poniedziałek, 30 lipca 2018

Łowcy kryształów - fedrujemy w kopalni!

Łowcy kryształów, wyd. FoxGames
Od czasu, gdy w jego Magnum Sal wydobywałam sól z czeluści średniowiecznej Wieliczki, Filip Miłuński ma u mnie duży kredyt zaufania. W Łowcach kryształów również ruszamy pod ziemię, jednak tym razem naszym celem nie jest sól: będziemy wydobywać fedrować (żywy dowód na to, że planszówki wzbogacają zasób słownictwa ;)) kryształy metodą deckbuildingową, czyli układając jak najbardziej efektywną talię.


Co w pudełku?

Łowcy kryształów to gra bazująca głównie na kartach. Znajdziemy na nich ciekawych graficznie cyborgów i roboty, utrzymane w mrocznej kolorystyce, która całkiem dobrze odpowiada realiom gry. Każda karta ma też umiejętność specjalną, siłę i frakcję (kolor), do której przynależy - dzięki temu każdą będziemy mogli użyć na różne sposoby.


Łowcy kryształów, wyd. FoxGames
Pudełko wraz z zawartością

Uwagę przykuwają także kryształy - tekturowe romby w różnych kolorach, z różną trudnością wydobycia i różnymi wartościami punktowymi na koniec. Są one wykonane solidnie i czytelne, jednak nie stanowią żadnego arcydzieła wizualnego. Więcej klimatu daje plansza, czy raczej planszetka, względem której będziemy układać kryształy i karty. Ogólne wykonanie gry jest bardzo solidne - być może kartom przydałoby się koszulkowanie ze względu na ciemne krawędzie, ale póki co nie zaczęły się one u nas wycierać mimo braku tego zabezpieczenia.


Kryształy o różnych wartościach i koszcie wydobycia


Rozgrywka

Najtrudniejszą częścią Łowców kryształów jest... rozłożenie gry. Najpierw musimy pogrupować talię według kolorów, dwa z nich odłożyć, potem pozostałe 4 podzielić ze względu na wartości i każdą wartość potasować i rozłożyć osobno. Jest to dość czasochłonne, zwłaszcza w stosunku do niedługiego czasu trwania samej rozgrywki. 

Łowcy kryształów, wyd. FoxGames
Pole gry


Sama zabawa opiera się na prostych, dobrze działających zasadach. Naszym celem jest zbudowanie jak najsilniejszej ekipy najemników, która będzie dla nas wydobywać jak najbardziej wartościowe kryształy. Na początku swojej tury gracz aktywuje lidera (wierzchnią kartę swojej bazy) i posiadane artefakty, a następnie wykonuje 2 z 4 możliwych akcji:
- rekrutacja znad planszy nowego najemnika;
- zagranie kart(y) w celu zakupu artefaktu (dającego specjalne umiejętności bądź punkty na koniec);
- zagranie kart(y) w określonym kolorze w celu fedrowania kryształu;
- zagranie karty w celu wykorzystania jej umiejętności specjalnej;
LUB
- zebranie bazy - swojej lub przeciwnika (lider, czyli wierzchnia karta zostaje u właściciela, resztę możemy zabrać).


Przykładowa karta Artefaków


Karty zagrane w polu gracza trafiają do jego bazy, a karta leżąca najwyżej zostaje liderem, którego umiejętność automatycznie aktywuje się w następnej turze. Liczba kart w naszej bazie nie może przekroczyć 7, podobnie jak liczba kart w talii na ręce. Jeśli tak się stanie, nadliczbowe karty należy odrzucić.


Łowcy kryształów, wyd. FoxGames


Gra kończy się, gdy zawali się kopalnia - ostrzegawczy, żółty żeton przesuwa się na torze zawalenia kopalni za każdym razem, gdy wyczerpiemy stos dostępnych kryształów bądź kart, a także po wydobyciu kryształu oznaczonego tym samym, żółtym symbolem. Jest to sprytny mechanizm kontrolujący długość partii bez jednoczesnego określania dokładnej liczby rund. Na koniec gry podliczamy punkty, które otrzymujemy w Łowcach kryształów za:
- fedrowane kryształy (każdy z osobna);
- za zestawy symboli frakcji na kryształach;
- za artefakty;
- za kontrolowane totemy frakcji;
- za zniewolonych najemników. 
Liczenie punktów jest dość uciążliwe - szkoda, że nie pokuszono się o dodanie do gry notesu do liczenia punktów, który zdecydowanie ułatwiłby i przyspieszył tę czynność.


Łowcy kryształów, wyd. FoxGames
Totemy frakcji

Wrażenia

Losowość 

Łowcy kryształów to gra strategiczna, w której losowość gra drugorzędną rolę - zauważalnie niższą niż w przypadku innych gier z tego gatunku. Rekrutujemy najemników i fedrujemy kryształy, które są jawne dla wszystkich graczy, a to, czy je dobierzemy, zależy tylko od nas i tego, w  jakim kierunku budujemy naszą talię. Oczywiście istnieje ryzyko, że biorąc jakąś kartę czy żeton kryształu odsłonimy przeciwnikowi coś znacznie ciekawszego, ale udział losu nadal jest niski.


Łowcy kryształów, wyd. FoxGames
Najemnicy z frakcji niebieskiej i sfedrowany przez nich kryształ


Skalowanie 

Choć nie przewidziano tu specjalnych mechanizmów skalujących, Łowcy Kryształów działają naprawdę dobrze w każdym składzie. W więcej osób sytuacja na planszy zmienia się trochę szybciej, większe znaczenie ma też akcja zbierania bazy (bo potencjalnie możemy okraść więcej niż jedną osobę :)), ale ogólne wrażenie pozostaje takie samo. Nie cierpi też dynamika rozgrywki, bo Łowcy raczej nie wywołują paraliżu decyzyjnego i pozwalają utrzymać przyjemne tempo rozgrywki niezależnie od liczy graczy.


Łowcy kryształów, wyd. FoxGames
Rekrutacja fioletowego Najemnika (3)


Interakcja

Interakcja w deckbuildingu to trochę yeti - podobno istnieje, ale jednak w większości gier opartych na tej mechanice nikt jej nie widział. W Łowcach kryształów interakcja istnieje naprawdę. Przejawia się głównie przez zabieranie przeciwnikowi bazy i zniewalanie (czyli odkładanie do końcowej punktacji) jego najemników - jeśli nasz oponent nazbierał sobie w bazie niezłych kart i planował przywrócić je sobie na rękę, to ten ruch może być dla niego bolesny.


Przejęcie bazy: Lider zostaje u właściciela, resztę można sobie wziąć ;)


Jednocześnie nie ma tu bardzo złośliwych zagrań - zastosowane rozwiązanie wymusza śledzenie ruchów przeciwnika i zaangażowanie w grę, ale nie powinno wywołać przysłowiowego "focha". Dobre wyważenie poziomu i charakteru interakcji sprawia, że gra nadaje się do grania rodzinnego, z osobami, które nie tolerują bezpośrednich złośliwości w grach, jak i dla graczy, którzy nie lubią "równoległych pasjansów". 


Zestawy kryształów z symbolami frakcji przy dodatkowej punktacji

Podsumowując...

Największą wadą Łowców kryształów jest ich instrukcja. Choć gra sama w sobie nie jest skomplikowana, to twórcy i redakcja nie wyłapała sporej liczby niedomówień czy wręcz błędów w zasadach. Dotyczy to przede wszystkim kart najemników i ich umiejętności specjalnych, które mocno zmieniają rozgrywkę i ją urozmaicają, ale nie zawsze są intuicyjne; do teraz nie wiem też na przykład, czy walczymy tylko o totemy we frakcjach graczy, czy również tych neutralnych, ale biorących udział w grze... Szkoda, bo jest to tytuł, który nadawałby się nawet na początek przygody z deckbuildingiem i z planszówkami w ogóle: tymczasem osoby, które nie mają doświadczenia z planszówkami, mogą solidnie się pogubić lub dotrzeć do momentu w grze, którego zasady po prostu nie wyjaśniają. 


Łowcy kryształów, wyd. FoxGames
Zawalenie kopalni coraz bliżej...

Gra wymaga sporo kombinowania i choć nie jest żadnym wielkim mózgożerem, to jednak przynosi sporą satysfakcję. W końcu każdą kartę możemy wykorzystać na kilka sposobów, a przy zagrywaniu większej ich liczby naraz znaczenie ma nawet kolejność ich ułożenia (w końcu wierzchnia karta zostanie naszym liderem). Mechanika działa bardzo elegancko i wszystko jest zaskakująco logiczne, mimo że nie uświadczymy w tej kopalni klimatu: sytuację trochę ratują grafiki, jednak nadal jest to tak zwany "suchar".


Łowcy kryształów, wyd. FoxGames


Choć gra wyróżnia się na plus na tle innych deckbuildingów, zwłaszcza pod względem ograniczonej losowości i sporej interakcji, trochę zabrakło mi w niej jakiegoś powiewu świeżości. Wszystkie mechaniki, które znajdziemy w Łowcach kryształów, już gdzieś były i nie wnoszą nic nowego. Na początek przygody z tego typu tytułami nada się świetnie, będzie też niezłym tytułem dla fanów deckbuildingu jako takiego, mam jednak wątpliwości, czy na dłużej zatrzyma przy sobie bardziej doświadczonych graczy, szukających urozmaicenia.


Łowcy kryształów, wyd. FoxGames




Plusy:
+ czytelna oprawa graficzna;
+ dynamiczna rozgrywka;
+ proste zasady;
+ wyważona interakcja.

Minusy:
- uciążliwy setup (szczególnie jak na tak krótką grę);
- instrukcja niewyjaśniająca niektórych kwestii;
- brak notesu do punktów = uciążliwe liczenie.



Autorzy: Filip Miłuński, Jan Zalewski 
Ilustracje: Mateusz Stanisławski, Łukasz Witusiński 
Wydawnictwo: FoxGames 
Czas gry: ~45 minut 
Liczba graczy: 2-4 





Za egzemplarz gry Łowcy Kryształów
dziękuję wydawnictwu Foxgames:

11 komentarzy:

  1. No i masz - zamówiłam (za tę cenę wstyd nie wziąć...), a nie miało być więcej planszówkowych zakupów w te wakacje. Ale deckbuildingu jeszcze nie mieliśmy, bo właśnie mnie ta pasjansowatość raziła np. w Dominionie. Będziemy testować mechanikę na Łowcach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytam to sobie za komplement :) Z deckbuildingu "z twistem" i sporą interakcją na uwagę zasługuje jeszcze Lewis i Clark, ale a] tam deckbuilding to tylko kawałek mechaniki, tutaj to sedno, b] gra jest praktycznie niedostępna.

      Usuń
  2. Moze i ja sie skusze?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ooooo widzę żę nawet twój kot z tobą grał :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszu jest pierwszy do rozgrywek, szczególnie jak są drobne elementy, które można kraść ;)

      Usuń
  4. oo ale super:) na ile osob?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyraźnie jest napisane "Liczba graczy: 2-4 " ;)

      Usuń
  5. a na wiecej sie nie da?? bo nas 5cioro ;/ eh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czysto teoretycznie może i by się dało, gdyby pozostawić tylko jedną "neutralną" frakcję. Nie wiem natomiast, czy talia by się za szybko nie "przemieliła"... ale myślę, że próbować można.

      Usuń
  6. na fejsie widziałem własnie roznorodne mozna godzinami grac:) super pomysły

    OdpowiedzUsuń