niedziela, 27 sierpnia 2017

Seria kart Ptaki, Zwierzęta, Owady i Grzyby Polski (Trefl) - recenzja


Zanim jeszcze wpadłam w świat nowoczesnych planszówek, regularnie siadaliśmy z rodziną do stołu z klasycznymi taliami kart. Do dzisiaj towarzyszą nam one na wyjazdach, gdy wiadomo, że na większe gry nie będzie czasu po intensywnym zwiedzaniu. Ostatnio moją uwagę przykuła „przyrodnicza” seria kart Fabryki Kart Trefl-Kraków, w skład której wchodzą Ptaki, Zwierzęta, Owady i Grzyby. Sprawdźmy, jak prezentuje się w praktyce.

Co w pudełkach?

Pudełka i rewersy każdej talii
Żadna niespodzianka – po otwarciu tekturowego pudełka dostajemy klasyczną talię 55 kart. Karty są dość giętkie i zaskakująco trwałe: po wielokrotnym tasowaniu nie wystąpiło wycieranie się ani rozwarstwianie krawędzi. Dzięki temu nie jest to tylko miły gadżet dla kolekcjonera, ale pełnowartościowy produkt do gier. Zobaczymy, jak będzie to wyglądało z czasem, ale na chwilę obecną jestem zadowolona. Fajnie by było, gdyby podobną trwałością wydania cechowały się karty w grach planszowych/karcianych.

Każda karta ma swój opis w broszurce
Oprócz tego każda paczka kryje jednak jeszcze dwie książeczki. Pierwsza zawiera skrót zasad gier karcianych (kierki, makao, wist, remik i 66). Jest to użyteczne, ale znacznie bardziej podobają mi się tematyczne książeczki z opisami kart. Każdy grzyb czy stworzenie, który trafiło na kartę, jest szerzej opisane – a biorąc pod uwagę, że niektórych gatunków z talii nie znaliśmy, to jest to coś naprawdę przydatnego.

Grafiki

Ilustracje na kartach to główny atut tej serii. Są to rysunki, nie zdjęcia, jednak wszystko oddane jest tak wiernie że nie przeszkadzało to nawet mi – a jestem zagorzałą przeciwniczką rysunków w książkach przyrodniczych, właśnie dlatego, że często nijak mają się do prawdziwego wyglądu danego zwierzęcia. Grafiki są przepiękne (i żaden gatunek się nie powtarza!). Aż szkoda zakrywać je w trakcie rozgrywki…

Przede wszystkim jednak to miła odmiana względem klasycznych kart, na których przeważnie widnieją same kolory i wizerunki figur. Jednocześnie grafiki nie wpływają na czytelność kart, a choć każda z talii ma inny rewers, przy czym wszystkie są spójne pod względem stylu. Jest to dla mnie ważne, bo jednak wiele gier wymaga użycia dwóch talii (jak choćby najczęściej ogrywana u nas w domu wersja remika). Jest to częsty problem z „nietypowymi” kartami – prezentują się pięknie, ale nie da się ich połączyć w estetyczny sposób z żadną inną talią, albo są mało czytelne ze względu na dominujące grafiki. Tu nie ma takiego problemu.

Dzikie Ptaki Polski

Wszystkie ptasie piki + jokery
Przez zacięcie ornitologiczne zaszczepione mi przez Tatę najbardziej czekałam na talię z ptakami. I nie zawiodłam się – w moim odczuciu to najładniejsze karty tej serii. Poszczególne gatunki przyporządkowane są kolejnym kartom według wielkości – na 2 pik zobaczmy więc podróżniczka, a na asie tego samego koloru – orła przedniego. Pod każdym obrazkiem znajduje się podpis z nazwą zwyczajową i łacińską gatunku.

Dzikie Zwierzęta Polski

Królewskie pary
Talia ze zwierzętami prezentuje ciekawy przekrój, od małych gryzoni, przez ssaki morskie, aż po największe drapieżniki na asach. Jednak najbardziej podoba mi się fakt, że na każdy król i królowa danego koloru to pary danego gatunku. Mamy więc samca daniela i osobno samicę z młodym, łosia i klępę, żubra i krowę, jelenia i łanię. Swoją drogą, granie takimi kartami powinno być obligatoryjne na lekcjach przyrody, przynajmniej ludzie przestaliby notorycznie mylić na sarnę z łanią i wiedzieliby, że samica łosia to niekoniecznie „łosica”… ;)

Owady Polski

Prawdopodobnie jedyna talia kart, w której będę unikała jokerów – przedstawiają szerszenie. Trauma jest jednak za duża ;) W ogóle na kartach jest mnóstwo skrzydlatych potworów, które żądlą, gryzą i piją krew, ale za to grafiki trzymają poziom i cała talia jest naprawdę piękna. No i można się mimochodem dowiedzieć, jak nazywa się cały przekrój stworzeń, które występują dla mnie pod zbiorczą nazwą „żuk” ;)

Grzyby Polski

Przykładowe karty
z oznaczeniem przydatności do spożycia
Grzybiarz ze mnie żaden, podnoszę tylko przedstawicieli 2-3 gatunków, co do których jestem absolutnie pewna, że po ich zjedzeniu będę jeszcze wśród żywych. Dlatego doceniam, że oprócz ilustracji przedstawiającej dany gatunek, na dole kart znajduje się oznaczenie, czy mamy do czynienia z grzybem jadalnym czy trującym. Bardzo doceniam takie użyteczne, dydaktyczne wstawki.


Podsumowując…

Dzięki Fabryce Kart Trefl-Kraków otrzymujemy pełnowartościowy, w pełni grywalny zestaw wyjątkowo pięknych i porządnie wykonanych kart. Gorąco polecam, jeśli grywacie czasem w karty i szukacie niesztampowych, porządnie wydanych kart. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to ubolewam, że nie można dokupić – nawet osobno – zbiorczego, trwałego opakowania, w których można byłoby trzymać tę serię razem. Wyglądałoby to naprawdę atrakcyjnie – może z czasem pojawi się taka możliwość?



Za karty do recenzji dziękuję wydawnictwu
Fabryka Kart Trefl-Kraków!


20 komentarzy:

  1. Czyli nie jestem jedyna, która zna żuki i inne żuki, i tyle? ;)

    Piękne karty, aż przyszła mi ochota na zagranie w którąkolwiek z gier, niestety współlokatorka ma wakacje, w związku z czym pozostaje mi podziwianie kart na Twoich zdjęciach.

    Mówiąc o zdjęciach.... cóż za piękność na nich pozuje! Cudowny kot ❤️

    Pozdrawiam,

    Ania z https://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz czytam "Pokot" (znaczy "Prowadź swój pług przez kości umarłych") i tam główna bohaterka, Duszejko, chociaż żyje blisko natury i zwierząt, też zna tylko "żuki". Zaraz mi się lepiej zrobiło ;) Także jest nas więcej ;)

      Kot jest adoptowany po tym, jak ktoś próbował go utopić w Wiśle. Stanowi bardzo wdzięczny obiekt do kochania i fotografowania ;)

      Pozdrawiam również!

      Usuń
  2. Gry karciane nie były nigdy moją mocną stroną, bardziej lubię gry planszowe, lepiej się w nich czuje. Przyznaje jednak, że wykonanie powyższych kart jest świetne. Najważniejsze, że Tobie sprawiły satysfakcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wsiąkłam w gry planszowe, głównie dlatego, że nie lubię abstrakcyjnych gier - wiadomo, karcianki to czysta mechanika. W planszówkach mamy temat, klimat (mniej lub bardziej sensownie dobrany), jakoś bardziej potrafię się odnaleźć, więc wiem, o czym mówisz.
      Po karty sięgamy tylko do wspomnianego remika i to głównie wyjazdowo - wiadomo, dwie talie zmieszczą się nawet wtedy, gdy lecimy gdzies z samym bagażem podręcznym :) Tu jednak jestem bardzo zadowolona, że talie trafiły do mojej kolekcji, bo są po prostu przepiękne.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe karty, w szczególności dla młodszy bo mogą się wiele nauczyć o przyrodzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak sobie myślałam, że aspekt edukacyjny jest tu nie bez znaczenia, zwłaszcza że dzieciaki na ogół przyrodę lubią, a takie informacje przemycane w zabawie chłoną jak gąbka :)

      Usuń
  4. Fajne karty :). A kicia jest urocza :).

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, polecam i karty i przygarnięcie kota ;)

      Usuń
  5. Trefl coraz bardziej zaskakuje swoimi produktami. Takie karty to idealny gadżet do zabrania w drogę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Trefl ma bardzo dobre produkty. W naszym domu też by się kilka znalazło. Ale kart jeszcze nie mamy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawy pomysł z takimi kartami, edukacja poprzez zabawę, ile wiedzy można wynieść, a później starać się podpatrywać przyrodę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet dla nas było kształcące ;) Znaleźliśmy w talii owadziej motyla, który ostatnio obsiadł nam samochód całą kolonią, i nie mogliśmy go znaleźć nawet w internecie :)

      Usuń
  8. Super te karty w stylu Motessori.

    OdpowiedzUsuń
  9. Przepiękne ilustracje! Cały pomysł na takie karty jest świetny. I mam pomysł na prezenciki dla mojego syna. Uwielbia kolekcjonować kolorowe karty, a te są prześliczne i na bank się mu spodobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą się nawet okazać całkiem kształcące :) potem Was będzie zaskakiwał nazwami na spacerach ;)

      Usuń
  10. Przepiękne ilustracje! Cały pomysł na takie karty jest świetny. I mam pomysł na prezenciki dla mojego syna. Uwielbia kolekcjonować kolorowe karty, a te są prześliczne i na bank się mu spodobają :)

    OdpowiedzUsuń