środa, 7 marca 2018

Książkowe podsumowanie lutego


Luty upłynął mi pod znakiem podróży. Ledwo otrząsnęliśmy się z weneckiej mgły, a już wylądowaliśmy w izraelskim słońcu, i to z przygodami (trafić do Jerozolimy w szabatowe popołudnie i odkryć, że nie ma się gdzie mieszkać - bezcenne. Zwłaszcza gdy koniec końców ląduje się na poddaszu u ortodoksyjnego żyda, a potem do końca pobytu stoi przed dylematem, czy na pewno umyliśmy naczynia w niekoszernym zlewie, czy zbezcześciliśmy ten koszerny). Czy gdzieś w tym zamieszaniu znalazłam czas na lekturę...?


Podróże, niestety, umiarkowanie sprzyjają czytaniu (bo na ogół wracam po całym dniu tak zmęczona, że nie wiem, jak się nazywam), a już w ogóle nie sprzyjają blogowaniu, stąd gigantyczna przerwa w mojej aktywności. Obiecuję, że teraz będzie mnie lepiej widać - i tutaj, i na Waszych blogach :)



Przeczytane

Można powiedzieć, że trzymam poziom - w styczniu było 5 tytułów, w lutym tak samo.


1. Czterdzieści i cztery - Piskorski 
Podchodziłam ze średnim entuzjazmem, bo Cienioryt Piskorskiego solidnie mnie rozczarował, ale tutaj mogę streścić książkę jednym słowem: wow. Genialna wizja świata z czasów Mickiewicza, Słowackiego i powstań wybuchających w całej Europie, tyle że z energią próżni i światami równoległymi w tle. Bardzo dopracowana powieść ze świetnymi bohaterami. Ach, cudo.



2. i 3. Żarna niebios i Siewca Wiatru - Maja Lidia Kossakowska 
Z cyklu "czytam kilka razy to samo" - i nadal mi się podoba! Żarna niebios to absolutnie mój ukochany zbiór opowiadań, cudownie plastyczny, klimatyczny i wyważony - żadna inna kompilacja krótkich form nigdy nie zdołała do mnie aż tak przemówić. Siewca Wiatru też trzyma poziom - wygląda na to, że ja po prostu uwielbiam anioły i demony Kossakowskiej. Więcej tu nie napiszę, bo zbieram myśli do recenzji ;)



4. Metro 2033 - Dmitry Glukhovsky 
Po pół roku wspólnego włóczenia się po moskiewskim metrze udało mi się w końcu zamknąć tę książkę. Wszystko jest w recenzji - od mojego zachwytu klimatem, pomysłem i przemyśleniami, aż po fatalną realizację tegoż pomysłu i kiepski styl.




5. Dzieci z Bullerbyn - Astrid Lindgren
No, to się dopiero nazywa powrót po latach. Mniej więcej dwudziestu. Książka okazała się nieco mniej strawna niż się spodziewałam (niektóre powieści Lindgren czyta mi się całkiem dobrze również dzisiaj, ale Dzieci z Bullerbyn są wybitnie dla młodszego czytelnika), ale nadal podtrzymuję, że nie ma innego autora, którego powieści dziecięce tak dobrze by się starzały. Kawałek kiełbasy dobrze obsuszonej...! ;)


Całkowita liczba stron: 2426


Innych sekcji tym razem zwyczajnie... nie będzie. Nie obejrzałam kompletnie nic (poza nowymi odcinkami Big Bang Theory i Young Sheldon, czyli jedynych seriali, które od biedy udaje mi się śledzić), nie zagrałam też w żaden nowy tytuł (choć kilka ich przybyło do kolekcji). Marzec zapowiada się bardziej optymistycznie w obu kategoriach, więc trzymajcie kciuki! 

Przy okazji, moje odkrycie lutego: nie narzekajcie na ceny książek, bo zawsze może być gorzej. Niewielką książeczkę (jakieś 200 stron) w miękkiej oprawie w izraelskiej księgarni kupimy już od 49 szekli (przelicznik na PLN mniej więcej 1:1, zarobki trochę wyższe, ale nie aż tak). Oczywiście ceny bywają też znacznie bardziej wygórowane, zwłaszcza gdy mamy fanaberię, żeby zakupić coś w twardej oprawie, wtedy będzie już bliżej stówki. Bo czemu nie.

Z cyklu: co można znaleźć na koszernym stole (bo mieliśmy
też niekoszerny ;)) u ortodoksyjnego Żyda z Ameryki ;)
Jak Wam wypadł luty? Jakieś ciekawe odkrycia, którymi chcielibyście się podzielić? :)

12 komentarzy:

  1. Wow <3 ale z Ciebie podróżniczka! 5 książek na tak rozlatany miesiąc to i tak super. Moim odkryciem lutego była książka "Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy" <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie w lutym zachwyciło sporo książek, ale rządziła "Dziewczyny chcą się zabawić" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Specjalnie wybraliście taki czas na odwiedzenie Izraela, czy raczej bybł to totalny przypadek? ;)
    Choć "Metro 2033" nie przypadło Ci do gustu, to cieszę się że "Czterdzieści i cztery" chociaż spełniło wymagania. ;)

    Co do cen książek, to ja absolutnie nie narzekam. Na Słowacji trzeba liczyć się z cenami od 13€, więc znacznie drożej niż w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje :) Mi udało się przeczytać trzy książki w lutym, z czego zdecydowanie najlepszą było "Zakazane życzenie" :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że luty był u Ciebie pełen przygód :D Na pewno niezapomnianych :)
    Mój czytelniczy wynik podobny - również 5 książek w styczniu i 5 książek w lutym. Tyle, że ja podróżowałam do wnętrza podręczników studenckich ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Umiarkowanie podróże sprzyjają czytaniu, ale osiągnięcie jakieś jest - skończenie Metra. :) Koniecznie muszę przeczytać Piskorskiego. I zazdroszczę podróży. :) U mnie też 5 książek, o czym już wiesz, a jeśli chodzi o odkrycia miesiąca, to zdecydowanie Dan Simmons i Kazuo Ishiguro. Aż dwa! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Podróże i literatura - dwie cudowne sprawy :)

    "Czterdzieści i cztery" też mi się podobało, natomiast przypomniałaś mi o "Dzieciach z Bullerbyn", które też chcę sobie odświeżyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie luty był też dość owocny :D A chyba najlepszą książką były "Nieskończone światy Jane"

    OdpowiedzUsuń
  9. Łooo jak super, że podróżujesz i to do tak cudownych miejsc *.* Uwielbiam słuchać historii jakie przytrafiają się ludziom podczas podróży. Są takie...groteskowe.
    Co do lutego to gratuluję wyniku przeczytanych książek. "Dzieci z Bullerbyn" to jedna z moich ulubionych lektur szkolnych. Chętnie bym do niej wróciła.
    Życzę zaczytanego marca!
    Pozdrawiam ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  10. Oo pamiętam "Dzieci z Bullerbyn" jak czytałam w podstawówce , super książka :D!

    https://xgabisxworlds.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepiej z tych które czytałam wypadł "Kredziarz" :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj, nie sprzyja podróżowanie czytaniu, nie sprzyja. Zwłaszcza takie, podczas którego chcesz jak najwięcej zobaczyć, jak najwięcej doświadczyć. Bo powiedzmy szczerze, wyjazd na all-inclusive do nadmorskiego kurortu prawdopodobnie skończyłby się stosem przeczytanych pozycji:)

    "Czterdzieści i cztery" nadal przede mną, ale już niedługo *zaciera ręce*

    OdpowiedzUsuń