poniedziałek, 2 października 2017

Na psa urok - Kevin Hearne


Czas na moje drugie podejście do mitologii celtyckiej ujętej w ramach współczesnej fantastyki. Pierwsze, czyli głośne, dystopijne The Call.Wezwanie, było dla mnie niestety sporym rozczarowaniem, ale nie ustawałam w poszukiwaniach - choć wygląda na to, że jest to mało atrakcyjna mitologia dla twórców fantastyki. I wtedy ktoś polecił mi Na psa urok, czyli pierwszy tom Kronik Żelaznego Druida autorstwa Kevina Hearne’a...

Główny bohater, druid Atticus, prowadzi księgarnię, herbaciarnię i sklep zielarski w jednym, stałe miejsce spotkań okolicznych staruszków i istot nadprzyrodzonych. Ma rudą bródkę, urok typowego Irlandczyka i jak na kogoś, kto przyjaźnił się z Galileuszem, trzyma się całkiem nieźle: na pytanie ile ma lat odpowiada „dwadzieścia jeden”, mając nadzieję, że nikt nie będzie drążył, czy chodzi mu o lata, czy raczej stulecia. Wygląd irlandzkiego studenciaka pozwala mu wieść w miarę normalne życie… o ile akurat nie przypomną sobie o nim bogowie, z którymi ma na pieńku po tym, jak ukradł jednemu z nich cenny artefakt.

A właśnie: bogowie. Hearne zmieścił na stronach swojej powieści cały panteon celtyckich bóstw – Atticusowi depczą po piętach między innymi Aenghus Og (który jak na boga miłości ma dość paskudny charakter), Flidais, Brigid i zmieniająca się we wronę bogini śmierci Morrigan*. Wszyscy są barwni, ironiczni i snują intrygi, w których można się nieźle pogubić (chwilami czułam się niby w Amberze Zelazny'ego). Nieustanna zmiana układów sił i sojuszy między bogami i druidem jest zresztą najlepszym elementem fabuły. 


 „Pojęcie rozrywki w rozumieniu Morrigan odbiega znacznie od mojego wyobrażenia o rozrywce. Jak przystało na Szafarkę Śmierci uwielbia przedłużające się wojny. Trzyma się tam zwykle z Kali i walkiriami i razem urządzają sobie na polu bitwy coś w rodzaju babskich wieczorów.”


Autor doprawił mitologię celtycką smaczkami z innych źródeł – mamy wilkołaki i wampiry (realizujące się zawodowo jako prawnicy), wszelakich bogów, jacy tylko zagościli kiedykolwiek w wyobraźni człowieka (pomysł podobny jak w Amerykańskich bogach Gaimana), mamy wreszcie... wiedźmy, które w ubiegłym stuleciu uciekły z Polski przed nazistami. Polski akcent jest zabawny, choć nie taki znowu pozytywny, biorąc pod uwagę paskudny charakter tych nieziemsko pięknych i obdarzonych morderczą mocą pań. Początkowo nie byłam przekonana do takiej wybuchowej mieszanki mitologii i współczesnej fantastyki, ale Hearne łączy wszystko bardzo zgrabnie i nie ma tu większych zgrzytów - pamiętajmy, że to lekkie, humorystyczne fantasy.

Atticus budzi sympatię (co ważne, bo historię poznajemy w narracji pierwszoosobowej z jego perspektywy), jednak najciekawsze postacie z Na psa urok to otaczające go kobiety. I choć wspomniane wyżej zołzowate wiedźmy oraz ponętne, drapieżne boginie są całkiem fajne, to bije je na głowę owdowiała staruszka, która przeżyła konflikty w Irlandii Północnej, więc bez cienia lęku gania po trawniku transformujące się wilkołaki:


„- Teraz mnie też zabijesz na śmierć? Wyślesz mnie do Pana Mego, żebym już była z moim Seanem?
- Nie, pani MacDonagh, nie, oczywiście, że nie. Dlaczego miałbym panią zabijać?
- A nie jestem świadkiem twojej zbrodni?
- To nie była żadna zbrodnia. Musiałem go zabić. To było w samoobronie.
- Nie wyglądało wcale jak samoobrona, chłopcze - zauważyła z wyrzutem. - Kopnąłeś go, pchnąłeś, a potem dźgnąłeś i odrąbałeś mu łeb.
- Chodziło o ten miecz - powiedziałem, wskazując kciukiem rękojeść. - Tata ukradł mu go dawno temu, ale w pewnym sensie to właściwie go tylko odebrał. To irlandzki miecz, sama pani rozumie, a ten typ trzymał go w swojej prywatnej kolekcji i tego... w sumie on był Anglikiem i w ogóle...
- Był Anglikiem?
- Tak.
- A to zakop skurczybyka u mnie w ogródku i niech szlag trafi królową i tych jej wszystkich sługusów z piekła rodem.”


Największym plusem książki (zaraz obok wampirzo-wilkołaczej szajki prawników) okazał się dla mnie pies Atticusa, Oberon. Relacja druida i wilczarza irlandzkiego (a jakże) jest tak pozytywna i pełna ciepła, a spostrzeżenia autora na temat psiej natury tak trafne, że nie sposób się nie uśmiechnąć, czytając wzajemną wymianę myśli między tą dwójką (polecam z całego serca każdemu psiarzowi). Oberon szturmem zdobył pierwsze miejsce na mojej prywatnej liście najfajniejszych psów w literaturze.

Mam w zasadzie tylko jeden, poważny zarzut: tragiczny przekład. Tłumaczka nie tylko tworzy zdania, które zgrzytają w zębach ze względu na kiepską kolejność słów, ale też uparła się, żeby przetłumaczyć „Battlestar Galactica” jako „Gwiazda bojowa Galaktyka”, a „shit happens” jako „g*wno się zdarza”. Do tego wierzy, że metalowcy i studenci-goci używają nowomowy w stylu „ja cię kręcę, ale fajowy miecz” albo „jak bum-cyk-cyk”. Serio! Przejrzałam pobieżnie angielską wersję i już wiem, że jeśli będę kontynuować przygodę z tym cyklem (a pewnie będę!), to raczej postaram się uniknąć męczenia się z wersją polską.

Jednocześnie jestem świadoma, że Na psa urok to niezbyt ambitne, lekkie czytadło, pełne specyficznych żartów, które prawdopodobnie nie wzbudziłoby we mnie takiego entuzjazmu, gdyby nie świetne połączenie mitologii irlandzkiej z postaciami ekodruida i jego psa. Ale nie zawsze musi być ambitnie, prawda…?


-- 
* Autor przygotował ściągę z wymowy staroirlandzkich nazw – i całe szczęście, bo konia z rzędem temu, kto sam z siebie wpadłby na to, że imię „Lugh Lamfhada” powinno się czytać „Lu Lołwoda”.



Tytuł: Na psa urok
Autor: Kevin Hearne
Tłumaczenie: Maria Smulewska
Wydawnictwo: Rebis 
Liczba stron: 296


14 komentarzy:

  1. Ja jestem zaintrygowana, ale mam dwa ale: boje się, że ta cała mieszanka wszystkich stworzeń nie przypadłaby mi do gustu, ale może być zupełnie na odwrót, tak jak u Ciebie. I te wiedźmy uciekające z Polski przed nazistami - miły, nasz akcent. Szkoda, że przekład zgrzyta. Potrafi to skutecznie odrzucić od powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedźmy mnie zaskoczyły :) ale w sumie motyw zabawny. Biorąc pod uwagę Łysą Górę i wszelakie legendy regionalne, to Polska ma solidne podstawy, żeby stać się ojczyzną wiedźm w fantastyce ;)
      Ja nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać po tej książce (to znaczy, została mi polecona tylko w kontekście mitologii irlandzkiej), ale ta mieszanka mi nie przeszkadzała, była całkiem fajnie uzasadniona przez autora. Pewnie w jakiejś szczególnie poważnej formie by to bardziej kłuło w oczy, tu - całkiem się sprawdziło :)

      Usuń
  2. Cytaty obłędne :) Cała książka utrzymana jest w takim tonie? Lubię czasem takie lekkie powieści no i lubię różne mitologie. Hearne mi kiedyś gdzieś mignął, ale jakoś wtedy się nie zainteresowałam. Może teraz :) pozdrawiam, Gaja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, generalnie to się w taki sposób czyta, absurd na absurdzie :) Ja o Hearne usłyszalam dopiero teraz, polecono mi go w kontekście mitologicznym właśnie.

      Usuń
  3. Hearne nie jest jakoś szczególnie znany wśród blogerów. Czytałam pierwszy tom i mi się podobał, ale nie jestem przekonana do drugiego niestety :) Mam nadzieję, że Ty nie będziesz rozczarowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie słyszałam o nim w ogóle. Też trochę boję się kontynuacji, ale stwierdziłam, że jak będę potrzebować jakiegoś lekkiego czytadła, to drugi tom nada się świetnie. Inna sprawa, że właśnie odkryłam, ile to ma części - nie nastawiam się na doczytanie serii do końca, ale z tym drugim jeszcze zaryzykuję, zobaczymy :)

      Usuń
  4. Z jednej strony przy cytacie padłam na plecy i połamałam sobie nos ze śmiechu i chętnie sięgnęłabym po tę książkę, ale z drugiej nieco się obawiam takiej mieszanki i jeszcze całej akcji osadzonej we współczesności... Lekko mnie to przeraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie gdyby ta książka udawała poważną lekturę, to ten mix by się nie sprawdził. Ale tu naprawdę jakoś wszystko to działa - przynajmniej są dobre podstawy ku temu, że książka dzieje się współcześnie. TYm większy mam szacunek do autora, że w tym dzisiejszym świecie zachował klimat mitów irlandzkich, z mocą ziemi i tak dalej.
      Wychodze z założenia, że można zaryzykować w przypadku książki, która ma niecałe 300 storn i czyta się z prędkością światła ;)

      Usuń
  5. Huh... brzmi naprawdę fajnie. Akurat dobra na jesienny, depresyjny nastrój. Nie słyszałam nigdy o tym. To młodzieżówka jest? Szkoda że tłumaczenie aż tak nawala. Tym: „shit happens” jako „g*wno się zdarza” mnie dobiłaś xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jak widać, u mnie cały wrzesień były takie "ambitne inaczej" lektury ;) i chyba tylko dzięki tej dawce pozytywnych, lekkostrawnych emocji jakoś przetrwałam początki jesieni.

      Tam nawet w jednej scenie ten tekst nawet pasuje (w kontekście psów paskudzących na trawnik - ale nadal "zdarza się" byłoby lepsze, bo nie robiłoby krzywdy w oczy), ale generalnie tłumaczenie zgrzyta. A może ja czepialska jestem ;) Moim hitem zostaje "jak bum cyk cyk" :P

      Nie wiem czy młodzieżówka: chyba można tak powiedzieć, ale ja mam problem zawsze ze sklasyfikowaniem książek "humorystycznych", bo one siłą rzeczy wydają się lżejsze. Brutalności nie za dużo, przekleństw też nie, za to trochę seksu. Chyba może być i młodzieżówka ;)

      Usuń
    2. Ja teraz próbuje sobie znaleźć lektury "ambitne inaczej" ale i tak nic mi nie idzie. Chyba spróbuje ze starym, dobrym Pratchettem :(

      Tak, humorystyczne książki zwykle są lżejsze, ale to jeszcze nie oznacza że młodzieżówka. Pytam, bo to ostatnio zupełnie nie mój gatunek :)

      Usuń
    3. No to formalnie to chyba nie jest młodzieżówka. Chyba ;)

      Pratchett dobry na wszystko :) Ja przymierzam się do czytania go seriami, zwłaszcza że dorobiłam się planszówki na podstawie cyklu o Straży i aż się kusi o zestawienie recenzji! :)

      Usuń
  6. Nawet mi się podoba fabuła, i ten wilczarz irlandzki! Tylko obawiam się tego przekładu, czy go zdzierżę. A gdzie była redakcja i korekta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Redakcja i korekta? Pewnie tylko na stronie redakcyjnej ;) To się da czytać, tylko cały czas miałam wrazenie, że mogło być lepiej. Jak bum cyk cyk ;)
      A wilczarz naprawdę jest obłędny :)

      Usuń