sobota, 27 stycznia 2018

Okrutna pieśń - Victoria Schwab


Wyobraźcie sobie świat, w którym żaden zły uczynek nie przejdzie bez echa. Pobicie, morderstwo, zamach terrorystyczny, a nawet zbiorowe samobójstwo - ogromna dawka złych intencji, emocji i czynów zaangażowanych ludzi znajdzie swoje ujście w materialnej formie, która pod postacią potwora będzie potem terroryzować ludzkość. Witajcie w świecie Verity.



O wydaniu słów kilka,
czyli piękna i bestia w jednej okładce
(a jak interesują Was tylko wrażenia z lektury,
to przewińcie sobie niżej, do następnej sekcji)

Wiecie, że nieczęsto rozwodzę się nad sposobem wydania recenzowanych powieści. Dziś będzie wyjątek: wydanie Okrutnej pieśni na pierwszy rzut oka jest genialne - ilustracja na okładce (miasto wpisane w krwawe skrzypce) jest świetna, niezwykle klimatyczna. Uroku dodają też niewielkie detale: miniaturowe skrzypce przy paginacji czy niestandardowa numeracja rozdziałów przez przekreślane kreski (nawiązanie do znaków, pokrywających ramiona głównego bohatera). Niestety, aspekt wizualny nie zmienia faktu, że tak byle jak wydanej książki nie widziałam dawno. 

Piękna okładka nie pomoże, gdy nie wiadomo, gdzie była redakcja i korekta (a ktoś się w końcu pod tym podpisał!). Kwiatki typu "- Nad czym się zastanawiasz? / - O Kate." są na porządku dziennym. Do tego koszmarne błędy składu - notoryczne nierozdzielanie akapitów dialogów od części narracyjnej, przez co musimy się zastanawiać, czy to jeszcze mówi bohater, czy narrator. To już nie jest niuans, tylko coś, co zwyczajnie koszmarnie utrudnia lekturę

I przekład. Większość błędów, które się pojawiają, powinna zostać wyłapana przez redakcję (ale: patrz wyżej), jednak problemem jest przede wszystkim motyw przewodni książki: rymowanka o potworach. Taka mroczna kołysanka, którą śpiewają nawet malutkie dzieci. Pomysł fabularnie super, zgrabnie wykorzystany przez autorkę... Sęk w tym, że w polskim wydaniu w tejże "rymowance" nie uświadczycie ani jednego rymu. A nie było to niewykonalne - lepsze byłyby tu już "rymy częstochowskie" niż to, co zaserwowano polskim czytelnikom (obie wersje językowe - pod recenzją).


Nie sądźmy jednak książki po okładce
(ani po kaprawej stronie technicznej)

Jak przystało na fantasy młodzieżowe, mamy tu do czynienia z antyutopią, ze znamionami postapo. I choć takich książek jest ostatnio aż za dużo, to, co stworzyła Schwab, w żadnym razie nie jest sztampowe: autorka zabiera nas do miasta, w którym przemoc rodzi przemoc... a konkretnie to potwory. Dosłownie - każdy akt okrucieństwa sprowadza na świat bestię. Corsaj, rozszarpujący ludzi na kawałki. Malchaj, gotowy wyssać krew z ofiary. I wreszcie Sunaj - potwór, który wygląda jak człowiek, ale swoją muzyką może pozbawić duszy każdego, kto ma na sumieniu życie innego człowieka. Mroczne wcielenie sprawiedliwości. Ze skrzypcami w dłoni.

Sęk w tym, że choć inne potwory pojawiają się na potęgę, Sunajów jest tylko troje. Leo, Ilsa i nasz bohater, August Flynn. Jak na eskadrę mścicieli trochę mało, zwłaszcza że August ma poważne dylematy - chciałby być mniej potworny. Nie zabijać. Sęk w tym, że abstynencja od wysysania dusz muzyką jest mało możliwa, bo Sunaj na diecie nieuchronnie zapadnie się w Ciemność, pozbawiony kontroli zabije wszystkich dookoła, a sam powróci mniej kompletny. Mniej ludzki. Dlatego Sunajowie, chcąc nie chcąc, wypełniają swoją misję i wychodzą na łowy, a każdy dzień bez oddania się mrokowi wypala się na ich ciałach pod postacią znaku - u Ilsy są to gwiazdy, u Augusta - kreski, najpierw cztery pionowe, potem skreślająca je pozioma. Każda cenna.

Niczym u Hitchcocka, Okrutna pieśń zaczyna się trzęsieniem ziemi... a nie, przepraszam: pożarem kaplicy, wywołanym przez drugą główną bohaterkę, Kate Harker. Kate patrzy na rozpadającą się w gruzy budowlę z uśmiechem i papierosem w ustach i czeka, aż policja zabierze ją ze znienawidzonej szkoły i odda ojcu, który teraz już nie będzie miał gdzie jej ulokować i będzie musiał zabrać ją do domu - do Prawdziwości, w której potwory chodzą po ulicach i zagrażają każdemu, kto nie płaci za opiekę jej ojcu. Kate ma już gotowy plan: udowodni, że jest równie bezwzględna jak jej ojciec, żeby ten był z niej dumny. W międzyczasie, w szkole... oczywiście trafi na Augusta. Incognito, wysłanego, aby mieć ją na oku.

Bohaterowie są naprawdę ciekawi i, co nieczęste, budzą sympatię. August, mimo swoich dylematów, nie zawodzi sam nad sobą (brak syndromu Luisa z Wywiadu z wampirem), więc i nie irytuje. Kate... no cóż, początkowo Kate z jej maską wygadanej dziewczyny bez skrupułów łatwo jest ocenić jako strasznie schematyczną i irytującą postać, ale w miarę rozwoju historii autorka dodała jej wystarczającej głębi, żeby pokazać, że pewne rzeczy nie są tak jednoznaczne.

Patrząc na opis książki, można spodziewać się nadętego młodzieżowego romansidła w ciekawym świecie. Więc pocieszamalleluja, romansu nie ma tu ani trochę! Co prawda mamy motyw typu Romeo i Julia - spotkanie spadkobierców dwóch potężnych, wrogich sobie rodów - ale to, co rozwija się między Kate i Augustem, do ostatniej strony nosi co najwyżej znamiona przyjaźni, wynikającej ze zderzenia z rzeczywistością świata, który oboje wyobrażali sobie inaczej. Żadnego zwierzęcego magnetyzmu czy powłóczystych spojrzeń. Nie wiem, jak autorka poprowadzi to w kolejnych częściach, ale póki co: jest dobrze!

Zamiast romansów, Schwab postawiła na akcję i była to słuszna decyzja. Historia jest naprawdę zgrabnie poprowadzona, a świat bardzo, bardzo dobrze nakreślony. Czym był Fenomen? Czym są potwory? Jakim cudem zło opanowało tak naprawdę tylko kawałek Stanów? Nie dostajemy wszystkiego na tacy, kolejne karty odkrywane są przed czytelnikiem stopniowo, tworząc coraz bardziej kompletny obraz świata z "monstrami" i jego historii. Bardzo ciekawy i przemyślany zabieg, który stanowi ogromny atut Okrutnej pieśni. Skończyłam lekturę ze świadomością, że nadal nie wiem wszystkiego o tym świecie - a jednocześnie w ogóle nie mam wrażenia, że to luki wynikające z niedopracowania. Z przyjemnością nadrobię braki lekturą kolejnego tomu - w końcu to jedna z lepszych młodzieżówek, jakie czytałam od długiego czasu.




Tytuł: Okrutna Pieśń 
Autor: Victoria Schwab 
Seria: Świat Verity #1
Wydawnictwo: Czwarta Strona 
Tłumaczenie: Agnieszka Brodzik 
Liczba stron: 432





Monstra, monstra, małe, duże,
Przyjdą ci odebrać życie.

Corsaj, Corsaj, zęby, szpony,
Potnie,  pożre na surowo.

Malchaj, malchaj, blady, chudy,
Wyssie krew, aż będzie suchy.

Sunaj, sunaj, czarnooki,
Pieśń zanuci, porwie duszę.
Monsters, monsters, big and small,
They're gonna come and eat you all.

Corsai, Corsai, tooth and claw,
Shadow and bone will eat you raw.

Malchai, Malchai, sharp and sly,
Smile and bite and drink you dry.

Sunai, Sunai, eyes like coal,
Sing you a song and steal your soul.




Za Okrutną Pieśń
dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona:


14 komentarzy:

  1. Czytałam "The Savage Song" w oryginale i muszę powiedzieć, że zrobiła na mnie naprawdę świetne wrażenie. Nie nudziłam się w ogóle, akcja posuwała się szybko do przodu, a mimo to znalazła autorka czas na przedstawienie i rozwój postaci. I tylko czuję, że w drugiej części August zginie, jakieś takie mam przeczucie, i dlatego nie potrafię się za nią zabrać ^^;;;

    Nie znoszę czytać książek ze złą korektą! Błędy logiczne i beznadziejne akapity doprowadzają mnie do pasji i psują całą przyjemność czytania>< Zostanę już chyba przy wydaniu angielskim.

    Pozdrawiam cieplutko,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja może po kontynuację sięgnę w oryginale... co by sobie zaoszczędzić trochę czekania ;) Tak, akcja jest naprawdę dynamiczna, a jednocześnie ani świat, ani postacie nie są zaniedbane. Mówisz, że czujesz, że August zginie...? To raczej źle rokuje tej serii :P

      Mnie również taka niedbałość bardzo działa na nerwy - widać po ilości miejsca, którą poświęciłam tej kwestii (a i tak nie poruszyłam wszystkiego)...

      Usuń
  2. Szkoda, zła korekta rzeczywiście może być bardzo irytująca i czytanie przestaje być takie przyjemne... Ale jeśli książka jest świetna, to w takim razie chętnie się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że i tak warto przeczytać - akcja idzie na tyle sprawnie, ze na większość błędów można przymknąć oko, choć drażnią i tak.

      Usuń
  3. Fajnie, że oceniasz tak pozytywnie bo lubię książki Schwab (tzn. lubię Odcienie Magii) i na pewno będę czytać i to. Aczkolwiek ta przestroga przed wydaniem sprawia, że mam ochotę spróbować z wersją angielską. Może dałabym radę jak to młodzieżówka. :)
    W Odcieniach magii też niby bohaterowie mają się ku sobie, ale romansu jakby nie było. Za to główna bohaterka strasznie mnie tam denerwuje i obawiam się, że tutaj będzie tak samo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam niestety porównania (udało mi się prawie w ogóle nie słyszeć o Schwab do momentu sięgnięcia po tę powieść). Spróbuj z angielską - tu nie ma jakiegoś słowotwórstwa na miarę Sandersona, żeby lektura w oryginale była mordęgą, wydaje mi się, że powinno być całkiem przyjemnie (i pożytecznie) :)
      Oj tak, Kate na początku strasznie działała mi tu na nerwy. Potem było nieco lepiej (a w każdym razie tłumaczyłam sobie, że ta postać "miała ciężkie przeżycia" ;)), ale może autorka po prostu ma tendencję do tworzenia takich pretensjonalnych panien :)

      Usuń
  4. Przy takiej fajnej fabule, ta zła korekta boli dwa razy bardziej, bo pewnie psuje całą radochę z czytania... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście fabularnie książka się naprawdę broni, ale wielokrotnie opadły mi ręce :(

      Usuń
  5. Ostatnio bardzo dużo słyszę o tej książce, muszę ją w końcu przeczytać :)
    Pozdrawiam, ann-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero co miała polską premierę, więc i jest szał :) ale w tym przypadku akurat zasłużony.

      Usuń
  6. Wiele osób bardzo ją chwali, także z pewnością prędzej czy później dostanę ją w swoje łapki.
    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka jest cudowna <3 Bardzo mi się podobała i czekam z niecierpliwością na drugi tom :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
  8. To mój aktualny must-read ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie totalna nowość. Jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń