piątek, 17 listopada 2017

Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę


Wszyscy wiemy, że w Syrii trwa konflikt zbrojny. Wiadomości przypominają nam o tym co jakiś czas, jednocześnie zmieniając dramat jednostek w statystykę, która niewiele znaczy dla człowieka z Europy, bezpiecznie siedzącego na kanapie z pilotem w ręce. Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę przedstawia tamtejszy konflikt w sposób odarty z jakichkolwiek złudzeń - głównie dlatego, że w powieści Sumii Sukkar oglądamy wojnę oczami dziecka. I to dziecka z poważnymi zaburzeniami rozwoju.


Konflikty zbrojne zawsze w najbardziej okrutny sposób dotykają dzieci, które na domiar złego nie rozumieją, co tak naprawdę się dzieje. Adam, czyli tytułowy chłopiec, który namalował wojnę, dzieckiem teoretycznie już nie jest - ma czternaście lat. Ale ma też klasyczne objawy zespołu Aspergera, pojmuje świat w zupełnie inny sposób, postrzega emocje jak kolory i pewne zjawiska w kontaktach międzyludzkich są dla niego abstrakcyjne. Jest całkowicie zależny od starszej siostry, Yasmine, która zajmuje się nim po śmierci matki i jako jedyna rozumie, że najbliższy kontakt, na jaki może pozwolić sobie względem młodszego brata, jest przesłany w jego kierunku całus. Adam wyraża siebie poprzez malarstwo, a jego obrazy łączy jeden element: wojna.

- Yasmine, podoba ci się mój obraz?  
- Bardzo, Adamie, ale może spróbowałbyś namalować coś innego dla odmiany?  
Yasmine zawsze tak mówi. Uważa, że ciągle maluję ten sam obraz. Nieprawda. Każdy obraz jest inny.


Ponieważ Adam jest nie tylko bohaterem powieści, ale i jej narratorem, książka ma bardzo specyficzny, prosty styl. Początkowo nie byłam przekonana do uczynienia narratorem dziecka z Aspergerem, ale w miarę postępu lektury zaczynałam dostrzegać plusy tego rozwiązania: ograniczone możliwości poznawcze Adama sprawiają, że narracja wiarygodnie łączy dojrzałość spostrzeżeń z ich jednoczesną przerażającą infantylnością. Chłopiec robi uwagi, które mogłyby pochodzić od dziecka znacznie młodszego, ale w ustach kilkulatka ta historia nie brzmiałaby wiarygodnie. Chwilami ewidentnie widać, że czytelnik rozumie więcej od narratora, co na mnie osobiście wpływało bardzo emocjonalnie. 

Rytm życia Adama i jego bliskich wyznaczają kolejne protesty, kolejne bombardowania, a przede wszystkim - kolejne śmierci. Osób mijanych na ulicach Aleppo, sąsiadów, ale też tych najbliższych. Absurd i bezsensowność kolejnych dramatów jest szczególnie widoczna w zderzeniu z niewinnością dziecka, które ciągle ponawia pytanie, dlaczego: „dlaczego dzieci torturowano z tego powodu”? „dlaczego w lodówce nie ma jedzenia”? „dlaczego strzelają do ludzi z własnego kraju”? I, oczywiście, nikt nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie inaczej, niż frazesem „bo jest wojna”. Ale, tak naprawdę, co to jest za odpowiedź? W końcu „dlaczego jest wojna”?

I choć ze względu na wspomniany styl początek książki czytało mi się dość ciężko, to w pewnym momencie po prostu nie mogłam się oderwać, musiałam wiedzieć, jak ta historia się skończy. Sukkar opowiada dobitnie o znieczulicy, jaka w pewnym momencie ogarnia każdego, kto na co dzień mija na ulicy zmasakrowane zwłoki, ale też o tym, że nawet w kraju ogarniętym wojną nadal można się śmiać, bo ludzie desperacko potrzebują wrażenia normalności. Ta piękna, mocna powieść, bardzo surowa mimo feerii barw, którą Adam odmalowuje wydarzenia, na pewno na długo zostanie w mojej pamięci.



Tytuł: Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę 
Autor: Sumia Sukkar 
Wydawnictwo: Jaguar 
Liczba stron: 312

11 komentarzy:

  1. Mimo, że byłam książką zaintrygowana, to teraz nie jestem pewna, czy chce sięgnąć. Przynajmniej nie w tym okresie, bo nie mam teraz na taką książkę ochoty. Mnie najbardziej intryguje to, że całość jest przedstawiona z perspektywy dziecka :) Bardzo ładnie Ci ten tekst wyszedł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to jedna z tych pozycji, na które trzeba mieć odpowiedni nastrój. Ja po "Chłopcu z Aleppo" przeczytałam jeszcze "Chłopca na szczycie góry" (tego gościa od "Chłopca w pasiastej piżamie") i też kolejna powieść z dzieckiem w realiach wojennych to byłoby już za dużo. Na dłuzszy czas zresztą. W ramach odpoczynku nastąpił powrót do fantastyki ;)

      Tu dziecko jest nietypowe i to jest właśnie bardzo poruszające, bo Adam robi i mówi rzeczy, które czasem są wstrząsające dla "normalnego dorosłego", w tym jego rodziny - właśnie jakby był małym dzieckiem, a wszyscy oczekują, że jako 14-latek będzie miał już inną percepcję. Jednocześnie te jego spostrzeżenia są bardzo trafne, a to, czego nie rozumie, jest łatwe do zinterpretowania przez czytelnika, co jeszcze bardziej porusza. Nie jest to żadne arcydzieło literackie, ale w przeszło miesiąc po lekturze nadal doskonale pamiętam szczegóły, co oznacza, że książka spełniła swoją rolę w moim przypadku.

      Usuń
    2. Ale to ciekawy zbieg okoliczności. Książki o wojnie z perspektywy dziecka wszystkie jak jeden mąż zatytułowane "Chłopiec z...", "Chłopiec na..." :) Przynajmniej te, o których wiem, bo nie kojarzę ich więcej poza tymi, które wymieniłaś, a raczej na pewno jeszcze jakieś są.
      Ja teraz odpoczywam od fantastyki z kolei :)

      Usuń
    3. Automatycznie muszę dodać "Chłopca z latawcem", choć tam wojny sensu stricte nie ma, ale tematyka powala co najmniej równie mocno.

      No i pamiętajmy, że Dziewczynki w czerwonych płaszczykach czy zielonych sweterkach (i innych takich) też mają swoje miejsce w literaturze około wojennej ;)

      A co podczytujesz w zamian? Ja utkwiłam w młodzieżówkach, no i kończę McClellana :D

      Usuń
    4. Ale moja teoria się sprawdza, Chłopcy, Dziewczynki... ;P

      Skończyłam wczoraj "Drogę" Cormaca McCarthy'ego i chyba wezmę się za Dickensa. Mam zaczęty "Ogień przebudzenia" i "Arivalda z Wybrzeża" ale chwilowo zbrzydła mi ta fantastyka, więc muszę zmienić klimaty :)

      Usuń
  2. Czuję, że wstrząsnęłaby mną ta książka. Sama tematyka wojenna jest mocna, ale oglądana z perspektywy dziecka musi działać na emocje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w życiu naczytałam dużo książek wojennych (+ jeszcze więcej o obozach koncentracyjnych), ale fakt, ta porusza szczególnie. Nie aż tak jak "Chłopiec w pasiastej piżamie" Boyne'a, ale też nieźle daje do myślenia i wstrząsa. Plus sam problem zaburzeń około autystycznych - to też nie jest łatwy temat, i też nie pomaga...

      Usuń
  3. Na pewno warto przeczytać.. Będę mieć na uwadze tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałaś "Moje cudowne dzieciństwo w Aleppo" Grzegorza Gortata?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie. Ale nadrobię - dziękuję za podrzucenie tego tytułu, zdecydowanie coś, po co chętnie sięgnę.

      Usuń