było coś dobrego i specyficznego, a takie same określenia przyszły do mnie czytając Twoją recenzję, toteż mi się o 'Serii niefortunnych zdarzeń' przypomniało. :)

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń