piątek, 22 września 2017

Mały Książę: Stwórz mi planetę - ze stron na planszę

gra planszowa, Mały Książę

Kto z Was kocha Małego Księcia? Myślę, że ta niepozorna książeczka z wielką Opowieścią ma specjalne miejsce w biblioteczkach (i sercach) wielu z Was. Dowodem na to, jak ponadczasowa jest ta historia, może być niewielka, bardzo przyjemna gra, wydana 4 lata temu z okazji 70. rocznicy publikacji pierwszego wydania książki. Mały Książę: Stwórz mi planetę, bo o niej mowa, stawia przed graczami zadanie zbudowania planety dla Małego Księcia. Każdy z 80 kafelków zapełniają postaci i stworzenia doskonale znane każdemu czytelnikowi; co ważne, zachowano ilustracje z klasycznego wydania książki.



gra planszowa, Mały Książę
Po otwarciu pudełka wystarczy tylko wyjąć kafelki
- nie potrzeba dodatkowego przygotowania


Wykonanie jest bardzo porządne, mimo wielu rozgrywek (gra trwa około 20 minut, więc zwykle można pozwolić sobie na więcej niż jedną partię – zwłaszcza że gra budzi silną potrzebę rewanżu) kafle mają się dobrze i nie widać na nich otarć. Dzięki porządnej, plastikowej wyprasce elementy w pudełku nie mieszają się, a przygotowanie gry jest bardzo szybkie – jeśli po każdej rozgrywce posegregujemy kafelki na cztery rodzaje, to zasiadając do Małego Księcia musimy je jedynie wyjąć.  

Jak to działa?


Punkty za elementy przedstawione na kaflach przyznaje się w zależności od tego, jakie postaci otaczają planetę – Mały Książę ucieszy się z każdego rodzaju owcy (białe, szare i brązowe), a także z każdego pudełka, które może skrywać baranka; Latarnik przyznaje punkty za każdą latarnię na planecie, a turecki astronom (ten od gwiazdy B-612) – za każdą wielką gwiazdę wokół niej, i tak dalej. Na płytce każdej postaci są czytelne i intuicyjne ikonki, które pokazują, za co zdobędziemy punkty na koniec gry, a dodatkowy opis w instrukcji może pomóc rozwiać ewentualne wątpliwości. Ponieważ na ogół wybieramy postaci zanim poznamy wszystkie elementy naszej planetki, istotne jest tu umiejętne zarządzanie ryzykiem i  przemyślane decyzje przy doborze kafli.

gra planszowa, Mały Książę
Postacie występujące w grze

Jednocześnie nieobce graczom będą problemy, które dręczyły literackiego Małego Księcia – należy uważać na wulkany (gracz z największą ich liczbą otrzyma punkty ujemne) oraz baobaby (jeden czy dwa nie są jeszcze zbyt groźne, ale gdy pojawi się trzeci, to wszystkie kafelki z tymi chwastami odwracane są na drugą stronę i nie przynoszą punktów).

gra planszowa, Mały Książę
Przykładowe kafelki - widać oryginalne ilustracje Autora
To jest w zasadzie koniec zasad – są naprawdę proste i przystępne dla każdego, a jednocześnie gra oferuje przyjemną dawkę kombinowania, jak wyciągnąć najwięcej punktów za naszą planetę. Sam aspekt budowania również jest bardzo przyjemny: krok po kroku widzimy, jak rozrasta się nasza wersja asteroidy B-612. Oryginalne ilustracje znakomicie tu pasują i – moim zdaniem – są zachwycające.

gra planszowa, Mały Książę
To w zasadzie cała instrukcja...

Jednocześnie Mały Książę: Stwórz mi planetę w wersji dla dwóch graczy i dla większej ich liczby to tak naprawdę dwie różne gry. Nie jest to jednak zarzut – oba tryby są w pełni grywalne, choć dostarczają odmiennych wrażeń.


Rozgrywka na 3–5 graczy


Rozgrywka toczy się przez 16 rund. W każdej z nich gracz rozpoczynający wybiera jeden rodzaj kafelków (postaci, krawędzi planety, środek planety) i pobiera z niego płytki w liczbie odpowiadającej liczbie graczy, które rozkłada na stole. Po wybraniu jednego z nich, wskazuje kolejnego gracza, który przejmie po nim kolejkę – tak, nie ma tu ustalonej kolejności graczy! Kolejni wskazywani gracze wybierają po jednym kafelku, a ostatni gracz musi wziąć jedyną pozostałą na stole płytkę. Na pocieszenie zostaje jednak graczem rozpoczynającym w nowej rundzie i jako pierwszy wybierze kafelek z nowego zestawu.

gra planszowa, Mały Książę
Przykładowa planetka

Jak na tak małą, pozornie sympatyczną grę, otwiera się tu ogromne pole do negatywnych, wręcz złośliwych zagrań. Widzimy, że jeden z przeciwników ma już dwa baobaby? Zostawmy mu na koniec kafelek z baobabem, który będzie musiał wziąć, straci trzy fragmenty swojej planety! A może zależy mu na jakiejś owieczce? To nie przekażemy mu kolejki, może ktoś ją weźmie przed nim. W mojej grupie taki poziom negatywnej interakcji jest mile widziany i akceptowalny, ale wydaje mi się, że do grania z dziećmi może być nieco zbyt brutalny. Chyba że będziemy grać w przyjazny sposób, nie tyle skupiając się na przewadze punktowej, co na przyjemności z budowania. A ta jest znaczna!

gra planszowa, Mały Książę
Odwrócone kafle - zniszczone przez trzeciego baobaba

Rozgrywka dwuosobowa


Wariant dwuosobowy dodaje możliwość blefowania: gracz rozpoczynający daną turę dobiera trzy kafelki, zapoznaje się z ich zawartością, a potem pozwala oponentowi dokonać wyboru jako pierwszemu, uprzednio zakrywając jedną z płytek. I tu jest dylemat – czy przeciwnik schował przed nami coś cennego dla siebie, czy może dla nas? A może zakrytym kafelkiem chce nam podrzucić świ... przepraszam, baobaba, który zniszczy nam fragment planety? Lepiej ryzykować, czy nie?

gra planszowa, Mały Książę
Ciekawe co schował dla nas przeciwnik...

Podobnie jak w wariancie wieloosobowym, jest tu miejsce na negatywną interakcję, jednak jest ona moim zdaniem mniej odczuwalna i nie tak bezpośrednia – w końcu, przynajmniej teoretycznie, zawsze mamy tu jakiś wybór…

gra planszowa, Mały Książę
A jakże, baboab :)


Podsumowanie


Negatywna interakcja to coś, co bardzo sobie w tej grze cenimy. Jednocześnie myślę, że gra może przez to nie sprawdzić się w rozgrywkach z młodszymi dziećmi oraz wśród osób, które wolą spokojniejsze gry. Nie do końca wpisuje się ona także w ducha książkowego Małego Księcia – mimo to jednak klimat jest i tak wyczuwalny, a poszczególne rysunki na kafelkach planety i postaci przywołują w pamięci poszczególne fragmenty powieści.

Mały Książę: Stwórz mi planetę to udana próba oddania hołdu literackiemu pierwowzorowi. Nie powinno to dziwić – kiedy za przygotowanie rodzinnego tytułu bierze się Anotine Bauza (Takenoko) oraz Bruno Cathala (Abyss), to efekt końcowy musi być co najmniej zadowalający. Również w tym przypadku twórcy nie zawiedli pokładanych w nich oczekiwań.

gra planszowa, Mały Książę
Tor punktacji z tyłu pudełka
Muszę jednak zauważyć, że gra nie pozwala na długofalowe planowanie, przez co raczej nie przypadnie do gustu zdeklarowanym strategom – myślę jednak, że można to wybaczyć tytułowi, który w zależności od liczby graczy zajmie nam 15–25 minut – to nie wielki „mózgożer”, tylko zgrabny, atrakcyjny „filler”. I jako taki go polecam.

gra planszowa, Mały Książę



Plusy
+ dobre skalowanie
(ciekawy tryb dwuosobowy);
+ oryginalne ilustracje;
+ spora interakcja;
+ ciekawa mechanika przekazywania tur / blefu.

Minusy:
- negatywna interakcja (potencjalnie);
- dość duża losowość (potencjalnie).


gra planszowa, Mały Książę

Tytuł: Mały Książę: Stwórz mi planetę
Autorzy: Antoine Bauza, Bruno Cathala 
Ilustracje: Antoine de Saint-Exupéry 
Wydawca: Rebel 
Liczba graczy: 2-5 
Czas gry: ~25 minut

21 komentarzy:

  1. AKurat należę do wyjątków odpornych na urok Małego Księcia, ale za to grę lubimy razem z córą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja grywam z męzem przeważnie, wtedy ta gra wspina się na wyżyny negatywnej interakcji ;) Ale do Małego Księcia mam sentyment...

      Usuń
    2. Jak wiele osób :) Ja jestem z tych, co nie przepadają za Małym Księciem i nigdy nie lubili Kubusia Puchatka ani Muminków ;)

      Usuń
    3. O, Kubusia Puchatka też nie lubiłam, a Muminków nie poznałam w dzieciństwie, bo nie lubili ich moi rodzice. Przeczytałam parę części niedawno, w ramach nadrabiania zaległości, ale nie zachwyciły...

      Usuń
    4. Czyli nie jestem taka odosobniona w tej niechęci. Uf :)

      Usuń
  2. Ależ fajna gra. Pierwszy raz ja widzę. Myślę, ze jak trochę podrośnie to ją kupimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile ma młodzież? ;) Myślę, że już czterolatek spokojnie ogarnie - może nie będzie grał bardzo strategicznie, ale będzie już w stanie spokojnie podejmować sensowne decyzje pod kątem postaci :)

      Usuń
  3. Muszę spróbować z moimi pociechami. Szybka rozgrywka, to spora zaleta, nie da się nikomu znudzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, to ma znaczenie zwłaszcza przy młodszych graczach. Tu nie powinno byc problemu :)

      Usuń
  4. Uwielbiam tą grę! Mamy ją bardzo długo i w sumie jakiś czas już nie sięgaliśmy, ale musi zaliczyć powrót w najbliższym czasie. Ma fajną głębię jak na grę kafelkową. POzdraiwam, Gaja :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę się za nią rozejrzeć - bardzo mnie zainteresowała po tej recenzji. Za Małym Księciem nie szaleje, ale gra wydaje się być ciekawa. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest na tyle oderwana od powieści, że brak nadmiernej sympatii dla książkowego pierwowzoru nie powinien wpłynąć na odbiór samej gry ;) więc polecam.

      Usuń
  6. O, czuję, że to coś dla mnie:) Zasady wydają się na tyle proste, że powinnam sobie z nimi poradzić, a wykonanie graficzne kafelków jest przepiękne! Do "Małego Księcia" zawsze z przyjemnością wracam, choć końcówka przynosi hektolitry łez, mam więc nadzieję, że gra dla odmiany przyniesie mi ogrom radości:P

    Pozdrawiam,
    Ania z https://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zasady są prościutkie (ale nie prostackie), a gra jest prześliczna i stosunkowo niedroga. Cieszę się, że Cię zaciekawiła.

      Usuń
  7. Nigdy nie byłam fanką Małego Księcia, nie przemawia do mnie ta historia

    Kasikowykurz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście dla takich osób jak Ty :D - gra nawiązuje do książki głównie wizualnie. A sama mechanika jest świetna, niezależnie od tego, czy lubi się ilustracje ;)

      Usuń