niedziela, 15 kwietnia 2018

Przewodnik Pani Bradshaw. Ilustrowany informator o drogach żelaznych - Terry Pratchett (+ fotorelacja ze Szczurem Edwardem)




Gdy chodzi o książki „towarzyszące” jestem wyjątkowo ostrożnym czytelnikiem: dobrze sprzedające się, poczytne serie to kopalnie złota, więc często wydawane pozycje mają wątpliwą wartość nawet dla zagorzałego fana. W przypadku Pratchetta jest oczywiście nieco bezpieczniej, bo przynajmniej jego ostatnia wola ograniczyła mocno ewentualne zapędy spadkobierców i wydawców, a poza tym w tym przypadku nazwisko autora stanowi klasę samo w sobie. Mimo to nie czekam na książki okołodyskowe  z jakąś szczególną niecierpliwością: ba, o wydaniu Przewodnika Pani Bradshaw nawet nie wiedziałam, więc pewnie nawet nie trafiłby w moje ręce, gdybym nie dostała go w prezencie urodzinowym od przyjaciółki. Zaintrygowana, otworzyłam książkę i... przepadłam na amen.


Autorka Przewodnika we własnej osobie

Oczywiście przed lekturą należy zdawać sobie sprawę, że Przewodnik Pani Bradshaw to nie żaden przewrotny tytuł: to, co trafiło w moje ręce, to naprawdę ni mniej, ni więcej, tylko właśnie przewodnik turystyczny. Oznacza to, że znajdziemy tu opisy kolejnych miejscowości na trasie Higienicznej Drogi Żelaznej, której pani Bradshaw jest zagorzałą wielbicielką, ale nie ma co szukać skrzących się humorem dialogów czy pełnej szalonych zwrotów akcji fabuły. Mimo to, w przeciwieństwie do niektórych innych okołodyskowych publikacji (np. Świata kupek, który jakoś mnie nie zachwycił), w Przewodniku Pani Bradshaw duch, styl i humor Pratchetta są wyraźnie wyczuwalne, co sprawia, że książka ta stała się dla mnie integralną częścią serii.




Każde opisywane miejsce przedstawiono w taki sposób, żeby czytelnik poczuł się pewnie, kiedy już tam trafi - dowiadujemy się więc, gdzie nadamy wiadomość sekarową, czy w danym miejscu jest oddział Poczty, a także kiedy obchodzi się jakieś lokalne święta, na przykład Festiwal Węzłów dla dzieci (udany wtedy, gdy wszystkie uda się wyplątać przed zachodem słońca). Wiadomo, przemierzając Dysk koleją trafimy na mniej lub bardziej ciekawe miejsca - niektóre opisy pozostawiają czytelnika obojętnym, ale inne stanowią arcydzieło skondensowanego, absurdalnego humoru. Nie brakuje też nawiązań do powieści i bohaterów, podanych w mniej lub bardziej bezpośredni sposób, które fani Świata Dysku bez problemu (i - jak w moim przypadku - z niezłym zacieszem) zauważą.

Ale jak to: Gdzie najlepiej przekąsić szczura?

Oprócz czysto objazdowej części, w Przewodniku Pani Bradshaw znajdziemy też ogólne zasady korzystania z dyskowych kolei - dowiemy się na przykład, jakie zasady rządzą przechowalnią bagaży (wskazówka: nie służy do podrzucania dzieci ani zniedołężniałych krewnych na czas wyjazdów), albo w których barach na stacji w Ankh-Morpork warto się stołować (żeby mieć pewność, że użyte mięso pochodzi od zwierzęcia, które przynajmniej ma jakąś nazwę) oraz dlaczego nie warto zapominać o przyzwoitym napiwku dla bagażowego trolla. Czysty Pratchett, proszę Państwa!


Zachwyca nawet wyklejka :)

No i... wydanie. Przewodnik Pani Bradshaw to wydawnicze arcydzieło - książka wydana jest prześlicznie i, przede wszystkim, niesamowicie klimatycznie. Już po przeczytaniu całości wertowałam ją jeszcze dziesiątki razy, odnajdując małe smaczki na ilustracjach i po prostu zachwycając się sposobem, w jaki ta książka została wydana (musiało to być solidne wyzwanie dla całej ekipy, począwszy od tłumacza, przez grafików, aż po składaczy). Mamy tu mapy, a nawet „przedrukowane” ulotki, wizytówki, ogłoszenia, notatki, bilety - bogactwo detali, które sprawiają, że kolejne strony przewraca się z czystą przyjemnością, płynącą z obcowania z czymś tak pięknym. To zdecydowanie najładniejsza pozycja, jaka w ostatnim czasie trafiła mi w ręce.

 
Przedruk pamiątek z podróży

Wszystko to sprawia, że Przewodnik Pani Bradshaw to prawdziwa perełka dla fanów Pratchetta - i w tym przypadku tylko dla nich, bo nie widzę sensu zabierania się za tę książkę, jeśli Świata Dysku nie znamy lub nie lubimy. Książka fantastycznie uzupełnia cykl i absolutnie nie pozostawia niesmaku z powodu „odcinania kuponów”, tak powszechnego przecież przy dodatkach do popularnych serii. I tylko szkoda, że po skończeniu lektury jeszcze bardziej odczuwa się smutek, że nie wyruszymy już z Autorem w żadną nową, fabularną podróż przez płaski świat, stojący na grzbietach słoni...


 
Szczura Edwarda wciągnęło. Mnie też.



Tytuł: Przewodnik Pani Bradshaw. Ilustrowany informator o drogach żelaznych
Seria: Świat Dysku
Autor: Terry Pratchett
Tłumaczenie: Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 144

10 komentarzy:

  1. W pierwszej chciałam napisać, że musiałaś wiele razy przeglądać tę książkę, że taka styran, i dopiero po chwili dotarło do mnie, że okładka jest stylizowana na taką starawą (nie ma to jak czytać wpisy na ekranie komórki) 😅

    Jako stara odcinaczka kuponów (patrz Tolkien), która kupi wszystko, co się ukaże, choćby było kiepskie, muszę i tak Ci przyznać rację, że chwała Pratchettowi za to, że temu zapobiegł.

    Po tę perełkę sięgnę przynajblizszej sposobności, bo na zwiedzanie świata Dysku nigdy nie jest za późno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha :D taka stylizacja. Ostatnio odpakowywałam nową grę i miałam takie "no fuck, co za zjechany egzemplarz dostałam"... a potem też się okazało, że ktoś "artystycznie" postarzył krawędzie :D

      Koniecznie wyrusz na tę wyprawę, jeśli lubisz Dysk. Dla mnie to była rewelacja :D

      Usuń
  2. Uwielbiam Świat Dysku i jestem gorącą fanką Pratchetta już od kilku ładnych lat - muszę koniecznie zaopatrzyć się w tę książkę i ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi przede wszystkim marzy się Pratchett na mojej półce, bo mam tylko ebooki. Ale wiesz takie wydanie wymuskane, w twardej oprawie na jakie on zasługuje. ;) Liczę na to, że za mojego żywota się na to doczekam. ;)
    Dopiero jak "nabawię" się takiego wydania mogę rozglądać się za książki towarzyszące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ostatnio takie wydanie, w którym grzbiety składały się na napis Świat Dysku, z Żółwiem w tle. Rewelacja :) Inna sprawa, że chyba nie wymieniałabym całości, bo mam już prawie wszystko z tej serii, co chciałam mieć...

      Usuń
  4. Interesująca pozycja. Ja lubię Pratchetta, ale w niektórych książkach, w innych nieco mnie męczy.
    Edward jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z ciekawości, które Ci bardziej pasują? Bo ja np. w zasadzie lubię tylko Świat Dysku, a i w jego obrębie mam swoje ulubione podserie (np. nie lubię Rincewinda, uwielbiam Wiedźmy i Straż... i Śmierć też w sumie), no i nie ukrywajmy, pod koniec niektóre części były juz słabsze (dla mnie np. Para w ruch).

      Usuń
  5. Chcę. Jak to pięknie wygląda! Co prawda najpierw chciałabym uzupełnić kolekcję Pratchetta, ale na pewno zdobędę i to. :D Pozdrawiam szczura. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne, to prawda :D Mnie też jeszcze kilku Pratchettów brakuje, ale to już pojedyncze egzemplarze (bo nie zbieram serii o Rincewindzie) na szczęście :)
      Szczur dziękuje ;)

      Usuń