niedziela, 22 października 2017

Szóstka wron - Leigh Bardugo


Jak na osobę, która podchodzi sceptycznie do książek chwalonych wszem i wobec, ostatnio czytam zaskakująco dużo takich pozycji. W przypadku Szóstki wron, której recenzje atakowały mnie z każdego bloga, wytrzymałam dość długo, ale w końcu ciekawość zwyciężyła... bo czy można nie być ciekawym powieści, którą reklamuje się bohaterami-złoczyńcami? A do tego to wydanie! MAG przeszedł samego siebie i wydał Szóstkę wron wręcz spektakularnie. Zabarwione na czarno krawędzie stron i wszyta zakładka to co prawda detale niewpływające na przyjemność z lektury, ale robią niesamowite wrażenie i sprawiają, że czytelnik oczekuje czegoś naprawdę wyjątkowego. A co dostaje?

Fabuła Szóstki wron nie jest na pozór szczególnie odkrywcza - autorka przedstawia nam grupę wyrzutków, którzy żyją w skorumpowanym, brutalnym, okrutnym społeczeństwie: dziewczyna-zjawa  Inej, nadaktywny, nieodpowiedzialny Jesper,  ciałobójczyni Nina i Matthias inkwizytor. Pod wodzą Kaza Brekkera, geniusza zbrodni i największego drania Ketterdamu, mają włamać się do niezdobytej, pilnie strzeżonej twierdzy, celem ewakuowania więźnia z lochów, z których nikt nigdy nie uciekł. Brzmi sensownie, prawda? Oczywiście, gdy w grę wchodzi wielomilionowa nagroda, to nagle może się okazać, że warto się podjąć niewykonalnego...


„– W jaki sposób najłatwiej ukraść 
człowiekowi portfel?  
– Przyłożyć mu nóż do gardła? – zapytała Inej.  
– Pistolet do głowy? – powiedział Jesper.  
– Wrzucić mu truciznę do kubka? – zaproponowała 
Nina.[...]  
– Najłatwiej ukraść człowiekowi portfel, mówiąc 
mu, że zamierzacie ukraść mu zegarek.


Sęk w tym, że nasz och-jakże-pozbawiony-uczuć bandyta doskonały, Kaz, ma siedemnaście lat. Jego towarzysze są nawet młodsi. Los doświadczył ich bardziej niż dorosłych, a konieczność przetrwania w koszmarnych warunkach pozbawiła ich złudzeń. Niestety, ciężkie przeżycia nie czynią ich wiarygodnymi - wręcz przeciwnie, graniczące z absurdem nagromadzenie życiowych tragedii i zachowanie nieprzystające w żaden sposób do wieku bohaterów to mój główny zarzut względem tej książki. Gdyby banda była przynajmniej pełnoletnia, a Kaz dobijał trzydziestki, całość miałaby więcej sensu i była nieskończenie bardziej wiarygodna.

No tak, ale wtedy niekoniecznie byłaby to powieść z nurtu młodzieżowego, prawda? Tylko... czy musiała do niego należeć? Odrzucić odrobinę zbędnej cenzury, postarzyć bohaterów i bach, mamy powieść, która spokojnie obroni się jako "normalna" fantastyka. Zwłaszcza że na stronach powieści niewolnictwo, burdele i morderstwa są normą, a cały przedstawiony świat jest brutalny i mroczny - no, na wskroś dorosły.


- Dobra zabawa nie musi oznaczać wina i... ciała - wyrzucił z siebie Matthias.  
Nina zatrzepotała rzęsami, patrząc na niego.  
- Nie poznałbyś dobrej zabawy, nawet gdyby podeszła do ciebie i wsadziła ci lizaka do ust.


Zaczęłam od minusów, bo bardzo mi przykro, że w Szóstce wron w ogóle takie niedociągnięcia zaistniały - jest naprawdę bardzo dobrą książką, która gdzieś tam miała potencjał na bycie jeszcze lepszą. Bohaterowie, pomijając ich niewspółmierne do wieku zachowania, budzą sympatię i są bardzo wyraziście nakreśleni, co w młodzieżówkach wcale standardem nie jest. Do tego świetny, niestandardowy wątek romantyczny (nie wierzę, że to piszę) między Niną i Matthiasem... Rewelacja.

Ogromnym plusem jest klimat tej książki. Ketterdam, ze swoimi kanałami, portami i spelunami, jest odmalowany niezwykle plastycznie i wprost czułam tę przenikającą do kości, zimną wilgoć. Z około amsterdamskich dzielnic portowych przenosimy się potem do pseudo skandynawskiego Lodowego Dworu, gdzie również opisy pozostawiają pole do popisu naszej wyobraźni. I choć skojarzenia z pewnymi miejscami z naszego świata same się nasuwają, to jednak świat Wron jest dobrze nakreślony, a ciężka atmosfera bardzo wyczuwalna. Szczypta magii w postaci niezwykłych, wrodzonych umiejętności griszów, na których polują nordyccy "łowcy czarownic" dopełnia obrazu.

Poza tym Szóstka wron jest bardzo dobrze napisana - styl autorki sprawia, że w czasie lektury ma się wrażenie oglądania sprawnie nakręconego filmu akcji, w którym cięcia wykonywane są w perfekcyjnie dobranych momentach. Do tego fajnie przemycono historie bohaterów - na początku czytelnik rzucany jest na głęboką wodę ketterdamskich kanałów, po czym powoli kolejne elementy układanki trafiają na swoje miejsce i pozwalają odkryć, co uczyniło z naszych bohaterów takich pozbawionych sumienia wyrzutków. Co ważne, te retrospekcje w żaden sposób nie nudzą i nie przeszkadzają w dynamicznym prowadzeniu akcji.

Ostatnio kilkakrotnie spotkałam się z zarzutem, że Szóstka wron nadmiernie czerpie z trylogii Z mgły zrodzony Sandersona. Skojarzenie tych serii autentycznie mnie zaskoczyło: książka budzi całkowicie inne emocje, świat też jest zupełnie odmienny, bohaterowie - w żaden sposób niepodobni do allomantów Ostatniego Imperium. Jeśli wstrzymujecie się przed lekturą ze względu na takie porównania, to dajcie szansę griszom Bardugo - raczej nie powinniście się rozczarować. W każdym innym przypadku też zachęcam do sięgnięcia po Szóstkę wron, jeśli szukacie lekkiej, dobrze napisanej powieści, z pomysłem i klimatem wyróżniającymi się na tle gatunku.



Tytuł: Szóstka wron 
Autor: Leigh Bardugo 
Wydawnictwo: MAG 
Liczba stron: 496


31 komentarzy:

  1. Hm, widzę, że masz odczucia podobne do moich, tylko ja byłam dużo mniej entuzjastyczna. Moim zdaniem nagromadzenie klisz gatunkowych tę powieść zabiło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jakoś byłam w stanie przymknąć oko na te "klisze" - przy lekturze bawiłam się naprawdę dobrze, myślę, że to głównie zasługa dopracowanego klimatu.

      Usuń
  2. A mnie osobiście zupełnie młody wiek bohaterów nie przeszkadzał. Uważam, że traumatyczne przeżycia z młodości, życie na ulicy tudzież wojna sprawiają, że młodzi ludzie dojrzewają wcześniej i możliwym jest, że będą zachowywać się inaczej niż typowy nastolatek z normalnego, spokojnego Bzdzinia Dolnego. Poza tym były momenty, w których młodość bohaterów przebijała przez ich rozmowy czy reakcje na wydarzenia. Ale może to tylko ja;)

    Skojarzeń z Sandersonem nie miałam w ogóle, bo i styl pisania inny, i historia zupełnie odmienna.

    "Szóstka wron" podobała mi się, spędziłam z nią miłe chwile i historia Kaza i spółki została ze mną przez dłuższy czas. Mam nadzieję, że druga część opowieści Leigh Bardugo będzie równie ciekawa (jak już do niej sięgnę 😅).

    Pozdrawiam,
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Traumatyczne przeżycia - ok, ale tutaj to było jednak chwilami... przegięte. Wiem, że życie na ulicy może człowieka zmienić, ale oni się przekształcili w idealnych zabójców / mistrzów złodziei / Bóg wie co jeszcze, nie w byle rzezimieszków. No, po prostu łatwiej byłoby mi w to uwierzyć, gdyby mieli te +4 lata chociaż ;)

      Mnie też zaskoczyło skojarzenie z Sandersonem, ale gdy w ostatnim podsumowaniu miesiąca zachwycałam się własnie Szóstką wron, to dowiedziałam się, że niektórzy zrezygnowali z lektury ze względu na zarzuty o, niemalże, plagiat. Dlatego o tym wspomniałam :)

      Również mam nadzieję, że tom 2 mnie nie rozczaruje :)

      Usuń
  3. Będę musiała sięgnąć po tę serię. Mam na nią ochotę od bardzo dawna. A Sandersona nie czytałam, więc (jakby nawet) to nie wywrze na mnie PODOBNEGO wrażenia :D I jeszcze co do Sandersona, to jego twórczość też planuję poznać.

    No i tak planuję, planuję... zobaczymy co z tego wyjdzie :)
    pozdrawiam, http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuje się, jakbyś siedziała mi w głowie pisząc ten tekst :) Mnie też przeraźliwie drażnił wiek bohaterów i cenzura wynikająca z faktu, że to powieść młodzieżowa, co dość śmiesznie wychodziło w zestawieniu ze światem, jaki wykreowała autorka. Najbardziej rozwaliło mnie określenie na seks: wychrobotać :D I zdaje mi się, że sama też pisałam w swoim tekście o tym, że książce na zdrowie by wyszło gdyby nie była młodzieżówką :)

    Szóstka Wron jest całkiem niezłą książką jak się patrzy na inne młodzieżówki, ale tak z perspektywy czasu myślę, że wystawiłam jej chyba za wysoką ocenę jak na ilość zarzutów, które do niej miałam :) A porównanie do Sandersona w ogóle mi nie przyszło do głowy i dziwię się, że ludzie zestawiają ze sobą te dwie książki :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż poszukałam Twojej recenzji, faktycznie, wrażenia mocno zbliżone :) Wiek bohaterów to w sumie mój główny zarzut do tej książki. Chrobotanie też pamiętam :D

      Tak, na tle młodzieżówek mocno się wyróżnia, wszystkim - stylem, językiem, kreacją świata. Porównanie z Sandersonem też mnie zaskoczyło, ale autentycznie pojawiło się u mnie na blogu w podsumowaniu ubiegłego miesiąca - gdzies pojawiają się na tyle solidne zarzuty o "plagiat", że ludzie rezygnują z lektury książek Bardugo...

      Usuń
    2. O rany :D To była jedna z moich pierwszych recenzji, a na te swoje wcześniejsze wpisy patrzę z zakłopotaniem :D

      Właśnie też mi się tak zdaje, że dość mocno się wyróżnia, ale do Sandersona ma tyle co nic. Już prędzej bym ją z Niecnymi Dżentelmenami porównywała, dlatego teraz już zupełnie jestem w szoku kiedy piszesz, że ludzie aż rezygnują z lektury. Ja sama po raz pierwszy spotkałam się z porównaniem tych dwóch książek na kanale u Marthy Oakiss dawno, dawno temu, potem właściwie jakoś nie trafiłam na żadne miejsce, w którym ktoś zestawiałby ze sobą te dwie książki razem.

      Usuń
    3. Mnie też to zszokowało ;) bo takie porównanie kompletnie nie przyszłoby mi do głowy. Dla mnie to zupełnie inne światy, inne historie, inni bohaterowie, a już na pewno inne systemy magii... Dlatego właśnie poczułam się w obowiązku wyprowadzenia ludzi z błędu, tak na wszelki wypadek ;) Zwłaszcza że każdemu może podobać się co innego, ale sugestia plagiatu jest tu raczej krzywdząca.

      Usuń
  5. Nie sięgam po fantastykę (co poniekąd może być dziwne bo Harrego Pottera wręcz kocham), więc nie będę się za nią rozglądać. Zwyczajnie nie ciągnie mnie do tego tytułu ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Pottera muszę sobie powtórzyć. Nie czytalam go od lat :)

      Usuń
  6. Uwielbiam tą książę, a druga część czeka na mnie na półce :)

    Pozdrawiam Agaa
    https://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja drugiej jeszcze nie mam, ale nie mogę się doczekać lektury :)

      Usuń
  7. Kolejna pozytywna recenzja :) W sumie to faktycznie trochę szkoda, że bohaterowie nie są dorośli... Może sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz zrobić jak ja i sobie wyobrażać, że są jednak trochę starsi ;) przychodzi to całkiem naturalnie ;) Uważam że to fajna opcja na "lekką" lekturę, bo technicznie jest bardzo dobra.

      Usuń
  8. Od dawna "Szóstka wron" jest moją książkową "chciejką", bo wydanie mnie urzekło. Dzięki, że zwróciłaś uwagę na zachowanie bohaterów niewspółmierne z ich wiekiem - pewnie podczas lektury by mi to przeszkadzało, ale teraz wiem, ze mogę przymknąć na to oko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wydanie jest naprawdę obłędne! MAG przechodzi samego siebie :) A na wiek bohaterów warto przymknąć oko, bo lektura to wynagradza.

      Usuń
  9. Różne opinie słyszałam o tej książce, czasami bardzo skrajne. Wydanie osobiście mi się nie podoba :P ale u mnie to normalne, że inni czymś się zachwycają a ja nie :D w sumie Twoja recenzja mnie zachęciła i jak książka będzie w jakiejś fajnej cenie to ją kupię :)
    Pozdrawiam
    biblioteka-feniksa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że zgarnianie skrajnych opinii to taka specjalność młodzieżówek ;)
      Cieszę się jednak, że Cię zachęciłam, mam nadzieję, że książka Ci się spodoba, gdy już wpadnie Ci w ręce :)

      Usuń
  10. Bardzo chcę przeczytać tę książkę, ale ciężko ją dostać ehh :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba był dodruk, bo wszędzie w księgarniach widzę :)

      Usuń
  11. O widzisz! Ja też słyszałam ogrom opinii, jakoby ta autorka mocno "inspirowała" się moim ukochanym Mistbornem :D
    Mam tę ksiażkę i cóż, tchnęłaś we mnie odrobinkę nadziei i jednak przeczytam, a co!
    Pozdrawiam gorrrąco:)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem, jak widzisz po komentarzach wyżej, nie ma powodu, żeby się uprzedzać :) Mnie naprawdę zaskoczyło to porównanie! A skoro książkę już masz, to koniecznie przeczytaj i daj znać, jak Ci się podobała :)

      Usuń
  12. Nie miałam z tym do czynienia niestety ;)
    Zapraszam do mnie, mogłabym prosić o kliknięcie w link w tym poście? Byłabym bardzo wdzięczna :)
    Przy okazji zachęcam do wspólnej obserwacji :)

    http://veronicalucy.blogspot.com/2017/10/lace-up-skirt.html

    OdpowiedzUsuń
  13. To nie do końca moje klimaty, ale pozytywne słowa słyszane na jej temat bardzo mnie kuszą :) A niedociągniecia trafiają się praktycznie w każdej powieści, wiesz co mówią o ideałach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ostatnio bardzo często widze tę książkę na instagramie i muszę przyznać, że mam ochotę ją przeczytać i przekonać się czy spodoba mi sie ta pozycja :)

    Pozdrawiam, maobmaze ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Kolejna książka, która czeka na swoją kolej, a czasu na czytanie razem z książką jakoś nie sprzedają... ;) Bez wątpienia przeczytam, a plusy, które wymieniłaś jeszcze bardzo mnie przekonują! Rzadko czytam o dobrym wątku miłosnym w literaturze innej niż kobieca! :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ciągle widzę tę książkę, ale już wiem, skąd biorą się te wszystkie zachwyty! jak spotkam ją w bibliotece to zabiorę do domu, bo to książka w sam raz dla mnie. pierwszy cytat jest świetny! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny blog! Książki jeszcze nie czytałam, ale jest na mojej półce.

    Zostaję na dłużej, bo kocham zarówno książki jak i planszówki :D

    iskraczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Kupiłam ją już dawno i na razie stoi i pięknie się prezentuje na półce, ale po tej recenzji przesunęła się o kilkanaście pozycji do przodu na liście do przeczytania ;)

    OdpowiedzUsuń