sobota, 2 grudnia 2017

Podsumowanie listopada + pół roku Gier w Bibliotece!


Dzisiejsze podsumowanie miesiąca będzie dość wyjątkowe - nie tylko minął nam ponury październik (dość owocny literacko, na szczęście), ale też blogowi Gry w Bibliotece właśnie stuknęło pierwsze pół roku. Dużo się przez ten czas nauczyłam, poznałam świetnych ludzi, zaliczyłam parę kryzysów i odkryłam, jak bardzo nie lubię mediów społecznościowych. Przede wszystkim blogowanie okazało się świetną przygodą i... nieprzerwanym źródłem tytułów, które przecież "muszę przeczytać" (tylko kiedy?!). Poważnie, przed wejściem w blogosferę nigdy nie cierpiałam z powodu nadmiaru tytułów. Zawsze coś tam na mnie czekało, ale było to 1-5 tytułów, a nie 50! I tak, to Wasza wina :)


Zacznijmy więc od....


Małe statystyki
za pierwsze 6 miesięcy:


Obserwatorów na blogu: 104

Obserwatorów na fanpage'u fb195 (nie krępujcie się, jeśli jeszcze nie obserwujecie ;))

Obserwatorów na instagramie155 

Łączna liczba wyświetleń do chwili obecnej: 37 099

Przeczytanych książek: 53 

Opublikowanych postów: 76 (...ten jest 77)
...w tym: 38 recenzji książek i 20 recenzji gier (ups... to by było na tyle, jeśli idzie o równowagę tematyczną)
...najpopularniejszy post - Anty-TOP: 5 książek, które naprawdę chciałam docenić, ale się nie udało (dwa wnioski: 1. im dłuższy tytuł, tym lepiej, 2. marudzenie popłaca ;))

Nie mnie oceniać, czy to dobre, czy złe wyniki. Cieszę się z każdych Waszych odwiedzin i każdego komentarza i staram się (aż tak) nie patrzeć na statystyki :)



Przeczytane w listopadzie:

Listopad był dość dobrym miesiącem - co prawda w porównaniu z 17 powieściami z października, 9 listopadowych lektur wygląda blado, ale nie ukrywajmy, jest to bardzo dobry wynik. Niestety znowu nie udało mi się przeczytać nic po angielsku... ale za to miesiąc był naprawdę przyjemny (linki do recenzji w tytułach, jak zwykle):



1. Krwawa kampania - Brian McClellan
McClellan i jego prochowi magowie nadal w czołówce. I nadal nie doczekali się recenzji... mam wrażenie, że nie uda mi się oddać całego rozmachu i geniuszu tej serii tak, jak na to zasługuje. Drugi tom trzyma poziom pierwszego - świetni bohaterowie, brutalna polityka i dopracowany świat. Mrrr...



2. Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafón
Powtórka z Zafóna w oczekiwaniu na Labirynt duchów, który mam nadzieję znaleźć pod choinką ;) Styl autora nadal robi wrażenie, choć odbieram go już inaczej. Nie pamiętałam też, że Zafón miał aż tak pogiętą wyobraźnię... 

3. Chłopiec na szczycie góry - John Boyne
Mniej znany tytuł autora Chłopca w pasiastej piżamie, który jest jedną z ważniejszych (a w każdym razie bardziej niezwykłych) książek mojego życia. Początkowo miałam wrażenie, że temat mniej poruszający, ale po krótkim zastanowieniu myślę, że idea niszczenia niewinności dziecka przez system jest tu naprawdę dobrze przedstawiona.
 


4. Był sobie pies - W. Bruce Cameron
Poszukiwanie sensu życia w psiej wersji. Wahałam się nad lekturą, bo znałam już ekranizację, ale okazało się, że książka jest znacznie lepsza... i mniej wionie hollywoodzkim kiczem.



5. Psiego najlepszego - W. Bruce Cameron
Drugi Cameron w tym miesiącu. Za chwilę recenzja, więc nie będę za mocno spoilerować własnych wrażeń. Sympatyczna, ciepła opowieść w klimacie świątecznym... a raczej romans. Tak: przeczytałam romans - i nadal żyję! Ale taki z psami w tle (a czasem na pierwszym planie), więc może się nie liczy...



6. Żniwiarz. Pusta noc - Paulina Hendel
Młodzieżówka z mitologią słowiańską w tle. Samych słowiańskich klimatów mogłoby być więcej, ale w sumie lektura okazała się całkiem udana - zwłaszcza że główna bohaterka mnie nie irytowała, a to w młodzieżówkach rzadkość!


Poruszający, smutny, duszny reportaż w poetyckiej otoczce. Bardzo, bardzo dobry tekst o Afganistanie - książki o tym kraju na ogół nie obfitują w radosne wydarzenia, ale Cztery pory roku zdecydowanie biją wszystkie na głowę. Śmierć, piach i brak nadziei na cokolwiek. I tyle.



8. Baśnie barda Beedle'a - J.K. Rowling
Początek przygody z "okołopotterowymi" tytułami. Same baśnie raczej nie porywają, ale to, co tu ważne, to komentarze Albusa Dumbledore'a. Są świetne, wywołują uśmiech i sprytnie osadzają tę książkę w świecie wykreowanym przez Rowling. Żadne tam wielkie odkrycie literackie, ale bardzo przyjemna lekturka na jeden wieczór. Dla fanów Pottera, oczywiście. W zasadzie wyłącznie.

Bajka nie-dla-dzieci (a mogłaby, gdyby autora nie poniosło w scenach, ekhm, dla dorosłych). Niesamowicie plastycznie wykreowany świat i lekka historyjka... więcej w recenzji :)




Ograne:

Listopad to całe 4 nowości w kolekcji:

1. Quadropolis
Pobieramy kafelki ze wspólnej puli i budujemy nasze Kwadratowo, składające się z 4 dzielnic, tak, żeby zmaksymalizować wyniki punktowe. Jeden z tych tytułów, które niby są łatwe, a siedzimy nad nimi w grobowej ciszy, móżdżąc i kalkulując. I to na razie na poziomie classic, expert jeszcze przed nami!




2. Santiago
Kolejny niedoceniany tytuł, który odkryłam. Duża interakcja (w zasadzie sama czysta interakcja... i to negatywna), podrzucanie sobie nawzajem świń i świetny mechanizm korupcji. Strasznie się cieszę, że trafił do mojej kolekcji i na pewno wkrótce pokuszę się o recenzję.

3. Misja: Czerwona Planeta
Kolejny mocno interakcyjny tytuł na nietypowej, okrągłej planszy Marsa. Wysyłamy naszych astronautów na poszczególne regiony planety, zgodnie z tajnymi kartami celów, które otrzymaliśmy na początku. Do tego mamy do dyspozycji 9 kart postaci, które mogą nam pomóc, albo przynajmniej nieźle pokrzyżować plany przeciwnikom. Świetne wykonanie i ciekawa mechanika - muszę dalej potestować.

4. Turysta w Rzymie
Nowy, polski tytuł, w dużej mierze bazujący na mechanice Wsiąść do pociągu, ale o zdecydowanie większej losowości i mniejszej głębi strategicznej. Podróżujemy sobie po Rzymie różnymi środkami transportu, zbierając karty z różnie punktowanymi zabytkami. Wydaje się być fajnym tytułem dla początkujących w temacie planszówek rodzin.



Obejrzane:

Zdaje się, że w tym miesiącu napatoczył się tylko jeden film. Ale za to naprawdę dobry:

Powiernik królowej (reż. Stephen Frears)
W końcu udało mi się obejrzeć! Jedna z przyjemniejszych produkcji, jakie oglądałam w ostatnich miesiącach. Odsłania nieco mniej znane karty brytyjskiej historii i opowiada o wieloletniej przyjaźni królowej Wiktorii z indyjskim muzułmaninem Abdulem Karimem. Początkowo dostajemy lekką, okraszoną humorem historię, ale tak naprawdę film okazał się niesamowicie smutny... a jednocześnie ciepły. Dobre połączenie, a do tego rewelacyjna Judi Dench w roli brytyjskiej monarchini - bardzo mocno polecam!



~

A jak Wam minął listopad? Jakieś ciekawe odkrycia? A może macie jakieś sugestie na moją dalszą blogową drogę? :)



25 komentarzy:

  1. Bardzo dobry wynik! Mam to samo z książkami, które muszę przeczytać. Co przeczytam jakąś recenzję i widzę, że dana pozycja może mi się spodobać to dopisuję ją do mojej czytelniczej listy. I codziennie się ona powiększa. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ja już przestałam wierzyć w opcję, że nie będę miała co czytać. Fizycznie na półkach mam multum nieprzeczytanych książek, a do tego jeszcze dodatkowe listy zapisanych tytułów... ech ;)

      Usuń
  2. Gratuluję wyników, prezentują się świetnie jak na pół roku :) Dyskutowałyśmy już, że u mnie blogosfera też przyczyniła się do długiej listy książek to-be-read :D Cieszę się, że prochowi tak Ci się podobają :) Niecierpliwie czekam na recenzję, bo chętnie podyskutuję o tym dłużej i zobaczę, co tam ciekawego napiszesz. Och, no i dla mnie drugi tom był lepszy od pierwszego :) Psiego najlepszego będę czytać w grudniu, jakoś tak bliżej świąt. Baśnie barda Beadle może też zaliczę w końcu, w sumie zobaczyłabym, co to jest... legimi jeszcze mi starczy na to :D
    Powodzenia w grudniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I tak, pamiętam, że nie tylko ja mam nawał książek przez blogoferę. Zawsze to pocieszające, że inni też cierpią ;)

      A ja nie znalazłam Baśni barda Beedle'a (ani zadnej z tych okołopotterowych książek) na Legimi :( Naprawdę tam są? Chyba moje umiejętności szukania nie są tak dobre, jak mi się wydawało :)

      A recenzję prochowych magów obiecuję wrzucić już wkrótce, jak będę miała czyste sumienie, że napisałam ją jak należy ;)

      Wzajemnie, udanego grudnia! :)

      Usuń
    2. A nie, to ja tylko z góry założyłam, że pewnie jest w Legimi ale teraz widzę, że nie ma. No cóż, jakoś to przeżyję :)

      Ok, to czekam niecierpliwie :D

      Dzięki :)

      Usuń
  3. Serdeczne gratulacje! Świetnie Ci idzie w blogowym świecie :)

    Z Twoich lektur to najbardziej pociągają mnie przygody prochowych magów, no i "Baśnie..." z notatkami prof. Dumbledore'a :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :) Staram się ;)

      Baśnie - dla fanki HP, nawet podstarzałej jak ja, to miła przygoda ;) A prochowi magowie to jest jedno z największych odkryć tego roku, więc polecam bardzo, bardzo mocno.

      Usuń
  4. Moim zdaniem statystyki są świetne, gratuluję i życzę dalszych sukcesów, i jak najwięcej ciekawych lektur :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) zwłaszcza te ciekawe lektury istotne, żeby nie tracić czasu na gniotki! ;)

      Usuń
  5. Gratulacje udanego półrocza! Ja Twoje recenzje, zarówno książkowe, jak i growe uwielbiam i myśle, że za kolejne pół roku obserwatorów będzie co najmniej cztery razy więcej:)

    Miło przeczytać, że komuś listopad pod względem książkowym stanowczo lepiej wyszedł niż mi, i to na dodatek z większością pozycji, które się podobały. Czekam z niecierpliwością na kolejne recenzje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że za rok będę mieć nadal tyle samo chęci do blogowania :) Miło mi słyszeć, że ktoś z książkowych czytelników zagląda też w recenzje gier :)

      Ja mam takie fale - pewnie grudzień wypadnie już znacznie słabiej, ze świątecznym zamieszaniem, wyjazdami i w ogóle. Mam nadzieję, że za to Ty będziesz bardziej zadowolona ze swoich wyników w najbliższym czasie, no i że trafią Ci się same godne uwagi tytuły :)

      Usuń
  6. Po pierwsze gratulacje! Po drugie, życzę kolejnego pół roku, a później kolejnego i kolejnego i kolejnego. I... kolejnego <3 I dużo weny! Pozdrawiam Książkowa Dusza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wena niezbędna :) Staram się mieć zawsze parę tekstów na zapas, bo często przez dwa tygodnie nie jestem w stanie nic napisać ;) Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  7. Super wynik! U mnie listopad tez wypadł słabiej od października a to wszystko przez zastój który dopadł mnie w połowie miesiąca, ale na to nie ma rady :)
    Baaaardzo lubię książki Johna Boyna - "Chłopiec na szczycie góry" chyba podobał mi się nawet bardziej od "Chłopca w pasiastej piżamie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Chłopiec w pasiastej piżamie" bardziej mną wstrząsnął - może dlatego, ze była to pierwsza książka Boyne'a, jaką czytałam, i nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Swoją drogą, omawiałam jego książki na literaturze irlandzkiej na studiach - piękna sprawa :) Fajnie wiedzieć, że ktoś jeszcze go zna (i lubi!)!

      Usuń
  8. Taak, te podręczniki z Hogwartu są tylko dla fanów xD Dla mnie to zbyt głupie książeczki, bym je jakoś szczególnie lubiła. A te komentarze Dumbledore'a chyba nawet trochę mnie irytowały.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję! :) Ale powiem CI, że mnie zaskoczyłaś. Byłam pewna, że prowadzisz bloga znacznie dłużej, mam wrażenie, że od tak dawna tu już jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluję! I taj Katarzyna jestem zaskoczona, bo wydaje mi się, iż ten blog jest całe wieki w blogoserze. :D

    Mój listopad bardzo zabiegany, więc na chwilę odcięłam się od siedzenia przed komputerem w domu. ;) Z przeczytanych książek to oczywiście polecam Sandersona, ale byłam bardzo pozytywnie zaskoczona Anną Kańtoch. Zamierzam się bliżej przyjrzeć twórczości autorki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z książek, które tu ujęłaś, czytałam tylko Żniwiarza i em... takie se, mocno.
    Wszystko tu było mocno średnie, dlatego kolejne tomy sobie odpuszczam, bo to taka książka z gatunku tych, które da się czytać, ale po co.
    Pozdrawiam ciepło :)
    Niekulturalna Kasia

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam podobny problem ze zbyt dużą ilością książek czekających w kolejce do przeczytania. Pewnie też jakieś 50, ale nie liczę ebooków, bo pewnie bym, się załamała ;P Styl Zafona uwielbiam - przede mną dopiero trzeci tom, ale nie mam pojęcia, kiedy po niego sięgnę - na pewno nie wcześniej niż w lutym/marcu.
    Zaczytanego grudnia!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekam na opinię o prochowych magach bo, już jakiś czas zacieram łapki na tę serię :)
    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzuciłam pierwszy tom. Całość już skończyłam i cały czas tak samo zachwyca :D

      Usuń
  14. Super wyniki! Tak trzymaj :) Uwielbiam zaglądać na Twojego bloga :)

    Pozdrawiam, maobmaze ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluję wyniku. "Był sobie pies" jest cudowną książką.
    "Baśnie Barda" też przeczytałam i jestem zadowolona, a "Kroniki Jaaru" och... zakochałam się w tej książce.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  16. Całkiem niezły wynik:) gratulacje! "Cień wiatru" był jak dla mnie rewelacją. A teraz próbuję zdobyć "Kroniki Jaaru", bo chętnie przeniosłabym sie w ten baśniowy świat...

    OdpowiedzUsuń